By 

Czy ciężarna powinna pracować?


Ostatnio przeczytałam w jednej z gazet list pewnej mamy chwalącej się, że jest w 31 tygodniu ciąży i wciąż pracuje zawodowo. Mimo, że rozumie sytuacje, w której mamy z zagrożoną ciążą pracować nie powinny, to na końcu dodaje: „Jednak apeluję do wszystkich ciężarnych, które nie są w zagrożonej ciąży i których praca na to pozwala: nie osiadajcie od razu w domu! Ciąża to nie choroba!”… No i mnie od razu krew zalała.

Ja w ciąży uważałam, że być może ciąża to nie choroba, ale objawy miewa iście chorobowe – poczytaj >>tutaj<<. Wiecie, są takie apele, które faktycznie dotyczą się wszystkich i zawsze: „Masz depresję? Nie pozwól by Cię zniszczyła! Idź się lecz!”. Albo „Masz chore dziecko? Nie wysyłaj go do przedszkola, bo zarazi resztę!”. Wiecie co mam na myśli? A apel: „Dobrze się czujesz w ciąży, to pracuj do porodu” wydaje mi się bardzo nie na miejscu.

A wiem co mówię, pracowałam w ciąży do 6 miesiąca.

Ale każda z nas jest inna. Mogłam pójść na zwolnienie na dzień dobry, ponieważ doskwierało mi to i owo. Ja natomiast pracowałam tak długo, jak udawało mi się (prawie dosłownie) doczołgać do pracy. Z biegiem czasu pożałowałam swojej decyzji. Pracowałam w ciąży nie dlatego, że tak bardzo kochałam tę pracę, czy chciałam zająć sobie głowę innymi myślami (np. żeby zmniejszyć strach przed tym co mnie czeka). Pracowałam z poczucia obowiązku. A prawda jest taka, że nie ma osób niezastąpionych, a ja już nigdy nie będę w pierwszej ciąży.

„Tylko raz możesz odpocząć w ciąży”.

Powiedziała mi to moja Ginekolog i miała rację. Przed pierwszym porodem jesteś tylko Ty i Twoja ciąża. Przy każdej kolejnej ciąży, jesteś Ty, ciąża i pozostałe dzieci, które z pewnością nie pozwolą Ci odpocząć. A nawet jeśli trochę dadzą, to przyznaj sama – nie tak jak w pierwszej ciąży. Przy kolejnych ciążach – jeśli przebiegają bez zakłóceń – praca może być nawet naszym schronem ciążowym, gdzie żaden parolatek nie będzie zawracał głowy przez pół doby. Niektórym naprawdę łatwiej odpocząć w pracy niż w domu.

Odpocznę po porodzie.

Mówiłam ja. O Matko, jaka ja byłam głupia! Ja już nigdy tak nie odpocznę jak wtedy, kiedy byłam w pierwszej ciąży! No, może na emeryturze, jeśli będzie mi dana. Nie to, żebym narzekała. No dobra, narzekam. Ale chodzi mi raczej o to, że warto sobie uświadomić, że po porodzie szybko się nie odpocznie. Może nie mamy już brzucha, nie biegamy co 5 minut do toalety i nie męczy nas zgaga życia, ale musimy brać pod uwagę na przykład to, że możemy przez kilka tygodni/miesięcy/lat nie przespać całej nocy. Nie chcę nikogo straszyć, ale gdybym sobie to wcześniej uświadomiła, to inaczej zaplanowałabym pierwszą ciążę. Zwłaszcza, że jej początki nie były aż takie uciążliwe.

Decyduj sama.

Uważam, że ciąża to czas, kiedy najważniejsza jest przyszła mama i jej dziecko. NIE PRACA. Więc to Ciężarna decyduje, czy w trakcie ciąży czuje się na tyle dobrze, że może pracować. Jeśli chce i może – proszę bardzo! Jeśli nie chce, chociażby dlatego, że po prostu czuje się zmęczona – nic na siłę. I żadna z tych decyzji nie powinna uprawniać nikogo do oceny tej mamy, dopóki nie weźmie jej brzucha, mdłości, czy rozłażącego się spojenia łonowego na siebie.

