By 

35 tydzień ciąży


Chcąc nie chcąc moje myśli zaczynają coraz częściej krążyć wokół zbliżającego się porodu – i zdecydowanie NIEPOTRZEBNIE oglądam w telewizji programy typu „Ekstremalne porody”. O mój Boże…! 35 tydzień ciąży! Oznacza to, że mamy przed sobą 5 tygodni (+/- 2!). Kiedy to minęło, ja się pytam? I czy w ogóle będę gotowa na przyjście synka?

Zaczynam tchórzyć i myśleć, że najlepszym rozwiązaniem jest cięcie cesarskie. Ja doskonale wiem, że poród naturalny jest może trudniejszy w samej chwili porodu (jedynie jakieś 20 godzin zapewne!),  ale dochodzi się do siebie znacznie szybciej, a i dla dziecka jest to chyba najlepsze z możliwych rozwiązań.

Ale strach robi swoje i mimo, że się nasłuchałam już od ‚pokrojonych‚ szwagierek jak to tygodniami do siebie dochodziły po cesarce, to na ten moment nie mam nic przeciwko wyciągania synka zamiast wypychania… Ale co ma być to będzie, wierzę, że Opatrzność nade mną czuwa i ześle mi właściwe rozwiązanie.

A oto co się dzieje u mnie na ten moment:

  • 12 dodatkowych kilogramów – i znowu pochwała od Internisty i nagana od pani G. (dostałam szlaban na słodycze po tym jak w ostatnim badaniu moczy ciała ketonowe wyszły mi 4+ i pani G. na to, że chyba za dużo słodkiego w ostatnim czasie spożywam – w życiu się nie spodziewałam, że moja mała słabość wyjdzie w moczu! więc się ograniczam, z wielkim bólem…)
  • spojenie łonowe BOLI JAK CHOLERA – inaczej tego nie mogę ująć. Ledwo chodzę, a przekręcanie się z boku na bok w nocy wyciska łzy z oczu… Natomiast jak już się ułożę nieruchomo to….
  • rwa kulszowa – nie pozwala cieszyć się leżeniem na boku, po chwili zaczyna rwać w tyłku i ból ciągnie się aż przez całe udo. Żeby przestało muszę poleżeć chwilę na wznak (wspominałam, że tego typu zmiany pozycji aktywują ból spojenia łonowego?!) Tak więc…
  • nieprzespane noce – związane z wyżej wymienionymi dolegliwościami. Na każdym kroku słyszę ‚wyśpij się póki możesz‚ i szlag mnie trafia – bo NIE, NIE MOGĘ SIĘ WYSPAĆ! I nie dlatego, że nie chcę. Naprawdę wydaje mi się, że może krócej przespana noc bez bólu jest więcej warta niż prawie nie przespana noc, w trakcie której boli cały czas..
  • ból kręgosłupa – już nie tylko krzyża, teraz boli mnie każdy krąg od karku do samego poślada… ale to jest nic w porównaniu ze spojeniem łonowym! więc zginam się w pół i do roboty..
  • wizyt w toalecie – przez chwilę się unormowało, ale oczywiście nie na długo i teraz znowu biegam jak kot z chorym pęcherzem…
  • ułożenie synka – na ostatnim USG (33 t.c.) był ułożony złośliwie poprzecznie. Pani G. (matka 4 dzieci!) nie pozwala mi narzekać, ale tym razem stwierdziła, że dzięki takiemu ułożeniu, naprawdę mogę się gorzej czuć, bo macica rozciąga się nienaturalnie na boki… Ale wydaje mi się, że w 34 t.c. synek się już przekręcił. Nie jestem pewna w którą stronę, obstawiam, że prawidłowo głową do wyjścia, ale czasami mam wrażenie, że jego głowa jest wszędzie! Nawet w moim udzie!
  • aktywność synka – wciąż aktywny. Bardzo. Jak za długo jest spokojny to zaczynam się denerwować i go trochę trącam. Potem długo tego żałuję jak obrywam po żebrach czy pęcherzu…
  • Szanowny Małżonek – jest wspaniały!
  • czego mi brakuje – dłuższego spaceru bez bólu i zadyszki, spania bez bólu, alkoholu jako znieczulacza
  • czego brakuje dla synka – przewijaka, elektronicznej niani, kosza na zużyte pieluchy
  • co dostałam dla synka – wanienka, huśtawka, fotelik do samochodu, ubranka
  • co kupiłam dla synka – chyba wystarczającą ilość ciuszków…

