By 

Wiesz co… nie radzę sobie.


„Ale jak to sobie nie radzisz?! Z macierzyństwem? Przecież tak nie można. Matka musi sobie radzić, przecież dziecko jest takie bezbronne. Co z Ciebie za matka??”

No właśnie. Co ze mnie za matka. Patrzę na niego i zaczynam dochodzić do wniosku, że bunt dwulatka dotyczy bardziej mnie, niż jego. Bo dla niego to po prostu kolejny etap rozwoju. A dla mnie? Totalna porażka rodzicielska.

Wiecie, że pojęcie depresji poporodowej jest mi doskonale znane. I tyle dobrego z tego doświadczenia, że jak coś zaczyna się dziać nie tak – wiem. Wiem, kiedy depresja nadchodzi znowu. I właśnie puka do moich drzwi.

Nie puka. Właściwie to się dobija. Wali łomem i czeka, aż stracę czujność, żeby wtargnąć jak złodziej i powalić mnie we własnym domu. Co najgorsze, na oczach najbliższych.

„To tylko taki okres, to minie. No przestań, przejmujesz się???”

Marzę tylko o tym, żeby się zakopać po kołdrą i spać. Zawinąć się w kłębek i o niczym nie myśleć. Beznadziejne marzenia. To właśnie one uświadamiają mnie w jakim stanie się znajduję. Albo wyjechać. Jak najdalej. Sama, samiuteńka. Żeby spać, tam gdzie dojadę.

Ale nie ma spania. On nie pozwoli mi się zakopać. To pewnie dobrze, bo jeszcze bym straciła czujność i się nie odkopała na czas. Wiem, jak łóżko potrafi pochłonąć. Na długie tygodnie. Im dłużej Cię pochłania, tym trudniej je opuścić. Niestety również wiem, jak po zniechęceniu wkracza lęk…

Dziecko powstrzymuje – nieświadomie powstrzymuje – trzymając złodzieja mojego życia w ryzach. Ale świadomość, że czai się tuż za drzwiami sprawia, że w głowie dudni mi jedna myśl: „nie radzę sobie„. Rano czuję się chora, jak muszę wstać. Wyciąga mnie za rękę. Wiem, że nie będzie chciał się przewinąć, że będzie krzyczał i rzucał się na łóżku, podczas gdy ja cierpliwie, trochę automatycznie będę wykonywać podstawowe czynności poranne. Przewijanie, mycie, ubieranie. Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek. Przewijanie, mycie, ubieranie. Jeszcze nie ma 8:00. Jeszcze nie wypiłam kawy. „Nie radzę sobie, nie zrozumiesz tego…”

„Daj spokój, każda matka ma gorszy dzień”.

Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek. To są gorsze dni. W środę podniosłam głoś. Więc jeszcze w czwartek i piątek miałam wyrzuty sumienia. W poniedziałek pogoda nie nadawała się do spaceru. Ze złością rzucił się na mnie tak mocno, że prawie rozwalił mi nos. Potem zrobił to jeszcze trzy razy, ale nauczyłam się robić unik. Ja się nauczyłam, psy niestety nie. Co to za matka, która częściej obrywa od swojego dziecka niż zostaje przytulona, czy pocałowana.

„On Cię potrzebuje, musisz się wziąć w garść!”

Potrzebuje. Muszę. Wyrzuty sumienia rosną. Ale przecież nie brakuje mu miłości. Przyjdzie tata, będzie zachwycony. Ucałuje go i uściska. Spróbuję się podczepić pod te czułości, ale agresywne odepchnięcie sprowadzi mnie na ziemię. Wbije nóż w serce.

„Nie przejmuj się”.

Pewnie bym się nie przejmowała, gdyby nie złodziej czający się za drzwiami. Teraz byle gówno, za przeproszeniem, jest w stanie wprawić mnie w nastrój totalnego zasmucenia. I te ciągłe pytania „co ci jest??” i te ciągłe „nie przejmuj się!”. Nie, kuźwa, to tak nie działa. Nie rozumiesz i dopóki sam nie spotkasz złodzieja, nie zrozumiesz. Radzisz sobie.

„Wszystko w porządku!”

Gruba warstwa makijażu maskuje zmęczenie. Nawet to psychiczne. Świeży ubiór i sztuczny uśmiech wystarczy, by nie słuchać kolejnego „co ci jest”. Szansa, że trafię na kogoś kto nie będzie mnie oceniał jest minimalna. Radzę sobie. Jest zajebiście.

Wiesz co, to się zdarza. Ja Cię rozumiem.

Mój złodziej przestał się dobijać, zniknął za rogiem. Ale ja wiem, że on tylko czeka na okazję, żeby wrócić. Pod pretekstem buntu 2-latka, 3-latka czy 18-latka. Wiem to ja i wiedzą setki, tysiące matek, którym tak ciężko przyznać:

„Nie radzę sobie. Pomóż mi.”