Nie przejmuj się, jeśli patrzą na Ciebie krzywo, bo poszłaś na zwolnienie zaraz po tym jak się dowiedziałaś, że jesteś w ciąży. Nie przejmuj się, jeśli krytykują Cię, bo wczoraj miałaś termin porodu, a jeszcze odwiedzasz biuro. Ty decydujesz! Ma TOBIE i DZIECKU być w ciąży dobrze i komfortowo, na tyle na ile to możliwe. Nikomu innemu nic do tego.

Load More
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.

 

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

28 tydzień ciąży
25 – 28 tydzień ciąży.
September 19, 2017
#TOP7: Czego nie mówić Ciężarnej?
September 12, 2017
blog parentingowy
Jak to się zaczęło…
September 06, 2017
Wicie gniazda w drugiej ciąży.
August 29, 2017
jak dbać o włosy w ciąży
Jak dbać o włosy w ciąży i po porodzie.
August 24, 2017
24 tydzień ciąży
21 – 24 tydzień ciąży.
August 22, 2017
Życie towarzyskie vs dziecko.
August 17, 2017
Przemyślenia Matki #12 – Ból głowy.
August 14, 2017
Co trzeba wiedzieć o karmieniu piersią?
August 03, 2017
  • jak nic jej nie dolega i chce to dlaczego nie,ja dźwigałam wiadra z wodą po schodach do 6 m-ca

    • Czasami nie można. U mnie w pracy jest np. hałas, pyły, drgania i różne chemikalia a przede wszystkim praca na 3 zmiany. Pracowałam prawie do końca 3 miesiąca, niestety pracodawca naciskał abym poszła na zwolnienie ponieważ nie ma dla mnie odpowiedniego stanowiska.
      Mimo że czułam się rewelacyjnie dla dobra dziecka poszłam na zwolnienie.
      Nie należy przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę.

    • Czasami nie można. U mnie w pracy jest np. hałas, pyły, drgania i różne chemikalia a przede wszystkim praca na 3 zmiany. Pracowałam prawie do końca 3 miesiąca, niestety pracodawca naciskał abym poszła na zwolnienie ponieważ nie ma dla mnie odpowiedniego stanowiska.
      Mimo że czułam się rewelacyjnie dla dobra dziecka poszłam na zwolnienie.
      Nie należy przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę.

    • mi wystarczylo 1 miesiac chodzic po schodach jak winda zepsuta byla,zeby wyladowac w szpitalu z poczatkiem 7mies z zagrozeniem porodu..ale moze przez to ze i tak ciaza byla zagrozona..

  • Ja w pierwszej ciąży pracowałam do 5 miesiąca, druga ciąża była zagrożona więc byłam na L4 od początku

  • Pracowałam do dnia poprzedzającego porod

  • Ja nie pracowałam w żadnej z 3 ciąż, ale wynikało to z tego, iż pracy po prostu w tym czasie nie miałam :-) 2 pierwsze ciążę w czasie studiów, a ostatnia zdarzyla mi sie tuz po tym,jak straciłam pracę :-/ wiadomo, że ciężarnej nikt nie zatrudni, ale gdybym miała możliwość to pracowałabym dopóki miałabym siły :-)

  • do 5 miesiąca

  • W pierwszej ciazy nie bylam zatrudniona. W drugiej na l4 od 8tc. Moglam czas poswiecic pierworodnemu.

  • A ja do 9 miesiąca do ostatniej chwili :-)

  • Nie pracowalam od 11tyg ciaza zagrozona wiec zrezygnowalam

  • A ja myślę, że to indywidualna sprawa. Każda mama wie na ile może sobie pozwolić, co jej sprawia trudność w ciąży, a co nie i na jaką ilość stresu w pracy może sobie pozwolić. Jednak wkurza mnie podejście osób, które wytykają, że ktoś nie pracuje w ciąży, bo ona pracowała do porodu – no i fajnie, nie każdy musi czuć się tak wspaniale w ciąży, tylko pozazdrościć :)

  • Pracowałam to terminu. Poród tydzień po :-)

  • Wł pierwszej pracowałam do końca 8 miesiąca (bez mdłości), w drugiej od 12 tyg L4 (bliźnięta, mega mdłości, rwa kulszowa od 4 mies itd).

