By 

Poród naturalny czy cesarskie cięcie.


Wiem, wiem. Dyskusja na temat – poród naturalny czy cesarskie cięcie – może doprowadzić do wojny między matkami. Ale, wbrew pozorom, nie taki jest mój cel.

Bardzo, ale to bardzo mnie denerwuje, jak słyszę: „poród naturalny jest najlepszy!” i tak samo się wkurzam słysząc „tylko cesarka!”. Dlaczego?

Wiecie jak jest z okresem?

Jedna, gdyby nie krwawiła to nawet nie wiedziałabym, że go ma. A inna ląduje w szpitalu, bo mdleje z bólu. I nikt nie powie nastolatce, że „miesiączka to pikuś” – bo nikt nie wie, jak akurat to dziewczę będzie ją przechodzić.

Tak samo nie można wypowiadać się na temat porodów.

Będąc w ciąży słyszałam tak odmienne opinie na temat porodu, że powinnam od nich zgłupieć i totalnie zrezygnować z rodzenia… Mimo, że osobiście nie dopuszczam do siebie myśli, że miałabym ponownie rodzić naturalnie, to nigdy żadnej przyszłej matce nie próbuję doradzać jak rodzić powinna. Bo wiem, że różnie z tymi porodami bywa. Myślę, że byłoby łatwiej i mniej kobiet decydowałoby się na tak zwaną „cesarkę na życzenie”, gdyby miały pewność, że podczas próby porodu naturalnego mogą zmienić zdanie… Wiecie, w takim  momencie, kiedy mija już dziesiąta godzina porodu, rozwarcie na wykałaczkę, wy się drzecie wniebogłosy, że zaraz umrzecie i błagacie o inne wyjście dla dziecka.

Przed porodem oglądałam te wszystkie programy o porodach. I jak patrzyłam na te drące się kobiety to myślałam sobie „no ale beeeeez przesaaady… tak to boleć nie może… phi, panikary, ja tam jestem wytrzymała”. A zupełnie co innego myślałam, jak się darłam przez 10 godzin przy każdym skurczu, co 3 minuty przez minutę. Na całe trójmiasto. Zważywszy na to, że bolesne skurcze zaczęły mi się już na 12 godzin przed wylądowaniem na porodówce, więc w sumie 22 godziny bólu naprawdę wyprowadziły mnie z równowagi (nie wspominając o Szanownym Małżonku, któremu nie dość że prawie zmiażdżyłam rękę, to jeszcze darłam się prosto do ucha, powodując trzy-dniowy ból głowy).

I wiecie co jeszcze? W moim przypadku znieczulenie zewnątrzoponowe było jedną wielką ściemą, która przyniosła mi delikatną ulgę na pół godziny (z 22 godzin bólu, w tym 10 godzin darcia paszczy).

Rozumiem, że przyszłe mamusie się już zniechęciły? Zapewne tak.

No to teraz inna historia. Bliskiej mi mamusi.

Trzy na krzyż bolesne skurcze, trochę parcia, zero znieczulenia i po 25 minutach zdrowy chłopak po drugiej stronie brzucha. Tatuś nie zdążył, żeby przeciąć pępowinę. Mamusia nie zdążyła zmyć makijażu.

Zachęca? No raczej. Tak to można rodzić co 9 miesięcy.

A teraz spójrzmy na sprawę od strony cesarki.

Pierwsza historia, również bliskiej mi matki. Najpierw 20 godzin próby naturalnego porodu, w totalnych mękach. Po czym zmasakrowanej już matce zafundowano cesarkę. Szału nie było.

Ale inna moja bliska znajoma miała cesarkę zaplanowaną na dany dzień. Przyszła, rozcięli, wyciągnęli, po paru godzinach już brykała po korytarzu.

Jak Ci rozetną brzuch, to będzie Cię bolał brzuch i ciężko będzie się ruszać. Jak Ci rozetną coś innego, to w zależności od nacięcia nie będziesz mogła siedzieć przez dwa dni lub dwa tygodnie.

Oczywiście poród naturalny, jak sama nazwa wskazuje, jest NATURALNY.

I w porządku – jeśli wszystko naturalnie idzie zgodnie z planem – wtedy jest to najlepsze rozwiązanie zarówno dla dziecka jak i dla matki. Ale sytuacje są różne. I nie zawsze naturalnie jest właściwie. I nie zawsze cesarka jest pójściem na łatwiznę. Bo ja zdecyduję się na cesarkę tylko dla tego, że panicznie, ale to panicznie boję się kolejnego porodu siłami natury z takim bólem.

I nikt mnie nie przekona, że „z drugim dzieckiem będzie łatwiej” – bo i tego nikt mi nie zagwarantuje. A nawet jeśli czas porodu miałby mi się skrócić o połowę, a ból zmaleć o 50% – to ja dalej jestem nie przekonana. Ale jakbym miała pewność, że jeśli nie dam rady, to zawiozą mnie na cesarkę – to bym spróbowała znowu zmierzyć się z naturą…

Więc nie bądźmy tak łatwo sędziami czyjegoś wyboru odnośnie porodu, ani fachowcami w tym temacie. To że nam się rodziło łatwo/ciężko/szybko/powoli/bez/boleśnie to naprawdę nie jest regułą. Ta co rodziła godzinkę nie zrozumie tej co rodziła dobę. A ta co po cesarce nie mogła podnieść się przez miesiąc nie zrozumie tej co w ciągu doby biegała.

Wspierajmy się nawzajem, opowiadajmy swoje historie, ale pamiętajmy – co matka to poród.

Load More
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.

YOU MIGHT ALSO LIKE

po czym poznać poród
Po czym poznać poród?
November 20, 2017
36 tydzień ciąży
33 – 36 tydzień ciąży.
November 17, 2017
torba do szpitala
Torba do szpitala – co zabrać do porodu?
November 13, 2017
Jak mądrze wybrać fotelik samochodowy z grupy 0+?
November 09, 2017
Baby Shower – fakty i mity!
October 27, 2017
#TOP7: Największych wrogów ciężarnych.
October 25, 2017
Ciąża, czterolatek i sezon infekcyjny…
October 23, 2017
baby box club
Pieluszki z dostawą do domu! #KONKURS
October 18, 2017
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
October 16, 2017
  • lepiej bym tego nie opisała. Zgadzam się w 100%

  • Prawda w 100%!!!

  • Swietnie napisane! Kazdy porod jest inny. U nas po wielkich probach i meczarniach, skonczylo sie cesarka po ktorej nie moglam dojsc do siebie przez ponad miesiac. Gdybym teraz byla w ciazy, chcialabym sprobowac urodzic naturalnie, pomimo tego ze przy pierwszym porodzie zmagalam sie z okropnymi bolami z krzyza i probowalam wszystkiego zeby urodzic sama.

