By 

Jak karmić dziecko będąc kochającą matką.


Wiecie jak karmić dziecko? Matka, która naprawdę kocha swoje dziecko, które jest dla niej wszystkim, które kocha nad życie i pragnie dla niego tego co najlepsze karmi je TAK BY NIE BYŁO GŁODNE.

Jak większość z Was wie, poruszona zostałam atakiem „hejterów”, w związku z postem odpowiadającym naszą historię karmienia – BUTLA VS PIERŚ, CZYLI KARMIENIE NIEMOWLAKA. Pragnę po raz ostatni podkreślić , że jest różnica między kulturalną dyskusją, a nagonką. Pozwolę sobie na przytoczenie paru cytatów z owych komentarzy:

„Jest mi ogromnie przykro ze jest coraz więcej takich matek jak Pani”

„trzeba było sobie lalkę kupić ,a nie decydować się na macierzyństwo „

„życzę aby każdego dnia ,patrząc na swoje dziexko przypominała sobie ,dlaczego nie wykarmila Pani swojego dziecka … z powodu bolące go dupska”

„Przy butelca nigdy wiez miedzy dzieckiem a matka nie bedzie taka sama jak przy piersi”

„odebralas Mu to co najlepsze tylko dlatego ze nie mialas cierpliwosci do tego zeby powalczyc o laktacje.. bo Cie dupa bolala”

„powinnas chciec dla dziecka to co najlepsze a nie dla siebie.. bo szczesliwe dziecko to szczesliwa matka nigdy na odwrót”

„Ty sie poddalas… nie ma czym sie chcwalic ze dajesz dziecku syf.. mm zostalo stworzone do ratowania dzieci np w sierocincach”

Usłyszałam również, że „chwalę się” tym, że karmię butelką. A „nie ma się czym chwalić”, bo przecież „przegrałam walkę o laktację”. No trochę mnie to zdenerwowało… Użyłabym innego wyrazu, ale ustaliliśmy, że przeklinam prowadząc samochód, a teraz siedzę na tyłku. Bo nie o to chodzi, by się pochwalić. Ja opowiadam naszą historię. Bo wiem, ile kobiet walczy z wyrzutami sumienia, w związku z tym, że nie mogą karmić swoich dzieci piersią, mimo, że bardzo chcą. I chcę powiedzieć „Rozumiem Cię! Jesteś wspaniałą matką! Nie udało się – to trudno! Takich jak Ty i ja jest cała masa. I wszystkie mamy szczęśliwe, kochające nas dzieci. NIE MARTW SIĘ!”. O to chodzi. Bo mnie wyrzuty sumienia zżerały jak kornik drewno, zanim zmądrzałam i zrozumiałam, że nie krzywdzę mojego dziecka. Dokładnie tak – NIE KRZYWDZĘ MOJEGO DZIECKA. I naprawdę mam w dupie statystykę typu „tylko 5% kobiet naprawdę nie może karmić piersią, a Ty na pewno do tych 5% nie należysz”. Mam ochotę odpowiedzieć „99% matek twierdzących, że matka karmiąca mm nie powinna zostać matką, mają naprawdę poważny problem ze sobą, a pozostały 1% to psychopatki”.  I w dupie mam te walki cyckowo-butelkowe. To jest MOJA historia. Nie wstydzę się jej, ani tego jak karmię. A to MOJE królestwo. I będę tu wypisywać to co MI się podoba.

Nie dam się sprowokować do myślenia, że jestem gorszą matką.

I żadna „butelkowa” matka nie ma dać się sprowokować. I żadna „cycająca” matka nie ma dać się sprowokować. Bo wbrew pozorom nawet te karmiące piersią, są również narażone na różne opinie i „hejty”. Nigdy nie zrozumiem dlaczego, ale tak już jest. Co byś nie zrobiła zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał z tym problem.

Nie zgadzasz się z moją opinią – pewnie zdarzy się to nie raz.

Chętnie poznam Twoje zdanie – jeśli nie będziesz obrażać mnie ani innych matek. Nie podoba Ci się to co piszę? Toć przecież siłą nie trzymam. Bierzesz wszystko na poważnie? To nie jest miejsce dla Ciebie. Dziecko przysłoniło Ci cały świat? Jeśli to dla Ciebie w porządku to i dla mnie w porządku, ale nie miej pretensji do mnie, że ja widzę świat poza swoim małym Szczęściem.

I dziękuję, za podsyłanie mi linków do blogów czy artykułów propagujących karmienie piersią. Myślicie, że zanim przeszłam na mm nie zapoznawałam się z (prawdziwą) literaturą na ten temat? Że nie dzwoniłam do poradni laktacyjnych? Że nie rozmawiałam z lekarzami? Mam wiedzę na temat karmienia piersią i karmienia mlekiem modyfikowanym. Znam ludzi zarówno wykarmionych piersią jak i mlekiem modyfikowanym. Wiecie, że w latach 80-tych była „moda na mm”? Dużo matek kończyło karmić piersią, bo mówiono, że to mleko modyfikowane jest lepsze! I znam wiele osób, których matki z różnych powodów karmiły mm – i są to zdrowe i inteligentne osoby. Twierdzenie, że mleko modyfikowane to bomba z opóźnionym zapłonem po prostu mnie bawi. Bo patrzę w lustro i czekam aż wybuchnę (w związku z ową modą okazało się, że byłam karmiona tylko do 4 m.ż.!).

Już nawet nie chce mi się tłumaczyć depresją poporodową, trudnościami z przystawieniem – wszystko to opisałam w wyżej wymienionym poście. Skoro według niektórych mam, nie jest to wystarczający powód by przejść na mm – to ja nie bronię takiej opinii. Ba! Nawet proszę bardzo ją sobie wyrazić. Ale nie w sposób chamski i obraźliwy – na to na moim kawałku Internetu nie pozwolę! Tak mnie już znudziło pytanie „karmisz piersią? dlaczego nie?”, że z pełną powagą zaczynam odpowiadać „bo jestem wyrodną matką„.

Moje dziecko jest zdrowe, szczęśliwe, rozwija się prawidłowo.

jest nażarte zarówno mlekiem modyfikowanym jak i pokarmem stałym, blisko związane ze swoją rodzicielką – mimo nauczonej samodzielności. A moje cycki to moja sprawa. Twoje cycki to Twoja sprawa. Moja opinia to moja opinia. Twoja opinia to Twoja opinia. Mój blog to moje zasady. Nie obrażamy  się nawzajem.

A teraz naprawdę dziękuję.

Wam wszystkie kochane Mamusie, które na FB tak dzielnie mnie wspierałyście. Zarówno te co „cyckają” jak i te co „butelkują” – bo jesteśmy równe! I powinnyśmy się wspierać w naszych decyzjach, które podejmujemy zarówno dla dobra naszego jak i naszego dziecka. Najważniejsze jest by nasze dzieci były zdrowe, szczęśliwe, najedzone! Matka może być szczęśliwa, tylko jeśli te warunki są spełnione. Okrutne jest sugerowanie matce, że szkodzi dziecku karmiąc je mlekiem modyfikowanym. Nie bądźmy okrutni – to nie średniowiecze.

„Szczęśliwa matka – szczęśliwe dziecko, szczęśliwe dziecko – szczęśliwa matka, najedzone dziecko – szczęśliwe dziecko i matka” – amen.
Koniec tematu.

 

YOU MIGHT ALSO LIKE

36 tydzień ciąży
33 – 36 tydzień ciąży.
November 17, 2017
torba do szpitala
Torba do szpitala – co zabrać do porodu?
November 13, 2017
Jak mądrze wybrać fotelik samochodowy z grupy 0+?
November 09, 2017
Baby Shower – fakty i mity!
October 27, 2017
#TOP7: Największych wrogów ciężarnych.
October 25, 2017
Ciąża, czterolatek i sezon infekcyjny…
October 23, 2017
baby box club
Pieluszki z dostawą do domu! #KONKURS
October 18, 2017
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
October 16, 2017
tokofobia
Tokofobia, czyli strach przed porodem.
October 11, 2017
  • Wspaniale!!obybwiecej takich odwaznych kobiet!!

  • Nienawidzę tych fanatycznych matek, ktore za WSZELKA CENĘ ZMUSZAJĄ DO KARMIENIA PIERSIĄ! Tak. Nienawidzę. Mocne słowa. Ale to przez nie mój straszy A przez dwa miesiące był poprostu głodny. Karm piersią. Karm. Częściej. Dłużej. A ja wystraszona kolkami przestałam jeść i pokarm zwyczajnie traciłam. A mój Alex? No cóż był niespokojny, dużo płakał, w nocy budził sie co 2h. Ale karm piersią!!! Wkoncu wykończona dałam mu butle. I…. Dziecko sie uspokoiło, zaczęło przesypiac noce.
    Z drugim A juz sobie nie dałam w kasze dmuchać. I choc jadłam i piłam zdecydowanie więcej i bardziej różnorodnie, jak tylko zauważyłam, ze przestał przybierać na wadze (w trzy miesiące przybrał tylko 136g, a dopiero co zbliżał sie do pół roku życia), wprowadziłam butle. Arus zaczął przybierać na wadze.
    SKONCZMY Z TYM FANATYZMEM KARMIENIA PIERSIĄ. By sie rozwijać dziecko MUSI JEŚĆ i nie ma znaczenia czy mamy pokarm czy z butli. Każdy pokarm jest dobry. Naturalnie zawsze należy spróbować karmić piersią, ale jeśli to sie nie sprawdza, A MOŻE SIE NIE SPRAWDZIĆ, to nie dajmy sie zwariować i dajmy dziecku sie najeść.