  • Jestem w 30 tygodniu, w poniedziałek do pracy już nie poszłam, nie dlatego, że nie chciałam lecz dlatego, że już nie mogę. Gdybym mogła to i pewnie do końca bym pracowała… I nie pracuje w biurze… Bo w sumie takie Panie udzielają się tu najczęściej…. Praca fizyczna nie jest wcale zła w ciąży a i nawet pomaga :)

    • Łatwiej rodzic ;)

    • Praca w biurze wcale nie nie jest taka fajna lekka i przyjemna w ciąży…. Serio.

    • Sylwia Koziara nie wątpię , lecz nie można jej przyrównać do pracy fizycznej… A u można śmiało stwierdzić, że Panie pracujące fizycznie w mniejszym stopniu idą na szybkie zwolnienie

    • Praca biurowa w ciąży wcale nie jest lekka i przyjemna. Siedzisz 8 godz w wymuszonej pozycji przed komputerem … Ruch jest zawsze lepszy dla ciąży niż siedzenie.

    • Paulina Zabrzygraj a dlaczego 8 godz???? Skoro praca biurowa w ciąży powinna wynosić 4 godziny dziennie ????

    • Tak, ale siedzisz 8 godzin. Patrząc w monitor czy nie. Do tego jak w moim przypadku dwie godz siedzisz w samochodzie dojeżdżać do pracy o do domu. 10 h pozycja wymuszona.

    • Paulina Zabrzygraj pracodawca niema prawa zmuszać ciężarnej do tak długiego siedzenia w pracy, No chyba, że któraś się na to godzi, w innym wypadku gdy ktoś z inspekcji pracy przyjdzie nie zapowiedzianie , to pracodawca dostaje duża karę pieniężną

    • Nie możesz tylko przed komputerem siedzieć 8 godzin godzin.
      Akurat moja firma przestrzega wszystkich praw pracowniczych, zatrudniamy 600 osób i nikt nie pozwoli sobie na łamanie praw. Praca jest siedząca i nikt tego nie zmieni.

  • Powiedzcie jeszcze jaka praca :-P bo to ma duże znaczenie…

  • W pierwszej ciazy pracowalam do pierwszych mega mdlosci i wymiotow ;) Czyli jakos doooo 8-9 tygodnia

  • W pierwszej i drugiej ciąży pracowałam do około 4 miesiąca i nie jest mi źle ani wstyd że poszłam na zwolnienie. Moja praca niezbyt mi pozwalała na dłuższą pracę, ze względów „zdrowotnych” ale moje samopoczucie jak najbardziej. Wolałam natomiast odpocząć spędzić wolny czas ze starszym synem (w drugiej ciąży) bo wiedziałam że potem nie będę go miała dla niego aż tyle, bo będzie ten drugi ktoś :)

    • Mój starszy syn (między dziećmi jest 2,5 roku różnicy) do dzisiaj wspomina jak fajnie było kiedy odbierałam go z przedszkola, kiedy byłam w domu, kiedy z nim i siostrą byłam trzy tygodnie na działce. A było to 3-4 lata temu. Za każdym razem czuje ukłucie w serduchu kiedy wspomina nasze czasy i pyta „a możesz znowu nie pracować?”.
      Ciąża to jest czasu dla nas kobiet i dla pierwszych dzieci :)

  • Myślę, że to zależy jak przebiega ciaza i jak kobieta się czuje, no i jaki charakter ma praca. Ja pracowałam do połowy 8 miesiąca i nie wzięłam ani jednego dnia wolnego :) Praca biurowa i siedząca, ale mega stresująca, wiec dłużej nie dałabym juz rady, bo hormony robiły swoje i potrafiłam z nerwów ryczec godzinę :p

  • Ja nie pracowałam jak tylko lekarz potwierdził ciążę. U mnie w pracy wskazane było iść na zwolnienie w ciąży. Jestem pielęgniarką w czasie ciąży zatrudniona byłam na intensywnej terapii i bloku operacyjnym

