By 

Co niszczy odporność dziecka?


Ostatnio oglądałam ciekawy program dokumentalny, w którym pewien pan doktor pół żartem, pół serio powiedział, że wracając z porodówki powinniśmy kupić psa, albo jeszcze lepiej dwa! Bo zwierzęta cudownie wpływają na odporność dzieci. Ale stos sierści nie pomoże, jeśli zaniedbamy inne czynniki, również mające na nią wpływ.

Zacznijmy od tego, skąd się wzięła nasza odporność. Odpowiedź na to pytanie znalazłam na portalu PoradnikZdrowie.pl:

Odporność wrodzoną dostajemy w posagu od mamy. W czasie ciąży z jej organizmu przez łożysko przechodzą przeciwciała, które przez 6–9 miesięcy po porodzie chronią dziecko przed chorobami. Jeśli jest karmione piersią, odporność ta utrzymuje się dłużej. Ale po pierwszym roku życia rozpoczyna się okres samodzielnego rozwijania odporności. Układ odpornościowy zaczyna produkować przeciwciała zwalczające mikroorganizmy chorobotwórcze. Organizm zapamiętuje ich antygeny, które przy ponownym ataku tych samych zarazków pobudzają bardzo szybką produkcję przeciwciał neutralizujących wroga. W ten sposób układ odpornościowy małego dziecka stopniowo dojrzewa i w wieku 3–4 lat osiąga właściwą wydolność immunologiczną (pełną dojrzałość uzyskuje, gdy mamy 18–20 lat). Z wiekiem odporność maleje. Pewnie dlatego, że wraz ze starzeniem się organizmu zmniejsza się i zanika grasica, w której dojrzewają limfocyty T (limfocyty B dojrzewają w jelitach lub węzłach chłonnych). Stopniowo jej zadania przejmuje szpik kostny i węzły chłonne. Dlatego dzieci i seniorzy są najbardziej podatni na choroby.poradnikzdrowie.pl

Rodzice przedszkolaków, ale pewnie nie tylko, zauważyli tendencje do częstych zachorowań właśnie w tym paskudnym okresie jesiennym. I nie tylko o dzieciach tutaj mowa, sama od paru tygodni chodzę z gilem po pas. Sprawdźmy jakie czynniki niszczą naszą odporność i co z tym możemy zrobić.

Dym tytoniowy.

Chyba to oczywiste, że dym tytoniowy to nie jest miód na drogi oddechowe. Wiem, że to nałóg i że ciężko go porzucić. Uwierzcie mi – wiem to! Wiem też, że się da. A zdrowie naszych dzieci jest chyba wystarczającą motywacją – bo powszechnie wiadomo, że rak własny wcale taką dobrą motywacją nie jest… Ale załóżmy, że się nie da – ograniczmy palenie do pomieszczeń znajdujących się poza środowiskiem naszego dziecka, chociaż tyle.

Przegrzewanie.

Chyba wszystkie Babcie się oburzą, ale faktem jest, że przegrzewanie dzieciom nie służy. Dlatego, że prowadzi do pocenia się, a wtedy zwykłe przewianie rozkłada nas w ciągu jednej chwili. Ponadto jak organizm ma nauczyć radzić sobie z różnymi temperaturami, jeśli w ogóle nie dajemy mu na żadnych szans, pakując nasze dzieci w tyle warstw ubrań, jakbyśmy wybierali się na spacer na Syberię.

Zła dieta.

Chociaż zachowanie dobrej diety w przypadku upartych parolatków graniczy z cudem, musimy spróbować, na tyle na ile możliwe, spróbować ją utrzymać. Żadne suplementy diety nie zastąpią porządnej dawki witamin z warzyw i owoców. A szkoda, bo wiem jak ciężko przekonać małe Potwory do jedzenia w ogóle, a co dopiero tego co zdrowe. Ale wciąż żyję nadzieją, że z wiekiem będzie lepiej – i może szantaż wreszcie okaże się bardziej skuteczny!

Za mało świeżego powietrza.