I przyznam, że strasznie działają mi na nerwy wszyscy którzy mówią „Teraz Ci ciężko? Teraz to jest nic! Dopiero będzie ciężko jak dziecko się urodzi” . Tak, pewnie będzie ciężko. Tak, pewnie będą nieprzespane noce. Tak, pewnie będzie płacz i histeria. Tak, pewnie będę miała dość. Ale do cholery jasnej, będzie mi to łatwiej znieść niż uczucie rozdzierania krocza!!! Jak poczuję, że mam dość, to wezmę Szanownego synka, oddam Szanownemu Małżonkowi i pójdę na BEZBOLESNY spacer żeby się wyciszyć, albo zamknę się w innym pokoju żeby pospać – bo TAK, mój Szanowny Małżonek nie boi się przejąć obowiązków opieki nad NASZYM dzieckiem, żebym odpoczęła. A jak zabolą mnie plecy to pójdę na masaż.
A teraz nie bardzo mogę oddać synka. Nie bardzo mogę też zrzucić nagromadzone 12 kg, które ograniczają moją mobilność. Nie oddam bólu. Więc NIKT mi nie wmówi, że będzie ciężej. Będzie po prostu INACZEJ.

Tylko ktoś kto czuje permanentny ból pewnie potrafi to zrozumieć, że nieprzespane noce i płacz dziecka to nie jest najgorsza rzecz jaka może Cię spotkać.

 

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

28 tydzień ciąży
25 – 28 tydzień ciąży.
September 19, 2017
#TOP7: Czego nie mówić Ciężarnej?
September 12, 2017
24 tydzień ciąży
21 – 24 tydzień ciąży.
August 22, 2017
17 – 20 tydzień ciąży.
July 25, 2017
dolegliwości w ciąży
#TOP7: Dolegliwości w ciąży – jak sobie z nimi radzić?
July 11, 2017
płeć dziecka
Wolisz chłopca czy dziewczynkę?
June 29, 2017
13 – 16 tydzień ciąży.
June 27, 2017
Dlaczego 1 trymestr jest do bani?
June 20, 2017
Sztuka zdrowego snu dziecka
Raz dwa trzy… Maluch śpi! Relacja z warsztatów.
June 16, 2017
  • brzuchatka

    witam serdecznie, chcę trochę podpytać o ból spojenia łonowego, jestem obecnie w 33 tygodniu ale ból doskwiera mi od 25-go. Lekarz nic nie mowi, a ja naczytalam sie tyle o rozejsciu spojenia, że az boje sie porodu. Moje pytanie czy odczuwała Pani ten ból jakos dotkliwiej w czasie porodu? czy po nim tez bolalo a może dolegliwosc poszla w niepamiec :), ja w obecnej sytuacji mam wrażenie że kości mi popękają przy porodzie i nie wyobrazam sobie parcia. Proszę o informację jak to wygladało u Pani. Pozdrawiam

    • U mnie wyglądało to tak, że mój ginekolog powiedziała, że to bardziej boli niż się faktycznie rozchodzi (a też się naczytałam), więc jeśli lekarz nic nie sugeruje to bez obaw. A bolało mnie prze-okru-tnie większość ciąży. W trakcie porodu kompletnie tego nie odczuwałam (bolało mnie raczej gdzieś indziej zdecydowanie bardziej), a po samym porodzie – jak ręką odjął! Momentalnie zapomniałam, że miałam jakiekolwiek bolączki w tym temacie. Więc spokojnie – przejdzie :)

  • głowa do góry! :) 7 tygodni zleci zanim się obejrzysz! :)