Wiesz co, nie jesteś sama! Jeśli złodziej już Cię znokautował, to pamiętaj, że nie tylko ja Cię rozumiem, jest nas cała masa! Matek frustratek, matek pogrążonych w depresji, przeżywających baby bluesy, wściekłych, poirytowanych, bezradnych. I pomimo to, wciąż zakochanych, walczących każdego dnia, wcale nie gorszych. My matki się tak łatwo nie poddajemy, bo oni nam na to nie pozwalają. Każda wspaniała matka ma prawo do totalnego załamania. Ale się PODNOSIMY. Złodzieja szczujemy psami – bo wiadomo, że zwierzęta działają antydepresyjnie. Nie tracimy na czujności, zakładamy alarm. I na przesilenie jesienno-zimowe zaopatrujemy się w dużą porcję czekolady oraz witaminy D.

Bo nie ma gorszych matek, są tylko gorsze dni.

Load More
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

28 tydzień ciąży
25 – 28 tydzień ciąży.
September 19, 2017
Wicie gniazda w drugiej ciąży.
August 29, 2017
jak dbać o włosy w ciąży
Jak dbać o włosy w ciąży i po porodzie.
August 24, 2017
24 tydzień ciąży
21 – 24 tydzień ciąży.
August 22, 2017
Życie towarzyskie vs dziecko.
August 17, 2017
Przemyślenia Matki #12 – Ból głowy.
August 14, 2017
Co trzeba wiedzieć o karmieniu piersią?
August 03, 2017
brzuch po porodzie
Dlaczego po porodzie nie będę miała brzucha jak Anna L.
July 20, 2017
atak paniki
Całe życie z lękiem w tle…
July 18, 2017
  • Nie mam dziecka, ale i tak mam ciary.

  • Żłobek na 4 h czyni cuda. Choroby nieuniknione, ale jednak czyni cuda. Mama 18 miesięcznych bliźniaków.

    • no właśnie, Matko, rozważałaś to?

    • Od września Żabek idzie do przedszkola, odliczam dni jak więzień w celi ;)

    • a dlaczego dopiero od września? nie da rady posłać go już teraz, nawet na 4h dziennie?

    • ja jestem właśnie w drugiej ciąży a mój dwulatek poszedł do przedszkola! Bogu dziękuję, że były wolne miejsca :) mąż w pracy i kilka godzin tylko dla siebie czyni cuda! Nawet spokojne posprzątanie mieszkania cieszy, nie wspominając o książce lub gorącej kawie..

    • Niestety, do naszego przedszkola zapisy są w lutym, a dzieci idą od września. Wierzcie mi, że jakby tylko była taka możliwość, żeby poszedł na parę godzin, to już by tam siedział ;) Na szczęście babcia ratuje okazjonalnie, uf.

    • Matko, a może warto vy jednak znaleźć jakieś przedszkole ciut dalej? na pewno są takie, które przyjmują cały rok, w miarę wolnych miejsc – może żłobek, albo klubik malucha, czy jakoś tak?

    • Oczywiście cały czas szukam różnych rozwiązań, niestety często kwestia finansowa po prostu sprowadza mnie na ziemię :/

    • rozumiem :( ale szukajcie, może coś się uda wykombinować, trzymam kciuki

    • Oj tak żłobek przedszkole czyni cuda. To prawda. Jednak jeśli jest tak jak u mnie czyli ze chłopaki (2 synów -3,5 i 1,5 lat) ciągle choruja i wydaje majątek na leki, antybiotyki nie wspominając o szpitalnych incydentach to żyć się odechciewa… I ciągle marzenia o realizowaniu siebie i swojej pasji trzeba odkładać na później… Mimo żłobka i przedszkola.

    • Tu by ratunkiem była niania, tylko skąd wziąć na taką pensję…

    • No ale przecież jak pójdzie do przedszkola to będzie to samo z chorobami. Ja jako dziecko nie chodziłam ani do żłobka ani do przedszkola i swoje odchorowalam w podstawówce.

    • No ale przecież jak pójdzie do przedszkola to będzie to samo z chorobami. Ja jako dziecko nie chodziłam ani do żłobka ani do przedszkola i swoje odchorowalam w podstawówce.

  • ….to jakaś w takim razie zbiorowa przypadłość bo i u mnie jest beznadziejnie i wszystko nie tak….nie radzę sobie tez i padam na twarz ze zmęczenia ….

  • Czy wszystkie mamy, mamy takie same marzenia? Nigdy tak bardzo nie pragnęłam choć przez chwilę zostać sama, najlepiej w łóżku, pod ciepłą kołdrą, z głową zatopioną w miękkiej poduszcze, z opuszczonymi powiekami, w absolutnej ciszy, bez niczyjego dotyku. Czy jestem złą matką, żoną…?!?!