    • Zgadzam się w 100 % nie ma nic gorszego jak ocenianie i oskarżanie matki karmiącej mm że jest gorsza lub krzywdzi dziecko :/ na jakim świecie żyjemy to nie średniowiecze a dziś coraz więcej kobiet przez stres, życie na wysokich obrotach ma problem z laktacją…

    • Również się z tym zgadzam. Liczy się dobro maleństwa, a nie sposób karmienia. Dodam,że matka karmiąca mm w niczym nie ustępuje matce karmiącej piersią. A przez takie głupie porównywanie tworzą się rzesze matek sfrustrowanych, z depresją, rozżalonych,niepotrzebnie zupełnie.

    • dokładnie, dokładanie do pieca raczej nie rozbuja laktacji na nowo …

    • Tak jakbym czytała o sobie i moim Bartusiu… 8 tygodni męczyłam mojego synka (w imię czego?!?) karmiąc go piersią, a on był wiecznie głodny. W nocy budził się co 1h! W końcu dostał butelkę i przestał płakać, zaczął normalnie spać, zrobił się pogodny i radosny. Przy córce już nie byłam taka „głupia” i jak tylko zauważyłam, że mam mniej pokarmu a malutka coraz dłużej jest przy piersi a się nie najada to przeszłam na butlę. Nie rozumiem tej nagonki na karmienie butelką, każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. A jedną z podstawowych potrzeb dziecka jest „bycie najedzonym”…

    • Aneta Nakielny – ja tez przy drugim nie dalam sie skolowac, choc karmilam 6mcy (na koniec to bardziej bylo pojenie i dla mojej psychiki – bo nadal nam sie wbija w glowe za co najmniej 6mcy trzeba karmic w dodatku hormony mi szalaly). Warto probowac ale jak nie wychodzi to tez nie tragedia.

    • Ja też miałam takie przygody i to 3 razy. Najważniejsze, żeby dziecko było najedzone, bo Polak głodny to zły:)

  • W dodatku niezapomne rozpaczy pewnej świeżo upieczonej mamy – jeszcze w szpitalu w 2010r. Z jakiś względów laktacja nie chciała jej ruszyć. Próbowała, przystawiając synka co 3h, czasem nawet co 2h ale nic. Chłopiec był dalej głodny, a położne…? Mleko modyfikowane najgorsze zło. Próbuj karmić!!! Dawały my tylko glukozę… Co ta dziewczyna przeżyła nawet sobie nie wyobrażam – on płakał z głodu ona płakała bo nie miała co mu dać jeść no i była wyrodna matka bo nie karmiła piersią. W szpitalu. W pierwszy dniach po porodzie – kiedy ten czas jest najpiękniejszy bo po 9mca wkoncu mamy dziecię przy sobie. A ona zamiast sie cieszyć wyła z bezradności i była bombardowania przez położne: Karm piersią!!! Nie wiem co sie stało, czy laktacja sie pojawiła, pewnie tak – wyszła do domu za nimi sie to wyjaśniło. Ale to co przeżyła było masakra.
    Za to w tym samym szpitalu w 2013 danie noworodkowi mleka modyfikowanego nie było juz żadnym tabu ani problemem – położne same oferowały….

    • miałam podobną sytuację, pomimo iż laktacja rozkręciła się po 2 dobach od porodu to mój syn nie chciał pic z piersi!!! wręcz na silę był karmiony! leżałam tydzień w szpitalu i nikt mi nie pomógł, modliłam się z każdym dniem żeby nas w końcu wypuścili, ale synek miał żółtaczkę więc przeciągało się to w czasie;( gdy wrócilismy do domu załamałam się i sięgnęłam po mleko mm, ale po wizycie położnej stwierdziłam że sie nie poddam, odciągałam mleko laktatorem i podawałam z butli. trwało to 1,5 msc, próbowałam przy tym co któreś karmienie przystawiac synka i tak z czasem przekonywał się ;) ale długo nie karmiłam bo zaledwie albo aż niecałe 5 msc. niestety musiałam zadbac o swoje uzębienie żeby nie byc matką fanatyczką bez zębów ;) i szczerze nóż w kieszeni mi się otwiera jak słyszę że karmienie piersią to mus!! Mus to jest dbac o dziecko a nie o chore przyzwyczajenia!

  • Myślę, że wszystkie te krzyczące, karmiące cycem matki inaczej by śpiewały gdyby nie były obdarzone takim nawałem mlecznym. Nie złapałaby jedna z drugą za butlę, żeby nakarmić głodne i płaczące dziecko? O nie! Na pewno nadal by walczyły o laktację, a dziecko jak płakało tak płacze, bo głodne przecież… ani cycek ani butla nie zastąpi dziecku kochającej matki. Jest tyle sposobów na zbudowanie więzi i bliskości. I tak się teraz zastanawiam… dziecko, które zostaje odstawione od piersi ma się czuć odrzucone? Porzucone przez mamę? Więź zostaje przerwana? Bzdury to jakieś są, że mamy, które nie karmią piersią są gorsze. Owszem mleko mamy jest najlepsze, ale czasem bywa tak, że się nie udaje go dać maluchowi, ale dasz wszystko inne co masz w sobie najlepsze. Koniec i kropka. P.S.- zajebisty blog!

  • Haniu, tak jak napisałaś na końcu: AMEN! Pozdrawiam i dziękuję za ten post – cyckująca matka :*

  • ola

    Nio i jak tu Cię nie kochać,skoro walczysz o dobre imię dla nas wyrodnych matek pakujących swym pociechom butle z mm do buźki:)))))))))zamiast głodzić je i na siłe przystawiać cyca,czekać kultularnie w kolejce do poradni laktacyjnej i dowiedzieć się tego co sama dobrze wiesz-próbować,przystawiac,ja po wizycie kontrolnej w szpitalu wyszłam zaryczana bo Pani Doktor zbeształa mnie na korytarzu przy innych mamusiach ze przeszliśmy na mm,poczułam pogardliwe spojrzenia tych matek i myślałam że ucieknę oknem.I po co ta całą historia?:)

  • Mama Mai

    Jak ja Cię lubię! Masz 100% racji. Mimo, że ja karmiłam bo chciała.. zakończyłam karmienie po 4 miesiącu bo też tego chciałam sama ( a miałam pokarm więc mogłam karmić jeszcze długo).. nasze cycki nasze dzieci więc i nasza decyzja jak karmić będziemy. Nagonka na matki które karmią mm bez względu na to z jakiego powodu to robią, strasznie mnie wkurza. Matki powinny się wspierać.. i robić wszystko by ich dzieci były szczęśliwe..
    mama-for-maja.blogspot.com

  • Ja tez karmię butelką i miałam mnóstwo wyrzutów sumienia, wszędzie słyszałam „jak to nie karmisz piersią? Spróbuj przecież to takie wspaniałe”. Czułam się jak wyrzutek, jak zmieszana z błotem, ta gorsza. Bardzo chciałam karmić i z takim zamiarem byłam od początku, niestety wszystko zweryfikował szpital, w którym z powodu choroby małego leżałam półtora tygodnia, miałam dużo pokarmu ale jak mały zaczął chorować, miał antybiotyk do tego żółtaczka i hipoglikemia ze stresu zaczął zanikać pokarm. Panie położne dokarmiały bez mojej wiedzy butelką przez co później mały nie chciał jeść z piersi. W końcu mały zaczął spadać z wagi, żeby nas wypuścić musieli go dokarmiać. Myślałam że po powrocie do domu już bez stresu będzie nam szło lepiej, kończyło się jednak całodniowym wiszeniem na piersi a dziecko i tak było głodne więc i tak musiałam dać butelkę. Stres że dziecko się nie najada mi nie pomagał i pokarmu miałam coraz mniej :( Wykończona psychicznie, zdecydowałam że przejdę całkowicie na mm. Od tamtej pory ja jestem szczęśliwa że dziecko się najada i maluszek że jest najedzony. Długo walczyłam i żałuje że aż tak długo męczyłam dziecko tylko dlatego bo bałam się co powiedzą inni. Niestety nie wszyscy mają to szczęście karmić piersią i nie powinno się z tego powodu krytykować. Każdy ma prawo karmić dziecko jak chce, ważne żeby było szczęśliwe i najedzone :)

  • podpisuje sie pod tym postem ! Ja i mój brat byliśmy karmieni mm, brat bo lekarz powiedział mamie z jej mleko jest do d… a ja ponieważ w 3 miesiącu laktacja mojej mamy nagle w jedna noc stanęła. I co ? Obydwoje jesteśmy zdrowi i mamy świetny kontakt z mama. To nie ssanie piersi tworzy więź z dzieckiem a oddanie, miłość i wychowanie.

    • W mojej rodzinie podobnie – mama musiała karmić i mnie i brata mm – nie zauważyłam, żebyśmy przez to byli jacyś inni czy gorsi. W dodatku i brat i ja bardzo mało chorowaliśmy. Mój pierwszy i jedyny pobyt w szpitalu to był właśnie poród. I dokładnie – budowana bliskość poprzez oddanie, miłość i wychowanie decyduje o więzi, a nie sposób karmienia!

