By 

Karmienie niemowalaka, czyli butla vs pierś.


Już od początku ciąży, jak tylko zaczynamy się interesować naszym stanem, porodem, wychowywaniem, we wszystkich gazetach jesteśmy otoczone kampanią cycka”. Nie podważam faktu, że karmienie niemowlaka piersią jest pod względem zdrowotnym najlepszym rozwiązaniem dla dziecka.

Ale, ale. Osobiście przytłoczona tym całym „halo” w tej kwestii czułam się w obowiązku karmić piersią i wydawało mi się, że to nic trudnego…

Potem zaczęły się schody.

Zaraz po porodzie przystawienie do piersi nie wydawało się skomplikowane, ale z dnia na dzień było coraz trudniej. Mogłam karmić tylko w jednej pozycji – na leżąco – ze względu na szwy, które niemiłosiernie ciągnęły i uniemożliwiały siadanie. Po prostu dupsko bolało. Żeby tego było mało, to tylko z jednej piersi Panicz raczył jeść. I szczerze mówiąc przystawienie go nawet do tej lubianej zajmowało kupę czasu i nerwów – moich i Jego. A jak już złapał to ja nieruchomiałam jak skała, oczywiście w mega niewygodnej pozycji, w której mój kręgosłup wył z bólu… Jak już w niej nie wytrzymywałam i próbowałam ją zmienić to oczywiście puszczał brodawkę, nie mógł jej ponownie złapać i krzyyyyk. Jednej nocy bardzo długo próbowaliśmy się nakarmić, że w końcu dałam za wygraną i poszłam do położnej z prośbą o sztuczne mleko, bo nie chciałam przecież własnego syna głodzić. Położna zarzuciła mi takie spojrzenie, że wszystkiego mi się odechciało. I zaczął się dialog, który przytaczałam już w innym poście, ale go powtórzę:

– Jak to nie potrafi pani nakarmić butelką?!
– Nigdy tego nie robiłam, to moje pierwsze dziecko…
– Źle go pani trzyma!
– No to jak mam go trzymać?!
– I nie całą butelkę tylko 20 ml!!

Jak zgłaszałam swój problem z przystawianiem go do prawej piersi, to dowiedziałam się jedynie, żeby spróbować Go karmić spod pachy. Zajebiście. Tylko po pierwsze nikt nie zaprezentował tego stylu a po drugie dupsko boli – nie wysiedzę.

Po powrocie do domu było jeszcze gorzej.

Z jednej piersi wciąż w ogóle nie jadł, więc żeby mi nie wybuchła musiałam 4 razy dziennie marnować czas na odciąganie pokarmu (oraz wyparzanie wszystkiego co się da, butelek smoczków, laktatora – tylko brakowało żeby cycka też wyparzać w garze) i potem podawać na zmianę jedną pierś i butlę z moim pokarmem – oczywiście butelką szło łatwo i przyjemnie, a piersią jak krew z nosa.

Kiedy przyplątała się depresja poporodowa, zaczęłam się zastanawiać nad sztucznym karmieniem.

Ale wciąż w około słyszałam pytanie czy karmię piersią. Oczywiście wraz z komentarzami, że to najlepsza ochrona dla dziecka i piersią karmić trzeba. Poczułam się więc jak wyrodna matka, gdy postanowiłam przerwać karmienie piersią, by móc przyjąć leki, które doprowadzą mnie do porządku. Chciałam wytrwać w karmieniu piersią miesiąc – żeby być trochę mnie wyrodną matką – i prawie się udało. Pod koniec pierwszego miesiąca udałam się do doktor G. z prośbą o leki na zahamowanie laktacji, aby przestać marnować czas na ściąganie pokarmu. Leki dostałam, wraz z obszerną informacją na temat skutków ubocznych takich jak bóle głowy, mdłości i ataki lękowe – które już miałam, więc przestraszyłam się ich tak bardzo, że w naturalny sposób w ciągu dwóch dni straciłam pokarm. I problem z głowy. Bo prawda jest taka, że nie lubiłam karmić piersią. Stresowałam się, że nie moż
emy się przystawić. Karmiłam w niewygodnych pozycjach. Często bolało. Cycki nie mieściły się w staniku. I nie sprawiało mi to żadnej przyjemności. O takich rzeczach matki nie mówią. A powinny – żeby mit o wspaniałym karmieniu piersią trochę podupadł.

Czy bliskość buduje się karmiąc piersią…

W moim odczuciu bliskość między mną a Żabkiem zaczęła się tworzyć właśnie w momencie, gdy odstawiłam go od piersi. Zarówno ja jak i On przestaliśmy się męczyć i stresować karmieniami. Więc nieprawdą jest, że karmiąc butelką nie można się związać z mamą. Już nie wspomnę nawet, że tatuś również ma okazję budować więź karmiąc. Ponadto ja byłam karmiona piersią dość długo, a w przeciwieństwie do moich koleżanek, które były karmione sztucznie ja zawsze byłam bardzo chorowita, a do tego trochę psychiczna… I wcale nie bardziej inteligentna, ani nie mam lepszych relacji z moją matką.

Dlatego wkurza mnie to całe ‚halo’ wokół karmienia piersią.

Kobieta może wybrać jak jest dla niej i dla dziecka najlepiej i nie powinna być z tego względu napiętnowana. A również mleko początkowe 1, które nie może być reklamowane, ani nie może mieć promocyjnej ceny według mnie jest wręcz dyskryminacją kobiet karmiących butelką.

I jak to mądrze zakończyć?