  • bardzo dobrze Cię rozumiem, nie damy się! będzie dobrze, musi być!

  • Katarzyna Skubiszewska

    bardzo ważny tekst! bardzo dobrze napisane! jestem z Tobą, będzie dobrze. Byłam chora na depresję kiedyś. Dopadła mnie też ta poporodowa, więc dokłądnie wiem o co chodzi. I też mam poczucie, że złodziej czai się za rogiem non-stop, ale walczę, i jakoś idę do przodu!

  • Piękne i prawdziwe! !

  • Tak miło wiedzieć też że jest nas więcej. ..

  • Mam tak samo. Kilka lat temu mówiłam ze dom jest moim więzieniem a ja jestem uwiazana na smyczy. Smycz „popuszczano” mi na wyjście do sklepu na końcu ośmio klatkowego bloku w sobotę :-( kocham swoje dzieci najbardziej na świecie ale….. Zmęczona jestem

  • Też jeszcze nie mam dzieci ale na przyszłość i w imieniu mi znanych dziękuję Ci za tę szczerość i humanizację wizerunku matki ‚nie zawsze superhero’

  • I ja sobie nie radze…bardziej ze soba niz z dziecmi ale nie radze bo to tylko dzieci. Mam trojke… W styczniu cala trojka bedzie miec: 6 lat, 3 lata, rok… Teraz wszyscy chorzy, zasmarkani…najstarszy juz poszedl do szkoly ale mlodsze…juz dla spokoju (mojego) sredniakowi wlaczam bajke, zeby sie czyms zajal na dluzej a nie wywalam n-ty raz to samo albo zebym mogla isc w spokoju do wc bo…lazi za mna wszedzie…kocham go nad zycie jak wszystkie moje dzieci ale chwilowo nie mam sily…mam gluta po pas, glowa boli, maz nie ma mozliwosci wziac wolnego…chwilowe zalamanie nastroju….najmlodszy zabkuje dodatkowo, ani sie wyspac ani odpoczac…fixuje powoli.. Moja mama pracuje i jak ma wolne to przyjezdza ale wtedy mam w koncu czas na posprzatanie porzadne… Tesciowa zajmuje sie corka swojej corki i choc stara sie jak moze to sie nie rozdwoi…koniec zali…

  • Czytając Twój wpis myślę „Boże Przeciez to nie ja pisałam”, ale jednak taka jest prawda NIE RADZE SOBIE z niczym :-( Jestem mamą dwóch wspaniałych chlopakow których kocham ponad życie i chce dla nich wszystkiego co najlepsze. W oczach innych jestem idealną mamą, jednak prawda jest inna :-( 24/7 Jestem sama z chłopakami (mąż zagranicą) codziennie to samo pobudka ubieranie odprowadzenie starszego do przedszkola powrót sprzątanie obiad Pozniej znowu przedszkole powrót zabawa z chloapakami spacer Kapiel kolacja, rozmowq Skype z mężem i jest godz 22.00 i tu jest chwila dla mnie do ok 23 pobudka młodszego na karmienie i tak co 3 godz od urodzenia obecnie ma prawie 9miesięcy, a jak chory to i pół nocy na rekach. Jak mi się zdarzy komuś cos wspomnieć, że czasem nie mam sił to słyszę „Taka rola matki”…. Zapragnęłam spełniać swoje marzenia dostalam maszynę do szycia i po porodzie zaczęłam tworzyć dla swoich pociech i nie tylko , ale im bardziej chcialam Szyc tym bardziej nie miałam na to czasu, chlopcy potrzebowali więcej uwagi, zero wsparcia męża tylko słyszała „po co to robisz?” Tylko to jest taka moja odskocznia od wszystkiego, zamiast wyjścia samej gdzies.. .

    • Nie rezygnuj z marzeń i planów. Młodszy podrośnie, będzie łatwiej – wszystko jest niestety kwestią czasu. Ja otworzyłam działalność, ale najczęściej zdarzają się dni, kiedy nie mam sił jej prowadzić. A mam tylko jedno dziecko! Ale prawdą jest, że najtrudniej jest samotnym mamom, które nie mają taty do pomocy. Podziwiam, bo tak naprawdę sobie radzisz – Twoi chłopcy na pewno są szczęśliwi, a to jest na to dowodem. Po prostu jest ciężko. Ja sobie myślę, że czas szybko leci. Zaraz będzie miał 6 lat i wykopię go do szkoły ;)