    • To tak jak ja,odkad dowiedziałam sie, ze jestem w ciazy, poszlam na zwolnienie, jestem ratownikiem medycznym :-)

  • mnie ginekolog wypychał wręcz na siłę na zwolnienie ale ja poszłam dopiero coś koło 8 miesiąca miałam wtedy swój sklep i stażystke przy sobie także było ok :) jak czułam się źle to szłam do domu :)

  • Święta prawda! Nikomu nic do tego! W pierwszej pracowałam 4/5mc w drugiej nie pracowałam wcale, nie zdarzylam wrócić do pracy. :)

  • Na zwolnienie poszłam jak zaczęłam 8 miesiąc ciąży. Od kilku miesięcy lekarz pytał czy nie chcę zwolnienia.

  • Pracowałam do 13 tc. Zasłabłam w pracy a potem byłam w szpitalu. Dostałam zalecenie nie przeciążania się i byłam na l4 do końca ciąży. Ogólnie drugą ciążę źle znosiłam i z dniem porodu bardzo się cieszyłam, że to już po.

  • Uważam ze ciąża to nie choroba, ale hak się ma możliwość nie pracować to jak najbardziej skorzystać, w pierwszej ciąży pracowałam do 6 miesiąca i dziecko mi się chore urodziło, w drugiej nie pracowałam i jest zdrowy.

  • Ja czułam się wspaniale,więc pracowałam do 6 miesiąca i nie zaluje:-)

  • W przedszkolu z maluszkami dałam radę popracować 3 miesiące.

  • Kazda ciążę przechodzi innaczej i kazda kobieta piwinba sama zdecydować czy chce pracować w ciąży czy nie bo to jest też zależne jaką pracę wykonuje . Ja przez 6 miesięcy „wisiałam” na kiblu i źle się czułam chodząc do pracy więcej byłam w wc niz w pracy więc dlatego min. Też byłam na Zwolnieniu od 2 miesięca ciąży . Dodam że założenie było że będę pracować do 6-stego miesiąca ale życie zweryfikowalo samo ten czas …

  • Pracowałam do 20tc. Niestety musiałam leżeć już do porodu w 35tc. To był początek listopada. W planie miałam zamiar pracować do świąt w grudniu. Niestety. Było mi przykro bo lubiłam moja prace bardzo a do 20tc nie miałam przykrych objawów. Raz czułam się tylko źle. I to zależy jaka praca. Jak wymagająca wysiłku dużego czy to fizycznego czy psychicznie obciążająca ponad miarę, to rozsądnie iść na zwolnienie a nie zgrywac siłaczke. Albo jeśli wymaga meczących i długich dojazdów. Moja praca była lajtowa i przyjemna choć jeślibym miała pracować długo i z brzuchem to nie wiem czy byłoby dobre 8h siedzenia.

  • To indywidualna sprawa każdej kobiety.Jedna ma pracę fizyczną i na tyle dobrze się czuję,że pracuje ile może,a druga biurową i czuję się tak fatalnie,że nie jest w stanie….ja myślę że rodzaj pracy ma dużo do rzeczy ale nie można generalizować,że jedna kobieta ma lekką więc niech sobie pracuję,a druga niech odpoczywa.Jak kobieta jest na siłach tak niech robi w końcu pod sercem własne dziecko nosi i ono jest najważniejsze.

  • Pracowałam do końca 7 mc, potem przeprowadziłam się do innego miasta. Miałam pracę biurową, w godzinach 7-13 więc nie byłam przemęczona

  • Ja do końca i pół roku po

  • Ja w pierwszej ciąży do 6 miesiąca – potem lekarz powiedział, że albo idę na zwolnienie albo unieruchomi mnie w szpitalu (skurcze przedwczesne ). W drugiej ciąży do początku 7 mca a potem to samo. Po 2 dziecku nie zdążyłam pójść do pracy. Jestem w 31 tc i chyba mogłabym pracować do końca bo to moja najlepsza, pod względem samopoczucia i braku dolegliwości, ciąża. Więc nie należy generalizować. Każda ciąża jest inna i to czy kobieta pracuje, czy nie to indywidualna sprawa.