Żabek się rozpłakał, czas na karmienie. BUTELKĄ. I wcale się tego nie wstydzę.

 

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

Co trzeba wiedzieć o karmieniu piersią?
August 03, 2017
Dla mojego dziecka na dzień dziecka. [2017]
June 01, 2017
Nie będę Twoją przyjaciółką…
May 11, 2017
Body Chief – catering dla Juniora i nie tylko.
April 18, 2017
Sztuka zdrowego snu dziecka
Sztuka zdrowego snu dziecka
February 27, 2017
Rodziców jest dwóch.
January 16, 2017
dziecko woli mamę
Gdy dziecko woli mamę lub tatę.
November 23, 2016
Jak pić sok, to tylko sok 100%!
November 14, 2016
dziecko nie chce jeść
By niejadek zjadł obiadek… czyli co robić, gdy dziecko nie chce jeść.
October 10, 2016
  • Aga

    Gratuluję odwagi! Choć do podjęcia decyzji o karmieniu piersią zostało mi jeszcze jakieś 6 miesięcy, na dzień dzisiejszy absolutnie tego sobie nie wyobrażam. I cieszę się, że są wśród moich koleżanek takie, które również postanowiły nie umęczać siebie i dziecka karmieniem, którego nie czują, które stresuje ich oboje i nie wydaje się wpływać dobrze na ich relacje. Wiem, że dzięki temu jak ja podejmę swoją decyzję odnośnie karmienia, obojętnie jaka ona nie będzie, będzie mi łatwiej.

    • Najważniejsze, żeby to była tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Jaka nie będzie, to dziecko i tak będzie czuło Twoją bliskość i miłość. Ja na dzień dzisiejszy, żałuję, że tak długo się męczyłam… Mogłam już odpuścić po tygodniu ;)

    • karolina

      Bardzo proszę się zastanowić jescze nad tą decyzją … naprawdę karmienie piersią to cud od natury … proszę nie narażać własnego dziecka na chemię od pierwszych dni życia …
      A pomyśleć o tym by się prawidłowo rozwijało …

      • Mama Zuzi

        A na mm sie prawidłowo nie bedzie rozwijać??? Proszę Cie kobieto…

  • justysia176

    Witam znalazłam to miejsce dzięki linkowi który podałaś na stronie http://forum.mjakmama24.pl/threads/7419-mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-z-butelki/page2. Ja również kilka wypowiedzi wcześniej opisałam swoją sytuacje zawiązaną z karmieniem. Tez czuje tak jak ty, dla mnie karmienie piersią było męką a butelka okazała się zbawieniem dla mnie i mojej córki, dopiero przy butelce odkryłam ze macierzyństwo może być piękne

    • Ja tylko żałuję, że ten pierwszy miesiąc się męczyłam, bo czuję jakbym ten miesiąc z macierzyństwa straciła.. Następnym razem nie popełnię już takiego błędu ;) Pozdrawiam serdecznie!

  • Mama Marcysi

    Dziękuję, dziękuję, DZIĘKUJĘ!!!!!! Nareszcie nie czuję się odrzucona przez inną Matkę, co więcej podniosło mnie to na duchu… Choć moja Marcelina ma już 6-miesięcy, a nie „cycam” jej już od przeszło 3,5 wciąż słyszę komentarze i czuję spojrzenia nie tylko innych Mam, ale także koleżanek mojej Mamy i innych znajomych, dojrzałych Matek :)

    • :) Znam to, sporo przepłakałam przez takie osoby. Ale już wiem, że to tylko i wyłącznie moja decyzja jak karmię. Nie krzywdzimy dzieci. Żabek nie rozwija się gorzej od rówieśników karmionych piersią. A moi znajomi wykarmieni butelką nie są mądrzejsi ode mnie – wykarmioną piersią. A nawet byłam bardziej chorowita od tych „butelkowych”. Więc się nie martw! Mniej w głębokim poważaniu co Ci gadają „najmądrzejsze matki świata” i rób tak jak uważasz za stosowne. Bo to nie tylko o dobro dziecka się rozchodzi – szczęśliwa matka to lepsza matka i szczęśliwsze dziecko. :) Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Anonim

    Dzięki dziewczyny. Ja już byłam bliska depresji, bo tak chciałam karmić, że aż się cała spinałam i blokowałam. Chodziłam jak przybita, nieszczęśliwa, chociaż obok mnie jest wspaniały synek. W końcu zaczęłam ściągać do butelki, co całkiem małemu spasowało. Porozmawiałam z psychologiem, poczytałam opinii i waszych głosów i trochę odpuściłam. Dopóki będę mogła będę odciągać swój pokarm i zaczynam wprowadzać mu sztuczne mleko. Mały ma 2,5 miesiąca. Pierwsze tygodnie był na moim, teraz musimy sobie pomóc trochę mieszanką, bo ja zgłupieję.