    • Dziekuje za wsparcie :-* mąż przyjeżdża raz w miesiącu na kilka dni i wtedy zajmuje się chłopakami, ale i na więcej pozwala starszemu mimo moich sprzeciwieństw on jedzie i jest bunt starszego bo tatuś mu pozwalał :- a marzenia będę realizować, może troche mi to zajmie, ale mysle że będzie warto poczekać. Jednym słowem czas wszystko pokaże

    • Matkowariatko, mnie najbardziej rozwala, jak słyszę zewsząd, że powinnam mieć 2 dziecko…

    • Ooo ja też się nasłucham! Mało tego, ja chcę mieć drugie dziecko, ale wiem, że po pierwsze muszę się do tego bardzo przygotować – psychicznie. A po drugie, to pierwsze dziecko musi stwarzać mniej problemów i co najmniej na 5 godzin dziennie zamieszkać w przedszkolu ;)

    • a to widzisz, ja absolutnie nie chcę

    • To rozumiem, że tym bardziej takie komentarze mogą wkurzać ;) nigdy nie zrozumiem czemu ludzie lubią innym wyliczać ilość potomstwa ;)

  • Ja sobie powtarzam, że nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale czasami i to nie pomaga. Dopiero po 5 latach od porodu, zaczęłam jakoś życie sobie na nowo (tak, na nowo!) układać i dźwigać rzeczywistość. Ale u mnie pewnie duży wpływ na sytuację miało to, że rozeszłam się z partnerem i z pomocą przy dziecku był „niewielki” problem ;) Żłobek pomógł mi powrócić do dorosłego życia, ale dodał nowych obowiązków zawodowych. Przedszkole wspomogło w nauce samodzielności i stosunków międzyludzkich. Teraz zaczęła się szkoła i jeszcze inne rzeczy musimy z młodym udźwignąć. Boję się napisać, że czym dzieci starsze, tym jest fajniej, bo przede mną wiek dojrzewania, który podobno da mi w kość za wszystkie czasy…

  • Ja jeszcze slysze teksty, co to jest siedziec z dzieckiem. Odpoczac mozna. Tak. Przy zmianie czasu moj syn nie spal 4 godziny( od 2 do 6) w ogole ostatnio zle spi, budzi sie kilka razy i musze go nosic. W dzien wstaje jakby nigdy nic, a ja jak ten trup chodzacy. Z czynnosciami jak przebranie, zmiana pampersa czy milion innych rzeczy przychodza z trudnoscia i trzeba sie natrudzic, zeby to zrobic, ale przeciez co to takiego..

    • Ps. I ja odliczam dni do wrzesnia!!!!! Zlozylam podanie do zlobka, ale jestesmy 9 w kolejce rezerwowej ha! Dyrektora pow ze szans przed wrzesniem raczej nie ma. Jeszcze tylko (az) 10 miesiecy!;)

  • Co najgorsze kiedy kobiety zaczynają mówić głośno, że jest im ciężko, że nie dają rady, są krytykowane przez bliskich, społeczeństwo. „Jak matka może nie radzić sobie z własnym dzieckiem?!” – a no może. Każdy w końcu miałby załamanie pracując 24/7… Ja jestem młodą mamą, ale pierwsze 1,5miesiąca po porodzie było dla mnie bardzo ciężkie i wiem, że „złodziej” jeszcze nie raz zakradnie się do mnie. Jednak, czy to uczyni ze mnie złą mamę?

    • Na pewno nie złą. Zmęczoną i poirytowaną. Każdego to w końcu dopada.. Ale mija jak wszystko, na szczęście.

    • To prawda, cale szczęście mija. Ale tylko matka, która przeżywa lub przeżyła odwiedziny „złodzieja”, potrafi zrozumieć ten stan.

    • To prawda. Niestety, bo często bardzo trudno zrozumieć to najbliższym. Tym sposobem może to również odbić się na relacjach z małżonkiem czy partnerem.

  • Skąd ja to znam….cisza…….absolutna cisza, kołdra i poduszka…….szczyt moich marzeń!

    • Najgorsze jednak jest to, że nie wolno nikomu słówka pisnąć, ponarzekać, wyzalić się, bo zaraz są teksty w stylu cierp ciało coś chciało; życie to nie bajka; co z ciebie za matka wyrodna!; jak możesz tak mówić; widzisz jak ja miałam z wami cięzko?;……to duszenie w sobie jest tragiczne :-( dziewczyny trzymajcie się! Musimy walczyć z tymi demonami! I nie dać się mitom matki polki lukrowanej!