  • Ja w pierwszej ciazy pracowalam do ok 5 miesiaca a w drugiej do 7 miesiaca…praca w sklepie spozywczym :-)

  • Ja nie miałam wyjścia… pracować chciałam ale… Mieszkam pod miastem i dojazd zajmował mi prawie 1,5 godziny komunikacją miejską (15km :P) i dojazd wyglądał tak – 3km i wysiadam, wymiotuję, łapię kolejny autobus w kierunku Warszawy, podjechałam 6kg (bo przystanków mniej i jechał szybko) i znów wysiadamy i tak ostatecznie licząc na trasie wysiadałam w najgorszych dniach nawet 6 razy a czasem nawet kierowca zatrzymywał mi się między przystankami. Jak już doszłam do momentu kiedy nad zlewem wisiałam nawet 30 razy dziennie i zaświeciła przede mną wizja szpitala odpuściłam i zdecydowałam się zostać w domu.

    • Twarda sztuka! Ja bym odpuściła po pierwszym zarzyganym przystanku ;)

    • oj ja tez w pierwszej ciazy mialam chorobe lokomocyjna. nawet 2 przystanki przejechane to byl cud i tak do konca ciazy:)

    • Dokładnie tak samo przechodzę teraz już druga ciążę…

  • W obu ciążach do praktycznie końca 8 miesiąca pracowałam :) i ja akurat zgadzam się z apelem przez który Ciebie krew zalała :P bo dziewczyna ma rację – jak ktoś się dobrze czuje, ma pracę taką, że może w niej być to dlaczego niby ma siedzieć w domu? Jak w ósmym miesiącu zaczęło robić mi się ciężko to poszłam na zwolnienie, ale wcześniej absolutnie nic mi nie dolegalo. Jeśli jednak ktoś czuje że nie da rady to po co się męczyć? Niech lepiej zostanie w domu i odpocznie :) ciąża nie choroba ale każda z nas przechodzi ją inaczej i to kiedy ktoś idzie na zwolnienie to już bardzo indywidualna sprawa powinna być :)

    • Krew mnie zalała właśnie dlatego, że to jest bardzo indywidualna sprawa i dlatego uważam, że nie powinno się w takich sprawach apelować.

    • No to fakt ;) źle się dziewczyna wyraziła ale podejrzewam że chodziło właśnie o to żeby nie chodzić na zwolnienia tylko dlatego że ciąża i wszystko jest ok :)

  • Dokładnie ☺ Nikomu nic do tego, kiedy ciężarna pójdzie na zwolnienie.
    Przy pierwszej ciąży pracowałam najdłużej-prawie do końca 6 miesiąca, bo chciałam i nie było przeciwwskazań zdrowotnych. Aż jednego dnia mi się odechcialo i poszłam na zwolnienie ☺ A zaraz potem się okazało, że lekarz i tak nie pozwoliłby mi wrócić do pracy.
    Kolejne ciąże pracowałam do 5 miesiąca. Dłużej zwyczajnie nie chciałam. A i lekarz za każdym razem po tym 5 miesiącu nakazywal mi nieforsujący tryb życia ☺

  • Ja pracowałam do 20 tc bliźniaczej na etacie + jeszcze kilka godzin w tyg. na zlecenie. Czułam się dobrze, ciąża przebiegała prawidłowo, gin też nie widziała przeciwwskazań, choć na każdej wizycie sugerowała, że już powinnam przystopować. Aż nadszedł dzień, w którym usłyszałam, że szyjka zbyt szybko się skraca i mam leżeć. Leżałam do porodu czyli do 33 tc. I teraz, z perspektywy czasu, zastanawiam się, czy praca do połowy ciąży to była dobra decyzja. Może gdybym zwolniła trochę wcześniej to dziewczyny nie urodziłyby się tak wcześnie…tym bardziej, że pracodawca nie docenił mojego zaangażowania, lojalności i wypowiedział mi umowę tak szybko, jak było to tylko możliwe.

