By 

#TOP7: życzliwe porady obcych ludzi


Na pewno Was również spotkały sytuacje, w których obcy ludzie wiedzą lepiej co jest najlepsze dla Waszego dziecka. Chociaż często to nawet nie są ludzie obcy, a znajomi czy rodzina. Ale im mniej mają wspólnego z Waszym potomstwem, tym więcej mają na jego temat do powiedzenia…

Przedstawiam Wam w #TOP7 moje ulubione porady:

1. Żeby dziecko nie chorowało musisz karmić piersią!

To od właścicielki cycka zależy czy owym cyckiem karmi. Żabek karmiony butelką nie choruje bardziej niż dzieci karmione piersią. Tak naprawdę to miał dwa razy katar. Nie musisz się też nikomu tłumaczyć dlaczego nie karmisz piersią – bo za tym mogą iść kolejne „cenne” porady, takie jak na przykład ja usłyszałam, gdy mówiłam, że straciłam pokarm:
„a próbowałaś coś z tym zrobić?” – a co za różnica skoro już po zawodach?!
„utrata pokarmu to mit” – nooo ale jednak go nie ma… przecież nie wyczaruję!
Zmęczona dyskusjami w tym temacie (zresztą co to za pytanie „karmisz piersią?”?!) zaczęłam odpowiadać, że nie karmię, bo jestem wyrodną matką – i temat się kończył.

2. Nie powinno się budzić niemowlęcia! Widocznie potrzebuje więcej snu.

Na taką mądrą radę zawsze się pytałam, czy jak Żabek nie będzie chciał spać w nocy, bo w dzień się wyśpi, to czy ta osoba będzie mi go usypiać. Wiadomo, że jak dziecko za długo pośpi w dzień to nockę mamy z głowy. A jak mamy noworodka – to w ogóle sobie zamieni dzień z nocą i matka-zombie gwarantowana. A nie o to chodzi. Jeśli chcesz obudzić swoje dziecko, to je budzisz.

3. Nie zawijaj dziecka do snu, ono potrzebuje swobody.

Pewnie są dzieci, które faktycznie nie lubią być zawijane. Natomiast większość noworodków wcale nie potrzebuje swobody. Przez 9 miesięcy kotłowało się w brzuchu, wśród różnych narządów, gdzie nawet wyprostować się nie mogło. Skąd pomysł, że nagle potrzebuje swobody? Ono musi się do tej swobody przyzwyczaić, stopniowo, więc zawijanie go na pewno nie wyrządzi mu krzywdy ani nie unieszczęśliwi. Więc jeśli chcesz zawijać dziecko, to Twoja decyzja, bo to Ty najlepiej wiesz, czy już jest gotowe na swobodę, czy nie.

4. Powinnaś cieplej je ubrać, ma zimne rączki!

Przez te zimne rączki i zimne stópki biedne dzieciaki są przegrzewane. A dzieje się tak, ponieważ organizm noworodka nie zdążył się przyzwyczaić do życia po tej stronie brzucha, więc łapki mają prawo być zimne niezależnie od wszystkiego. A to czy dziecku jest ciepło czy zimno możemy się przekonać sprawdzając jego kark.

5. Na pewno jest głodne, w końcu jest takie marudne… To musi być głód!

I nieważne, że jadł 20 minut temu! Jeśli marudzi to na pewno z głodu. Jeśli płacze, to na pewno z głodu. I karm go karm, jak tylko zajęczy. Koniecznie piersią.

6. W tym wieku powinno już siedzieć, obkładaj go poduszkami niech ćwiczy / Jeszcze za wcześnie na siadanie, nie pozwalaj mu na to, bo nadwyręży kręgosłup!

Według mnie, to dziecko wie najlepiej, kiedy jest gotowe na siadanie czy raczkowanie czy chodzenie. Zmuszanie by coś robiły lub czegoś nie robiły tylko dlatego, że nie jest to książkowe zachowanie jest bezsensu. Nie potrzebne są porady w tej kwestii, widzę na co moje dziecko jest już gotowe.

7. Smoczek?! Jest za duże na smoczka?! Smoczek negatywnie wpływa na zgryz? Będziesz miała problem z oduczeniem!

Mam ochotę wtedy krzyczeć: „Jak jesteś taki mądry to sam spróbuj uśpić moje dziecko bez smoczka!”. Tyle ilu ludzi, tyle opinii na temat tych nieszczęsnych smoczków. Są dzieci, które wręcz smoczków nie lubią lub nie tolerują i ich rodzice mają z głowy ten problem. Moje dziecko lubi zasypiać ze smoczkiem. Lubi nim się również uspokoić jak dzieje się coś niedobrego. I ja nie widzę w tym nic złego, zwłaszcza jeszcze w tym wieku. Jak skończy roczek to wtedy może będę się tym bardziej przejmować. A może nie? Ale przecież nie będzie ze smoczkiem do 18-stki chodzić! A z dwojga złego wolę, żeby smoczka ssał i miał wadę zgryzu, niż żeby ssał kciuka i miał nie dość, że wadę zgryzu to jeszcze krzywego kciuka. Tak czy inaczej, to moja sprawa. A raczej mojego dziecka.