  • Rozumiem Cię doskonale.. Walczę z tym pieprzonym złodziejem od lat. Teraz przy 13 miesiecznym synku jest duzo trudniej. Ok trzyma mnie w ryzach, nie pozwala zatopic sie w ciemnosci, ale jednoczesnie nie mam nikogo kto by mnie zrozumial i wspieral, prawdziwie wspieral! A nie „dasz rade! Masz dziecko! Musisz! Itp itd ” sama wiesz.. Boje sie, ze jak to we mnie wszystko huknie, walnie, to juz tylko biale sciany… I ten strach mnie paralizuje. Strach, ze zostawie Szymka samego. Rety nie sadzilam, ze ze mna tak zle. Od roku moze raz sama gdzies wyszlam. Moj syn nie przespal ani jednej nocy. Co godzine co noc pobudki.. I tylko mama.. Mama.. Mama… Z nikim nie zostaje. Babcie nie pomagaja..maz w pracy.. Jestem sama i juz oszalalam. Ratujcie moje dziecko!!!

    • A psychiatra? Psychoterapia? Trochę psychotropów na zebranie sił? Potrafią działać cuda jak są dobrze dobrane ;)

    • Wszystko to wiem. Lecze sie od kilku lat, w ciazy odstawilam leki. Nadal karmie piersia, nie moge wrocic do lekow. A psychoterapia? Nie mam z kim zostawic szkraba. Z nikad pomocy.. A potrzebna na juz!!!

    • Od mojej ginekolog wiem, że są antydepresanty które można przyjmować karmiąc piersią – może warto to zbadać? Sama się nie zorientowałam, bo nie było takiej potrzeby, pokarm się skończył.

    • Są takie leki, mi też o tym mówiono. U mnie pokarm sue skończył przez depreche stres właśnie , ale lekarz i tak wolał uważać i przepisał mi leki które można brać przy karmieniu. Inna sprawa ze na mnie nie działały, ale na mnie mało co działa już. A psychoterapia okazjonalnie można nawet przez Skype….Sama przerabialam na emigracji.

    • omatkowariatko też jestem z Gdańska, dokładnie z Zaspy. Czy mozesz polecić jakiegoś godnego lekarza? Inaczej białe ściany i biały fartuch.

    • mam podobnie ale staram się z całych sił w nocy jak prześpię 3 lub 4 godziny to cud a synek ma 10 miesięcy i zazwyczaj ma tylko 1 dobry dzień w miesiącu gdzie mogę przespać te 3-4 godziny

    • Boje sie jakich kolwiek lekow.. Wystarczy, ze do 4 mca ciazy bralam leki i teraz obwiniam sie, ze przez to moj synek jest taki nerwowy… Potrzebna mi psychoterapia, zeby to wszystko przerobic, co mam w srodku. Tyloo jak?! Kiedy nie ma kto byc z Szymkiem.. Obca osoba to juz w ogole.. Wierzycie, ze to sie ulozy?

    • Boje sie jakich kolwiek lekow.. Wystarczy, ze do 4 mca ciazy bralam leki i teraz obwiniam sie, ze przez to moj synek jest taki nerwowy… Potrzebna mi psychoterapia, zeby to wszystko przerobic, co mam w srodku. Tyloo jak?! Kiedy nie ma kto byc z Szymkiem.. Obca osoba to juz w ogole.. Wierzycie, ze to sie ulozy?

  • Jestem pod stałą opieką psychiatry, do psychoterapeuty z NFZ jestem w kolejce. Wizyta mniej więcej za rok ;)

  • Hmmm skąd ja to znam…… Do tego pogłębia się niemoc gdy za plecami słyszę: dlaczego ona jeszcze w pieluchach, ze smoczkiem, nie mówi wyraźnie, nie liczy itp itd. ( ma 15 mcy) Oprócz naszych najukochańszych złodziei są jeszcze osoby które na okradają z ostatnich czasem pozytywnych malutkich myśli

  • Pocieszające jest to że kiedyś to się skończy

  • Powiem Wam Kochane że czytam te komentarze i jakoś mi lepiej… bo wiem że nie tylko ja tak się czuję. A przychodzą różne myśli. Zła matka zła partnerka… bo kochasz tego swojego szkraba jak cholera a marzysz chociaz o kilku godzinach bez dziecka.

  • O jacie. Szkoda ze tak pozno. Ja chodzę prywatnie. Daleko mieszkasz,?

  • Czytając twój ostatni post widzę dużo rzeczy których też się bałam przed psychoterapia.

  • Oj no co wy. Przecież z dzieckiem w domu to się odpoczywa, roczne dziecko to się już samo sobą zajmuje a matka ma full wolnego czasu dla siebie. Obiad to przecież gotuje się raz dwa, w międzyczasie można kilka razy w ciągu dnia, wyjść z dzieckiem na spacerki takie pół godzinne bo przecież trzeba wychodzić. Luz, blues I orzeszki. A tak w ogóle to inne matki sobie super radzą z 3 dzieci i dają radę i nie narzekają i są mile i tak dalej i tak dalej. Sama tego nie wymyśliłam. …. takie mam wsparcie właśnie od 15 miesiecy. Nie dość że czuje się do niczego to takie słowa jeszcze pogłębiają moje poczucie niemrawosci. Ale cóż, byle do wiosny hihi….

