By 

39 tydzień ciąży


39 tydzień ciąży oznacza, że praktycznie już od tygodnia ciąża jest donoszona, a dziecko tak naprawdę może zechcieć urodzić się w każdej chwili. Więc taka niedoświadczona matka jak ja siedzi jak na szpilkach i przy każdej niestrawności myśli, że ma skurcze…

I w ogóle ten tydzień rozpoczęliśmy ‚rewelacyjną’ nocą. Nie wiem czy to wina wczorajszego ciasta na kolację czy niedawnej pełni, ale jak tylko położyłam się do łóżka synek zaczął tak fikać, jakby miał zaraz wydostać się siłą przez pępek! Okazało się to do tego stopnia męczące, że o północy postanowiłam zwlec się na kanapę, gdzie dopiero pozycja półsiedząca uśpiła zarówno mnie jak i synka na 3 godziny. Potem grzecznie wróciłam do małżeńskiego łóżka, wciąż poirytowana zaistniałą sytuacją.

Podsumowując:

  • 13 kg na plusie – chociaż po wczorajszej kolacji z ciastem może być już 14… – wreszcie doktor G zadowolona, że przestałam przybierać [ale się nie oszukujmy, pod koniec ciąży jest tak ‚zajebiście’, że nawet apetyt można stracić…]
  • boli, boli, boli – już nawet nie chce się gadać o tym nieszczęsnym rozchodzącym się spojeniu łonowym, o bólach krzyża, o rwie kulszowej – jak było do dupy, tak się tylko pogłębia. Nie, Apap nie pomaga….
  • na ostatnim USG w 38 t.c. synek ważył ok 3600 g. – nie, nie będzie ani lekko, ani łatwo, ani przyjemnie.
  • sen – a o co w nim chodziło?!
  • wizyty w toalecie – nie, to nie mit, że można całą noc co pół godziny do kibla wstawać…
  • Szanowny Małżonek – kocham najbardziej na świecie, doceniam to, że i posprząta, i ugotuje, i pocieszy… Ale jak tak w środku nocy patrzę jak słodko śpi to tylko zemsta mi głowie…

Zauważam już u siebie znaczne zmęczenie materiału. Ciężko, smutno i końca nie widać. Doktor G. powiedziała, że według niej mogę się szykować na koniec listopada – mnie tam bardziej na rękę początek grudnia [po wypłacie of course!] ale zaczynam się obawiać, że jeszcze jeden dzień i popadnę w prawdziwą przed-porodową depresję. A na pewno mnie dopadnie jak synek na czas nie zechce wyjść, tylko będzie siedział do bólu i jeszcze urośnie do 5 kg z głową wielkości małego arbuza…

Tak więc napełniona po brzegi pesymizmem, w ten szaro-bury, jesienny, listopadowy dzień, powlokę się pod koc, przytulę psa i kota, włączę jakiś idiotyczny program w TV i będę płakać aż Szanowny Małżonek wróci z pracy.

Zapomniałam tylko dodać, że przeziębienie mnie łapie… I znając moje szczęście złapie mnie naprawdę.

 

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

28 tydzień ciąży
25 – 28 tydzień ciąży.
September 19, 2017
#TOP7: Czego nie mówić Ciężarnej?
September 12, 2017
24 tydzień ciąży
21 – 24 tydzień ciąży.
August 22, 2017
17 – 20 tydzień ciąży.
July 25, 2017
dolegliwości w ciąży
#TOP7: Dolegliwości w ciąży – jak sobie z nimi radzić?
July 11, 2017
płeć dziecka
Wolisz chłopca czy dziewczynkę?
June 29, 2017
13 – 16 tydzień ciąży.
June 27, 2017
Dlaczego 1 trymestr jest do bani?
June 20, 2017
9 – 12 tydzień ciąży.
June 12, 2017
  • Barbara Zajączkiewicz Active

    ooo moje focio :)
    chyba świadomie zapragnę być częścią tego bloga i już deklaruję dożywotnie robienie słit foci my Sis :*

    • hihi :D Sis, wiesz, że Twoje focie są zawsze numer jeden! :*