    • Nie ma powodów do poczucia winy. Żabek już prawie 7 miesięcy na mm i rozwija się fantastycznie – a i matka zadowolona :)

  • Nika Siemiątkowska

    …ehh, pokażcie mi matki, które karmiły piersią od razu efektywnie i sukcesywnie. Większość ma problemy, a to z przystawianiem, a to psychiką (za mało mleka, nie najada się itp.) Grunt, to uwierzyć w siebie, a nie chwycić za butelkę – bo tak łatwiej, Rozumiem, że matki karmiące mlekiem krowim szukają usprawiedliwienia. Zrozumiałe. Ale wątpię żeby chociaż kilka z nich było naprawdę w tej 5% grupie matek nie mogących wykarmić własną piersią. Prawdą jest, że matki próbujące kp nie mają pomocy, często nie trafiają na odpowiednie wykwalifikowane osoby. Pewnie byłoby łatwiej. Ciśnienie mi się podnosi na takie teksty jak powyżej. To coś jak „daję dziecku fastfood – bo jest mi wygodniej i mam więcej czasu na bliskość”. Oczywiście każda z nas ma prawo karmić dziecko jak jej się tylko podoba, Ale żeby się tym od razu chwalić?:-O
    Pozdrawiam.
    Matka (mimo wszystko) karmiąca

    • Właśnie się pani pochwaliła, że karmi piersią. Dlaczego, więc ja nie mogę się pochwalić, że karmię butelką?

      • Nika Siemiątkowska

        Właśnie dlatego- że nie ma czym się chwalić bo to jednak przegrana walka.

        • Nie proszę pani, ja wygrałam tą walkę. Wygrałam walkę z depresją poporodową, dzięki temu, że moje dziecko jest karmione mm. Nigdy nie twierdziłam, że mleko matki nie jest najlepsze. Ale nie będę się wstydzić tego, że nam się to nie udało. Mój syn odzyskał matkę po bardzo ciężkiej walce.

  • lena
    • dziękuję, czytałam i nie zmienia to mojego zdania.

      • lena
        • nie sprowokuje mnie pani do tego, żebym poczuła się gorszą matką, dlatego, że moje dziecko jest karmione mm.

          • lena

            Ale pani absolutnie nie jest gorsza matka, tylko mleko, które pani podaje dziecku jest gorsze. I ja nikogo nie prowokuje. Podsuwam tylko informacje.

          • Edyta

            A przeczytała Pani uważnie historię Hani? I innych kobiet, którym się nie udało???

            Wbrew temu, co pisze pani ‚zielony zagonek’ obecnie większość kobiet karmi naturalnie, a nagonka jest urządzana głównie na te, które tego nie robią.

            Karmiłam piersią i postaram się to niedługo powtórzyć. Ale nie będę nikogo przekonywać, że to jedyne i święte rozwiązanie.

        • anna

          Ja mam dwoje dzieci… jeden ma juz 6 lat drugi 1 i 8 misiecy. Obydwoje karmilam 3 misiace.. przy obydwojgu mialam bardzo malo mleka… mimo uzywania laktatora i inyvh herbatek na laktacje… karmilam na zmiane cyc a potem dokarmialam mm… zeby dziecko spokojnie moglo zasnac i byc szczesliwe… przy okazji ja sie nie stresowalam i dzieki temu rowniez i dziecko… jak mstka jest szczesliwa to dziecko tez nigdy nabodwrot tepa palo… to od nadtroju matki zalezy jak czuje sie dzievko…. jak matka jest zla i zmeczona to jakie bodźce przekazuje dziecku? Mo wlasnie negatywne. Wtedy dziecko tez jest nie dpokojne i chuj z tego twojego cudownego karmienia piersią. .. mimo ze dzieci jechaly na mm nie rozwijaja sie gorzej… wrecz przeviwnie… sa ponad norme…

      • pola

        nie ma pani wyjscia

  • pani

    I co napisałą to pani by stłumic poczucie winy i niespełnienia ze nie chciało sie swojego jednego dziecka wykarmic? Pewnie szuka pani pocieszenia i poparcia swojej złej decyzji u innych wygodnych mam, które nie karmiły. Moze sie uda na chwile, ale w przyszlosci skutki tej zlej decyzji dadzą o sobie znac. I najgorsze ze ucierpi na tym dziecko.

    • haters gonna hate.

    • Izabela Stępień

      Co za głupi tok myślenia. W czym ze jesteś lepsza? Ja karmie piersią i dokarmiam mm. Tez na mnie naskoczyli wszyscy ze dlaczego podaje mm. Wiesz czemu? Zapraszam cie do domu jak będę karmić dziecko cycem. Czasem sie tak zdenerwuje i jest glodny ze jest jeden wielki krzyk. Przyjdź wtedy i pokaz mi jak mam go przystawić bo cycka by mu nie zrobic „krzywdy” karmiąc mm. Mleko matki owszem jest najlepsze ale nie znaczy to ze jak ktos rezygnuje jest gorszy. Cwaniara wypisuje co jej łatwo poszlo. Wiec mysle ze nigdy nie dasz dziecku fast food, żadnych smażonych potraw! Pamiętaj tez żeby dawać dziecku prawdziwe maslo a nie margarynę! No pochwal sie potem co dziecko zjada. Czy dalej karmisz go tym co najlepsze. Domyślam sie ze karmić piersią będziesz do 7 roku zycia? Bo udowodnione jest zero tego czasu utrzymuje sie mleko. Nie badz leniwa i wyrodna matka nie odstawiaj od piersi!

  • kamaa

    Mnie dobilo brak pomocy w szpitalu… Zoatawina po cesarce z noworodkiem miałam nauczyć się karmic. Nagonka i badanie ze to proste. Nie prawda! U mnie trwało 2miesiace! Płacz, ból! Udało sie ale nie wiem jakim cudem. Karmie piersią, ale tylko dlatego ze Leo dostając butelkę nauczył się dobrze chwytać. Do tej pory dostaje butle na zmianę z piersią. Nie uważam żeby mm było szkodliwe. Raczej nagonka na karmienie naturalne jest szkodliwa, bo blokuje matki. Najwazniejsz, ze dziecko najedzone, co za tym idzie szczęśliwe.