  • aha i dodam ze teraz uspokaja mnie fakt ze nie będę musiała oduczać synka od piersi, bo kiedyś dziecko musi przestać ssać pierś a odstawianie jest niezwykle stresujące dla dziecka, ciesze się ze mój syn tego stresu nie zazna.

  • Jezuuu. Żartujesz sobie? Przeoczyłam taką dyskusję. Ja nie byłam karmiona piersią, bo moja mama nie miała mleka. Więc poszłą w ruch butla. Więź pomiędzy mną a moja mamą nigdy nie była lepsza-jak bliźniaczki. Potrafimy jeść te same rzeczy w tym samym momencie, mieć ból głowy w tym samym momencie, myśleć o tym samym, zaczynać zdanie tak samo, czuć to samo mimo 2000km pomiędzy nami. Jest moją jedyną przyjaciółką. A co ma do tego cholerne karmienie piersią? Jeżeli będzie mi to dane ja zamierzam karmić z 2 powodów: chce schudnąć i jest to wygodniejsze wystawić cycka nakarmić zwłaszcza noca a nie latać w moim przypadku mieszkając w domu na dół i robić mleko. I wcale nie zamierzam szykanować nikogo, kto nie karmił piersią bo nie ma takich samych poglądów jak ja. Matko ludzie ogarnijcie sie-to nie jest już zaścianek to XXI wiek, wolność wyboru. Tyle się mów: bądź sobą, pieprz ludzi ktorzy nie akceptują Ciebie w pełni, nie rób z siebie kogoś kim nie jesteś. No to matki karmiące butla czy cyckiem-bądźmy sobą. Bo pieprzyć głupoty i oceniać to jest łatwo ale przebić się wśród tłumu z własnym zdaniem i poglądem to już tylko nieliczni.

    P.s rozpisałam się :D

  • Widzę, że coś ominęłam ale po przeczytaniu tego posta na blogu melduję się i ja, dziecko lat 80-tych od 2 tygodnia życia wykarmione na mm, zdrowe i myślę że inteligentne ;) !!! i wyrodna matka karmiąca swoje wyczekane dziecko mm od 2 miesiąca życia. Nie będę się rozpisywać bo musiałabym powtórzyć kropka w kropkę to co napisała Hania na swoim blogu. Jestem z Tobą całym sercem!!!

  • Ja też nie karmiłam Maksa.I wcale nie czuję się gorsza ani nie mam wyrzutów.Mało tego,poczułam ulgę gdy zobaczyłam jaki jest spokojny,nakarmiony.I mam w dupię opinie innych ludzi na ten temat.Maks jest zdrowy,nie ma żadnej alergii.

  • Martucha

    i prawidłowo a wszystkim fanatyczkom- hejterkom polecam : http://img.sadistic.pl/pics/787a73fda957.png skoro tak chętnie o tym bólu wspominają to coś musi być na rzeczy xD

  • Pamiętam jakie miałam straszne wyrzuty sumienia gdy chciałam i próbowałam karmiąc piersią ale nic z tego nie wyszło i przeszlysmy na mm…Czułam się okropnie i pamiętam wzrok lekarki kiedy poszlysmy na szczepienie i zapytała mnie czy karmie piersią odpowiedziałam ze nie…Wzrok miała taki jakbym jej matkę pomidorem zabiła :( Ale potem zrozumiałam ze moje dziecko jest szczęśliwe, zdrowe i przede wszystkim zdrowe :)

    • haha na mnie neonatolog też z początku spojrzała tak, że gdyby wzrok mógł zabijać to już nie żyję ;) ale w trakcie trwania wizyty i różnych wyjaśnień lekarka stała się bardziej ludzka i wyrozumiała :)

  • Święte słowa! ☺ każdy postępuje tak jak uważa za słuszne, ja też nie chciałam karmić cyckiem, wytrzymałam 6 tygodni i jak moja rodzina mnie wspierała, mąż najbardziej ze wszystkich to niestety teściowa robiła krzywe miny tak jak i wiele znajomych matek polek ☺ ale jakoś to po mnie spłyneło, bo to moje dziecko, moje cycki i moja sprawa ☺ bardzo się cieszę, że przeszłam na mm, bo moja córka ma niespełna 9 miesięcy, rozwija się prawidłowo i zaczyna sama powoli łapać za butelkę co świadczy o jej samodzielności.. a jeżeli chodzi o bliskość, moja córka niekarmiona cyckiem jest jak mały rzep, który wszędzie za mną chodzi i jak tylko złapiemy kontakt wzrokowy od razu przypełzuje do mamy i przytula się do cycusia, którym karmiona zbyt długo nie była ☺ także jestem za tym, żeby nie krytykować, wręcz wspierać decyzję o karmieniu i pamiętajmy, że ta decyzja należy do matki… ☺ i niech matki polki lepiej zajmą się dzierganiem na drutach szalików na zimę, a nie krytykowaniem kogoś, bo nie przystoi takie zachowanie ŻADENJ MAMIE ☺

  • Cieszę się, że ktoś lepiej niż ja potrafił wyartykułować wszystkie moje bolączki związane z karmieniem piersią i butelką :) Tylko ja (bo przecież nawet nie Tata Marcelinki) mogłam decydować, czy będę wykańczać siebie i dziecko (a przy okazji także właśnie Tatę) walcząc o „cycanie”. A prawda jest taka, że całej naszej trójce jest lepiej odkąd Marcelina przeszła na butelkę :) Kocham moją Córeczkę, a Ona mnie :) I to widać! Bez cycka! Pozdrawiam wszystkie Mamusie bez względu na wiek dziecka, płeć, a już tym bardziej na sposób karmienia!

  • Edyta Skwierzyńska

    będąc w ciąży miałam wielkie plany, mówiłam „chcę karmić cycem co najmniej do 6 mc” , czytałam , że trzeba pic dużo wody, że nie należy się denerwować itp. Niestety nie wyszło. Mój maluszek już w szpitalu był dokarmiany butlą czego się strasznie bałam, w nocy zamiast częściej wołać o butle dla niego dałam mu tylko raz i walczyłam z cyckiem. Rano okazało się że znowu stracił na wadze i mieliśmy problem z wyjściem do domu ( bo chciałam być dobrą mamą i karmić cyckiem). Niestety jednak nie zawsze jest tak jak byśmy chciały. 6 tygodni walczyłam o mleko i niestety było go coraz mniej. Walkę przegrałam , ale wiem że się starałam. Nie uważam się za złą matkę bo karmię butlą. Mój synek jest szczęśliwy i zdrowy. Ma już prawie 8 mc i do tej pory nie chorował (nie licząc słabego katarku). Dziś wyszedł mu pierwszy ząbek i jestem z niego dumna bo wcale nie marudził (przypadkiem odkryłam zęba).

    Dlatego nie warto się przejmować negatywnymi opiniami. Każda historia jest inna. Wiadomo że mama chce dobrze dla swojego malucha , czasem po prostu inaczej się nie da i już.

    Pozdrawiam wszystkie mamy :)

  • Uwielbiam czytac Twoje posty ;-) a odnosnie akurat tego… jakis czas temu wyrazilam swoje zdanie na ten temat gdzie indziej…bo te idealne wszystko wiedzace Mamuski po prostu mnie zdenerwowaly. Sama karmie piersia juz drugie dziecko. Bo nie mam z tym problemu. Ale chyba najwazniejsze jest aby dziecko bylo kochane i najedzone. I bez przesady,zeby mamy karmiace mm byly jakies gorsze :-( oby te „lepsze” dzieci na cycu nie odwdzieczyly sie tym „lepszym” mamom w przyszlosci „lepiej” …szlag mnie trafia. Oj a jak mnie zaatakowaly hoho…to juz lepiej nie mowic :-P Milego dzionka ;-)

  • Ładne podsumowanie tamtej sytuacji – prosto i dosadnie! Pogratulować :) Szczególnie podoba mi się stwierdzenie, że to nie jest chwalenie się swoim wyborem, a chęć wsparcia i podbudowania od strony psychologicznej tych Mam, które musiały z różnych powodów borykać się z takimi samymi rozterkami i tych, które pewnie jeszcze nie raz będą się musiały borykać w przyszłości – bo to prawda, taka wiedza wspiera i uspokaja zamiast tych wszystkich wpędzających w depresyjne stany okrzyków „jesteś zła, bo nie dajesz własnego mleka”! Nie bardzo rozumiem, jak to jest możliwe, że jedna kobieta pełna uczucia macierzyńskiego, kochająca ponad świat, potrafi drugiej kobiecie, która kocha dokładnie tak samo, robić tego typu świństwa takimi pogrążającymi komentarzami – drogie panie, radzę się na przyszłość zastanowić, zanim wyrazicie tak brzydkie opinie, ponieważ unieszczęśliwiacie w taki sposób nie tyle inną Matkę, co samo dziecko, niczemu niewinne, zasługujące na poczucie szczęścia – bo niszcząc spokój Mamy, niszczycie i spokój Dziecka. Kochając własne dziecko i widząc, jak ogromna jest to siła uczucia, ciężko sobie wyobrazić, jak można bezkarnie próbować unieszczęśliwiać inne dziecko… i to w imię czego? chyba tylko własnego widzimisię i chęci jakiegoś niezdrowego dowartościowania się, bo takie gadania w zasadzie nie mają raczej nic innego na celu – to, że ktoś kogoś zruga nie zmieni przecież faktu, że dziecko nadal będzie karmione mm, jeśli Mama z różnych powodów nie mogła karmić. Podoba mi się również ten akapit, który mówi o nie zgadzaniu się z opinią autorki – nie ukrywam, że nie w każdym punkcie mój światopogląd i spojrzenie na różne sprawy pokrywa się z tym, który prezentowany jest przez autorkę bloga – nie znaczy to jednak, że będę teraz wypisywać jakieś obraźliwe epitety pod Twoim adresem, bo przecież nie o zmienianie innych osób chodzi – każdy ma prawo być sobą, a że nie ma dwóch identycznych ludzi to prawda znana nie od dziś :) Na pewno nie chodzi też o to, żeby słodzić sztucznie na każdym kroku jakimiś lukrowanymi i miodowymi słowami, jeżeli w głębi czuje się coś innego, ale można przeciwwstawną opinię napisać kulturalnie, a nie tak, jak w przytoczonych we wpisie cytatach widać – na tym właśnie polega sztuka dyskusji – nie zawsze się z kimś zgadzamy, ale nasza niezgoda nie ma polegać na rzucaniu obelgami, tylko na wymianie argumentów jednej i drugiej strony – cieszę się, że Hania ma do tej kwestii tak zdrowe podejście i należy jej się za to wielki szacun! :) W podsumowaniu dodam, że świat jest wystarczająco wielki, żeby mogły się na nim pomieścić osoby o zupełnie różnych poglądach i usposobieniach bez jakiejś zajadłej konieczności podejmowania prób usilnego zmieniania innych na własne podobieństwo ;)

