By 

Parę słów o samodzielności.


Plac zabaw. Żabek ładuje się na ślizgawkę. Trochę pokracznie, ale sam. Stoję obok, ale nie pomagam – nie ma takiej potrzeby, doskonale sobie radzi. I nagle słyszę „ojej, chodź pomogę ci wejść!” I w tym momencie zalewa mnie krew.

Przecież, do cholery, stoję obok! Dziecko dzielnie się wdrapuje. Dlaczego ktoś zupełnie obcy poczuwa się do pomocy?! Tak, tak, to miłe. Jak rozdawanie lizaków obcym dzieciom, bez zapytania rodziców o zdanie. Ale dopiero jak zacznie lecieć na łeb na szyję, będę wdzięczna za ewentualną interwencję.

Czemu tak bardzo boimy się samodzielności naszych dzieci?

Przecież się nie wyprowadzą z domu, tylko dlatego, że nauczą się same zjeżdżać ze zjeżdżalni. Nie przestaną się przytulać, tylko dlatego, że same wejdą po schodach. I nie przestaną nas kochać, nawet jak zjedzą samodzielnie obiad (który w większości wyląduje na podłodze), a następnie same się ubiorą (zakładając spodnie na głowę).

Mogą spaść.

Mogą się nawet połamać. Sama miałam dwa złamania jako dziecko. Jedno na placu zabaw – obojczyk. To była niebezpieczna zabawa. Berek. Ale przeżyłam. Żabek już parę razy spadł zarówno z kanapy, jak i z krzesła. Raz ze schodów. Dwa razy z dużego łóżka. Gdzie była mama? Gdzieś obok, albo trochę dalej. A potem tuliła czule.

Mam na tyle zabezpieczoną przestrzeń, że mogę zostawić Żabka samego w pokoju. Mam wystarczającą wiedzę i doświadczenie, by wiedzieć, że nieszczęście może wydarzyć się na prostej drodze. I prawda jest taka, że właśnie z takich prostych Żabek przynosił największe siniaki.

Ufajda Ci pół domu.

Próbując samodzielnie wsadzić ziemniaczka do paszczy. Zamiast wyrywać mu widelec lepiej zarzucić ceratkę na białą kanapę. Albo od razu zmienić tapicerkę na coś wzorzystego – tak na przyszłość, zanim samodzielnie zacznie malować Twoją pomadką nie tylko po ścianach.

Nie twierdzę, że należy pozwalać dwulatkowi ładować się na drabinę…

Czy dać nóż i pozwolić obrać jabłko. Ale może warto wpuścić samodzielność pod nasz dach? Może warto trochę wyluzować? Jeśli nie w stosunku do własnych dzieci, to chociaż do cudzych. Przynajmniej dopóki te dzieci nie wchodzą z nożem na drabinę…

Bardzo spodobał mi się rysunek autorstwa Pani Katarzyny Niewiadomskiej, na który natknęłam się na facebooku.

samodzielność

Nic dodać. Nic ująć. Czasem trzeba puścić łapkę.

Print Friendly, PDF & Email

YOU MIGHT ALSO LIKE

d-mer
Matka z D-MER, czyli mroczne oblicze karmienia piersią.
April 19, 2018
Czy moje dziecko się najada?
April 17, 2018
4 miesiąc życia dziecka vol. 2
April 10, 2018
Znaleźć sens w poczuciu bezsensu…
April 05, 2018
Czym są te straszne pneumokoki?
March 26, 2018
Nie spiesz się Matko…
March 23, 2018
Czasem wstyd się przyznać, że…
March 20, 2018
Nie lubię bawić się z dziećmi.
Nie lubię bawić się z dziećmi.
March 13, 2018
3 miesiąc życia dziecka. VOL.2
March 09, 2018