Często, dopóki nasze Potomstwo mieści się w gondoli, wyrabiamy normę przechodzonych wózko-godzin. Trochę trudniej wybrać się na spacer w momencie, gdy za oknem pada deszcz, a nasze dziecko nie ruszy się bez rowerka czy hulajnogi. A Ty na samą myśl, że będziesz biegać po kałużach za jadącym z prędkością światła dwu-trzy-cztero-itakdalej-latkiem, postanawiasz jednak zostać w domu. No, ale spacerować trzeba, nie ma zmiłuj. Rodzice przedszkolaków mają ten problem z głowy, ponieważ przedszkola mają obowiązek odpowiednio przewietrzyć dzieci każdego dnia.

Niedobór snu.

Powszechnie wiadomo, że podczas snu organizm się regeneruje. Dlatego zdrowa ilość snu, zwłaszcza w trakcie infekcji,  jest taka ważna. Szkoda tylko, że dzieci często nie są podobnego zdania i wstają rano jak skowronki, a chodzą spać razem z sowami. Ale na tyle na ile jest to możliwe, musimy spróbować zapewnić im odpowiednią ilość godzin przespanych. Wskazówki jak tego dokonać znajdziecie >>tutaj<<.

Load More
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.

YOU MIGHT ALSO LIKE

po czym poznać poród
Po czym poznać poród?
November 20, 2017
wyprawka dla niemowlaka
Moja wyprawka dla niemowlaka.
November 15, 2017
torba do szpitala
Torba do szpitala – co zabrać do porodu?
November 13, 2017
Jak mądrze wybrać fotelik samochodowy z grupy 0+?
November 09, 2017
Ciąża, czterolatek i sezon infekcyjny…
October 23, 2017
baby box club
Pieluszki z dostawą do domu! #KONKURS
October 18, 2017
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
October 16, 2017
Jak zaoszczędzić na ubezpieczeniu kredytu?
October 13, 2017
tokofobia
Tokofobia, czyli strach przed porodem.
October 11, 2017
  • moj 2,5 letni syn od 3 tygodni żyje na „suchym” tzn: bułki, wędlina, parówki, placki, serki…. zwariować można :/

    • nasz za to najlepiej by jadł tylko zupy….:P

    • Agnieszka Kulczycka też tak mieliśmy: wyjadał marchewkę, brokuły, buraczki…. a teraz nic :(

  • To co zdrówka dla Was. Bo u nas to samo. Moj przedszkolak tez w domu niestety… i tak od wrzesnia kilka dni w przedszkolu i znów chory mimo tego ze zjada wszystko :-(

  • Polecam https://www.facebook.com/DietetykDlaDzieci/ nam bardzo pomogła :)

  • i mój przedszkolaczek tez w domu,,, :-(

  • My siedzimy ale od tygodnia w szpitalu :-(

  • Kochana moja czterolatka tamten rok przedszkolny może że tzy razy chora teraz w ciągu dwóch miesięcy trzecie aż walczymy z katarem Masakra mowoe nie wiem co i jak już z tym działać dwa trzy tyg spokój i znowu

  • Mój synek też nie je dużo rzeczy ale staram się uzupełnić jego dietę we wszystko co mu potrzebne całe owoce których nie ruszy zastępuje sokami i musami. W tamtym roku jak urządził sobie prawie trzy tygodniową głodówke i jadł tyle co wróbel lub mniej zaniepokojona wybrałam się do pediatry. Pan doktor stwierdził że dziecko dobrze wygląda dawać mu do jedzenia to co lubi jak lubi rosół to go podawać tyle razy ile ma ochotę. Według naszego lekarza takie małe dzieci same muszą dorosnąć do jedzenia pewnych rzeczy :-)

  • Moj 6 latek wrocil do szkoly po tyg siedzenia w domu ale za to chyba choroba bierze mijego 5tyg szkraba :/

  • Moja 2,5 latka w październiku była 4 dni w przedszkolu. A tak reszta przechorowana. Może po Wsz. Sw. juz wróci. Pierwszy raz mi tak choruje, i to tak długo.