A Was jakimi mądrymi radami raczyli (nie)znajomi?

Zobacz również: TOP7: Życzliwe porady obcych ludzi #2

YOU MIGHT ALSO LIKE

wyprawka dla niemowlaka
Moja wyprawka dla niemowlaka.
November 15, 2017
torba do szpitala
Torba do szpitala – co zabrać do porodu?
November 13, 2017
Jak mądrze wybrać fotelik samochodowy z grupy 0+?
November 09, 2017
#TOP7: Największych wrogów ciężarnych.
October 25, 2017
Ciąża, czterolatek i sezon infekcyjny…
October 23, 2017
baby box club
Pieluszki z dostawą do domu! #KONKURS
October 18, 2017
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
October 16, 2017
Jak zaoszczędzić na ubezpieczeniu kredytu?
October 13, 2017
Czy drugie dziecko musi być trudniejsze?
October 05, 2017
  • Kochana, te „dobre rady” można mnożyć i mnożyć. A najlepsze jest to, że często udzielają ich ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym mówią.U mnie na pierwszym miejscu jest tekst „za naszych czasów tak się robiło i zobacz jakie ładne dzieci wyrosły” ;P
    A co do karmienia piersią….Ja karmiłam i karmię cycem i notorycznie słyszę „karmisz jeszcze?”, „kiedy odstawiasz?” ;)

    • O właśnie! Jak już się tą piersią karmi, to ciągle pytają jak długo się będzie karmić i na to też nie ma dobrej odpowiedzi ;)

      Moja mama „przegrzewając” Żabka zawsze powtarza „Was wychowałam i jakoś nie przegrzałam!” ;)

  • Mama Doti :)

    Ja Dorotkę próbowałam karmić piersią w szpitalu,ale nie szło mi to najlepiej (głównie przez pielęgniarę która do nas zaglądała),no po prostu nie umiałam prawidłowo przystawić małej do piersi,choć próbowałam na różne sposoby.W efekcie czego po powrocie ze szpitala do domu mała była na butelce.Do tej pory pamiętam jak na pierwszym szczepieniu z Myszką pani doktor spojrzała na mnie takim wzrokiem jakbym jej matkę pomidorem zabiła,gdy usłyszała,że nie karmię piersią.Również zgadzam się z Tobą,że to wyłącznie nasza sprawa czy chcemy karmić piersią czy nie i nic nikomu do tego.

  • Katarzyna Maligłówka

    hehe ja jestem na etapie „niech Pani uważa bo Pani dziecko z wozka wypadnie” – obecnie jezdzimy spacerowka z pasami…a moja córka jest tak ciekawa wszystkiego na około że cały czas sie kreci i wszystko chce zobaczyc:)
    najbardziej irytujace komantarze były na poczatku kiedy karmiłam 2 miesiace piersia i musiałam odstawic bo cały czas utrzymywała sie wysoka bilirubina, z badań wyszło że to niestety moj pokarm „Twoj pokarm jest zły? przeciez pokarm mamy jest najlepszy!” ” co to za nowe wymysły? za moich czasow tego nie było” „jak nie chcesz karmic to po prostu powiedz a nie bedziesz wymyslac ” etc:)
    a najsmieszniejsze była sytuacja kiedy szłam spacerkiem, remontowali chodnik, musiałam zejsc z chodnika na zatoczke autobusowa zeby to ominac(zreszta jak wszyscy) i nagle rzuciły sie na mnie 3 stare baby z tekstem ” co za wyrodna matka!!! z dzieckiem po ulicy chodzi! zero wyobrazni!!”:D:D no tak bo powinnam nauczyc sie latac:D

    • A to jeszcze mama latać nie potrafi? Cóż za wyrodność! :D

  • Kasia

    Ja dodam jeszcze jedną- nie bujaj bo się przyzwyczai. Ja bujałam i nosiłam dwa miesiące non stop – dopiero niedawno dowiedziałam się od znajomego psychologa, że to się nazywa 10 miesiąc ciąży i zarówno matka jak i dziecko często potrzebują tego połączenia jeszcze przez jakiś czas. U nas po prostu z dnia na dzień moje dziecko wyrosło z bujania i noszenia, dokładnie po 8 tygodniach. O dziwno sie nie przyzwyczaiło. A co do karmienia piersią – ja nie karmiłam. Nie tłumaczę się z tego i nie komentuję. Na moim mleku ( odciąganym) mój syn był miesiąc, potem mm. Nie czuję się wyrodną matką, oddałabym za niego życie, nie waloryzuje matek na podstawie tego która karmi a która nie. I nie obchodzi mnie czy sama matka się na to zdecydowala i przerwała laktację, czy poprostu tak wyszło. A własnie dziś trafiłam przez przypadek na blog matki karmiącej i dowiedziałam się z niego, że takie parszywe istoty jak ja nigdy nie powinny mieć dzieci:) Tekst i komentarze dla zainteresowanych tutaj: http://www.piegowata-ewa.pl/2014/07/prawo-wyboru.html

    • Też bujałam i jakoś nic złego z tego nie wyniknęło ;) A nawet czytałam gdzieś, że dzieci, które są bujane jako niemowlęta są inteligentniejsze! Haha! Pewnie nie ma tym ziarna prawdy, ale co tam.