  • Już płacę psychiatrze, jak będę musiała jeszcze dorzucić psychoterapeucie to pójdę z torbami ;) A mieszkam w Gdańsku.

  • Ściskam! I gwarantuje, że żadnej na pozór doskonałej mamie nie pozwolę tutaj zakrzykiwać moje kochane matki frustratki :)

  • Czasem jest ciężko, są nerwy, flustracja, ciągle niewyspanie. Ma się wtedy ochotę zamknąć drzwi na klucz i mieć choć chwile spokoju dla siebie , bez płaczu, krzyków,ciągnięcia za nogawki i całego bałaganu.
    Jakoś lepiej się robi na duchu wiedząc, że nie tylko ja się tak czuję. Trzymajcie się Mamuśki i dużo siły i cierpliwości życzę Wam i sobie też ☺

  • aja nie rozumniem jak można być przy swojich dzieciach zmęczonym mam 4 dzieci jeremniasz 6 lat paulina 4 lata paweł 8 ania rok czasu nigdy nie czułam się przy nich nie czuje śię zmęczona wrecz przeciwnie czuję sie dumna szcześliwa być moze jestem staroświecka ale decydując się na dzieći trzeba uczyć śię cierpliwość

    • Ze ktos jest zmeczony to nie znaczy ze nie jest dumny ze swoich pociech i nieszczesliwy.cierpliwosc mamy takiej gromadki tez jest wystawiona na probe no chyba ze dzieci robia co chca dla swietego spokoju mam.ja mam 2 malych i tez po calym dniu jestem zmeczona i jedyne czego chce to zeby poszly spac i posiedziec troche w ciszy.czy przez to jestem zla matka?nie sadze…

    • nie ja tak nie myśle o zadnej matce moje dzieci są spokojne też czasem rozrabiają nigdy nie czuje śię zmeczona jezeli uraziłam przepraszam

    • Nie każdy potrafi to zrozumieć, ale powinien uszanować

  • jak to czytam tragedja jakaś przepraszam jestem z szokowana

  • moja ania ma rok czasu każda chwila znią to dla mnie przygoda radość i odpoczynek

  • Swietny tekst :)

  • Praca to ucieczka i lekarstwo ;)

  • Każdy ma prawo ponarzekać czasami nawet takie wygadanie się przez pisanie bardzo nam pomaga uwolnić ciało i umysł od negatywnych emocji, oczyścić. Po każdej burzy świeci słońce i jest piękna tęcza :-D. Tak samo jest z nami MATKAMI podnosimy się i mamy więcej sił i energii do życia oraz działania. Powodzenia trzymam kciuki za wasze sukcesy B-)

  • Mam trójkę 8l,6. I 3l.kocham ich bardzo, ale najstarsza dasa się o wszystko i dokucza braciom, 6-latek ma zaburzenia SI, trzeba z nim ciągle pracować a i tak czasem mam wrażenie ze gadam do ściany, 3latek okres buntu. Wszyscy w pojedynkę są kochani ale razem to tornado. Wracam z pracy po 16, obiad na następny dzień, mieszkanie trzeba odgruzowac a…tu wszyscy krzyczą, tłuka się i w tym wszystkim ja. A jak zasna to rycze bo wyrzuty sumienia:bo krzyknelam, nie wylumaczylam, mogłam poświęcić więcej czasu, do tego ich ojciec co chwile się miga od alimentów. Mam dość .wyrzuty sumienia ze nie jestem taka mama jaka chciałabym być. ..otoczenie nie pomaga. ..narzeczony się stara ale czasem nawet jego mam dość. Nocami śnie o tym ze się zapada w czarną dziurę a tam jest tylko cisza

  • Depresja poporodowa! Cital pomaga :) przerobiłam to :)

  • Oj zgadzam się ! Miewam takie dni… ZwlaszcA że depresję lecze od 7lat… Mama jestem niespełna 3 i 2 w drodze… Są dni zalamania ale jest mąż który czasem rozumie… Czasem ale 90% jestem z tym sama

  • Ewelina Bara

    Kochana…jesteś Najlepszą matką na świecie ..Przede wszystkim jedyną jaką żabek ma i potrzebuje . Powiedz głośno ” Spier..j ” do tych cholernych demonów ! I zrób coś ze sobą znaim będzie za pozno. Matki wariatki,sypcie pomysłami..ja osobiście polecam 1. Co rano meliska po porannej kawce lub ziolowa tableteczka na uspokojenie 2. PRACA,PRACA i jeszcze raz powrot do pracy. Przynajmniej na pół etatu. Deprecha mija jak ręką podjął. 3. Nowe hobby. – teraz trendy jest ponoć boks dla kobiet:) sama z chęcią przywalilabym w taki worek ,żeby rozładować napięcie. 4. Pomyśl że już tak malutko tyci,tyci brakuje do tego ,aż synio będzie mówił o co mu cholera jasna chodzi :) i będzie lepiej:)