  • I tak trzymac dzielna Haniu , a Ci wszycy zawsze lepiej wiedzacy niech sie za przeproszeniem w 4 litery pocaluja!:) jak ostatnio ktos sie wtracil w moje wychowanie dziecka i probowal pouczac, a byla to obca osoba zapytalam sie jej poprostu jaki kolor majtek ma na sobie:) na jej oburzenie odp ze jak ona wtraca sie w moja prywatnosc to ja sie wtrace w jej:) podzialalo:D

  • moja złośnica także jest karmiona butelką i jest kochanym i szczęśliwym dzieckiem, nie potrzebuje cyca żeby zdrowo się rozwijać :)

  • Nka82

    Uważam, że wszystko już napisałaś w ostatnim wywodzie, ile razy będziesz jeszcze podkreślać, że jesteś dumna karmiąc mm? Już to wiem, już czytałam, widzę, że nadal Cię to męczy, wiem, że zostałaś brzydko zaatakowana i Cię to zabolało ale pora wyluzować, a nie ponownie rozkręcać dyskusję- bo kolejny post do tego prowadzi…

    • Widzisz, dopiero teraz mogę wyluzować, bo dopiero teraz przestało mnie to męczyć. A jak znowu zacznie, to nie wykluczone, że wrócę do tematu i będę go podkreślać tak długo, jak długo będę słuchać bzdurnych komentarzy. Aż wyjdziemy ze średniowiecza. A skoro Ty uważasz, że tematu nie trzeba ciągnąć – to przecież nie musisz w tej dyskusji dalej uczestniczyć :) pozdrawiam.

  • Mieszkam w Anglii w normalnym kraju, gdzie po narodzinach maleństwa położne pytają matkę jak chce karmić i jaką decyzję by nie podjęła, pomogą jej I będą wspierać czy to przy karmieniu butla czy piersią. To matki wybór i nikt nie śmie komentować. Drugie dziecko karmię piersią ale bez pomocy położnych, nie dałabym rady. Dwoje dzieci były w szpitalu dokarmiane mm bo na początku miałam bardzo mało pokarmu. Starszy synek na początku wcale nie chciał jeść. Nie wypuściły mnie ze szpitala do póki nie nauczył się ssać ale nie zostawiły mnie z tym samej tylko pomogły mi tyle ile tylko mogły. Córeczka z kolei ładnie ssała ale była bardzo głodna. Kiedy w nocy strasznie płakała nikt nie protestował żeby ją dokarmić mm ale rozsądnie – tylko tyle żeby zasnęła i z kubeczka żeby się nie okazało później że odrzuci pierś. Ciągle pije z piersi ale jak gdzieś wychodzę dostaje mm z butli i cieszę się, że mam taką możliwość. Przykro mi kiedy słyszę historię z polskich szpitali. Karmienie piersią to wyzwanie i ciężka praca. Być może kiedyś to zrozumią nasze polskie położone i zaczną pomagać zamiast tylko krzyczeć.

    • Boże, niech akturat ta „moda” z zachodu do nasz czym prędzej przyjdzie :)

    • w Polsce muszę uczciwie przyznać, że też nie wszystkie położne są takie złe, w szpitalu, w którym rodziłam, przytrafiła mi się jedna naprawdę miła położna, która potrafiła podejść, pokazać, jak najwygodniej ułożyć dziecko, okazywała zainteresowanie tym, czy mleko jest, czy dziecko ciągnie, czy dobrze trzyma w buzi brodawkę, ale kiedy widziała, że mama mleka naprawdę nie ma, bez problemu zabierała dziecko do dokarmienia mm, zamiast podziwiać, jak kilka godzin płacze z głodu… ale prawdą jest też, że takich osób w personelu szpitalnym można niestety szukać w Polsce ze świeczką :( na innych zmianach były już inne położne i to bardzo niemiłe, potrafiące nawet krzyczeć. Jedna z nich z wielką wyższością spytała mnie raz, czy w końcu chcę karmić piersią, czy nie – od początku wiedziałam, że chcę karmić naturalnie i że będę próbowała walczyć o laktację, ale ponieważ zachowanie tej pani uważam po dziś dzień za nadużycie zajmowanego stanowiska i głupie znęcanie się nad psychiką matek, odpowiedziałam jej specjalnie, że po przejściach w tym szpitalu właśnie zastanawiam się, czy powinnam karmić piersią – chciałam dać jej do zrozumienia, że wszystkie te jej zabiegi zamiast zachęcać do karmienia cycem, wręcz od tego odstraszają… Niestety do jaśnie pani położnej ten fakt nie dotarł, bo zaczęła z kolei pouczać, jakie to mleko modyfikowane jest drogie i że z czasem dziecko je coraz więcej – przy tym ton głosu nie mający nic wspólnego z troską. Zresztą… troska o cudzy portfel? Taaaa wzruszające, pewnie wszyscy by się na to nabrali ;)

  • Polecam przeczytać ta książkę:-) żeby dziecko wyrosło na mądre i kochane dziecko nie trzeba koniecznie karmić piersią :-) bo pamiętajmy butla sama się nie zrobi :-) do tego potrzebna jest mama :-)

  • Mama Zuzi

    Kocham moja córke, a ona kocha mnie… a karmie mm nosz kurcze :)

  • Jestem mamą cycusiową i jestem z tego dumna :-) Ale nie mam nic do matek mm bo każda matka jakiego sposobu karmienia by nie wybrała dąży do tego by dziecię nie było głodne i robi to z miłości i dla dobra dziecka. Z resztą w późniejszym czasie gdy przychodzi rozszerzanie diety też znajdzie się ktoś co ma coś do powiedzenia… I znowu rusza machina i się zaczyna… Daje słoiczki bo nie chce jej się gotować! Gotuje sama bo szkoda jej kasy na sloiczki! Moim zdaniem wtrącanie się w dietę czyjegoś dziecka to jak przyjście do kuchni i mieszanie w garach :-) Zamiast tracić energię na emocjonowanie się nad tym jak ktoś karmi dziecko lepiej poświęcić czas w to miejsce na zabawę ze swoim dzieckiem i na Nim się skupić :-) Bo to, że karmie tak czy siak nie daje mi prawa do narzucania czegoś komuś i na odwrót! A w końcu nie karmienie jest miernikiem macierzyństwa… Pomijając patologie takie jak głodzenie dzieci bo takie coś to sama nie wiem jak nazwać!

  • Ja karmiłam swojego synka tylko 6 tygodni i to nie dlatego że dłużej nie mogłam lub nie chciałam.Mimo że na początku kosztowała mnie to bardzo dużo wysiłku bo po porodzie nie miałam w ogóle pokarmu. Po prostu zmusiła mnie do tego sytuacja w jakiej się ze słoneczkiem znaleźliśmy. U maluszka było podejrzenie alergii pokarmowej lub nietolerancji na nabiał w tym mleko matki. Spędziliśmy tydzień czasu w szpitalu i miałam do wyboru karmić naturalnie podawać maluszkowi silne leki i patrzeć jak się męczy czy przejść na produkt mleko zastępczy „Nutramigen”. Zdecydowałam się na karmienie sztuczne teraz synek ma 7 miesięcy rozwija się prawidłowo nie choruję jest na mleku sztucznym Enfamil. To według tych wpisów które zarzucają że należy karmić tylko piersią to też jestem wyrodną matką? Bo nie chciałam aby moje dziecko się męczyło i był faszerowane lekami. Każda matka wie co jest dla jej dziecka najlepsze i nigdy nie zrobi mu krzywdy ani nie zaszkodzi.

