By 

Podróż z dzieckiem. Krok od szaleństwa.


Awantura zaczyna się około godziny przed wyjazdem. Małżeńska rzecz jasna. Oczywiście związana z pakowaniem. Nie da się wyjechać o czasie… I niczego nie zapomnieć. Nie ma takiej możliwości.

Uwielbiam wyjeżdżać! Jako matka-polka-spędzająca-większość-czasu-w-domu muszę raz na jakiś czas zmienić otoczenie, inaczej nawet moje magiczne antydepresanty by sobie ze mną nie poradziły. Rzadko wyjeżdżamy sami. Najczęściej rodzina w komplecie i tylko kot zostaje pilnować domu.

Nienawidzę pakowania. Jest to największe wyzwanie. Dopóki mam spakować siebie to jeszcze pół biedy. Szanownego Małżonka – ciśnienie mi się podnosi. Żabka – szlag mnie trafia. Uspokajam się pakując psa, który potrzebuje dosłownie 5 niezmiennych rzeczy (1. jedzenie, 2. woda, 3. posłanie, 4. piłka, 5. smycz z obrożą).

Jakbym miała wypunktować najważniejsze elementy pakowania to lista wyglądałaby następująco:

  • Wyliczenie pamperso-doby.  5 pampersów dziennie +/- 2, czyli 14 na weekend. Zaokrąglamy do 15. Check!
  • Chusteczki nawilżane! Tona. Bez nich ani rusz. Do tyłka, do twarzy, do demakijażu. Check!
  • Ubrania na każdą możliwą zmianę pogodową. Nawet śnieg w lecie by nas nie zaskoczył! Check!
  • Zestaw leków: przeciwbólowe i przeciwgorączkowe dla dziecka oraz na „normalność” dla matki. No i na sraczkę. Przepraszam, na biegunkę. Dorosłą.  Bez tych się nie ruszam. Check!
  • Mleko, woda, wino. Check!
  • Butelka na mleko, butelka na wodę, butelka piwa. Check!
  • Żele na ząbkowanie – 2 rodzaje – po 1 pełnej tubce. Żel na zbolały kręgosłup – 1 rodzaj – 2 tubki. Check!
  • Krem do tyłka, do twarzy, do ciała, przeciwzmarszczkowy i na cellulit. Check!
  • Szampony: dla niemowląt, przeciwłupieżowy, przeciw wypadaniu i oczywiście zwiększający objętość. Check!
  • Zestaw do spania: łóżeczko+prześcieradło+poduszka+śpiworek+misiaczek+piżamka. Check!
  • Zabawki! Cały kosz. Książki i książeczki. Kilka musi być w samochodzie pod ręką, żeby odwrócić uwagę, gdy marudność przyjdzie.Check!
  • Koc, kocyk, kocyczek. Ręcznik. Ręczniczek. Śpiwory. Check!
  • Obiadki, deserki, kaszki, kanapki. Check!
  • Torba do wózka mała. Torba do wózka duża. Torebka. Check!
  • Aparat. Kamerka. Telefony. Ładowarka. Check!

Jak już spakowane zostały torby (sztuk 6 – 1 matki, 1 Szanownego Małżonka, 1 psa i 3 Żabkowe) i nasz niezbyt rodzinny samochód ledwo pomieścił je wszystkie, ale połknął jeszcze wózek, to nadchodzi czas by wyruszyć. Z zaledwie godzinnym opóźnieniem. Żabek tak umordowany napięciem przedwyjazdowym odpływa w ciągu kwadransa. Pies już po 5 minutach. Wyglądamy jakbyśmy się przeprowadzali, a nie wyjeżdżali na weekend. Oczywiście po drodze okazuje się, że zapomniałam Żabkowego ręcznika i szlafroczka. Trudno, niewielka strata.