  • Calineczka

    co za durne myślenie! jakie skutki? Mleko i jego wartości które są opisane na opakowaniu!!!!! doskonale wpływają na rozwój malucha! „pani” karmi piersią swoje 3 letnie dziecko w autobusie, parku, czy kościele…to nie AFRYKA!!!!!Obwisłe piersi pokazuj już tylko mężowi! Pomyśleć trochę też o sobie trzeba, bo kwitnąć 60 bitych minut, bo maluch się męczy przy piersi i sobie drzemie co 5 minut, wcale nie uszczęśliwia..ani Mamy ani Dziecka! Kobiety, ruszyć łbami do cholery!

  • Monika Chrzanowska

    Ej terrorystki laktacyjne, dziecko Was woła bo chce cyca. Zajmijcie się rodziną, a nie śmieceniem Internetu swoim jadem. Moralizatorki się znalazły od siedmiu boleści.

  • Romi

    Karmiłam piersią, uwielbiałam to i kurde!!! wcale!! nie czuję się „lepszą” matką niż butelkowe. :) ani gorszą… Trafiłam na wspaniałą położną i moje dziecię nie znające cyca 2 tygodnie (cc i wcześniactwo) przyssało się prawidłowo. Miałam szczęście. W tym samym szpitalu widziałam przy drugim dziecku rozpacz mamy, która miała strasznie wciągnięte brodawki, cyc 3 razy większy niż mój i próby karmienia… Na jej miejscu karmiłabym mm bez wahania. Jesteśmy różne, ale dzieci kochamy tak samo mocno, czy cc czy sn, czy pierś czy mieszanka. takie moje zdanie. jak matka nie kocha dziecka to je zostawia w szpitalu (albo co gorsza na śmietniku) a nie wypruwa sobie flaków, żeby je wychowywać. aha i jeszcze odnośnie hejtów – szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko, nigdy odwrotnie jak sugerowała tępa dzida…

  • Anusiak

    Matko-wariatko! Jestem mamą 4 miesięcznej Zosi i mimo ‚cycowania’ muszę powiedzieć stanowcze NIE wszystkim, którzy krytykują Twoje podejście do sprawy. Po pierwsze…każda mama wie co jest najlepsze dla jej pociechy! No chyba, że „kocyk był śliski” ale to już inna strona medalu ;) Po drugie…JASNE! Cały ten szum wokół sprawy ‚cycowiania’ jest za pewne słuszny, ale są wyjątki, które odbiegają od reguły- Ty jesteś tego znakomitym przykładem !!! Wprawdzie mnie depresja poporodowa nie dopadła (los był łaskawy) ale muszę pogratulować Ci ogromnej odwagi, jaką nosisz w sobie, ponieważ mało kto przyznałby się do takiej przypadłości! Ba! Mało kto publicznie mógłby o tym napisać… + dla Ciebie, chociaż między prawdą a Bogiem to również forma ‚oczyszczenia’! Czytam Twojego bloga od kilku miesięcy i zauważyłam, że albo brak Ci wsparcia w bliskich, albo po prostu zatraciłaś gdzieś w pewnym momencie swojego życia pewność siebie…Lubisz użalać się nad sobą, oj lubisz…chociaż to malkontenctwo to nasza dyscyplina narodowa ;) LUZU, więcej LUZU, zawsze w takiej chwili przychodzi mi do głowy scena z filmu ‚CHŁOPAKI NIE PŁACZĄ” :) 3mam kciuki! Z pewnością mama z Ciebie doskonała!!! Ania

    • Och z tym narzekaniem to masz rację, jedna z moich pasji – w końcu 100% Polka! ;) poza tym większość kwestii poruszanych na blogu należy przecież traktować z przymrużeniem oka ;) Oczywiście oprócz kwestii depresji.
      Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa :)

      • Anusiak

        Dokladnie… z przymrużeniem oka ;) Ja dzisiaj znowu nie wygrałam w Lotka… szlag… miałam kupić Zosi dom z basenem, sobie obiecałam liposukcję i korektę moich zmarszczek na czole! Staremu to bym kupiła dużo książek – bo lubi, jego nie kręcą samochody… fuck!!! Los jest okrutny! Jedno jest NAJWAŻNIEJSZE… Mamy zdrowe, mądre i piękne dzieciaki (swoją drogą też mówią, że Zocha duża – wtedy zagryzam język za zębami, coby się nie produkować bo szkoda mi życia na nerwy), które rosną w siłę i dumę rodziców i oby tylko nie wychować je na życiowe pokraki no iii i żeby los dał siłę i zdrowie… reszta jest namacalna :) całujemy z Zochą Żabka

        • Z Żabkiem również całujemy! I na pocieszenie – Starego kręcą samochody, ja sama chętnie bym się w nowy zaopatrzyła, a Żabkowi mało, że chatę to też jakąś furkę kupiłabym. Ale też dupa. Dwójkę tylko miałam ;) Cóż, w końcu piniądz szczęścia nie daje – będziemy więc szczęśliwi z jednym starym wozem, wszyscy pod jednym dachem ;)

  • Mama Zuzi

    Przeraża mnie ta krytyka i plucie jadem CUDOWNYCH MAM KARMIĄCYCH PIERSIĄ. Nie uwazam zebym byla gorszą matką bo karmie dziecko mm, w koncu i Wasze dzieci przejdą na tą „chemię”. amen