      Co do tamtego bloga, to nawet skusiłam się na pozostawienie komentarza. Cóż, każdy ma prawo do własnej opinii, znam dużo matek, które mają podobne zdanie. Jednak uważam, że stwierdzenie, że matka, która nie chce karmić piersią nie powinna mieć dzieci (nawet ze względu na własną wygodę!) jest sporą przesadą…

      • Kasia

        No wiesz! Ja uważam, że moje dziecko dzięki bujaniu jest geniuszem:D Co do karmienia piersią to jasne, że to fajna sprawa jeśli i dziecko i mama tego chcą, ale jeszcze fajniejsze jest nauczenie dziecka zrozumienia i szacunku wyborów innych i niekomentowanie ich. Mój syn może nie wyssał z mlekiem matki wielu cennych substancji ( bez szkody dla jego zdrowia), ale za to mam nadzieję, że nigdy nie stwierdzi, że jest kimś lepszym tylko dla tego, że: biega 100 km, a inni tego nie robią, świtenie gotuje, a inni nie, zna 10 języków a inni nie, karmi swoje dziecko kaszą jaglaną a inni nie itd itp. Pozdrawiam serdecznie

        • Bardzo słusznie :) I oczywiście, że od tego bujania nauka 10 języków obcych będzie banalna ;) Pozdrawiam!

  • Ponoć jako dziecko plułam smoczkiem na drugi koniec pokoju, a wadę zgryzu i tak miałam solidną. Za to brat ze smoczkiem lubił się długo, a zęby ma proste. Żadnej sprawiedliwości na tym świecie! :)

    • Haha! No właśnie! Ale od czego są aparaty i inne cuda techniki w razie czego ;)

  • Och! Myszka nie nosi czapki przy 30 stopniach?! :D :D :D Jak mamie bujanie nie przeszkadza, to nikomu innemu nie prawa :)

  • Dzięki :) Wiesz co, ja też sadzałam. Chciał siedzieć, siedział ładnie, więc uznałam, że gotowy. Niedługo potem zaczął sam siadać.

  • hahaha dobre! :D

  • Czyżby wizyta babci? ;D

    • Małgorzata Kasiorkiewicz

      Gdzież by babcia śmiała! To taki typ co się woli spakowac i wyjechac niż coś powiedzieć. Jaśniepan tata, „babcia” nr 2, sąsiadka :-)

      • Czyli wszyscy Ci, którzy na co dzień mają z dzieckiem „najwięcej” wspólnego :)

  • Gabriela Malinowska

    Moje dziecko nie tolerowało i nadal nie toleruje,ma 9 miesięcy i tak już zostanie,więc nie chce smoczka (uspokajacza) a ja słyszę „Nie ma smoczka? To jak zasypia bez niego?” lub gdy jest bardziej marudny: „Ale by się ten smoczek teraz przydał”. Do jego ósmego miesiąca życia był karmiony piersią i TYLKO piersią,bo niczego innego jeść nie chciał a butelki nie łapał,a ja,odkąd skończył TRZY miesiące,słyszałam „Bo on by wolał/chciał gęstsze”,no tak wyrodna matka grysiku do cycków nie nasypała ;) Podczas upałów +30 i więcej,gdy ja chętnie zdjęłabym wszystko włącznie ze skórą,a mały leżał w wózku ubrany w pampersa i body lub koszulkę z krótkim rękawkiem,bez skarpetek,czapki i nie przykryty,również byłam wyrodną matką a spojrzenia niektórych zabijały ;) A najbardziej rozbawiło mnie jak jedna pani widząc mnie na spacerze z wózkiem i pieskiem,gdzie nasza sunia jest nad wyraz spokojna,nie ciągnie mnie i nie wchodzi pod kółka wózka,stwierdziła „Po cholerę jeszcze pani pies,ja bym TO oddała” już miałam na ustach ciętą ripostę w stylu „Szkoda że Pani rodzice Pani nie oddali” ale się powstrzymałam,kwitując uwagę uśmiechem pod tytułem „ogarnij się kobieto,nie Twój biznes”

    • No wiesz, jakbyś korzystała ze smoczka to by Cię pytali, czy nie jest na niego za duży no i jak nauczy się spać bez niego ;) a komentarze dotyczące psa też nie są mi obce – źli ludzie nie rozumieją, że zwierzęta mogą być również rodziną.

  • Pingback: #TOP7: Życzliwe porady obcych ludzi #2 | o Matko WaRiatko!()

  • Pingback: Ciocia dobra rada. | o Matko WaRiatko!()