  • Pracowalam. Ale ja jestem freelancerem wiec pracuje w domu :) Natomiasy wszystko zalezy od samopoczucia, zdrowego lub niezdrowego przebiegu ciazy oraz rodzaju pracy.

  • Jesli ciaza przebiega bez kaplikacij i kobieta sie dobrze czuje nic jej nie doskwiera to dlaczego by nie…..

  • Ja pracowalam w pierwszej ciazy do 9 miesiaca, a w drugiej tydzien po odejsciu na maciezynskie urodzilam, corka byla wczesniakiem z 36tc.

  • Też myślę, że jest to kwestia indywidualna i zależna przede wszystkim od tego jaką pracę wykonujemy i jak się czujemy. Ja już od 7 tygodnia byłam na zwolnieniu ale ze względu na charakter pracy jaką wykonywałam :)

  • W pierwszej ciąży pracowałam do 42 tygodnia!!! Tak, tak moja dziewczyna dwa tygodnie dłużej siedziała w brzuszku. Drugą chciałam przejść tak jak pierwszą… niestety w 13 tyg poroniłam… ciąża ciąży nie równa…

  • Ja pracowałam do 35 tyg. ciąży na bloku operacyjnym. Mieszkam zagranicą i nie ma tu takiej taryfy ulgowej jak w Polsce

    • Wbrew pozorom tu nie ma taryfy ulgowej….

    • Tu rozumiem,że w Polsce nie ma taryfy ulgowej. Mam odmienne zdanie na ten temat. W Polsce kobieta przede wszystkim ma wybór,zostać w domu bądź pracować. Ja nie miałam tego wyboru, pomimo że bałam się o swoją ciąże pracowałam na bloku operacyjnym prawie do końca ciąży. Tutaj macierzyński zaczyna się z chwilą przerwania pracy, więc automatycznie kobieta stara się pracować w miarę możliwości jak najdłużej żeby moc ten czas spędzić z dzieckiem. Ale nie możesz zacząć macierzyńskiego wcześniej niż 11tyg przed datą rozwiązania.Żeby w ogóle otrzymać świadczenia trzeba pracować bez przerw dla jednego pracodawcy przez przynajmniej 26 tyg. Gdyby kobiety zamiast pełnopłatnego L-4 przez 9 miesięcy miały w alternatywie 3 tyg. pełnopłatnego chorobowego nie decydowałyby się na bezczynne siedzenie w domu przez tyle miesięcy.
      Sorry, ale krew mnie zalewa gdy słyszę że kolejna znajoma pracująca za biurkiem decyduje się na 9 miesięcy L-4 bez jakiegoś poważnego wskazania.
      Moim zdaniem lekarze tez powinni być w tej kwestii bardziej asertywni, choć w Polsce jak jeden nie da zwolnienia to inny da.

    • Tu rozumiem,że w Polsce nie ma taryfy ulgowej. Mam odmienne zdanie na ten temat. W Polsce kobieta przede wszystkim ma wybór,zostać w domu bądź pracować. Ja nie miałam tego wyboru, pomimo że bałam się o swoją ciąże pracowałam na bloku operacyjnym prawie do końca ciąży. Tutaj macierzyński zaczyna się z chwilą przerwania pracy, więc automatycznie kobieta stara się pracować w miarę możliwości jak najdłużej żeby moc ten czas spędzić z dzieckiem. Ale nie możesz zacząć macierzyńskiego wcześniej niż 11tyg przed datą rozwiązania.Żeby w ogóle otrzymać świadczenia trzeba pracować bez przerw dla jednego pracodawcy przez przynajmniej 26 tyg. Gdyby kobiety zamiast pełnopłatnego L-4 przez 9 miesięcy miały w alternatywie 3 tyg. pełnopłatnego chorobowego nie decydowałyby się na bezczynne siedzenie w domu przez tyle miesięcy.
      Sorry, ale krew mnie zalewa gdy słyszę że kolejna znajoma pracująca za biurkiem decyduje się na 9 miesięcy L-4 bez jakiegoś poważnego wskazania.
      Moim zdaniem lekarze tez powinni być w tej kwestii bardziej asertywni, choć w Polsce jak jeden nie da zwolnienia to inny da.