  • AG

    Witam! Jestem mamą prawie czteroletniej Marysi i 4 miesięcznego Kubusia. Marysie karmiłam piersią równiutkie 18 miesięcy i nie żałuje tego choć różnie to było. A mianowicie było tak- pokarm miałam, mała się pięknie przyssała, przybierała na wadze, była zdrowa. Ale pierwsze pół roku płakałyśmy razem prawie codziennie. Ja o mało nie załamałam się psychicznie ponieważ każdą noc mała budziła się po 6-7 razy na jedzenie, w dzień krótkie drzemki i znów cyc, cyc i cyc. Nigdzie się nie mogłam bez niej ruszyć bo nie wiedziałam czy będzie spała po jedzeniu 3 godziny czy tylko pół?! Rodzina i znajomi mówili żeby dokarmić butelką ale ja uparłam się, że skoro mała przybiera na wadze to przecież pokarm na pewno mam dobry i nie płacze z powodu głodu. I tak męczyłyśmy się dopóki nie zaczęłam wprowadzać innego jedzenia jak mała skończyła pół roku. Lubiłam karmienie piersią, lubiłam tą bliskość, ale byłam załamana gdy moje dziecko płakało a ja nie mogłam mu pomóc. Kubusia też zaczęłam karmić piersią ponieważ uważam to za naturalne, najzdrowsze, najwygodniejsze i najtańsze rozwiązanie. I karmiłam- 2,5 miesiąca. Oczywiście karmienie na żądanie- co znaczy CYCEK CAŁY CZAS NA WIERZCHU :-) Kuba jadł, przybierał na wadze i oczywiście płakał. Mniej niż Marysia ale płakał każdego dnia po kilkanaście razy. Ja wspominając moją bezradność przy płaczącej Marysi byłam załamana ale nie poddawałam się choć wszyscy dookoła namawiali mnie na mm. I wiecie co? Mój mały syneczek sam zdecydował i się odstawił. Płakał przy każdej próbie przystawienia go do piersi, odwracał głowę, zachodził się- był po prostu wściekły. Poddałam się bo dziecko nie jadło już prawie nic przez cały dzień, zakupiłam mleko, butle i mu podałam. Następnego dnia mały już w ogóle nie chciał cyca a jak już się przyssał to po wielkich męczarniach i to wpychałam mu go na siłę. Odciągałam pokarm prawie przez miesiąc aż w końcu się poddałam. Mały na mm jest spokojny, pięknie śpi, rozwija się prawidłowo a nawet wyprzedza swoich rówieśników. Nie jestem z tego faktu zadowolona że musze wydawać pieniądze na mleko, butelki, wodę do mycia, sterylizator i tracić mnóstwo czasu na mycie ale co miałam zrobić- zagłodzić dziecko? Każda mama ma inną sytuacje, inne dziecko i nie nam oceniać czy postępuje dobrze czy źle karmiąc mm! Ważne że w ogóle karki :-)
    I na sam koniec – bo się strasznie rozpisałam- gdybym 4 lata temu podała Marysi butelkę na pewno byłybyśmy wtedy szczęśliwsze i miały więcej czasu na przytulanie i zabawę a nie traciły go na uspakajanie płaczącego dziecka;-(
    Dlatego nie oceniajmy- każda kochająca mama zrobi wszystko dla swojego dziecka i nie ważne czy karmi naturalnie czy sztucznie
    Pozdrawiam wszystkie mamusie

  • Martyna Karnecka

    Kobiety drogie, mija walka z karmieniem piersią się udała ale było naprawdę ciężko. W czasie 2miesiecy karmilam piersią, ściągnąłam laktatorem, i karmilam mm. Gdyby nie kapturem do karmienia wogole bym nie karmilam ponieważ mam za małe sutki i młoda nie mogła dobrze chwycić, potem doszło straszne ulegają, wręcz chlustania pokarmem, po konsultacji z lekarzem zaczęłam ściągać laktatorem żeby kontrolować ilość wypijanego mleka, jak to przy ściąganie bywa siedziałam cały czas przy laktatorem, więc żeby zyskać trochę czasu zaczęłam dokarmianie mm. Przez co zaczęłam tracić pokarm, całe szczęście że młoda dostała jakiś lek na motoryke przewodu pokarmowego i sie trochę uspokoiła z tym łączącym piciem i mogłam znowu zacząć karmić piersią. Moja walka zakończyła się karmieniem piersią tylko dlatego że nie chciało mi się latać robić mleka. Ale życiu nie potępia soby która wybrała mm. Nie uważam się też za lepsza matkę tylko dlatego że karmie piersią. I niech pierwsza rzuci kamieniem która ani razu przez okres karmienie choćby nie pomyślała o mm. Sądzę nie nie ma takiej bo nie ma też żadnej młodej matki która nie miałaby jakiegoś problemu z laktacji. Pozdrawiam (nie wiem czy to co napisalam ma sens, nie mogę przeczytać jeszcze raz bo muszę iść do mojej napewno nie bardziej szczęśliwej córki z powodu karmienia piersia niż żabek)