    • Haha dziękuję <3 Jeśli chodzi o punkt 1. to tabletki szczęścia posiadam i przyjmuję, punkt 2 – do pracy wróciłam, pech chciał, że pracuję w domu z dzieckiem ;) punkt 3 natomiast w postaci boksu brzmi zachęcająco… ;)

  • ehh, dobrze to znam i rozumiem..

  • Powrot do pracy i pojscie dziecka do przedszkola potrafi zdzialac cuda. Po kolejnjej nieprzespanej nocy wychodzace do pracy z ulga ze nie bede musial ogladac tego małego potworka ale juz po 8 godz w pracy jestem w stanie wybaczyc chyba wszystko. Rozłaka robi swoje.

  • nevermore

    Trzymaj się dzielnie! Na szczęście depresji nigdy nie doświadczyłam, ale też miewam gorsze dni, brakuje mi siły i w ogóle chęci. Czasami marzę, by po obudzeniu z rana móc po prostu poleżeć w łóżku… Ale to wszystko szybko mija, my matki mamy ogromne pokłady siły! Ściskam Ciebie mocno!

  • Agnieszka Łappo

    Uwielbiam Cię!!! Miałam wrażenie jakbym czytała o sobie… Mój „Dyktator” za niecałe 3 m-ce kończy 3 latka i jego bunt to neverending story i jego (nasze…) nieprzespane noce też. Jestem wyczerpana, zapłakana i znerwicowana. Krzyczę i płaczę na zmianę. A wyrzuty sumienia zgniatają moje serce. Tak bardzo chciałabym zniknąć, ulotnić się, rozpłynąć w powietrzu…chociaż na jeden dzień… Tylko pewnie po 30 minutach wariowałabym z tęsknoty za moim Panem i Władcą… Czuję się trochę jak alkoholik, a moim „alkoholem” jest mój syn… i mimo „kaca” ciągle mnie do tego małego łobuza ciągnie. Ale fajnie byłoby też wytrzeźwieć… Pozdrawiam i nie życzę siły, cierpliwości, wytrzymałości, bo to w naszym przypadku takie nierealne, egzotyczne… Życzę aby zdarzył się cud i nasze dzieci zaminiły się chociaż na chwilę w cudownie grzeczne aniołki przesypiające całe noce aż do 10 rano… (tylko pewnie gdyby się tak zdarzyło, to bym wariowała bo myślałabym, że mój syn się rozchorował…). Trzymaj się :)

    • Och, marzenie… Ale niech się nam spełni! <3

  • Sylwia

    Jak to czytam to mam wrażenie, że Żabkowi za dużo wolno….sama mam dwulatka w domu, też czasem wydaje mi się, że mnie nie lubi ale wiem, że to taki etap rozwoju i nie pozwalam się bić. Czasem stanowcze nie potrafi zdziałać więcej cudu niż przytulenie i czekanie aż dziecko się wyżyje na matce czy psie.., dziecko musi znać granice bo bez tego jest ogłupiałe, nie czuje się bezpieczne i jego zachowanie się pogarsza. U nas też czasem krzyki małego i bicie ale uczę go wyrażać swoje emocje..zamiast „nie idziemy na spacer bo brzydka pogoda”, lepiej powiedzieć – wiem, że jesteś zły i nudzisz się, ale mama nic nie poradzi na brzydką pogodę, musimy razem coś wymyśleć..absolutnie nie wolno stać i patrzeć jak dziecko bije kogokolwiek…Jestem przedszkolanką i wiem, że te dzieci, które wyładowują swoje emocje na innych maja większe problemy z adaptacją i są mniej lubiane przez rówieśników co jeszcze nasila negatywne emocje i koło się zamyka…kiedy widzę w szatni mamę, która ze stoickim spokojem znosi ciężkie razy przy ubieraniu robi mi się smutno bo wiem, że to dziecko będzie miało ciężkie życie w grupie bo tu obowiązuje żelazna zasada NIE WOLNO BIĆ i nawet jeśli ktoś inny zabierze zabawkę a ono uderzy pierwsze wina będzie jego. Oprócz zwyczajnego okresu adaptacji będzie musiało przejść jeszcze lekcję życia. Nauczyć się radzić sobie z emocjami, nauczyć się empatii, pokory, nauczyć się przepraszać i prosić..