  • Ja miałam CC ale ze względu na to ze miałam wysokie ciśnienie i nie było postępu w porodzie (rozwarcie zatrzymało się na 5 cm) a od mojej kuzynki która rodziła w lutym naturalnie usłyszałam:”Ja nigdy nie zdecydowała bym się na cesarke” sek w tym ze w moim przypadku zagrożone było życie moje i córci a nie mogłam pozwolić na to żeby coś się jej stało a po cesarce dochodziłam do siebie jakis miesiąc (brak samochodu zmusza do poruszania sie)

    • Agaaa

      Dokładnie. Nie zapominajmy jaka jest główna zaleta cesarki – wielokrotnie ratuje życie matki i/lub dziecka. Ciśnienie, ułożenie pośladkowe, ciąża bliźniacza i in. często kończyły się tragicznym porodem zanim odkryto ta drugą drogę wyjścia. Nie pochwalam cięcia „na życzenie” , ale cieszę się, ze żyję w czasach, w których ten zabieg jest tak dobrze opanowany przez lekarzy :)

    • właśnie o to chodzi, ciągle się to niestety potwierdza, że jak ktoś urodzi poprzez cc, od razu powstaje myśl, że pewnie kobieta była wygodna, nie chciało jej się, więc cesarka na życzenie – a często z życzeniem nie ma to nic wspólnego i nie powinno się tak niesprawiedliwie kogoś oceniać… nie znaczy to, że jeżeli jakaś kobieta faktycznie wybiera cc na życzenie, jest od razu jakąś wyrodną matką, nie można tak mieszać pojęć, bo to równie niesprawiedliwe! Psychika też swoje robi, jeżeli ktoś panicznie boi się porodu naturalnego i ta myśl paraliżuje go, jak mało co innego – osoba taka moim zdaniem powinna mieć prawo wyboru!

  • Autorko mamy te same wspomnienia z sali porodowej… wolę tego nie pamiętać.

  • ja po wielu godzinach porodu miałam CC( ulga). Najważniejsze by dzidzia była zdrowa. Po wyjściu ze szpitala 3 dni miałam problemy z podnoszeniem się z pozycji leżącej ale jak się ma w domu noworodka to szybko dochodzi się do siebie :) Po trzech dniach już poruszałam się „bez większego problemu”, chodziłam z małym nawet na spacery. Jedyny problem był taki że dopadł mnie kaszel co było dość męczące i bolesne- każda która miała CC wie o co chodzi. Dla mnie większym problemem niż ból był problem z pokarmem. W szpitalu mały strasnie płakał , co chwila sie domagał cyca, po kafrmieniu 5 min drzemki i od nowa. Okazało się że pokarmu prawie nie ma i trzeba dokarmiać butlą bo za dużo na wadze stracił.

  • Dwa porody za mną. Dwa porody różne. Pierwszy poród naturalny, bez znieczulenia. Drugi poród cc ze względu na ułożenie córki. Każdy z nich ma swoje plusy i minusy. Do naturalnego podchodziłam na pełnym luzie, do szpitala jechałam jak imieniny do cioci. Cc jak w 38 tc było już pewne bałam się przeokrutnie, bo to operacja i to poważna operacja. Z porodami jak z karmieniem. Nigdy nikomu nie dogodzimy. Ale robienie z siebie bohaterki i super matki polki tylko dlatego, że urodziło się własnymi siłami potępiam całą sobą. Ze względu na dwa skrajnie różne porody wiem, że i matka po cc jest bohaterką.
    P.s. Nie jestem zwolenniczką cc z wyboru ale jeżeli kobieta woli operacje jej wybór.

  • Prawda ! Prawda ! Koleżanka rodziła dwa miesiące wczesniej i poszło jej jak po maśle 3 skurcze parte i mały był na świecie . U innej koleżanki było troche gorzej długo sie męczyła i trzeba było jej podać 1,5 l krwi bo troche jej straciła. A u mnie było jeszcze inaczej .. Koniecznie chciałam rodzić naturalnie ( głupia byłam

  • Zgadza sie. Tak z porodem jak i mlekiem ;) odwieczne walki matek: porod naturalny czy cesarka, karmienie piersia czy butelka… Zyjemy w czasach gdzie zarowno cesarka jest bezpieczna jak i butla dobra. Ja dwa razy rodzilam naturalnie. Za pierwszym razem wszystkie przyszle mamy namawialam na taki porod. Ale ich zle historie w 90% po kilkunastu godzinach meczarni zakonczone cesarka, sprawily ze juz tak aktywnie tego porodu nie wspieram. Skoro mozemy miec wybor bo powinnismy go miec. Niestety dla szpitali liczy sie tylko… kasa, bo czy to naturalny (tanszy) czy cesarka (duzo drozszy), dostaja jednakowa kase. Wiec maltretuja biedne rodzace tak dlugo jak sie da, zeby tylko do porodu nie dolozyc…. Tak nie powinno byc.

  • Miałam cc,że względu na to,że kilka lat wcześniej doznałam złamania kręgosłupa w odc.lędźwiowym i miednicę miałam strzasknną…więc po prostu,nie dałabym rady urodzić. W moim przypadku,cesarka (w znieczuleniu ogólnym) nie wiązała się z żadnymi problemami „po”-rana bolała kilka dni,może tydzień,blizna pięknie zszyta,ma kształt uśmiechu :) nie boli nigdy,a teraz (po 20-tu mies.),jest tak blada,że prawie jej nie widać. Synek urodził się zdrowy,bez problemów-a to najważniejsze :) Sądzę,że jeśli cesarskie cięcie jest konieczne i przeprowadzone przez dobrego lekarza,nie ma się czym martwić. A pokarmu miałam wręcz w nadmiarze ;)

  • Rodziłaś w wojewódzkim? ;) dlatego polecam Zaspę, jeśli widzą że nie ma postępu to robią cc ;) ja rodziłam SN i mimo cholernego bólu wtedy (skoro się darłam i te de) kolejne dziecko też będę rodzić SN :) ja po 15min od porodu mówiłam do Męża o następnym dziecku ;P bolał jak cholera, to wie, ale totalnie nie pamiętam tego bólu :D a urodziłam dorodne dziecko 4300g ;) p.s. piszesz że mówiłaś „phi ja dam radę, przesadzają…” ja się bałam jak cholera, mdliło mnie na myśl o porodzie ;)

    • rodziłam na Klinicznej. I po porodzie mówiłam Mężowi, że następne adoptujemy :P poród mnie stresował, ale nie napawał lękiem. Teraz się trzęsę ze strachu jak sobie przypomnę…

  • Mój pierwszy poród po terminie 2 tyg,wywoływany ok 6 godz pierwsza faza -bolało okropnie!!!drugą faza 5 min -sprawnie i szybko choć neciecie było -doszłam do siebie po ok 2 tyg,ale wspomnienia tragiczne-syn był nie dotleniony,zamartwica ciężkiego stopnia,rehabilitacja itp!Teraz ma 4,5 roku i jest wszystko ok choć często choruje!Córkę urodziłam 14 września,sobotnia noc skurcze od 22 co pół godz a od 7 rana już co 3-5 min a o godz 10:17 Wiki już z nami!Bez nacięcia,naturalnie a do siebie fizycznie doszłam po kilku dniach-psychicznie gorzej bo mała miała kolki i płakała wieczorami strasznie a teraz już ok.Gdybym miała doradzić to ruszać się każdego dnia choć samopoczucie gorsze lub jak moje non stop mdłości,nudności itp -poród wywoływane strasznie boli a gdy samo się rozkręca to jest to do wytrzymania!powodzenia kobietki

  • Ja po naturalnym powiedzialam: nigdy więcej. A po 2 latach bałam się cc ;-) O bólu się zapomina ale przypomniałam sobie jak przed miałam 3 h skurczy :-P

  • Ja miałam dwie cesarki, pierwsza bo córka miała ułożenie posladkowe, druga bo mogłam i świadomie chciałam. Nie rozumiem dlaczego wam wszystkim przeszkadza cesarka????? Czy to oznacza że jestem gorsza matka??? Nie sądzę. Są takie co rodzą same i wyrzucają do śmietnika. Same piszecie że było ciężko było zagrożenie życia więc po co do tego dopuszczać skoro można wybrać opcję bez stresu. Nie daj boże podczas porodu cos wyjdzie nie tak i dziecko umrze wtedy są wyrzuty sumienia. Po co pytam?? Ja o 20 powiedziałam że chce cesarke 20.15 dostałam znieczulenie i po chwili mój synek był na świecie. Zdrowy nie przyduszony nie polamany. Rano już wstawalam z łóżka a na drugi dzień nie potrzebowalam już leków przeciwbólowych. I wogóle nie uważam cesarki za straszna mimo że mam stare pionowe cięcie. I co jestem gorsza bo oszczedzilam memu dziecku stresu???? Zastanowcie się czasem dobrze zanim coś walniecie panie obstawiajace poród naturalny na siłę ;-)

    • Ale tu nikt nie potępia cc. Poczytaj wszystkie wypowiedzi. Każda opisuje swój poród. Sporo tu dziewczyn i po sn i po cc i niezauwazylam, żeby któraś atakowała dany poród.