  • dagmara

    Ja w szpitalu jak próbowałam młodą do piersi dostawić to walczyłam, pociłam sie, płakałam i nic. W końcu załapała, byłam szcześłiwa. Potem zaczęło boleć okrutnie i przed każdym karmieniem drżałam ze strachu o ten ból. Byłam po cesarce to wszytko bolało. Pojawił sie nawał pokarmu potem zapalenie piersi – OKROPNY ból i gorączka 39,2. Dziecko w drżących z gorączki i bólu ramionach próbuje jeść a ja wyje jak konające zwierze. Po 3 tygodniach – kryzys laktacyjny. Oczywiście histeria bo dziecko głodne płacze, sutki bolą. Ja wydałam już na siebie wyrok „Zła matka”. Bo co to za matka, która nie mogła urodzić naturalnie a do tego nie może wykarmić dziecka. Laktator w ruchu bez przerwy (żeby pobudzić laktacje) Udało się! Zebrałam 10ml. 10 ML !!! Ide wlać do butelki….potknełam się. 10 ml na podłodze. Najpierw zaczęłam rzucać ku….wami. Potem płakać. Spojrzałam na siebie w lustrze i w końcu zrozumiałam. I CO Z TEGO? TO bede karmiła MM i nic sie nie stanie.Sama bylam karmiona MM i bylam zawsze zdrowa jak ryba. Ostatecznie laktacja wrocila a dziś (8 miesiecy później) dalej cyckujemy. Pomimo złych poczatkow kocham karmić piersią. Ale nie skrytykuję tych, które zrezygnowały (no chyba, że naprawde tylko po to zeby cycki nie opadly). Karmienie piersią jest trudne. Często nie warte tych nerwów i złych fluidów wysyłąnych dziecku. Uważam, że w Twej sytuacji MATKO WARIATKO czyli w sytuacji – depresja poporodowa i karmienie piersią vs zdrowa szczesliwa mama i karmienie mm wybrałaś jedynie słuszną drogę. Dla dziecka, jego zdrowia i rozwoju potrzebna jest SZCZEŚLIWA kochająca mama. I nie przejmuj sie tym co inni piszą. Każda z nas ma coś, czego musi bronić przed innymi matkami. Każda ma coś co innej mamie się nie podoba.

  • Mamuśka

    Moim marzeniem było karmienie synka piersią. Też wszędzie słyszałam jakie to cudowne przeżycie dla kobiety, jak zbliża mamę i dziecko, jak fantastycznie wpływa na rozwój maluszka oraz wiele innych pozytywnych opinii na ten temat. Dlatego zawsze wiedziałam, że będę walczyła o laktację… Przyszedł czas porodu (który swoją drogą też w moich planach miał być naturalny), maluszkowi zaczęło spadać tętno więc dla jego dobra zrobili mi cesarkę. Mimo to kiedy zaczęłam przystawiać synka do piersi pokarm pojawił się niemal od razu… Byłam dumna i szczęśliwa, że daję dziecku to co najlepsze… I tak było dzień, dwa…tydzień…miesiąc… Jednak chyba tylko w teorii. Synek był bardzo marudny, często płakał, nie przybierał na wadze. Zaczęłam zastanawiać się czy może jednak mam pokarmu za mało czy robię coś nie tak…jednak w przychodni oraz od położnej słyszałam, że wszystko jest dobrze, że dziecko zjada tyle ile potrzebuje i nie ma możliwości, żeby si,e nie najadało…no i oczywiście miałam przystawiać dziecko częściej do piersi… yhh w końcu doszło do tego, że spędzałam całe dnie na kanapie z dzieckiem u „cyca”… Czy to coś dało? Nie, niewiele… Mały marudził co raz więcej, a ja wątpiłam w siebie i wszystko w koło… Męczyliśmy się oboje.. Aż w końcu mąż ( dzięki Ci Boże, że potrafi poskromić mój uparty charakter!!!) powiedział dość i kupił MM. Ehh mina dziecka, które zjadło butlę mleka była bezcenna… Pierwsze uśmiechy i ogólne zadowolenie…to było widać niemal od razu… Synek zmienił się prawie z dnia na dzień…zaczął być radosny a ja razem z nim…Ustały też problemy z kupką. A ja…- Przestałam walczyć i myśleć, że krzywdzę mojego szkraba zaprzestając karmienia piersią.
    Moja walka i usilne starania o zapewnienie mu tego co „najlepsze” przynosiły zupełnie odwrotny efekt…
    Ja oczywiście nie krytykuję karmienia piersią…Zdaję sobie sprawę, że jest wiele pozytywnych aspektów tej metody. Ale nie rozumiem kobiet, które w tak obraźliwy i oceniający sposób wypowiadają się na temat matek, które karmiły dziecko mm. Każdy ma prawo wyboru. Każda matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka. I to wszechobecne propagowanie karmienia piersią jest chwilami nie do zniesienia.
    Z perspektywy czasu nie czuję się gorszą mamą tylko dlatego, że podjęłam taką decyzję a nie starałam się spełnić oczekiwania społeczeństwa.

    Także matkowariatko jestem z Tobą i Cię doskonale rozumiem
    Swoją drogą mam wrażenie, że takich jak my jest coraz więcej. ;) Nie można dać się zwariować. W końcu macierzyństwo i szczęśliwe dzieci nie sprowadzają się jedynie do jedzenia. A krytykować ludzie będą zawsze, szkoda tylko, że wielu z nich zamiast po prostu przedstawić swoje odmienne opinie i wyrazić własne zdanie, obrzucają błotem osoby, które robią inaczej niż oni…
    Pozdrawiam wszystkie mamy.

  • anna

    Z sierocinca to sie chyba ty wyrwalas… zero pomyslunku o dziecku.. jezeli dziecko jest glodne a matka nie ma pokarmu lub ma go za malo to co ma zrobic? Zaglodzic na smierc bo jak poda mm to bedzie uwazana za gorsza? Zastanow sie glupia cipo o czym ty w ogole piszesz… lecz sie na glowe psycholko.. w innym komentarzu napisze jak bylo ze mna..

