By 

#TOP7: rzeczy, z których matka rezygnuje.


Nadchodzi ten moment. Stajesz się matką. Myślisz – nic się nie zmieni, poza tym, że do rodziny dołączy mały człowieczek. Myślisz, że wszystko może zostać po staremu. Z czegoś matka rezygnuje? A w życiu!

I  rzeczywistość burzy wszelkie plany, a Ty zdejmujesz wysokie obcasy, do szafy chowasz swoją kopertówkę razem z miniówką, czerwoną szminkę oddajesz młodszej (bezdzietnej) kuzynce, biżuterię zamykasz w sejfie (razem z organizerem) i zawracasz z makdrajwa…

#1. Mała, elegancka torebka.

Zapomnij! W kopertówce nie zmieszczą się pampersy, ubranka na zmianę, butelki, smoczki i przekąski. Poza tym kopertówki nie przyczepisz do wózka. I kto będzie trzymał dziecko, jak Ty będziesz trzymać kopertówkę?!

#2. Wysokie obcasy.

Zapomnij! Jakbyś miała robić 2-godzinne spacery (po różnej nawierzchni: od asfaltu po bruk czy pole) w szpilkach, pchając przed sobą kilku(nasto)-kilowy  wózek z kilku(nasto)-kilową zawartością, to Twoje stopy wołałyby o pomstę do nieba. Lub po prostu by wybuchły. Zaprzyjaźnij się z trampkami.

#3. Spódniczki mini.

Chyba, że nie masz nic przeciwko temu, by mieć pod nią małe towarzystwo… I nie mam tu na myśli tego towarzystwa, które by Ci wcale nie przeszkadzało… Tylko to krępujące, co to Twoją miniówkę podnosi wysoko do góry, podczas gdy robisz zakupy w zatłoczonym hipermarkecie… I rozkosznie śmieje się na cały głos, podczas gdy Ty zmieniasz kolor na buraczkowy…

#4. Czerwona szminka.

Nie chcesz chyba, aby Twoje dziecię było od niej ciągle umorusane. Bo chcąc nie chcąc ciągle całujemy te nasze potomstwo. Ale nie musimy mieć na to dowodów, by każdy o tym wiedział…

#5. Jedzenie typu fast-food.

Przecież nie chcesz dawać dziecku złego przykładu! Potem nawtyka się frytek i całe życie będzie walczyć z nadwagą i za wysokim cholesterolem…

#6. Biżuteria.

Dzieci to małe sroki. Jeśli nie chcesz mieć naderwanych uszu lub zostać uduszona łańcuszkiem, to sobie darujesz wszelaką biżuterię. Jeszcze obrączka jest w miarę bezpieczna. O ile potomek jej nie ściągnie i nie połknie…

#7. Plan.

Możesz planować do woli. Możesz planować każdy dzień, nawet lata do przodu. Ale bądź pewna, że z dzieckiem żaden plan nie jest pewniakiem. Może go zniweczyć kupa, choroba, skok rozwojowy, głód, czy po prostu inny plan potomstwa…

madrearte

YOU MIGHT ALSO LIKE

36 tydzień ciąży
33 – 36 tydzień ciąży.
November 17, 2017
torba do szpitala
Torba do szpitala – co zabrać do porodu?
November 13, 2017
Baby Shower – fakty i mity!
October 27, 2017
#TOP7: Największych wrogów ciężarnych.
October 25, 2017
Ciąża, czterolatek i sezon infekcyjny…
October 23, 2017
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
October 16, 2017
tokofobia
Tokofobia, czyli strach przed porodem.
October 11, 2017
Czy drugie dziecko musi być trudniejsze?
October 05, 2017
sesja ciążowa
Absolutnie wyjątkowa sesja ciążowa!
September 29, 2017
  • Oj tak… w moim przypadku na bok odeszła moja ukochana, ręcznie robiona biżuteria i planowanie :D

  • dagmara

    Dla mam karmiących piersią powinno się jeszcze znaleść „zapomnij o czarnych bluzkach na których zaraz widać plamy mleka”:P Zapomnieć trzeba także o bluzkach bez dekoltu (szczególnie o golfach)” Pozdrawiam

  • jak zawsze trafnie opisana rzeczywistość matki z dzieckiem :)

  • Faktycznie Żabka też ciągnie do okularów, ale u nas tylko babcia nosi, więc musi się opędzać ;)

  • Nic dodac nic ująć:)

  • Magda

    Trafiłaś w sedno ech. Teraz nasze wyjścia wyglądają tak, że ja w biegu wybieram cokolwiek z szafy (chyba, że wcześniej coś sobie uszykuję-taka sprytna czasem jestem ;) Ale najczęściej moje dziecię wygląda na spacerach lepiej od mamusi ;p Duża torba to konieczny atrybut każdej młodej mamuśki, fakt, że prawie zawsze nic nie mogę w niej znaleźć, ale bez niej byśmy zginęli ;)

  • Eh.. życie…

  • Kolczyki faktycznie bardzo szybko wymieniłam na takie, które nie przyczynią się do ułatwienia oberwania uszu ;) ale np. z obcasów nie miałam potrzeby rezygnować, nawet jeżeli w grę wchodzi dłuuuugie spacerowanie – to chyba po prostu kwestia przyzwyczajenia, jeśli ktoś pół życia w obcasach biegał praktycznie wszędzie (również przy dłuższych dystansach) to jednak tego tak bardzo nie odczuwa :) mini też na razie nie stanowi problemu – przynajmniej dopóty, dopóki mały potomek samodzielnie nie chodzi :) natomiast czerwona szminka i planowanie – tu chyba nikt nie znajdzie alternatywnych rozwiązań, zwłaszcza w przypadku planowania! :)

  • śmiało się można pod tym podpisać :)

  • Fakt….po ciazy myslalam,ze jak urodze to wreszcie odzyskam sylwetke i na spacer z wozkiem sie konkretnie,,wylaszcze” :)…rzeczywistosc jest taka,ze po pierwsze sylwetki nie odzyskalam w pelni…..po drugie ,,laszcze”sie w trampkach i dresach :) wlosy szybko upiete i naprzod!

  • To prawda, zdecydowanie dotyczy początków macierzyństwa :)