  • Kurde moja mama jest wyrodną matką, bo nie miała pokarmu i wychowała mnie na mm :) a ja zdaniem wielu jestem wyrodną matką, bo mój syn ma pół roku i jeszcze jest na cycu :D Tak źle i tak niedobrze :) Dla naszych dzieci i tak jesteśmy najlepszą mamą na świecie niezależnie od sposobu karmienia :)

  • Ja swojego synka od początku karmie butelką. Po porodzie dostał butle i juz potem przy cycku płakał ssal plakal… potem butla.. robił się głodny najpierw cyc potem butla…i w końcu w 2 dobie jego życia powiedziałam dość. Nie pozwolę męczyć swojego dziecka. Szczególnie ze urodził się z chorym sercem. I oboje jesteśmy szczęśliwi. On najedzony i butla w nocy i łyżeczka w dzień a ja szczęśliwa ze moje dziecko nie było glodzone.
    I to ze karmiłam butelka nie wpłynęło na miłość i bliskość moja i dziecka bo karmie go na rękach przytulajac do siebie i patrząc w oczka. Bo nie ważne jak. Ważne ze zdrowe i szczęśliwe.
    A na pytania karmisz piersią odpowiadam nie glodze :)

    PS. Przy drugim dziecku wiem ze będzie od początku na butelce. Mąż mnie wspiera w tej decyzji. Wiec kiedy zobaczę w przyszłości 2 kreski na teście będę znów szczęśliwa i dam dziecku cala swoją miłość i szczęśliwe dzieciństwo nie ważne czym będzie karmione.

    Ze swojej strony bardzo podziwiam mamy które walczą o pokarm dla dziecka i siedzą z laktatorem tak jak ostatnio mama 2 blizniaczek z czego jedna w domu a druga w szpitalu i dla tej drugiej ściągala mleko. Na prawdę podziwiam te mamy i powiem tak… masz siłę walcz nie masz jej lub się wyczerpala nie glodz swojego dziecka. I tak jak Hanna napisała AMEN :)

  • W pelni popieram wszystko co tu przeczytalam! Moj synek byl karmiony Od urodzenia butla. Po cesarce nie mialam pokarmu dopiero gdzies na 2 dobe i bylo go tak malo ze dziecko by sobie nie pojadlo. Po kilku dniach byl juz tak przyzwyczajony do mm ze jak tylko poczul moje mleko plakal i nie chcial jesc. W domu jeszcze przez tydzien probowalam sciagac pokarm laktatorem i dawac synkowi ale moj pokarm po prostu mu nie smakowal. Glupota jest gadanie ze dzieci karmione piersia maja wieksza odpornosc czy lepiej sie rozwijaja! Moj synek ma dwa latka i choc strasznie sepleni wypowiada sie w miare pelnymi zdaniami umie liczyc po polsku i angielsku do 12 zna i rozroznia zwierzeta (rowniez kilka tropikalnych) i umie nasladowac ich dzwieki. Potrafi nazywac pojazdy sam podaje talerzyk do posilku, wie gdzie sa poukladane jego czesci garderoby i umi je podac oraz potrafi prawidlowo nazywac kolory i podstawowe ksztalty. Teraz ucze go pierwszych literek alfabetu. bardzo bolalo mnie to ze nie moge karmic piersia i mialam wyrzuty. Ale kompletnie niepotrzebnie;) nikt mi nie wmowi ze karmienie piersia jest lepsze bo w tej chwili mm maja tak skompletowany zestaw skl.odzywczych ze pewnie niewiele roznia sie od mleka matki. Matki „tradycjonalistki” ktore zarzucaja innym matkom (nie karmiacym piersia) ze sa wyrodnymi matkami to moim zdaniem kobiety niedoedukowane majace kompleksy. Pewnie sie martwia czy podolaja roli matki i tym ze karmia piersia (co niesie za soba pewne wyrzeczenia i poswiecenia) dowartosciowuja same siebie.

  • Ja wam gowiew jak karmić najlepiej: do syta! :-D

  • Zgadzam sie z Toba i popieram takie myslenie! Mimo ze sami cyckowalismy dlugo nigdy nie potepialam Matek butelkowych. A sama sie spotkalam z nieprzyjemnymi komentarzami ze karmie takie duze dziecko, ze to obrzydliwe itp. Karmienie to indywidualna sprawa i nikt nie powinien kometowac wyboru liczy sie dobro dziecka przecież!!

  • Cudowny wpis.! Jestem matka 6 miesoecznej emilki karmionej cyckiem no i stale obiadki. Zawsze smieszyly mnie te klotnie i wojny matek cycek butla. Od poczatku chcialam karmic piersia bo to i zdrowe i tanie i wgl. Ale najwiekszy wplyw na mnie mialo chyba taniosc. Bo jesli bym karmila butla to i tak dziecko byloby szczesliwe bo zdrowe. Mleko butelkowe jest przeciez po to aby karmic dziecko.jak i piers. Od poczatku bylam nastawiona na butle bo u mnie w rodzinie problemy z karmieniem,a to zle sutki a to zastuj pokarmu i zapalenie potem, dziecko nie chcialo pic, albo ma poczatku wgl go nie bylo. Wiec po „Walce” i dzieki”latwiejszym” pologu jakos sie udalo. Ale i tak.na poczatku karmiona byla troche mm. Nie wstydze sie tego. Butelka ma swoje plusy i minisy tak samo jak cyc. Ciekawa jestem jak te hejterki by komentarze dawaly jakby same nie mogly dalej karmic piersia (zapalenie, czy podanie antybiotykow po porodzie). Brawo kochana za super post. Niech tym PaniaMamaCyckoKochajacym cos zaswita, ze kazde dziecko jest inne jak i kazda matka jest inna i jej tolerancja. Szczesliwa matka szczesliwe dziecko.

  • Powiem szczerze, że nie rozumie trochę tego szumu pt „ty jesteś be, bo karmisz mm, zabrałaś dziecku to co najlepsze, bla bla bla”. Niech każda mama karmi dziecko tak jak chce piersią albo mlekiem z butelki, bez żadnych wyrzutów sumienia. Nic na siłę, skoro karmienie piersią nie wchodzi w grę z tych czy innych powodów to nie ma sensu sobie wyrzucać, bo przecież butelkę również można podać z miłością, pogłaskać po policzku w trakcie czy spojrzeć sobie w oczy i uśmiechnąć się do maluszka. Można też karmić piersią ze złością i pretensjami do bogu ducha winnego maluszka, bo wszyscy tak chcą, tylko nie ty. No i po co? Przecież nie od dziś wiadomo ze szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko :) wiec róbmy tak aby być ze sobą w zgodzie i no najważniejsze nie dajmy się zwariować. Ja karmie piersią i dla mnie jest to coś pięknego, ale nie na padam na inne matki, bo one karmią butelka, nawet mi to do głowy nie przyszło :). BTW ktoś wspomniał ze w szpitalu był terror kp, u mnie było odwrotnie, jak tylko syn mi zapłakał położna pytała czy chce mleko modyfikowane, dosłownie non stop butle mi proponowali. Ale byłam na 100 % przekonana ze chce karmić piersią i mi się udało.

    • Dla tych ktorzy lubia krytykowac zawsze bedzie cos nie tak jedna,skrytykuja za nie.karmienie piersia.a druga za karmienie w.miejscu publicznym i tak zle i tak nie dobrze zawsze cos ;-)

  • P.S. a jak mowie ze piersia to mowi: jak dlugo! Jeszcze karmisz? Czyli jak ktos wyzej napisal. I tak zle i tak. Hihi

  • Święta prawda :-) ja karmiłam Patke trzy miesiące. Następnie po mimo starań, pokarm się skończył i przeszliśmy na butle. Patka jest szczęśliwa bo najedzona a ja wiem że zjadła i ile zjadła i też jestem happy :-)

  • Taa,”uwielbiam” ludzi którzy zawsze wiedzą lepiej, jak nosić ile karmić i czym, po prosty chodzące ideały, wiedza zawsze czego ci potrzeba. U mnie jednym uchem wleci…, nauczyłam się też przytakiwac i uśmiechać, a robie to co uważam za sluszne. I luz :D

  • Droga Haniu! Podpisuję się pod każdym słowem. A te wszystkie moralizujące matki najlepiej niech się zajmą swoimi własnymi pociechami a nie próbują „pouczać” – bo każda matka wie jak opiekować się małym skarbem nie robiąc mu krzywdy :D

  • Dla mnie matka to matka- jeśli kocha dziecko nie ważne jest to jak karmi swoje maleństwo. Ważne żeby było szczęśliwe i najedzone. Też nie lubię osób, które mówią jak karmić. Ale gorsze od nich są matki, które są zgorszone widokiem karmiącej piersią! (i nie mówię tu o roznegliżowanej piersi, tylko o karmieniu przy zakrytym pieluszką/chustką cycku)

  • daga

    Ja dodatkowo uważam, że za mało jest pomocy ze strony pielęgniarek i położnych , za mało informacji i wsparcia. Ja też będąc w szpitalu po dobie próbowania nakarmienia dziecka piersią poprosiłam o butle z mm bo bałam się, że malutka jest głodna. Ja miałam takie szczęście, że na oddziale była specjalistka od laktacji i wytłumaczyła mi, że przez pierwsze doby po porodzie dziecku wystarczy kilka kropelek siary. Dlatego wiedziałam, że należy czekać. Wiele osób tego nie wie, bo niby skąd jak matki zostawione same sobie biedne i przerażone.