  • mama

    wydaje mi się że to mama decyduję co jest najlepsze dla jej maleństwa, i to czy karmi „cycem” czy MM to tylko i wyłącznie jej sprawa, sama karmię piersią, ale pamiętam ile czasu się męczyłam, wyłam z bólu, bo to piersi pełne, mały nie umiał załapać a jak załapał to pól godziny potwornego bólu a każda pora karmienia była dla mnie koszmarem, walczyłam i nie żałuje, chociaż też chciałam przejść na proszkowane mleczko ;) bo wcale nie uważam, że jest ono gorsze ;) najważniejsze, że maleństwo najedzone i szczęśliwe ;)

  • Marcelina Sikorska

    Cześć Mamuśki!

    Karmię piersią moją 3 miesięczną Jagodę, ale nie
    powiem żeby to było łatwe od początku. Były momenty, że chciałam
    przestać i dać butelkę. Jedyne co mnie przekonywało to to, że mimo
    kłopotów mała przybiera na wadze prawidłowo. Problemy przy cycku
    doprowadzały mnie do płaczu i wyczerpania, bo to za szybko leci i nie
    nadąża, i się denerwuje, to jakaś zmiana składu pokarmu i się nie
    najada, to jakaś histeria nie pozwala jej spokojnie jeść… DRAMAT!
    Cieszę się, że karmię piersią, ale też i martwię, bo Księżniczka nie
    toleruje żadnej butelki :( a przy planowanym półrocznym karmieniu to
    będzie ogromny problem i zazdroszczę Wam mamusie które karmią mm, że nie
    macie już tego problemu ;) Chociaż widok dziecka cieszącego się na
    widok cycka jest bezcenny! Mamuśki nie przejmujcie się komentarzami, bo
    wiadomo, że inni zawsze wiedzą lepiej ;) Czasem matki faktycznie kierują
    się niskimi pobudkami i rezygnują z kp, ale w zdecydowanej większości
    są to uzasadnione decyzje, które sprawiają, że mamuśka i dzidzia są
    szczęśliwe. Niech każdy decyduje jak chce! Pozdrawiamy wszystkie Mamy!

  • Pingback: Jak karmić dziecko będąc kochającą matką. - o Matko WaRiatko!o Matko WaRiatko!()

  • KasiaD

    Marta napisałaś: „bo szczęśliwe dziecko to szczęśliwa matka nigdy na odwrót ..”no i właśnie skoro matka była nieszczęśliwa, zła, ciągle zdenerwowana karmiąc dziecko to jak ten maluszek miał być szczęśliwy. Ja również karmie moją córeczkę butelką od kiedy skończyła 4msc. U nas od początku nie było sielanki w tym temacie, ale 4 msc walczyłam o karmienie i kiedy już odbywało się ono spokojnie z dnia na dzień moja córa odmówiła ssania piersi i tak męczyłyśmy się 2 tyg żeby wszystko wróciło do normy i …. nie udało się, nie uważam że się poddałam z lenistwa czy braku motywacji, wspólnie z tak małym dzieckiem które wie czego chce podjęłyśmy tą decyzję. Karmię ją butelką i dopiero teraz widzę jak się do siebie przywiązujemy i jaka ona jest spokojna nie marudzi i nie płaczę całymi dniami. Dlaczego? Bo nie ma ciągłych „kłótni” podczas prób karmienia. Pozdrawiam i wspieram wszystkie rozsądne i czułe mamy.

  • bla bla

    Zal to mi sie ciebie kobieto zrobilo po tym co napisalas. Ja nie bede sie wykrecac bolacym dupskiem, cyckiem, glowka czy pipa. Nie bede karmic piersia bo tylko polska jest taka zacofana i kladzie nacisk na to. Dla mnie to oblesne, zwierzece i prymitywne i wlasnie dlatego ze kocham swoje dziecko oszczedze mu takiego zezwierzecenia. Nie mam nic do kobiet ktore karmia piersia. Ale niech te pindy nie maja nic do kobiet ktore decyduja sie na karmienie butelka. Nie bede sie czula przez to ani gorsza ani lepsza matka bo sposob karmienia nie powinien byc wyznacznikiem milosci do dziecka, ani to czy kobieta jest lepsza czy gorsza matka. Zla matka to taka ktora krzywdzi dziecko, bije je, pozostawia, a nie taka co chce podawac pokarm przez butelke.

  • tymianek451 Gazeta.pl

    też lubię tą herbatkę na laktację. U mnie był problem z pęknięta brodawką i koniecznością używania laktatora do czasu zagojenia się rany. Wesoło nie było bo akurat mnie przez ten pierwszy miesiąc piersi bolały przeokropnie i wcale nie było słodko i cudownie jak na reklamie. Dwa razy miałam zastój pokarmu i chodziłam obłożona kapustą i wyglądałam komicznie (choć wtedy oczywiście do śmiechu było daleko). Niestety drogie panie ja też mam wrażenie że jest wielka presja na karmienie piersią. A przecież to powinna być decyzja kobiety.