    • Tak tak dlatego napisałam że to do pan obstawiajacych porod naruralny. ;-) A uwiez mi jest ich wiele :-(

    • Wiem. Dlatego ja napisałam, że potępiam całą sobą te kobiety, które atakują za cc. Nie jestem zwolenniczką cc z wyboru ale jeżeli kobieta woli operacje to jej wybór. Ja mam za sobą i sn i cc. Każdy z nich ma swoje plusy i minusy ;-)

    • Ja z córka nie miałam wyboru bo wychodziła pupka i mogli by ją polamac. A z synem miałam wybór i nawet przez chwilę się nie zawachalam tym bardziej że w moim otoczeniu są dzieci przyduszone itp. I przyznam że druga cc przeszłam w 100% lepiej. Pierwsza w znieczuleniu ogólnym druga wewnatrzoponowym tak to się chyba nazywa. Już wiele razy słyszałam że mogłam rodzic sama po co ta cesarka. Stąd mój komentarz. ;-)

    • Miałam cesarkę.Nieplanowaną.I mimo, że pierwsza doba była najgorsza, bolesne naciskanie na brzuch przez położne, aby „wyszły skrzepy”, chodzenie z cewnikiem, 2 dni kroplówki ze znieczuleniem, to ponownie (już świadomie) zdecydowałabym się na cesarkę. Tylko, że ja doszłam do siebie dosyć szybko.Już wieczorem biegałam po korytarzu.Za to koleżanka z pokoju ledwo wstała na drugi dzień ( leki przeciwbólowe słabo działały), pewnie by wybrała poród naturalny, gdyby nie było komplikacji

    • Ooo kurcze,naciskanie brzucha to dopiero musiał być ból ;( U mnie dawali zastrzyki przeciw zakrzepowe w brzuch.

  • ja miałam CC i jestem mega zadowolona-mam porównanie bo pierwsze dziecko urodziłam naturalnie.Poród nie był zły ale połóg koszmarny,a po cesarce ok;)

  • ja miałam z córką cc a z synkiem naturalny i mówię nigdy więcej cc strasznie to przeżyłam a skutki mam do dziś dnia córka 8 lat naturalnie rodziłam 14 godzin w strasznych bólach i katuszach :) i miałam wybór cc czy naturalnie ale zaparłam się ipowiedziałam że naturalnie ale to jest tylko moje zdanie !!!!

  • Prawda w 100%. Ja rodziłam 20 godzin, ból nie do opisania. Znieczulenia nie dostałam w czasie, a na końcu stwierdzono że nie urodze sama i była cesarka. Poród okropny. Nikomu nie życzę. Ale każda kobieta jest inna.

  • Ja dalam wszystko za cesarke ale u mnie zakonczylo sie kkeszczami a gdy trafilam z pkwiklaniami spowrotem do szpitala i wiezli mnie na sale operacyjna i uslyszalam id pielegniarki ze cesarka jest gorsza od kleszczy to jej powiedzialam zr jak jest taka madra to niech se wsadzi te kleszcze i zobaczymy czy dalej bd taka madra . Ale trudno wazne ze wszystko sie dobrze skonczylo ale drugi porod tylko cc po tej traumie niechce nawet sluchac o porodzie naturalnym o nie tym bardziej ze mialam usuwana potem martwa tkanke i polozna powiedziala ze niema szans na rozciaganie sie skory w tym miejscu niech se sami wsadzaja to bol jak by cie ktos rozrywal w zyciu czegos takiego nie czulam 8 godzin skurczy bolesnych byl przy tym o wiele slabszy .

    • cesarka gorsza od kleszczy? ja się wprawdzie nie znam, bo nie mam wykształcenia medycznego i nie jestem położną, ale jakoś sobie nie wyobrażam, żeby wyciąganie na siłę za pomocą kleszczy takiego małego ciałka, które kompletnie nie jest stabilne, było metodą bezpieczniejszą, niż wyjęcie dziecka z brzucha mamy poprzez cc – gdzie dziecko nie przeżywa stresu, ani nie jest narażone na jakieś uszkodzenia, jak przy kleszczach o.O

    • No widzisz kazdy lekarz to wie ale pielwgniarka chyba z choinki urwana rozumialam ze maly byl juz w kanale i niemozna bylo cc oki jego tetno spadlo do 30 ale gdyby polozna zaaregowala szybciej ominely by nas te tortury teoretycznie porod szedl dobrze gdy nagle maly sie jakby zaklinowal no coz i tak sie ciesze ze z synkien wszystko oki balam sie z tymi kleszczami i zamartwica ze cos bd nie tak ale na cale szzescie synek rozwija sie dobrze .

    • taka już jest ta nasza służba „zdrowia” :/ najważniejsze tak, jak piszesz – że wszystko dobrze się skończyło i że synek zdrowy :)

  • Hym po pierwszym naturalnym porodzie powiedziałam sobie że nigdy nie będę rodzić na plecach. Tak też zrobiłam. Ale poród pierwszy i drugi bardzo się różniły. Przy pierwszym kosmiczne skurcze a rozwarcia brak. Przy drugim na odwrót. Dopiero przebicie pęcherza dało efekt. Teraz koleżanka rodziła i włożyli jej jakiś balon który powoduje rozwarcie. Ja rodziłam w lutym a ona we wrześniu. W lutym tego nie było. Ale to prawda że każdy poród jest inny

  • Marta

    Bardzo ładnie opisane :) Najbardziej drażniące są komentarze na forach ” ja miałam sn POLECAM ” o losie przecież każdy poród jest inny …. Nie ukrywam że ja również chciałam rodzić naturalnie ale po 13 godzinach oxy modliłam się wręcz o cięcie a że małemu zaczęło spadać tętno a rozwarcie miałam na 1cm to w ciągu 5 minut leżałam już na stole. Po 4 dobach byłam już w domu i latałam na szczocie :)
    Pozdrawiam wszystkie mamuśki po cc i sn :) ważne żeby być dobrą matką a nie to jak się rodziło !!!

  • a ja ubóstwiam porod naturalny,tez mam i nt i cc (ułozenie posladkowe)za soba. cc wrogowi nie zycze.

  • Ja rodzilam SN trzy razy bez znieczulen i ciesze sie ze CC nie bylo konieczne bo sie balam i z wlasnej woli nie chcialabym CC. Po porodzie naturalnym juz na porodowce chodzilam sama. Kazda kobieta jest inna i niech wybierze co chce jej speawa i nikogo to nie powinno obchodzic to kobieta czuje bol.