  • Ja uwielbiam karmić moją Dobrawę cycem, aczkolwiek od czasu do czasu podaję jej również mm :-)

  • Dla mnie nie wazne jak wazne zeby dziecko nie bylo glodne.ja karmie piersia i ciesze sie z tego ale gdybym widziala ze moj synus sie meczy i moj pokarm.mu nie starcza nie meczylabym go tylko dala mm bo milosc matki to nie tylko sposob karmienia ale wiele innych czynnikow i wszystkie o tym dobrze wiemy :-) A podanie mm jest w 100% lepsze niz glodzenie dziecka czekajac na laktacje

  • Karmisz mm- źle. Karmisz długo piersią- źle. Dlaczego kobiety, często również matki są tak okrutne dla innych matek. Jest terror laktacyjny, którego w ogóle nie rozumiem i przez który morze łez wylałam przy synu. Przy córce miałam już twardszy tylek. Syna karmiłam 3 miesiące, po miesiącu mieszanie. Córkę- miesiąc. I patrząc na moje dzieci podjęłam bardzo dobrą decyzję. Nie zawsze da się karmić piersią. Są mamy, które nie chcą. I nikt nie powinien się wtrącać, dawać super złote rady. Karmienie to indywidualna sprawa każdej mamy. Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.
    Ps. Moje dzieci w sumie wykarmione mm rosną jak na drożdżach, nie chorują, w życiu nie dostały antybiotyku. Syn prawie 4 lata, córka rok i 3 miesiące.

  • A jeszcze coś dorzucę. Jakby się czuły mamy karmiące piersią, gdyby były tak bardzo atakowane wszędzie za taki sposób karmienia dziecka? Bo to one nas, mamy dzieci wykarmionych mm, atakują, obrażają, robią z nas wyrodne zle i okrutne matki

    • Ola

      Droga Paulino, nie uogólniaj proszę! Teraz wrzucasz wszystkie mamy karmiące piersią do jednego worka a czytając komentarze widzę, że Hanię wspierają równie gorliwie te cycujące jak i butelkowe. To konkretne osoby są złe i niereformowalne. Ja należę do cycujących i całym sercem wspieram Hanię i wszystkie mamy, którym z jakichś względów to się nie udało i bynajmniej nie czuję się z tego powodu lepsza a tym bardziej nikogo nie atakuję ani nie obrażam.

  • Joanna Mazgaj

    dla mnie to jasne. najlepiej karmić piersią. to jest moje zdanie i mam prawo je mieć, ale nic nie daje mi prawa, żeby obrażać innych. mi karmienie przyszło łatwo, naturalnie. nie wiem, co bym zrobiła, gdyby wymagało to ode mnie wielu wyrzeczeń. dlatego nie krytykuję. bo jaka to matka, która nie potrafi zrozumieć innch (albo przynajmniej próbować zrozumieć), pójść na kompromis, wczuć się w sytuację innej kobiety, zastanowić się i podejśc do tematu spokojnie i z opanowaniem? przecież tego wymaga macierzyństwo!!! Jak ktoś, kto pisze takie zawistne komentarze będzie wychowywał swoje dziecko? bo przecież to co mówimy i piszemy świadczy o nas, naszej postawie, charakterze. A to wszystko ma fundamentalny wpływ na wychowanie naszych maluchów.

  • Pani Haniu! Jest Pani na 100% wspamiałą i kochającą matką. Ma Pani wspaniałego synka co za tym idzie DBA PANI O NIEGO NSJLEPIEJ JAK TYLKO PANI POTRAFI! nie ważne czy Żabek jest karmiony mm czy piersią Ważne, że JEST KARMIONY bo ostatnio słyszy się o tym, że matki w ogóle rezygnują z karmienia swoich dzieci i co na to ekspetki od karmienia? :/ Najważniejsze, że Pani synek nie jest głodny i rozwija się prawidłowo i że Pani pokonała chorobę o której mimo XXI wieku tak mało się mówi. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego. Mama karmiącą piersią, ale w niczym nie lepsza od mam karmiących mm, które również pozdrawiam! :)

  • Bardzo dobrze, że poruszasz ten temat! Ja karmiłam piersią 8 miesięcy i nigdy nie czułam się dyskryminowana z tego powodu (jak to wszędzie karmiące matki płaczą). Za to gdy przestałam poczułam, że matki karmiące cycem dyskryminuja te karmiące mm. Jest to mega niesprawiedliwe!!! Uważają, że są lepsze tylko dlatego. A macierzyństwo nie polega tylko na tym. To dopiero początek tej ciężkij drogi, a jaki jest jej `start` nie ma znaczenia. :)

  • Ola

    No to z drugiej strony coby było sprawiedliwie cyt. „Nadal karmisz piersią?? przecież twoje dziecko ma już 8 m-cy!!!” albo najlepsze…
    „A ty karmisz tak długo bo to lubisz?” WTF?!
    Także przytyki są z każdej strony i cokolwiek byśmy nie robiły to zawsze znajdą się mONdrzejsi od nas.

    Tak a propos… moja mamuś też jest widocznie wyrodną matką bo całą naszą trójkę wykarmiła mm.

  • ina

    Olej te baby!!! u mnie to samo, nie mogłam karmić bo biorę leki, które mogą zaszkodzić małej i co? i tak źle!! Olej i tyle, ważne że dziecko jest zdrowe!

  • Być może zatka dzioby hejterkom, to co napisze. WHO w roku 88′ przeprowadziła badania pod katem obecności dioksyny(chemiczna, toksyczna substancja) w mleku matki, wyniki badań pokazały,ze w mleku matki jest duża zawartość tej substancji odpowiedzialnej za mni. alergie, procesy nowotworowe. WHO, organizacja która jest za natura rozważała wprowadzenie zakazu karmienia piersią! A czy każda matka karmiąca piersią zwraca zwraca uwagę na jakość produktów ?! Ile jest konserwantów, substancji polepszających smak etc. to wszystko trafia do organizmu naszych dzieci. To jak karmi kobieta, to jest jej wybór.

  • www.dobrze-wydane.blogspot.com

    aż musiałam posta popełnić u siebie bo mnie dopadł terror laktacyjny :) pozdrawiam i idę podgrzać butelkę :)

  • Najłatwiej chyba skrytykować, mi udało się karmić cycem troszke ponad miesiac a gdy stopniowo przeszlismy na butle to nie były wazne slowa krytyki ze na pewno mi sie nie chcialo starac o laktacje tylko usmiech w koncu dobrze najedzonego dziecka a nie placzacego wieczorami pewnie ze wolalabym karmic go jak najdluzej ale widocznie maluchowi pokarm cycowy nie smakowal i nie sadze bym tym butelkowym robila mu krzywde skoro przybiera na wadze i nie placze z glodu bardzo mi pomogl ten post i komentarze moze w koncu wyrzuty sumienia poszly w kat :)

  • kaja

    Moim zdaniem mleko matki jest najlepsze. Ja karmię piersią, dodatkowo biorę pregnofer dha z Oleofarm, bo kwasy omega działają zbawiennie na rozwój mózgu i wzroku małęj

  • Aga

    Masz Racje, i amen! Baby sa głupie na prawdę. Zamiast martwić sie i skoncentrować na swoim, to obrabiać dupę innym. Zamiast wspierać kobieta/matka matkę, to błotem ja. Rób swoje po swojemu, i nie przejmuj sie małpami. :)

  • Sandra

    Zgadzam się w 100%, że najważniejsze jest aby dziecko nie było głodne. Ja swoją córcię dokarmiam mm, mam mało pokarmu i gdyby nie mm to moje dziecko byłoby głodne. Uważam, że każda mama wie co jest dla jej dziecka najlepsze :)

  • Ewelina Bara

    Mam alergie na takie matki- polki co mają takie zacofanie poglądy i chuchają na te dzieci i rezygnują z siebie dla dziecka a za kilka lat stwierdzają, że są nieszczesliwymi kurami domowymi. Podjęła pani najlepsza decyzję bo dzięki temu dziecko odzyskalo matkę! Nie leczona depresja poporodowa..to by był temat na pierwsze strony gazet! Gdy wkońcu dojdzie do tragedii. My karmimy się piersią…ale wcale nie mowie, że na szczęście! Kiedy mam taki KAPRYS wychodzę z domu, mężowi zostawiam modyfikowane..lub zwyczajnie napić się wina. Kiedy nie zapominamy o swoim życiu jesteśmy spełnionymi matkami i żonami. Dzieci czują nasze nastroje.

  • To straszne jak jeden czlowiek drugiemu wyrabia zla opinie.Jezeli matka karmi cycem tylko przez nagonke innych to nigdy wiez z dzieckiem sie nie wytworzy.Narasta tylku frustacja a poczucie wlasnej wartosci spada niesamowicie.Sledze Twoj blog i uwazam ze jestes swietna matka i to ze wybralas taki a nie inny sposob karmienia temu nie ujmuje.A panie ktore tworza nagonke na Twoja decyzje niech moze zajma sie wlasnymi dziecmi.Czasami wydaje mi sie ze wlasnie te nieszczesliwe matki najglosniej krzycza,Tylko po co?