    • Anna Fiutakiewicz zamiast krwią się zalewać powinno się cieszyć, że inna przyszła mama ma możliwość odpocząć. Komfort psychiczny też jest ważny. A co do warunków czy tu czy tam, to przykro mowić ale każdy decyduje świadomie gdzie chce mieszkać, przy czym niejako godzi się na zaistniałe w kraju warunki. Jak przychodzi co do czego to większość cieszy się jak ktoś ma gorzej. Postawcie się na miejscu innych osób. Napewno cieszyły byście się mogąc decydować od kiedy i czy w ogóle być na zwolnieniu. Zamiast zazdrościć postarajcie się cieszyć szczęściem innych.

  • Ja pracowałam całą ciążę i wolne takie całkowite od pracy miałam w sumie tylko jak byłam w szpitalu rodzić – taki urok własnej działalności ;) przy dziecku nie pracuje tyle co wcześniej, ale jednak ;)

  • Chcesz pracować – pracuj, nie chcesz – nie pracuj :-P Proste. Niech każda decyduje o sobie. W pierwszej ciąży poszłam na zwolnienie miesiąc przed porodem. W drugiej 2,5, bo stwierdziłam,że chcę odpocząć… Aj, jaka ja byłam naiwna… Odpocząć przy dwulatce? Którą zaczęłam odpampersowywać,bo miała iść do przedszkola… Chociaż może dzięki tej harówce pod koniec ciąży mój poród trwał 20 minut? :-P

  • ja pracowalam w pierwszej do 8tc a w drugiej do chyba 12tc.. i coz jak sie uslyszy od lekarza czy wole zwolnienie czy ryzykujemy zdrowiem dziecka to nawet sie czlowiek nie zastanawia.. a jak jeszcze mdlosci dojda i choroba lokomocyjna to ulga ze jedynym problemem jest dojechanie do lekarza:)
    ale spotkalam sie w szpitalu z dziewczyna ktora dostala skurczy z poczatkiem 8miesiaca i do tej pory pracowala bo lekarz stwierdzil ze ciaza nie choroba i to ze cos sie dzieje nie powod do zwolnienia

  • Bardzo dobry artykuł. Też by mnie krew zalała po takim stwierdzeniu :) W pierwszej ciąży pracowałam do 7 msca, bo musiałam wyrobić sobie świadczenia. Mieszkam w Holandii i tutaj panie pracują do porodu… Powiedziałam stop jak moje biuro wysłało mnie na pole na ścinanie sałaty (!), gdzie zawsze pracowałam w normalnych zakładach produkcyjnych.

  • To jest tak naprawdę indywidualna sprawa każdej przyszłego mamy.
    Mój ginekolog też mi mówił, że ciąża to jest ostatni czas tylko mnie. I tak było. W pierwszej ciąży pracowałam do 11 tc, w drugiej do 4 miesiąca. Duży wpływ miały na to moje dojazdu do pracy (50 km w jedną stronę i inaczej niż samochodem się nie dostanę do firmy) oraz wtedy praca na dwie zmiany. Ale jestem zdania, że jeżeli tylko kobieta może to powinna skorzystać z L4 i zadbać te ostatnie miesiące o siebie :)

  • Ja pracowałam do 5 miesiąca, resztę właściwie przeleżałam żeby móc donosić. Udało się fo 35 tygodnia:) praca w ciąży była dla mnie ciężka. Często idąc z przystanku siadałam na dwóch ławkach po drodze bo byłam taka zmęczona

  • Zgadzam się, nikomu nic do tego jak ciężarna spędza czas. Czy w pracy, czy w domu, jej sprawa. Ja w pierwszej ciąży czułam się super. Pracowałam jeszcze w 9 miesiącu. I pracowałabym do porodu, żeby nie to, że szef nie chciał mnie zabrać z naszymi podopiecznymi na kolonie do lasu…. Druga ciąża też przebiegała wzorcowo, ale moja praca była już całkiem inna. Bite 8 godzin na tyłku przed komputerem i do tego mnóstwo stresu. Moja ginekolog stanowczo odradzila mi pracę po szóstym miesiącu. Posłuchalam jej i i poszłam na zwolnienie. Zbyt może nie odpoczelam, mój czteroletni wówczas syn mi to skutecznie utrudnial. Ale za to sporo spacerowalismy, lato było ładne :)