  • Super napisane

  • Katarzyna Siwiec

    Artykuł trafiony w punkt!
    Ja miałam 2w1, najpierw rodziłam naturalnie a po 7 godzinach wylądowałam i tak na stole. Podczas pierwszego porodu nie wiedziałam co mnie czeka ale teraz świadomość tak ogromnego bólu paraliżuje i nie wiem czy podczas kolejnego nie zdecyduje się na cc. Wole sie męczyć z rozcięciem na brzuchu tydzień niż mieć taką dawkę atrakcji w ciągu kilku godzin.

  • Miałam cc ze wzgledu na dziecko i wspominam je bardzo dobrze.Już następnego dnia chodziłam i obeszło bez przeciwbólowych.Jedyne co mi przeszkadzało to pojawiający się od czasu do czasu ból w miejsch blizny,ale to na ogol w nocy.Ale nie było problemow z pielęgnacja małej czy ze spacerami:)Każdy poród jest inny i nikt nie ma prawa potępiać drugiej osoby za jej wybór!Bo i kobieta po SN i po CC odwaliła kawał wielkiej roboty i tak samo kocha swoje dziecko.

  • Natalia

    temat dobry sama rodziłam 3 razy w kilku godzinnych najgorszych jakie ja mogę se wyobrazić bólach krzyżowych nie życzę nikomu sam moment wyparcia dziecka jest rzeczywiście czymś pięknym nie można słowa wykrztusić to radość duszona emocjami i płaczem ale cała reszta przed to koszmar teraz jestem w 4 ciąży i mam taka traumę po tych bólach że również nie wyobrażam sobie rodzić naturalnie ….uczęszczam na terapię do psychologa i jasne już jest że tym razem nie będę skazana na takie męki ze względu własnie na lęki i strach przed tym potwornym bólem, pani psycholog powiedziała że w moim przypadku rzeczywiście rozwiązanie ciąży poprzez cesarskie cięcie jest najlepszym i jak najbardziej wskazanym sposobem porodu……na samą myśl ze nie będę musiała tego przechodzić po raz 4 jestem spokojniejsza gdyż mimo iż cesarka jest dość inwazyjna metodą porodu ja jakoś wcale się jej nie boję ani rekonwalescencji po gdyż po ostatnim porodzie nie dojrzę krocze kiepsko się goiło to kości miednicy bolały mnie tak że chodzić nie mogłam przez ok półtora miesiąca ból niesamowity więc nikt mi nie powie ze lepiej jest rodzić samemu bo przy porodzie naturalnym o ile mówimy tu o takim naprawdę naturalnym gdzie nie podawane są żadne środki farmakologiczne boli przed w trakcie i po a po cesarce tylko po!!!! ja rodziłam dwa razy naturalnie a 3 poród odbył się również drogami rodnymi z tym że dostałam 5 czopków 3 zastrzyki i wdychałam gaz co nic mi nie dało więc nie dziwie się matka które chcą cesarkę a nawet jestem za !!!! dodam że z każdym porodem dziecko u mnie było większe ostatnie wazyło 4230 a miało być kilogram mniejsze …..życzę powodzenia wszystkim mamą i przyszłym również……

  • Tak jak byłam nastawiona na karmienie piersią tak samo byłam nastawiona na poród siłami natury. Termin minął i szpitalu umówiliśmy termin na oksytocyne i wywoływanie porodu ale na szczęście skurcze przyszły same chociaż słowo szczęście przy tych skurczach to za dużo powiedziane.. zanim pojechałam na porodówke meczyłam się w domu ok 10 godzin myśląc że lepiej cierpieć w domu niż w szpitalu. Po przyjeździe gdzie myślałam że pewnie rozwarcie jest już duże i że pewnie niedługo w końcu to wszystko się skończy okazało się że rozwarcie mam ale na 2 palce.. 14 godzin skurczów i dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe i stwierdziłam że mogę rodzić bo naprawdę mi pomogło. Ale poród dalej nie postępował więc przebili pęcherz płodowy i okazało się że wody były mocno zielone i żeby ratować dziecko po 30 minutach było po cc. I uważam że nie mam się czego wstydzić że urodziłam przez cc. Później okazało się jeszcze że syn miał owiniętą pępowinę dwa razy wokół lewej nogi i nie zszedłby do kanału rodnego więc w sumie przebiciem pęcherza lekarze uratowali mu życie. Połóg nie należał do najprzyjemniejszych ale ruch i pomoc ze strony rodziny bardzo pomogły.

    • Beatko, współczucie. Ale mój poród też nie należał do najprostszych. Bóle miałam 2 doby :/

    • A dlaczego miałabyś się wstydzić? Przyjście na świat długo wyczekiwanego dziecka, to cud, powód do dumy dla matki. To w jak sposób się urodziło nie ma najmniejszego znaczenia. Każdy ma swoje zdanie i ja też jestem za porodem sn. Ale nie rozumiem kobiet, matek, które z cc robią wielkie halo.

    • Beata powiem Ci, że ja już na porodówce prosiłam położną, żeby zrobili mi cc, bo ból był nieziemski, a skurcze z tych co 3 minuty cofnęły się do 10 min, jak i nie więcej… Do tego nie mogłam położyć się na lewym boku, bo wówczas tętno dziecka było niewyczuwalne. Cuda niewidy się tam działy. Na szczęście młody urodził się cały i zdrowy, mimo iż był dwukrotnie owinięty pępowiną wokół szyjki :/

  • Zazdroszczę wszystkim Mamom, które miały możliwość rodzenia naturalnie. U mnie nie było tak pięknie, do ostatniej chwili nikt, nic nie chciał powiedzieć, dosłownie „walili ściemami”. Ból, a co to? Rozwarcie, hmmm. Decyzja lekarza-cesarka! No i tyle na ten temat… Ważne, że córka jest z nami, zdrowa. Może kiedyś będzie mi dane urodzić naturalnie, mam taką nadzieję.

  • Ja też miałam 2 w 1 . Bolało w trakcie porodu naturalnego, ale to, jak bolało po cesarskim cięciu jest nie do opisania. Może mam niski próg bólu, ale to było nie do wytrzymania…

    • Trzeba było wziąć leki przeciwbólowe

    • najpierw dostałam cos w kroplówce a później położne myślały , że coś brałam….rodziłam w święta, totalna znieczulica ale to nie temat opieki na oddziale położniczym…

    • Iga po każdej cesarce podają leki przeciwbólowe (które na tak potężny ból wcale tak świetnie nie działają, więc Twoja rada niestety nie jest panaceum na całe zło ;) ), czytam Twoje wypowiedzi i wyciągam z nich tylko jeden wniosek – jesteś bardzo źle nastawiona na zdanie tych matek, które twierdzą, że bardzo trudno dochodziły do siebie po cesarce – uwierz, że naprawdę są kobiety, które nie tyle przesadzają, co po prostu mają taki,a nie inny organizm o.O co oczywiście nie oznacza, że te, które mówią, że cc to bułka z masłem, kłamią w swoich relacjach… tak jak w swoim wpisie napisała Hania – każda kobieta jest inna i inaczej przechodzi tą samą rzecz – pogódź się z tym wreszcie, zamiast ironizować wypowiedzi innych mam :)

    • Po prostu ból porodowy zbliża nas do narodzin, a ból po cesarce to ból po operacji, dopiero wtedy boli a do dziecka trzeba wstawać, karmić, nosić, a ból nie mija…

    • no właśnie, ból pooperacyjny. Trwa z tydzień. Siku robiłam na stojąco, wszystko z bólem. Nie jest tak różowo, Każdy poród jest trudny, ale trzeba to zrobić !