  • Pingback: #Top7: spięcia między matkami - powody. - o Matko WaRiatko!o Matko WaRiatko!()

  • No pewnie, że jesteś! I już koniec z pluciem :)

  • Ewelina

    Wreszcie!!!!! Wreszcie przeczytałam coś mądrego w tym temacie. Sama też już dawno doszłam do tych wniosków, że nie jestem gorsza karmiąc butelką. Moja historia zaczęła się po tygodniu od wyjścia z córką ze szpitala. Mała miała silną żółtaczkę praktycznie nic ze mnie nie wyciągała, bo ściągając laktatorem z obu piersi ściągałam 20 ml. Trafiłyśmy do szpitala, lampy kroplówki i butelka z mm. A ja co… Byłam w opłakanym stanie w szpitalu płakałam 24h na dobę chociaż zależało mi na karmieniu piersią nie udało mi się. Byłam w takiej depresji, że nie potrafiłam połączyć tych obu rzeczy i od tamtej pory karmię butelką chociaż wiele razy próbowałam córkę dostawić do piersi jednak w ogóle nie umiała z nią współpracować nawet przy pomocy osłonek. Mam taką małą nadzieję, że jak kiedyś będę miała drugie dziecko to będę je karmić :)

    • dziękuję :) wiesz, ja też mam nadzieję, że drugie dziecko uda mi się karmić piersią – ale już wiem, że jak się nie uda, to trudno, żadna z tego powodu tragedia ;)

  • Jennifer

    Dzięki wielkie Haniu za Twoją odwagę i artykuły. U nas było tak. Poród niby szybki, ale za to pełno szwów po nim i utrata prawie 1.5l krwi. Przez pierwsze dwa dni po porodzie nie byłam w stanie normalnie usiąść ani chodzić. Nawet nie miałam w domu butelki ani mm, bo przecież będę karmić naturalnie! Mimo wszystko próbowałam przystawiać potomka przy każdym płaczu. I nawet mi w szpitalu powiedzieli, że dobrze to przystawianie wygląda. Tylko że po dwóch dniach płacz nie ustawał. Teraz wiem, że to dlatego, że potomek był po prostu cały czas głodny! Trzeciego dnia się okazało, że stracił 15% wagi prodowej. Od tamtego dnia nic mnie nie obchodzi, poza tym, żeby potomek nie był głodny. I zanim się odezwą laktacyjne terrorystki, to dodam jeszcze, że przez następne 10 dni zastęp lakarzy, pielęgniarek i laktacyjnych ekspertów walczył i o moją laktację i o technikę ssania potomka (rzecz działa się w Danii, więc mogliśmy sobie z okazji problemów z laktacją w szpitalu posiedzieć). I nic! To znaczy prawie nic. Przez miesiąc potomek dostawał 50% mojego wypompowanego mleka, potem przez miesiąc 30% wypompowanego mleka, a w trzecim miesiącu przestałam pompować, bo dla 10% nie było sensu. I mimo wielkiego płaczu (mojego tym razem), w dniu kiedy trzeba było po raz pierwszy podać butelkę, to właśnie od tamtego dnia zaczęłam kochać macierzyństwo.

    • Bo to przecież właśnie o to chodzi! Żeby kochać macierzyństwo :) Podjęłaś słuszną decyzję i nie pozwól sobie wmówić że jest inaczej! :)

  • sabinka26

    A ja pottzebuje pomocy dziś wyszłam z szpitala a jak w szpitaluu kazali dawać pierś niestety mój mały zrobił sobie smoczka zniej a w szpitalu kazali dokarmiać jak teraz oduczyć maleństwo od ssania piersi bo już niedaje rady tak boli a on tylko cycka jak smoczka

    • Myślę, że powinnaś się poradzić pediatry lub doradcy laktacyjnego. Jeśli wiesz, że dziecko nie jest głodne, a ma potrzebę ssania to podaj mu smoczka. Jeśli chcesz przerwać karmienie piersią to zastanów się dobrze nad swoją decyzją, bo jest ona w zasadzie nieodwracalna. Natomiast tak małe dzieci bardzo łatwo się przestawiają na nowy sposób karmienia.

  • Asiek

    Czytam i czytam i widzę siebie siedem miesięcy temu. W ciąży mówiłam ,że jeśli się uda to będę karmić piersią. Po porodzie próbowałam sama, z położnymi, pielęgniarkami od noworodków. Różne metody, techniki, kapturki silikonowe w różnych rozmiarach. Liwia płakała ze złości, głodu a ja z nią z bezsilności. Przeszliśmy na mm ale starałam się odciągać pokarm póki był. Głównym problemem były wklęśnięte brodawki. Też nabrałam do głowy, że jestem wyrodną matką, do tego depresja poporodowa. Najgorszym tąpnięciem były szydercze słowa teściowej ” i co tak mówiłaś, że piersią będziesz karmić a karmisz sztucznie, zmarnujesz dziecko. Idziesz na łatwiznę”. Wtedy oszołomiona nową sytuacją jakoś to przyjęłam, dopiero po paru dniach doszły te słowa do mnie i totalne zrezygnowanie. Nie wiem czy ciągłe sterylizowanie butelek, odmierzanie miarek mleka,wstawanie w nocy żeby przygotować ba jeszcze znalezienie dobrej oferty na mleko to łatwizna ;) Poza tym ciągłe pytanie czy karmię piersią od innych- katastrofa. Zamiast się cieszyć ze szczęśliwego rozwiązania to ja się zadręczałam. Nie pozwólmy odbierać sobie pięknych chwil przez innych,czasem nawet tych bezdzietnych bo usłyszą w mediach i twierdzą, że wiedzą najlepiej. Dziecko zdrowe, szczęśliwe a to chyba najważniejsze.

  • Alina

    Trafiłam tu przez przypadek… i tak czytam czytam zaczęlo sie od
    zabkow bo moja pociecha ma 3,5miesiaca i bum a tu pierwszy zabek:)
    Podziwiam i z wieloma Twoimi wypowiedziami głeboko sie utozsamiam :)
    Jesli chodzi o karmienie dziecka to od kiedy tylko zaszlam w ciaze (a
    byla to ciaza planowana i chciana) to mowilam ze nie bede karmic piersia
    i koniec kropka oczywiscie wszyscy juz sie na mnie rzucali
    wypowiedziami o ty jak tak mozesz jeszcze nie urodzilas a juz dziecko
    pozbawic chcesz jedzenia itp itd duzo by wymieniac jednak ja nie naleze
    do osob przejmujacych sie takimi rzeczami gadaja to niech se gadaja.
    oczywiscie uslyszalam ze jak urodze to od razu zmienie zdanie ze
    karmienie piersia to taka piekna rzecz. O nie!! Gdy tylko urodzilam i
    przystawiono mi dziecko do piersi nie poczulam zadnego wypelniajacego
    mnie szczescia dodam ze mialam cesarke i z laktacja bylo ciezko panie
    polozne latajace w kolko i ciagnace mnie za sutki i probujace dziecko
    przystawiac doprowadzaly mnie do szalu naszczescie dokarmialam juz w
    szpitalu mm bo inaczej bym zwariowala a wiadomo jaka jest nagonka w
    szpitalach na karmienie piersia. Oczywiscie gdy tylko wrocilam do domu z
    dzieckiem karmilam wylacznie butelka. Był to moj wybor i jestem z tego
    powodu zadowolona i czuje sie szczesliwa a nie przytloczona i robiaca
    cos co w zaden sposob nie sprawia mi przyjemnosci a wrecz doprowadza na
    skraj depresji i nerwicy. I przykro mi jak slysze uwagi ze jak ja tak
    moglam ze krzywde dziecku robie ale ja tak nie uwazam moje dziecko jest
    szczesliwym dzieckiem a ja szczesliwa i kochajaca matka. I uwazam ze
    kazda kobieta powinna miec prawo wyboru i nie powinna byc do niczego
    zmuszana na sile Ot tak!!Pozdrawiam serdecznie :)

  • Magda O.

    Popieram Cię w całej rozciągłości :) Każda mama powinna wybrać, to co dla niej i dla jej dziecka jest najlepsze. A z komentarzem, ze tylko szczęśliwe dziecko to szczęśliwa matka, nigdy na odwrót, absolutnie się nie zgadzam. Matka musi dbać o swoje zadowolenie, żeby nie stać się sfrustrowana jedzą ;) Przynajmniej na tyle, na ile się da, przy małym szkrabie. Sama karmiłam rok piersią, początkowo miałam jednak z tym problemy, mimo ze wydaje się, ze to banalna sprawa. Kiedy po bodajże trzech tygodniach musiałam dokarmiać mm, bo syn nie chciał mi spać w dzień i dużo marudził, to wracałam zapłakana ze sklepu, ze co ze mnie za matka, skoro nie wystarcza mu moje mleko. Karmi tez było grane :) Dlatego teraz wkurza mnie presja, jaka ciąży na matkach, na których wymusza się karmienie piersią. Dla mnie to była wygoda, bo z natury jestem leniwa, wiec to całe wyparzanie, sterylizowane itp., (szczególnie w nocy), doprowadziłoby mnie do szału (wiec może tez jestem wyrodna matka, bo nie chciałoby mi się wstawać w nocy ;) Koszty tez odgrywały swoją role, ale z drugiej strony, mnie tez brakowało kawy w ilościach hurtowych, czasem kilku lampek wina. A ile razy zjadło się coś, co niekoniecznie było najzdrowsze dla dziecka :) Moje koleżanki tez rożnie karmią, jedna piersią już bardzo długo, jedna butla, bo miała problemy z laktacja, jeszcze inna kilka miesięcy piersią. I nikt nikogo nie namawia, ocenia itp., choć każda ma pewnie swoje zdanie na ten temat. Najbardziej atakują obce matki, co jest przykre, zamiast wsparcia ataki i krytyka. Teraz jestem w ciąży z bliźniakami, tez chciałabym je karmić piersią, ale wiadomo, ze rożnie to może być z pokarmem. Będę się mocno starać, bo już szykowanie dwóch butli w nocy co kilka godzin to dla mnie armageddon :D Ale gdybym nie mogła karmić, to nie będę się czuła gorsza od matek karmiących. Może tylko bardziej zmęczona :) I wtedy kawa będzie grana na okrągło i jakoś to będzie. Pozdrawiam Cię gorąco, bardzo fajny blog, od jakiegoś czasu czytam go od samego początku :)

    • Dziękuję! :) Życzę Ci dużo wytrwałości – bliźniaki, wow! Dadzą Ci w kość :D Ale i radości podwójne! :) I oczywiście życzę powodzenia z karmieniem dwóch ssaków na raz :)

  • Za rok, to pewnie będą jakieś magiczne fioleczki z pokarmem… ;)

  • Aga

    Każdy orze tak jak może:) ja karmie piersią 8 mc, ale teraz mam problem, bo mi mała tylko przy cycku zasypia… Nie ma idealnego sposobu… I nikt nie ma prawa oceniać nas starających się mam! Powidzenia dla wszystkich!