    • Znam metodę wychowawczą polegającą na tłumaczeniu i również ją stosuję. Żabkowi absolutnie nie wolno nikogo bić – ani mamy, ani innych ludzi, ani żadnych zwierząt. Ale to, że nie wolno, nie znaczy że potrafi on całkowicie zapanować nad swoimi emocjami i to się zdarza. Natomiast nie pozostaję bierna przy takim zachowaniu.

      • Sylwia

        Rozumiem, jak mówiłam też czasem obrywam:) Nie miałam na celu pouczeń, trochę się zapędziłam. Taka tylko myśl mnie nawiedziła, że piszesz w taki sposób jakby Żabek był małym potworem, który nieustannie Cię maltretuje:)

  • wierna czytelniczka

    Świetnie napisane. Mnie dotyczy zwłaszcza gruba warstwa makijazu. Jak miło jest gdy spotkasz koleżankę i ona powie ale ładnie wyglądasz , a ty sobie myślisz, tak przed makijażem płakałam godzinę bo córka zrobiła histerię bez powodu po przebudzeniu. Ile dni można zaczynać od sluchania krzyku. Jesteśmy tylko ludźmi każdy w końcu peka. Czytalam Twojego bloga zanim jeszcze zaszlam w ciążę , teraz mając małe dziecko… rozumiem po prostu rozumiem… Pozdrawiam

    • Dziękuję Ci za te słowa :) Ściskam mocno! <3

  • flicka

    W końcu przeczytałam coś zbliżonego do tego co czuje tylko dziecko widzi ojca raz na trzy tygodnie i ja też jestem sama taka ma pracę ,śmierć mamy.postawiono diagnozę po brutalnych pięciu latach ciężka depresja

  • CzasemPodczytująca

    Najbliżsi niestety potrafią narozrabiać, do tej pory mimo kilku kryzysów i zwątpień w swoje siły, z których podnosiłam się z większą lub mniejszą trudnością, gdy teraz usłyszłam, że popęłniam błędy wychowacze- źle ubieram dziecko, źle odżywiam i tym podobne głupoty … nie wiem już co myśleć, moja córeczka ma siedemnaście miesięcy, a ja przechodzę największego doła, po którym szybko nie powiem …tak jestem dobrą mamą… :( bo inni już wmówili mi co innego…

    • Zasada numer 1 w macierzyństwie – nie słuchamy tego co mówią inni, jeśli nie prosimy o zdanie. Założę się, że jesteś cudowną mamą, nawet jeśli tej roli dopiero się uczysz. Ja też się nasłucham różnych głupot, ale puszczam je mimo uszu. Bo my MAMY znamy nasze dzieci najlepiej :) Ściskam mocno!

  • Pomaga :) <3

  • Ewka242

    Po raz kolejny pisze: UWIELBIAM CIE:* Ja mam wrażenie, że nasze dziecko ma bunt od 4 miesiąca życia jak tylko zaczął wszystko wymuszać, a w dodatku mieszkamy z teściami gdzie dziecko nie może zapłakać bo to oznacza, że albo sie coś dzieje złego albo jest chory.. wrrr. Teraz ma 1,5 roku i zalewam si ę łzami bo staje na głowie aby go wychować i uchylić mu całego nieba a on i tak woli babcie, u niej jest grzeczny, kochany ( bo pozwala mu na wszystko)… Podobno nie powinnam go winić bo przecież to nie świadome ale trochę źle żyjemy wiec boli jak nóż wbity w plecy przez własne dziecko.. ale może będzie lepiej.. przecież macierzyństwo to taka wspaniała sprawa..

    • Kiedyś przeczytałam, że dzieci najgorzej zachowują się w towarzystwie tych, których najbardziej kochają – ponieważ przy nich czują się bezpiecznie. I tego się trzymajmy :) A Dziadkowie… wiadomo… Ale ich się nie zmieni ;) Ściskam mocno!

  • Weronika

    Matki mogą mieć depresję,gorszy dzień,doła bo są przecież mamami. Absolutnie niedopuszczalna jest depresja u kobiet bezdzietnych!!! Przecież co one wiedzą o życiu!!! Apeluję!!! Matki i tylko Matki mogą mieć depresję!!! Bezdzietne nie róbcie z siebie sierot przecież nie jesteście Matkami!!!

    • Nie rozumiem w czym problem. Nikt tutaj nie ocenia kobiet bezdzietnych. Mało tego, każdy człowiek może mieć depresje. Po co się unosić i sugerować coś, co nie ma związku z tematem?

  • A ja się właśnie na takie warsztaty wybieram, bo są organizowane w przedszkolu Żabka :)
    https://www.facebook.com/events/699195543517422/

  • Nie jest. I koniec z wyrzutami sumienia! Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko :)

  • Dziękuję. Jestem mamą rocznych Bliźniąt i właśnie mnie dopadł ten złodziej.