  • U mnie cc nigdy nie chciałam rodzić sn. Po cięciu tydzien w szpitalu nie bylam w stanie zajmowac sie małym w ogóle,syn ostatnią noc był tylko ze mną a tak to go oddawalam na każda noc bo taki ból.i mimo ze przez miesiąc po wyjsciu ze szpitala dochodzilam do siebie.ból niesamowity.a w dniu cięcia zaczął się poród naturalny i zanim trafiłam na stół, leżąc tylko 3,5 godz ze skurczami to myślałam,że umrę.Także ja rodząc jeszcze raz wybrała bym cięcie ;) a sn absolutnie nie.

  • Angel

    Ja rodziłam cc, ale miałam ku temu predyspozycje z powodu zwyrodnionego stawu. Wszyscy odradzali mi ten sposób porodu, ale ja wiedziałam, że nie dam rady. Po prostu wiedziałam, kobieta ma przeczucia i wie, miałam wrażenia, że ja albo dziecko nie wyszlibysmy z tego cało, zwłaszcza, że mój mąż ma 2m a dziecko było duże. Tak sobie czasem myślę, że ta moja wada biodra w tym wypadku była dla mnie zbawienna. Ale dość się osłuchałam, że poszłam na łatwiznę itd. tłumacze sobie to tak, że ludzie są zawistni i tyle. Cc była jak dla mnie ok. wyczyścili mnie na stole, okres prawie jak normalny. Po 24 h mogłam hasać po korytarzu, bo wcześniej odradzali. Świadomość tego, że dziecko i ja byliśmy bezpieczni jest bezcenne. Pozdrawiam.

  • mona

    Proponuję rodzić sposobem jaki chcecie, ale mniej czytać o tym w Internecie haha :) Hania mnie zabije teraz, ale więcej intuicji i instynktu zaangażować w decyzję :)))

  • Czasem się zastanawiam czy te opowieści „nie mogłam dojść do siebie po cesarce” nie są grubo przesadzone.
    CC często robi się po wielogodzinnym porodzie iv to raczej po tym się do siebie dochodzi a nie po cesarce o.O

    • niestety nie mogę się z Tobą zgodzić :) ja nie miałam cesarki zrobionej po wielogodzinnym porodzie, bo zwyczajnie od początku ciąży lekarz uczulał mnie na to, że nie ma możliwości urodzenia przeze mnie dziecka w sposób normalny, naturalny, nie zagrażający dziecku czy matce… tak więc cesarkę miałam umówioną na dany dzień i daną godzinę, nie było wielogodzinnego porodu poprzedzającego i naprawdę ciężko było mi po niej dojść do siebie, najzwyczajniejsze czynności, takie jak wejście do wanny (podniesienie tak wysoko w górę nogi) były nieziemsko trudnym wyzwaniem przez dłuuuugi czas… co nie znaczy, że wszystkie kobietki tak samo to przejdą :) widziałam i takie, które już na drugi dzień biegały bez większego wysiłku po sali i korytarzu ;) Także uwierz – to nie są opowieści grubo przesadzone, to po prostu zależy kto je opowiadał, kto w jaki sposób tą cesarkę przeszedł ;)

    • No cóż, może faktycznie u każdego inaczej. Ja miałam też cc i byłam mega zadowolona, po tygodniu nie pamiętałam że miałam zabieg.

    • Też miałam cc i u mnie najgorsze były dwa pierwsze dni po…. dostałam 3 kroplówki na wywołanie porodu oczywiście każda innego dnia i nic. Tydziń po terminie pan doktor zrobił mi łaskę i wykonał cc. Wody do czystych już się nie zaliczały a mały miał pępowineę okręconą w koło głowki ibył wyziębiony. Pierwsz wstawanie dzielnie poradziłam sobie jednak następna zmiana położny które nie podały środków przeciwbólowych i na drugą salę prowadziła mnie Pani salowa ktorej jestem bardzo wdzieczna. Było mi słabo nie mogłam ani stać, ani siedzieć, podnieść się z łóżka to był wyczyn…. miałam rodzić sn no niestety albo stety nie było mi dane…..

  • CC na żądanie i nie żałuję

  • A czy niektóre z Was nie są przypadkiem przeświadczone ze jak się nie urodzi naturalnie to wielka szkoda, żal, niedosyt, i że nie jest się w pełni matką iv trzeba swoje wycierpieć na porodówce żeby się nią stać? ;)

    • ja po 45 godz.porodu mialam cc i czuje niedosyt, żal i w pewnym sensie niespełnienie się. kolejny poród bede walczyla o sn :)

    • A ja miałam cc i nie rozumiem dlaczego miałabym być niespełniona skoro mam super synka a to jak go urodziłam nie ma znaczenia. To że nie cierpiałam podczas porodu nie oznacza że ominęło mnie coś ważnego, wręcz przeciwnie. Najpiękniejsze w porodzie jest to że rodzi się Twoje dziecko a nie że Cię boli ;)

  • Łukasz Marianna Kulczyński

    Moja pierwsza cesarka była tragiczna nie wiedziałam co mnie czeka co chwilkę zastrzyk przeciwbólowy i strach co się dzieje z dzieckiem bo go nawet nie widziałam miała trudności z oddychaniem i leżała w inkubatorze a wtedy po cesarce wstawało się na drugi dzień . Przy drugiej było już lepiej bez problemu znosiłam ból i podniosłam się od razu mały dodawał mi sił . Przy trzeciej totalna katastrofa jednak nie sama sama cesarka po prostu moja waga była problemem ból bólem był do zniesienia waga przeszkadzała mi w wstaniu i poruszaniu się nie mówiąc że po trzecim cięciu wystąpiły komplikacje i trzeba było operować ponownie cztery cięcia dołem masakra wolałabym się drzeć 12 godzin inż przeżywać to co ja przeszłam jeszcze raz . Jednak dziś patrze na to z przymrużeniem oka i cieszę się z moich dzieciaczków a w głębi duszy dziękuje Bogu który czuwał nade mną i lekarzowi dzięki któremu mogę się cieszyć swoimi pociechami być z nimi na co dzień i patrzeć jak się rozwijają ….

  • Obkupione bólem to takie rycerskie :p

  • dokładnie moje słowa, które przytaczałam w jednym z wątków wielkiej dyskusji, jaka rozgorzała pod wpisem o karmieniu piersią vs karmieniu mm… dodałabym do tego wpisu tylko to, że nie zawsze cesarka jest wyborem samej matki, czasami jest to zwyczajnie konieczność narzucona przez lekarza, bo występują przeciwwskazania medyczne do porodu naturalnego… a ja często mam wrażenie w podobnych dyskusjach, że praktycznie nikt nie bierze tego pod uwagę, tak jakby ta cesarka zawsze była tylko i wyłącznie świadomym wyborem na życzenie samej rodzącej

  • odpowiedź jest bardzo prosta i bardzo krótka: każdy wariant jest dobry, jeżeli tylko służy dobru dziecka. Ja rodziłam sn i nie wyobrażam sobie cesarki. Chyba, że byłaby konieczna – wtedy oczywiście – wszystko dla dobra i zdrowia malucha. Inaczej dlaczego miałabym dać się pokroić???

  • i po co znowu taki temat?

    • znowu? nie przypominam sobie, żebym już go poruszała..