  • Ewelina

    Żadna matka nie jest gorsza. Mnie się udało karmić piersią, choć nie było to łatwe. Zaplanowane cc, bo Mała nie odwróciła się główką do dołu, a to pierwszy mój poród. Przynoszą mi ją zaraz po cięciu, wiadomo dziecko jeszcze zaspane, więc tylko się przytulamy skóra do skóry. Nadchodzi czas karmienia, a tu klops – płaskie brodawki, Mała nie ma jak złapać, nie ma odruchu ssania. Ja ryczę, jak to? Ja chcę karmić piersią i już. W szpitalu każda pielęgniarka mówiła co innego, o z tego karmienia nic nie będzie, tylko nakładki silikonowe uratują, ale nie można długo przez nie karmić. Przyszła doradca laktacyjna; dawaj matka laktator i stymuluj cycki ile się da. W 3 dobie pojawiają się pierwsze krople, płaczę ze szczęścia. 5 miesięcy karmiłam przez nakładki silikonowe, bo inaczej Młoda nie złapała cyca. I z dnia na dzień złapała go w końcu bez tego silikonu. Łzy szczęścia. Nasza przygoda z cycem trwa 8 miesięcy i mam nadzieję, że będzie jeszcze trwać i trwać. Wiele razy miałam chwile zwątpienia, po co się tak męczyć i siebie i Małą, lepiej podać butlę i mieć święty spokój. Ale uparłam się. Może ktoś się ze mną nie zgodzić, ale uparłam się dlatego żeby zaoszczędzić Małej takiej męczarni jaką ja przechodzę. Otóż byłam karmione MM, bo mama dostała antybiotyki w szpitalu (zatruto ją). Ktoś powie, ze to nie od MM. Ale ja w to wierzę. Bo jak wytłumaczycie fakt, że ja jestem alergikiem praktycznie na wszystko co możliwe i nie mam żadnej odporności, natomiast mój starszy brat na piersi, ani razu nie chorował, zero alergii. Czasem złapie małe przeziębienie, które przechodzi na drugi dzień. Dlatego się uparłam. Chcę aby Mała, chociaż trochę tej odporności złapała i mam nadzieję, że alergie ją ominą. Powtarzam: żadna matka nie jest gorsza i nie ważne jest jak karmisz. To Twój wybór. Mój wybór padł na cyca, uzasadnienie powyżej. Kobiety powinny się wspierać nawzajem, a nie skakać sobie do gardeł o tak osobiste sprawy. Mnie ktoś może zlinczować za to, że śpię w jednym łóżku z 8 miesięcznym dzieckiem. No bo jak to, nie zasypia sama, w swoim łóżku? Nie boisz się, że się przyzwyczai i takie tam inne teksty… a co to kogo obchodzi. Będziemy tak spać tak długa jak nam to pasuje, NAM, a nie komuś z internetu. Pozdrawiam

  • Kasia

    Nagonka na karmienie piersią w naszym społeczeństwie to jakieś
    nieporozumienie…urodziłam synka 16 października 2016r. przed porodem
    nie pomyślałam nawet, że mogę mieć z tym problem, oczywiste było dla
    mnie, że będę karmić piersią…ale szybko i mocno zderzyłam się z
    rzeczywistością…i wcale nie chodzi o to, że miałam problemy
    laktacyjne, mleko było, mały łapał cyca tyle tylko, że robił to
    strasznie łapczywie…ten potworny ból przy każdym przystawianiu młodego
    do piersi sprawił, że kiedy tylko on dawał oznaki, że chce jeść ja
    momentalnie miałam łzy w oczach…po 4 dniach spędzonych w szpitalu
    (gdzie niestety nie otrzymałam żadnej pomocy od personelu, jak sobie
    przypomnę to ściskanie piersi przez położne i komentarze typu: ,,jak to
    mama nie umiesz przystawić?” to szlag mnie trafia…) myślałam jeszcze,
    że w domu będzie inaczej, będziemy u siebie, dotrzemy się i dogramy, ja
    się przyzwyczaję do bólu…niestety z dnia na dzień było coraz gorzej,
    ja ciągle płakałam, myślałam tylko o tym, że jestem beznadziejną matką,
    która nie umie wykarmić własnego dziecka…do małego zaczęłam czuć jakąś
    dziwną ,,odrazę” nie wiem sama jak to nazwać… bałam się potwornie, że
    to uczucie nigdy nie minie, że nie będę potrafiła go pokochać…w końcu
    po trzech tygodniach pomimo, że miałam pokarm zdecydowałam o przejściu
    na mleko modyfikowane…była to dla mnie ciężka decyzja, ale resztkami
    rozsądku wytłumaczyłam sobie, że ważniejsze, żeby synek miał zdrową
    psychicznie matkę, niż ciągle zapłakaną i znerwicowaną wariatkę obok.
    Gdy podjęłam decyzję mój stan psychiczny zaczął się pomału wyrównywać i
    całe szczęście bo myślałam już, że popadnę w jakiś obłęd…presja ze
    strony społeczeństwa jest dla mnie chora i niezrozumiała…każda matka
    karmiąca piersią czy mm kocha swoje dziecko najbardziej na świecie nie
    dajmy się więc zwariować!!!

  • Justyna

    Podziwam ze potrafisz o tym mówić tak wprost. Ja również przeżyłam nagonke z powodu przejścia na mm. Ale dla mnie to było wybawieniem od bólu i krwawiących piersi a dla mojej Córki pierwszym pożądnym posiłkiem (w 2 dniu zycia). Bliskośc między mną a dzieckiem powstała dzięki butli z mlekiem, bo karmiąc butelką widziałam moje Dzieciątko, a karmiąc piersia tylko wiłam się z bólu… Najważniejsze zeby Dziecko było najedzone. A w jaki sposób? to najmniej ważne. Pozdrowienia :)

  • Olga

    Bardzo dziękuję za ten wpis. Ja chciałam karmić piersią, ale okazało się, że przez 2 tygodnie „wiszenia” z małą przy piersi przybrała na wadze „tyle co plaster szynki” (tak to określił mój mąż). Cała rodzina na mnie weszła każąc mi dokarmić małą butlą z mm. Płakałam jak głupia, jak się okazało, że nagle moje dziecko potrafi być spokojne jak jest najedzone. Wmówiłam sobie, że zagłodziłam swoje dziecko, bo uparcie chciałam karmić piersią, a nie byłam w stanie… Teraz dla mnie najważniejsze jest szczęście i dobre zdrowie mojej córki. Widocznie nie zostałam stworzona do karmienia piersią, teraz służą jak „czaso-umilacze” i „uspakajacze” między karmieniami butlą i mi to wystarczy, skoro ją też to satysfakcjonuje. Nie wspomnę jeszcze o terrorze wokół diety laktacyjnej, przez którą chudłam i marniałam w oczach, bo bałam się jeść, bo będzie miała kolki. Psychicznie jeszcze to odchorowuje, bo wciąż uderzają mnie w głowę jak obuchem hasła promujące karmienie piersią. Niektóre mamy wytrzymały ponad miesiąc karmiąc piersią… A ja? Czy czyni mnie to gorszą matką? Uważam, że jeśli ja będę szczęśliwa spełniając się w roli mamy, to i moja córka będzie równie szczęśliwe – bo obie na to zasługujemy. Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego.

  • Nie dość, że wcale nie taką złą, to tak naprawdę wspaniałą matką! I na pewno najlepszą dla swojego dziecka. Nie wylewaj już więcej łez! Jak sama widzisz, mm to nie koniec świata! Nie tylko Ty jesteś dobrym przykładem, myślę że ja, mój synek i cała masa innych ludzi również! :) Ściskam Cię bardzo mocno! <3

  • Pingback: Matka Polka hejtem zionąca. | o Matko WaRiatko!()

  • Pingback: Ach te straszne szczepienia... | o Matko WaRiatko!()

  • Pingback: Co ludzie powiedzą?! Przejmujesz się? | o Matko WaRiatko!()

  • Pingback: Instrukcja obsługi noworodka. | o Matko WaRiatko!()