  • Karolina

    Co za bzdury czytam w tych komentarzach. Szczęśliwe dziecko to szczęśliwa matka? Nigdy na odwrót? Jak przez tydzień po porodzie nie przestawałam płakać ani na chwilę, wszystkie położne mówiły mi, że jest właśnie na odwrót. Sama karmię piersią, ale nie poświęciłabym swojego zdrowia psychicznego tylko po to, żeby nie karmić mlekiem modyfikowanym. Nie karmię dlatego, że to stwarza niezwykłą więź. Uważam, że to nieprawda. To spędzanie czasu blisko dziecka stwarza więź.
    Widzę, że wielu kobietom na głowę padło to macierzyństwo i żyją już wyłącznie po to, żeby być matkami, zatracając przy tym siebie. Trochę zdrowego rozsądku, dziewczyny. Chociaż odrobinę.

  • paulisa

    Wydaje mi się, że większość problemów z karmieniem piersią wynika niestety z braku dostatecznej wiedzy…kiedyś tę wiedzę przekazywały doświadczone mamy i babcie, dziś matki często pozostawione są niestety same sobie. Służba zdrowia nie pomaga bo matki nie zadają pytań, one nie wiedzą o co pytać a dla położnych pewne rzeczy są oczywiste- „jak można tego nie wiedzieć??” Mamy nie maja pojęcia, że nawał pokarmu, bolące brodawki, nabrzmienie piersi to rzecz nieunikniona – myślą sobie ja im pokaże, rozchoruje się od tego karmienia i pokaże, że jestem akurat tą jedną na milion, która nie może karmić piersią…dostają masę ulotek w szkole rodzenie, często mądrych, ale po co to czytać?? Mierzą ilość mleka w swoich piersiach laktatorami!!!! – „Ja tylko 30ml ściągam to jak mogę wykarmić dziecko?” A gdyby zajrzały do którejś z tych ulotek to wiedziałyby, że laktator w porównaniu do dziecka to wychodzi jak Fiat 126 przy dzisiejszych najnowszych Mercedesach albo jeszcze gorzej jeśli nie potrafi się ściągać prawidłowo mleka. Dzieci nie przybierają na wadzę bo „jak to znowu głodny przecież 5 minut temu jadłeś? przetrzymam cię trochę lub co gorsze dam butle bo mleko mam pewnie chude” Dziecko wisi po porodzie na piersi non stop ale trwa to tylko czas określony i mija….przy dziecku trzeba nauczyć się cierpliwości…i czytać!!! Polecam http://www.medela.com/PL/pl od deski do deski jeszcze w ciąży. Myślę, że gdyby każda przyszła mama musiała zdawać egzamin teoretyczny przed porodem to karmiłoby 90% z niekarmiących.

  • Paula

    Skoro karmienie piersią jest takie naturalne dla zego tak wiele kobiet musi o to walczyć??? Dlaczego nie pojawia sie w takich ilościach jak trzeba od samego początku??? Dlaczego kobiety maja problem z przestawianiem dzieci do piersi ??? Dlaczego często dzieci sie nie nadają ?? Dlaczego kobietom tak cieżko jest wpaść w rytm karmienia piersią ??! Skoro to sama natura. Dla mnie natura kojarzy sie z czymś co przychodzi samo… Ani krowa ani koza ani inne ssaki nie musza walczyć o laktację… Tylko ludzie..wiec tak naprawdę o co chodzi z ta nauta ???

  • mama ksiecia

    dziękuję za ten post. dodal mi skrzydel i wteszcie poczulam sie cjociaz troche zrozumiana. karmienie piersia daje mk tak w kosc ze juz mi psychika na tym cierpi i czekam kiedy zaczne stwarzac zagrozenie z frustracji dla siebie i dla dziecka.
    a czy moje mleko na prawde jest takie cudowne dla mojego dziecka? – klocilabym sie. Ze stresu i wycienczenia psyvhicznego jem 1 posilek dziennie, czasami chwyce cos jeszcze w ciagu dnia jak sie poszczesci i to na tyle. i skad te witaminy i cudowne skladniki odzywcze w mleku dla mojego dziecka? moj ksiaze tez uznaje tylko jedna piers i to po dluuugich walkach przy ktoryvh wierzga sie i krzyczy bo jako wczesniaka w szpitalu uczony byl butla i koniec. wieczne ryki i chisterie z tego powodu – nie, dziekuje.

  • Paulina Polak

    Jakbym czytała swoją historię. Moja Zosia również nie chce ssać prawej piersi, lewa się nie najade. Obie jesteśmy zestresowane jak probojemy kolejny raz, a do tego dochodzą komentarze, że to jest nie do pomyślenia jak można nie karmić piersią. Dla mnie osobiście karmienie piersią to najgorsza trauma, poród był dużo przyjemniejszy. Póki co musze kombinować przed wszystkimi ze karmie piersią a prawda jest taka ze cały czas chodzi laktator.

    • Kochana, to nie wstyd karmić butelką! Wiem co czujesz, bo przecież sama przez to przeszłam, z perspektywy czasu wiem, że niepotrzebnie się przejmowałam. Ludzie prawdziwie życzliwi nie będą Ci robić wyrzutów, tylko będą Cię wspierać i wykażą zrozumienie. Fajne mamy wiedzą, że z tym karmieniem to różnie bywa, nie zawsze wychodzi, jednej jest łatwiej, a drugiej trudniej. A wywoływanie dodatkowych wyrzutów sumienia u matki niezależnie-jak-karmiącej to zwykłe świństwo, takimi ludźmi nie należy się przejmować. Ściskam Cię mocno, nie martw się, czas szybko mija, temat karmienia niedługo będzie historią, a Ty zrozumiesz, że większym problemem jest bunt dwulatka ;) A i wtedy ludzie będą mieli ochotę komentować! :*