    • Ja rodziłam w Siemianowicach przez cc i masakra do dzis mam problemy z kręgosłupem ,bólem głowy . Synek ma już ponad 3 miesiace.Cesarke miałam ze wskazaniem od ortopedy skoljoza i torbiel w odcinku piersiowo-lędzwiowym ginekolog twierdzil ze na pewno bede miec ogólne . Przeżyłam szok jak anastezjolog powiadomił mnie na stole operacyjnym ze znieczulenie do kregosłupa. Znieczulenie w ogole nie objeło prawej stony wszystko czułam . Po czym jak poszłam na kontrole lekarz powiedział ze jak bym zaołacila za ogólne to bym miała ogólne znieczulenie. Myśle że mój synek zostanie jedynakiem :) bo z tego co wiem kolejny poród tez cc.a nie dam rady nie chce przechodzic przez to drugi raz. ,przy moim schozeniu 12 godzin lezeniato masakra potem pretensje czemu pani jeszcze nie wstała a nikt nie chce reki podac zaeby sie podciągnąc. Dużo by tu pisac mysle ze szybciej bym sie zdecydowala na drugie dziecko gdby bylo naturalnie mniej problemu z karmieniem i rozwojem malenstwa.

    • Nikt nie zmusza do czytania

    • to zrozumiałe, że jeżeli źle się przeżyło cc, będzie się obstawało za porodem naturalnym, jako tą lepszą alternatywą, ale niestety i tak nie masz pewności, czy po naturalnym nie mówiłabyś jednak tak samo… zresztą autorka bloga ujęła to w sposób jasny – nie da się takich rzeczy porównywać, bo każda kobieta jest inna, każda ma inny organizm, inną wytrzymałość na ból itd. :) Ja miałam cc również ze znieczuleniem miejscowym (z czego się zresztą bardzo cieszę, bo mogłam usłyszeć rozmowę lekarzy dotyczącą mojego dzieciątka przy jego wyjmowaniu z brzuszka, mogłam na bieżąco przeżywać jego przyjście na świat itd.), nie spotkało mnie na szczęście nic takiego, jak opisujesz (czyli, że znieczulenie w ogóle nie objęło jednej ze stron), wydaje mi się nawet, że takie sytuacje raczej rzadko się zdarzają (choć pewnie nie jesteś wyjątkiem)… a mimo to nie wspominam cc jakoś wybitnie miło, bardzo źle przechodziłam to, co działo się z moim organizmem po zejściu znieczulenia… ale jednak nie odważę się napisać, że przy porodzie naturalnym na pewno byłoby o niebo lepiej, bo zdaję sobie sprawę z tego, że wcale mogłoby tak nie być ;) może byłoby lepiej, może przeszłabym to tak samo, a może jeszcze o wiele gorzej? tego nigdy się nie wie, póki się przez coś samemu nie przejdzie, więc takie pisanie jest troszkę bez sensu

    • Ewa Struzik

      Po to, żebyśmy wszystkie przypomniały sobie o swoich małych przywarach. Lubimy oceniać innych i czasem dobrze jest i nam, i sobie przypomnieć, że dopóki nie wejdziemy w czyjeś buty – nie ocenimy nic właściwie.
      Drugim powodem może też być to, że Autorka Bloga po prostu może. Bo to Jej przestrzeń. :)

      Gdybym miała coś teraz ocenić, to pomyślałabym, że ten komentarz ma nabić Autorce zainteresowanie i wejście na bloga. Ale tylko hipotetyzuję.
      Bo nie wiem. Bo wiedzieć nie mogę. :)

    • Sylwia Sroka – kolejny poród nie musi być cc o ile nie bedzie medycznych przeciwskazań i odpowiednia grubość blizny można próbować sn

  • Mialam cc z konieczności nie z wyboru ale bardzo się cieszę. Na drugi dzień już biegałam po korytarzu. I nie czuje się przez to jakoś gorzej jako matka. Wręcz przeciwnie. I nigdy nie zdecyduje się na kolejną ciążę jesli sobie nie zalatwie możliwości cesarki. Nie wiem co to skurcze, bóle porodowe i nawet nie chcę wiedzieć

  • Poród naturalny może i jest straszny ale gdy ból mija zapomina się ;) synka rodziłam 23 godz z okropnymi bólami. Do tego doszedł ból nerwu w pachwinie bo synek szedł jakoś bokiem… lekarze sami nie wiedzieli co robić. Znieczulenia nie mogli mi dać bo małemu tętno spadało. Bolało jak nic nigdy w życiu nie bolało i boleć nie będzie ale nie żałuję niczego bo przeżycie niesamowite! Zwłaszcza, że był ze mną mój mąż :)

  • bardzo madrze napisane :)

  • CC kontra PSN zawsze będą wywoływały burzę …. ją rodzilam raz rozwarcie 10 cm skończyło się cesarka po decyzji ordynatora . Słabo się czułam nic się nie goilo nie mogłam się zginąć dzwigac,a co gorsza zajmować swoim synem:( nie chcialabym prZejść przez to drugi raz . Mnie odobscie oburza cc na rzyczenie … nie potrafię wyjaśnić w sumie dlaczego moze to wychodZi że mnie z mojego doświadczenia:/ wiem że niektóre mamy fruwaja po cc:) kazda z nas jest inna kazda ma własną historię porodu, ale kazdy porod wynagradza nam dziecko:)

  • O własnie, lubie takie bomby :) „Nie bądźmy sędziami”!

  • Szpital Ujastek. Dwa CC i na drugi dzień na nogach :-) Gdy przyniosą Ci taką małą kruszynke to zapomina się o bólu :-D

  • Cesarkie cięcie dla mnie było wybawieniem. I polecam każdemu. Uważam że kobieta powinna mieć wybór czy chce rodzic naturalnie czy mieć cesarskie ciecie

  • Ile kobiet tyle roznych histori i doswiadczen :-) ja rodzilam naturalnie,po terminie umowilam sie z lekarzem,w szpitalu zalozono mi balonik,wieczorem pojawily sie pierwsze bole ale do zniesienia,przespalam noc,rano polozyli pod kroplowke,po 5 godzinach urodzilam ale na mysl ze teraz mam sie zdecydowac na drugie dziecko i przezyc ten koszmarny bol jakiego jeszcze w zyciu nie doznalam przyprawia mnie o dreszcze ale swiadomie nie zgodzila bym sie na cc chyba ze z zalecen to wtedy jest co innego,kazda kobieta jest inna i kazda bedzie inaczej przechodzic ciaze i porod :-)

  • ja sama miałam cesarke bo po 2 próbach wywoływania porodu miałam rozwarcie na opuszek (nie na palec, o-p-u-s-z-ek) a w trakcie trzeciej, ostatniej próby mojemu synkowi zaczął spadać puls. Gdyby nie szybka rekacja nie wiem jakby to się skończyło. I wcale nie żałuję, dla mnie najważniejsze jest, że urodził się zdrowy. I też wcale nie uważam, że któras forma porodU jest ‚lepsza”. to indywidualna kwestia, podobnie jak karmienie dziecka

  • Ja 2 razy SN, zawsze panicznie się bałam CC. Pierwszy poród wywoływany po terminie. Od razu po podaniu oksytocyny mega bolesne i częste skurcze i tak przez 11 h. Nie mogłam mieć znieczulenia, ale jakoś dalam radę ;) 3 tygodnie nie mogłam normalnie chodzić.
    Drugi poród wywoływany przed terminem. Był o niebo „przyjemniejszy”, skurcze rozkrecaly się stopniowo i nie były tak bolesne, choć wciąż jednak zabójcze. Urodziłam po 3 h. Tego samego dnia biegalam jak nowo narodzona :)

    Doskonale rozumiem te z nas, które wybierają CC.
    Nikt nie będzie za mnie decydował jak chcę rodzić, a ja nie osmielam się osądzać innych…

  • ja po 4 cc cieciach

  • Naturalnie! Rodzilam tak i tak. Bol przy porodzie naturalnym to pikus do tego co jest po cesarce. Bardzo nie chciałam cc, ale dla dobra dziecka wszystko!

