By 

Czy jest coś ważniejszego niż miłość?


Wczoraj było święto zakochanych. Już od tygodni wszędzie królowały serduszka, kupidynki, róże i to wszystko w kolorze namiętny róż. Wiele sex shop’ów i sklepów z bielizna podwoiło, jeśli nawet nie potroiło utarg, a restauracje i kina przeżyły weekendowe oblężenie.

Ja wraz z Szanownym Małżonkiem byliśmy… na chrzcie. Na chrzcie córki naszych Przyjaciół. Wraz z innymi naszymi Przyjaciółmi. Ktoś mógłby powiedzieć, że to mało romantyczne. Ale ja mam poczucie, że spędziłam święto miłości z ludźmi, których kocham.

W moim życiu nie ma niczego ważniejszego od przyjaźni. Miłość jest piękna i potrafi trwać bardzo długo. Ale te motyle w brzuchu coraz słabiej fruwają, a i namiętność z czasem przygasa, więc nie spodziewam się, że za 30 lat będę czerwienić się na widok Szanownego Małżonka w bokserkach… Ale taka jest rzeczywistość, dzięki której motyle nie zdążą się znudzić, a policzki nie spłoną mi żywym ogniem. Jeśli miłość nie posiada filarów w postaci przyjaźni, która jeśli prawdziwa i potrafi przetrwać niezmiennie wieki, wtedy nie pozostanie po niej nic, gdy przyjdzie jej kres.

Mam to szczęście, że moje małżeństwo posiada stabilne fundamenty. Szanowny Małżonek jest moim Przyjacielem. Dlatego nie martwię się tym co będzie za 30-50 lat.

Miłość bez przyjaźni nie przeżyje.
Przyjaźń bez miłości nie istnieje.

Ale chcę dzisiaj podziękować zupełnie innym osobom, na których przyjaźń od wielu lat mogę liczyć. Mam bardzo dużo szczęścia, ponieważ jest tych osób sporo i nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie wspaniałe grono. To osoby, do których mogę zadzwonić w środku nocy i które przyjadą jeśli je o to poproszę. To osoby, które mi pomogą nawet w najbardziej abstrakcyjnej prośbie. To osoby, którym mogę wyć w ramię lub śmiać się z nimi do rozpuku. To osoby, które szczerze cieszą się moimi sukcesami. To osoby, które potrafią kopnąć mnie w tyłek wtedy, kiedy tego potrzebuję i które nie będą bały się powiedzieć, że tych spodni już nigdy więcej nie powinnam zakładać…

To osoby, którym bez zawahania powierzyłabym swoje dziecko.
Które są moją rodziną z wyboru.

Przyjaciele są szczególnie ważni dla osób zmagających się z depresją. Właściwie, to dzięki nim nie oszalałam wtedy, kiedy byłam bardzo blisko granic normalności. Kiedy jest ciężko lub źle, wiem że nie jestem sama. Nie boję się prosić o pomoc i mam nadzieję, że oni wszyscy wiedzą, że mogą na mnie zawsze liczyć.

Tę wartość będę wpajać mojemu dziecku. Aby dbał o przyjaźń. Bo nawet jeśli stracimy zdrowie, na co nie musimy mieć wpływu, przyjaźń może nas uratować. I owszem, nie ma nic ważniejszego od miłości, jeśli za nią stoi przyjaźń.

Dziękuję Wam. Kocham Was.

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

  • <3

  • Amen <3 Ja też mam to ogromne szczęście, że największym moim przyjacielem jest mój mąż. Na którego mogę liczyć zawsze i wszędzie i który sprawdził się w ekstremalnej sytuacji dla mnie jak jeszcze nie był moim mężem.