  • Ja mam jadka który wciąga wszystko od szpinaku i jarmużu poprzez pomidory i buraki, na rybach i zupach kończąc. A odkąd zaczął chodzić do przedszkola nie mogę się opedzić od chorób. I nie pomagają soki malinowe, z czarnego bzu, cytryny, trany, wyciągi z aloesu i inne cuda. Ja nie mam już pomysłu. Teraz inhaluję go solanką rabczańską. Może to…

    • Zazdroszczę tego apetytu! Być może problem leży gdzie indziej, sprawdzałaś go pod kątem alergii?

    • Nie. Od lekarzy słyszę wciąż że jest jeszcze za mały na testy.

    • Nie jestem specjalistą w temacie, ale kilka razy słyszałam od rodziców przedszkolaków, że u ich dzieci, które właśnie często chorowały, powyłaziły problemu alergiczne. Po odpowiednim leczeniu infekcje ustały.

    • Nie jestem specjalistą w temacie, ale kilka razy słyszałam od rodziców przedszkolaków, że u ich dzieci, które właśnie często chorowały, powyłaziły problemu alergiczne. Po odpowiednim leczeniu infekcje ustały.

    • Aż się wybiorę do pediatry :-) Dzięki za radę

    • Aleksandra Malczyk, a ile ma lat? Moja Córka testy miała robione w wieku 3.5l. Nic nie wyszlo. Jak miała 9lat powtórka testów i wyszła alergia.

    • Na początku stycznia skończy 4 lata.

    • Na początku stycznia skończy 4 lata.

    • Aleksandra Malczyk w mojej grupie przedszkolakow bylo dziecko ktore rowniez nie narzekalo na jedzenie ale wciaz chorowalo zaczynalo sie od kataru a pozniej wiadomo jeszcze gorzej. PRZYCZYNA byl paciorkowiec ktiry zostal wykryty w wydzieliie nosa . A wtedy juz z górki maly przestal chorować. POZDRAWIAM

  • No właśnie, wyjdzie na to, ze będę spacerować z młodą wieczorami, gdy juz ciemno, bo w przedszkolu większość rodziców prosi, by dzieci nie wychodzily „bo je przewieje”. A ja sie gotuje jak to słyszę. I wychodzi, ze od 9 do 15, niektore dzieci do 18, siedzą w czterech ścianach przedszkola.

    • No właśnie. Ja teraz biore młodej kalosze i po przedszkolu jedziemy do parku. Wczoraj wybiegla mi z przedszkola w sandalkach krzyczac „na dwój, na dwój” :-)

  • U nas kabanosy i kanapki z pasztetem… :/

  • Mój Bąbel zgubił odporność po operacji przepukliny niestety :( Dosłownie 2 dni po wyjściu ze szpitala miał zapalenie oskrzeli. Jednak teraz już po tak długim stosunkowo czasie jest lepiej. Zdarzało się, że chorował mi co miesiąc… Dostawał soki i musy, bo nie chciał za bardzo jeść owoców – no chyba, że robiłam koktajle w lato :) Aktualnie zajada się jabłkami, obiad zje z parę łyżek, ale nie wmuszam mu na siłę (tak jak mi to robili wszyscy jak byłam mała). Od sezonu jesiennego dostaje tran Mollersa i ma tyle energii, że lata jak poparzony :D

  • Anna Katarzyna Kociuba tez było to u nas faworytem kilka miesiecy temu ;)

  • My juz dwa tygodnie z choroba. Ponad tydzien w domu i od piatku w szpitalu. Nie wiem kiedy koniec.a niejadek straszny sie zrobil..