  • ja rodziłam w Katowicach na Łubinowej naturalnie… poród napawał mnie takim lękiem że z płaczem jechałam do szpitala :/ laska która przede mną rodziła wręcz wołała pomocy ..pomóżcie mi.. mąż chciał mnie spakować i zabrać stamtąd … termin miałam na 18 grudnia ale z ginekologiem umówiłam się na 11 żeby wywołać poród bo wtedy miał dyżur.. czułam się trochę bezpieczniej jak wiedziałam że będzie przy porodzie :D na szczęście nie było tak strasznie.. trwało 4 godz bo lekkich skurczy nie liczę.. ból oczywiście był masakryczny ale od razu o nim zapomniałam gdy dostałam moją Majeczkę w ręce :)

  • Miałam cc ze względu na malucha… Wspomnienie STRASZNE, oby nigdy więcej…

  • Ja mam pełny ogląd na sytuację 1 poród SN 2 poród cc… Moje wrażenia… Żaden poród nie był fajny, za to dzieciaki są boskie i co najważniejsze zdrowe! :-) wnioski najważniejsze żeby było bezpiecznie!

  • marza

    Polecam szpital w Kartuzach (;

  • Jestem 9 miesięcy po cc i po 6 godz od cc byłam pod prysznicem. Fakt ból jest ogromny gdy schodzi znieczulenie, morfina nie pomagała, ale porównując 5 godz skurczy co minutę i trwających minute,gdzie rozwarcie na palec, mały pośladkowo ułożony to dziękuję Bogu ze miałam cc;) i kobieta które będąc tydzień wcześniej na kontroli i nie są gotowe na poród naturalny, polecam cc;)

  • ja rodziłam 45 godzin. ból masakra. na koniec niestety cc, które źle zniosłam. podczas cc ze zmęczenia „odlecialam”. mimo to marzy mi sie porod silami natury, nawet z takim bólem. ale to tylko moje zdanie i marzenie :)

  • Ja należę do tych pań które rodziły z lekkim przymrużeniem oka :)

  • Nie rozumiem to wychodzi na to ze wiekszosc mam decyduje die na cesarke bo boi sie bolu. Przeviez zawsze mozna wziasc znieczulenie . Ja raz mialam cesarke ze wskazan medycznych i raz sn . W zyciu nie wybralabym cc po sn kobieta szybciej dochodzi do siebie. Z reszta holandia to nie polska tu standardy i opieka zarowno w ciazy jak i po jest duzo lepsza niz w pl.

    • nie zawsze można wziąć znieczulenie, w niektórych szpitalach jest to niemożliwe. Ja dostałam tylko dlatego, że pani z pokoju obok weszła w drugą fazę porodu, musiałam czekać, aż anestezjolog skończy z cesarką, po czym znieczulenie nie zadziałało tak jak trzeba – co się zdarza. Tak jak pisałam, nie każda kobieta dochodzi do siebie szybciej po sn – wszystko zależy od samego porodu i od kobiety.

    • No tak nie kazda dochodzi szybciej po porodzie naturalnym,ja bylam zle zszyta i troche to trwalo zanim doszlam do dobrej sprawnosci ale w szpitalu widzialam ze i tak jestem sprawniejsza od kobiet po cesarce ja bez problemu zajelam sie dzieckiem a one nie za bardzo,niektore oddawaly na noc dzieci bo nie mogly sie nimi zajac jak by chcialy ale zaraz zaraz przeciez u nas nie mozna i tak na zadanie miec cesarki,tylko ze wskazan medycznych no chyba ze kogos stac na to zeby zaplacic za taka operacje :-)

    • Ania Nak

      alicjo, po pierwsze wziąć można jedynie nospę..która i tak nie znieczula a łagodzi ból, który i tak się nasila, więc dupa dupa dupa…..piszemy w Polsce o Polsce, nie o Holandii

    • nie lubię takiego generalizowania, że kobieta po cesarce dłużej dochodzi do siebie niż po naturalnym… nie ma reguły! Jestem po 3 cc z powodów medycznych, po każdej czułam się dobrze, karmiłam zaraz po operacji. Z kolei moja znajoma po naturalnym tydzień była w szpitalu, nie była w stanie zająć się dzieckiem, była wycieńczona. Każda kobieta może oddać dziecko na noc, szczególnie tą pierwszą po porodzie żeby odpocząć i nabrać sił, i nie ma w tym nic złego :)

    • Dlaczego generalizowanie ? Przeciez to prawda no nie mowie o sn z komplikacjami czy cc z komplikacjami. Ale o normalnym porodzie sn i cc . Po cc kobieta jest w szpitalu 3 dni po sn idziesz tego samego dnia do domu. I nie jestes przykuta do lozka. I dlaczego od razu nastawienie ze kogos krytykuje. Mowie tylko ze nie rozumiem kobiet ktore decyduja sie na cc bo boja sie bolu. Porod naturalny bedzie zawsze lepszy dla matki i dziecka niz cc.

    • Ja po pierwszym porodzie nat leżalam dwa tygodnie w łóżku. Miałam bardzo dużo szwów. Sam poród ok. Drugie dziecko rodzilam 40 min. Na porodowke wszlam bez żadnych skurczow. Poród miałam wywolywany. Polecam

  • Ja rodziłam siłami natury. Dwie doby. Ból nie do opisania, który minął od razu jak tylko urodziłam. I z tym się zgodzę. Ale nie, nie zapomina się. Do dziś na wspomnienie porodu chce mi się płakać, a gdy mijam ciężarną kobietę odwracam wzrok. Co więcej, teraz ciąży boję się o wiele bardziej niż przed pierwszym razem. Po porodzie naturalnym, zależy jak Cię zszyją, może boleć dwa dni lub dwa tygodnie? Na Boga! Ja nie mogłam usiąść na tyłku przez OSIEM tygodni, a i teraz jak źle się usadowię czuję, że byłam szyta, choć moja ginekolog twierdzi, że rana zagoiła się idealnie. ALE kiedy patrzę na moją córeczkę, jak się rozwija, uśmiecha lub teraz, gdy śpi to wiem, że było warto! A jeśli chodzi o CC, gdyby nie było takiej konieczności, to nie chciałabym rodzić w ten sposób, ale nie uważam, że dzieci, które tak właśnie przyszły na świat były gorsze od tych urodzonych naturalnie. Pozdrawiam wszystkie Mamy! :-)

  • poród naturalny bez znieczulen i szycie bole krzyzowe miednice rozrywało ale dało rade :) omdlenia tez byly wtorna anemia ale zapamietam ten bol na całe zycie polog tez byl okropny nadal boli pomimo,ze rana sie zagoiła po peknieciu