  • Praca pracy nierówna tak samo jak ciąża wiec nie ma co porownywac siebie do kogos

  • A tu w Anglii wszyscy pracuja zwykle do 8 i pół miesiąca – jeśli wcześniej sie zwolnią nawet na lekarskie zwolnienie i przekroczy ono 2 tyg to zaczyna sie automatycznie macierzyński :(((
    Lekarze tez tu powtarzają ze ciąża to kiedy choroba

  • 100% racji

  • Ja skończyłam pracować 19 dni przed porodem :)

  • Wam to dobrze przynajmniej macie łatwa opcje ‚ zwolnienia ‚ w Uk to nie choroba i od kiedy cie nie ma tak sie macierzyński zaczyna . ( ledwo płatny jeśli nie ma dodatkowego w umowie) mam 1/4 podstawy ! Chyba ze serio zle ze zdrowiem. Jakbym mogła mieć zwolnienie to bym brała :) czemu nie ?

  • Pracowalam fizycznie w ubojni swin do 8mego miesiaca :) w pierszej ciąży nie mialam pracy wiec bylam w domu ;)

  • Planowałam pracować do końca ciąży. Niestety na początku ósmego miesiąca musiałam pójść na L4. Bardzo żałowałam, że tak się stało.

  • Tak samo pierwsza jak i teraz druga na zwolnieniu. W miejscu pracy są szkodliwe warunki i nie możliwości zmiany stanowiska. Ze względu na zdrowie maleństwa i obniżenie swojej odporności każda z pracujących osób która zajdzie w ciąże automatycznie idzie na zwolnienie.

  • Jestem zaskoczona iloscia serduszek, wszystkie moje znajome uciekaly na chorobowe, bez wzgledu na przebieg ciazy.

  • Ja bylam na zwolnieniu od 2,5 miesiaca – praca stojaca przez 11 godz.z polgodzinna przerwa, dzwiganie, wchodzenie na drabine. Wiec nie mialam wyjscia…

  • Pracowałam do prawie 7 miesiąca. I pewnie pracowałabym dłużej tylko na moje nieszczęście zmienił się Dyrektor. Zaczęła się nerwówa i uciekłam.
    Po co miałam narażać Fasolę i siebie skoro nie musiałam ;-)
    Litości, ciąża nie choroba ale jak ktoś chce sobie w domu siedzieć ( nawet tak po prostu- bo chce) to niech siedzi!
    Co to kogo obchodzi?!
    To taki szczególny stan, że wolno bezkarnie mieć lenia ;-)

  • Przepraszam, że nie na temat – śliczny whippet! <3

  • Poszlam na zwolnienie dwa tygodnie przed terminem :)

  • Jeżeli czuje sie dobrze to jaki problem ;)

  • Nie kazdy organizm dobrze znosi ciąże…ja pierwszą ciąze zle znosilam i pracowalam do 5 miesiaca w2 nastepnych pracowalam do 8…ale warunki i rodzaj pracy tez ma znaczenie..generalnie kobieta musi dbac o siebie i dziecko..jej organizm potrzebuje czasem wolnego by skupic sie na donoszeniu ciąży i budowaniu relacji i wiezi…wolne powinno być….

  • Do końca 6 miesiąca. Dojezdzalam do pracy 60 km w jedną stronę. O 4 rano. Z perspektywy czasu stwierdzam, że trochę głupia byłam i powinnam miesiac- dwa wcześniej iść na zwolnienie. Inna sprawa, że przez te 6 miesięcy czułam się dobrze i nie mialam czasu na dolegliwości. Na zwolnieniu, w 7 miesięcu dopadly mnie mdłości! i zgaga.

  • W pierwszej ciąży do 17 tyg. W drugiej od samego początku L4 z powodu plamień.