  • Wina tez stoi po stronie chemii i powietrza które nas truje. Niestety z roku na rok ludzie są cosra słabsi i mniej oporni . Sama widzę po sobie. Niestety . Zdrówka kochani dla maluchów i rodziców

  • Świetnie, poza tym brak słońca, niski poziom wit D3 (trzeba suplementowac), wit c, pasożyty, szczepionki, obciążenia metalami ciężkimi, niski poziom glutationu, chemia w jedzeniu, fluor w paście do zębów, pszenica, spadek zainteresowania przez rodziców…..:-)

  • Moja Mała chodzi do przedszkola od września i od razu po pierwszym tygodniu się rozchorowała (dodam, że wcześniej nie chorowała; parę razy pojawił się katar, który błyskawicznie mijał i zawsze był związany z wychodzeniem nowych zębów). Dostała jeden antybiotyk, potem drugi, jakieś sterydy… generalnie rozpoczęła przygodę z przedszkolem z przytupem :/ Póki co jest zdrowa, ale walczę o jej odporność. Codziennie dostaje: tran, wit D., syrop z cebuli i talerz różnych owoców, który musi zjeść (z tym akurat nie mamy żadnego problemu). Ponadto do picia robię jej miód z cytryną i np. imbirem, domowy sok z malin, czystek. Częściej w tym okresie jesiennym podaję kaszę jaglaną, która też ma właściwości antywirusowe: dodaję ją do zupy, z mięsem, robię na słodko w formie np. budyniów.

  • Córka jest przedszkolakiem juz trzeci rok, dieta u niej wygląda strasznie ale za nic na świecie nie zje warzyw.. jednak przeziębiona była może z kilka razy. Syn ma 16msc i bardzo często łapie infekcje górnych dróg oddechowych. Może moja Zuza jest odporna na infekcje ale przyniesie coś z przedszkola i mały złapie..

  • Mój Syn który ma już prawie 17 miesięcy najwięcej lubi potrawki w sloiczkach i musy owocowe ale to co my jemy to też chce jeść i trochę z tego co my jemy to nieraz S kubnie obiady znami je nieraz kromkę z wedlina i tak samo te serki specjalne dla dzieci

  • Moj mlodszy babel na antybiotyku w domu. Myślałam, ze sie przeziebil, ale to jakas bakteria

  • Od nauczyciela przedszkolnego dostałam taką informację: „Podstawie programowej wychowania przedszkolnego (dokument który jasno określa co dziecko kończące przedszkole powinno umieć) jasno jest napisane, że minimum 1/5 czasu powinno spędzać na świeżym powietrzu i jako rodzic można tego wymagać.” Ale pewnie co przedszkole to polityka, w naszym dzieci są wyprowadzane, chyba że jest jakaś naprawdę masakra na zewnątrz.

    • Muszę to sprawdzić w takim razie. Tylko co z tego, ze ja będę tego wymagać, jeśli większość rodziców będzie się domagało niewychodzenia i trzymania dzieci w ciepełku, ech :(

  • Mojego dwulatka też można mięsem i wędliną straszyć ;). Drugie dania nie podchodzą i najczęściej na obiad są zupy. Na szczęście lubi warzywa i owoce :)

  • Czyli tak jak u mnie ☺

  • Aleksandra Malczyk to rzeczywiście może być jakaś alergia. U mnie jedna z bliźniaczek też ciągle chorowała, przeważnie infekcje dróg oddechowych, włącznie z zapaleniem płuc. Najpierw leczyli ją moim „ulubionym” sposobem czyli na tzw. „macanego”. Antybiotyki, sterydy itd. Dopiero po tych nieudanych eksperymentach, jeden z pediatrów w przychodni, zaczął przebąkiwać o alergologu. Gdy córka miała 4 lata trafiliśmy na testy (skórne nic nie wykazały). Ale wyniki były na tyle dziwne, że pani doktor postanowiła zlecić tzw.panel oddechowy z krwi. I wtedy dopiero wyszły pyłki, pleśnie, sierść. Od kiedy mamy „ustawione” leki, zmniejszyła się częstotliwość infekcji i to bardzo. Warto poradzić się alergologa. Ale warto również rozważyć wyjazd do sanatorium, my byliśmy w zeszłym roku i bardzo polecam ☺

  • Moja 3 latka zapalenie oskrzeli :(

  • A moja jeszcze ani chora nie była w tym roku. Nie chce jeść.. żyje powietrzem.