Oczywiście „kupa podróżna” pojawia się zaraz na samym początku… autostrady… daleko od stacji. Jedziemy w smrodku. Mina psa bezcenna. Kiedy wreszcie docieramy do stacji, okazuje się, że toaleta z przewijakiem jest w remoncie. Walczymy więc z kupą w bagażniku, na psim posłaniu. Mina psa znowu bezcenna.  Samochód przewietrzony, możemy jechać dalej. Żabek lubi jeździć samochodem, więc patrzy w skupieniu przez okienko i bawi się żabką przyczepioną do pasa. Pies z wyrzutem wygląda zza zagłówka. Kiedy zaczynają do mnie dochodzić jęki niezadowolenia z tylnego siedzenia, wiem, że czas na obiad. Kolejna stacja, kolejna przerwa. Słoik na zimno – efekt: fotelik samochodowy w marchewce. Pies też głodny, ale ona jeszcze nie dostanie, żeby się nie porzygała. Więc foch. Po kilku kolejnych kilometrach okazuje się, że rano pies podkradł śniadanie kotu. Rzyga. Znowu jedziemy w smrodzie do kolejnej stacji. Żabek co prawda zdążył zasnąć, ale jak tylko gasimy silnik to się budzi wkurzony. Reszta podróży mija już spokojnie, pies zmęczony zasypia, Żabek po krótkim napadzie złości również zasnął. Nam udało się ponownie przewietrzyć samochód, a piwo uspokoiło matkę…

Podróż z dzieckiem jest wyzwaniem. A natura śmieje się z Twoich planów. Tak więc trzeba przed wyjazdem przez co najmniej tydzień nabierać cierpliwości, a po powrocie co najmniej tydzień dochodzić do siebie. A z mężem pogodzić się przed wyjazdem. Amen

madrearte

YOU MIGHT ALSO LIKE

torba do szpitala
Torba do szpitala – co zabrać do porodu?
November 13, 2017
Jak mądrze wybrać fotelik samochodowy z grupy 0+?
November 09, 2017
Ciąża, czterolatek i sezon infekcyjny…
October 23, 2017
baby box club
Pieluszki z dostawą do domu! #KONKURS
October 18, 2017
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
October 16, 2017
Czy drugie dziecko musi być trudniejsze?
October 05, 2017
bóle wzrostowe
Bóle wzrostowe u dzieci.
October 03, 2017
historyland
Miejsce w Krakowie, które trzeba pokazać dzieciom!
September 21, 2017
gorączka
Jak mierzyć dziecku temperaturę i jak radzić sobie z gorączką?
September 14, 2017
  • Dokładnie tak samo było u nas tylko bez psa;-)

  • Taaaa uwielbiam się pakować ;) właśnie przyjechałam z dziećmi na 3 tyg do Kołobrzegu, dwa lozeczka, wózek, trzy torby bo w wynajmowanym mieszkaniu nie ma pralki…. Nogami dopychalismy wszystko ;P dobrze że żarcie i pieluchy można kupić na miejscu ;) bo do Chorwacji oczywiście zabieralismy i to….. kosmos – przydałby się tir ;)

  • Agnes

    Nas za miesiąc czeka przeprowadzka do Niemiec, to będzie wyzwanie. Do tego 7 godzin jazdy.. i to minimum

    • O matko! To naprawdę wyzwanie! Życzymy powodzenia! :)

  • Oj, idealnie trafione w sedno! Mój Mąż uwielbia wyjeżdżać i oczywiście brać nas ze sobą… i dziwi się czemu ja nie jestem taka pełna entuzjazmu na kolejny wyjazd jak jeszcze po pierwszym nie doszłam do siebie :D

  • Nawet mój kot ruszyłby jedzenie psa :)

    A jak ja, również 6 lat temu jeździłam Matizem, to sama się tam ledwo mieściłam ze swoją torebką :)

    Ehh, mężczyźni, nic nie rozumiecie.

    • Kobiece torebki… ehhh, dobrze być mężczyzną i nie chcieć rozumieć :)

  • Mama Melki

    Za 3 tygodnie czeka mnie podróż z 9 m dzieckiem do Włoch. Jakieś rady na podróżną marude? :)

  • Pingback: Podróż z roczniakiem - przygotowania. | o Matko WaRiatko!()