  • ja strasznie chciałam urodzić SN.od zawsze kiedy myślałam o ciąży, marzyło mi się od początku do końca przeżyć wszystko, wszystko czuć, nawet jeśli wiązałoby się to z bólem…niestety wylądowałam pod nożem… byłam po terminie, rozwarcie na pół palca, zero skurczy, czułam się jak w 7. miesiącu ciąży… poród wywoływano. skurcze się pojawiły, ale rozwarcie ledwo ruszyło…kiedy już było rozwarcie, skurcze co minutę (albo i częściej, przestałam liczyć w tym bólu), zwijałam się z bólu i nic…KTG wykazało, że w momencie skurczy dziecku słabnie tętno…szybka decyzja- CC…nie tak jak sobie to wyobrażałam…ale najważniejsze jest i wtedy było dla mnie zdrowie mojego dziecka…na szczęście wszystko jest dobrze…choć były chwile, że płakałam, że nie mogłam urodzić SN…musiałam się z tym pogodzić (choć do dziś czuję jakąś „pustkę”)…pomyślałąm „może następny…”, ale dobiły mnie słowa mojej ginekolog „jest już Pani skazana na CC przy następnych porodach”…choć znam osobę, która jest drugim dzieckiem,z porodu SN po pierwszym CC…mam mętlik w głowie od informacji od lekarzy, osób j.w. i informacji w internecie…ech…najważniejsze, żeby dzieci rodziły się zdrowe, a mamuśki szybko dochodziły do siebie bez żadnych komplikacji zdrowotnych ;)

  • Paulina

    ja swojego porodu nawet dokladnie nie opisze to była tragedia 34 godziny bez snu bez jedzenia w bólach jak jasna cholera 10cm rozwarcia bóle parte akcja i zatrzymanie jej po czym poszło w miarę szybko groziła zamartwica synka biegiem na stol ( tak ja tez biegłam na nogach- nie bylo wozkow ) zastrzyk w kręgosłup i odrazy ciecie … znieczulenie w kręgosłup jeszcze nie zadziałało darłam się w nieboglosy podskoczyło ciśnienie anestezjolog wpadł w szal chyba ze strachu czy mu nie walne :D podali dożylnie głupiego jasia ? i zaraz płakał ;P byłam trochę ogłupiała ale pamiętam jak wyglądał płakał i ze pytałam ” ale synus napewno? nie pomylcie dzieci!”

  • Ja po cc nie dochodzilam do siebie, bo nie było po czym. Nic mnie nie bolało, nic nie ciągnęło, wstałam i poszłam bez problemów. Polecam mamom, które boja sie bólu, bo ja bardzo sie bałam. Ostatni bol jaki czułam w szpitalu to jak mi welfron wbijali w rękę, nawet zniecxulenie nie bolało. Nie ma czego sie bać cc, a instynkt macierzyński jest chyba jeszcze większy niz po sn, jak patrzę na mojego Skarba to tak sobie mysle. :) ;)

  • Muszę muszę Ci wyznać, jak bardzo Cię uwielbiam za ten tekst :)

  • Pingback: #Top7: spięcia między matkami - powody. - o Matko WaRiatko!o Matko WaRiatko!()

  • Ania

    Ja miałam dwa porody – pierwszy SN masakra długo bardzo boleśnie(a jestem raczej z tych co sa odporne na ból) było to 3 lata temu i nadal na myśł o porodzie chce mi się płakać, Drugi poród (10 miesięcy temu) zaczął się normalnie skurcze masakra często i strasznie bolesne pomięta to dokładnie przy drugim porodzie bolało jeszcze bardziej niż przy pierwszym :-( po kilku godzinach musiała być CC i powiem Wam, ze jak tylko dostałam znieczulenie od razu zaczęłam myśleć bardziej pozytywnie zaczęłam się cieszyc dzieciątkiem które zaraz zobaczę, ból po CC był ale to bez porównania mniejszy ból gdybym mogła wybierać to tylko CC, ja po 3 dniach od cc nie brałam już nawet paracetamolu. Dlaczego u nas nie dają znieczuleń? Tylko trauma przy porodzie!

  • anusiak

    ja miałam poród 2 w 1. Skurcze zaczęły się w środę około 5 nad ranem. Od tej pory nie zmrużyłam oka. Około północy byłam na porodówce. Niestety poród nie postępował- brak rozwarcia. o 7 rano zabrali mnie na patologię ciąży.Tam cały dzień ze skurczami i brakiem snu od środy. O 22 znów porodówka, przebicie pęcherza i masaż szyjki macicy-masakryczny ból. Rozwarcie tylko na 1,5 palca. Okropne skurcze i bóle krzyżowe. Brak postępu porodu. Piątek 7 rano decyzja lekarza o cesarce. Od tego czasu modliłam się żeby skurcze ustały. O 9 wyjęli Hanię z brzucha i w końcu mogłam się zdrzemnąć po ponad 50 godzinach bez snu.

    Po 12 godzinach byłam na nogach i na drugi dzień zajmowałam się dzieckiem chociaż dosyć bardzo bolało. Rana się nie goiła. Zrobiły się krwiaki które pękły mi pod prysznicem jak już byłam w domu. Masakra. Mimo tego cieszę się że w końcu mnie pochlastali.
    Po 3 miesiącach zaszłam w ciążę i na szczęście z tego względu od razu jestem skazana na cesarkę bo bym chyba nie przeżyła drugi raz tego piekła. 12 września Hania skończy rok, a do 10-tego ma pojawić się drugi maluch :) chyba braciszek

  • Tehawanka

    Ja rodzić ze skurczami rodziłam jakieś 5h tak że się darłam. Tylko bez ZZO, znieczulenie jakieś mizerne, bo ZZO to TYLKO Bupivacaine- której nie mogę. I powiem szczerze: jeśli ktoś donosi ciążę i zajmie się dzieckiem przez pierwsze 1-3 miesiące, to mogę rodzić:D

  • Edyta

    ja urodzilam dziecko przez cc nie bylo latwo bo przez pierwsze 30 godzin meczyli mnie naturalnie mimo ze mialam wskazania do cesarki gdyz mam za waski kanal rodny chocby dziecko wazylo 1.5 kilo to i tak nic z tego ale co tam stwierdzili ze warto sprobowac i tak przez 30 h dopoki nie zorientowali sie ze dziecku spada tetno wiec niech mi nikt nie mowi ze poszlam na latwizne bo mnie szlag trafia jak widze takie komentarze synka urodzilam w 31 godzinie porodu wiec pozdrawiam wszystkie mamy ktore zrobily to w kilka godzin…bo 30 godzin w bolach partych nie jest niczym przyjemnym.

  • Edyta

    Rodziłam prawie rok temu, 9 godzin bólu, 10cm i CC bo wytworzył się krwiak. Główka małej się zablokowała i trzeba było ciąć. A tak badzo chciałam ją urodzić SN. Tak sobie myślałam, że skoro już wytrzymałam te 9h to dam radę, a okazało się coś innego. W pewnym sensie mam do siebie żal, że nie dałam rady SN ale przyznaję, że ból jest nie do zniesienia. Ale tak jak piszesz co kobieta to inny poród…

    • Nie miej żalu! Sposób porodu naprawdę nie ma znaczenia :) 9 miesięcy nosiłaś pod sercem, a teraz dbasz każdego dnia – w jaki sposób znalazła się na tym świecie, naprawdę nie ma znaczenia :)

  • Krystian Fiedoruk

    Do męskiej części czytającej ten wpis: przy rodzeniu siłami natury (SN) jest jeden bardzo istotny element, który pomoże Waszej partnerce. Ten element to Wy! To Wy obecni na sali w czasie porodu potrzymujecie swoją partnerkę na duchu, to na Waszą reakcję i minę patrzy gdy zaczyna się poród, to Wy, swoją obecnością, wymuszacie większe zaangażowanie personelu (wskazówka – nie pouczać personelu, nie zagadywać niepotrzebnie, wystarczy, że będziecie skoncentrowani na tym co się dzieje i w miarę opanowani). To jest Wasz obowiązek, jako ojców. Nie uciekajcie przed tym. Wasze partnerki przechodzą przez naprawdę trudny moment (strach, ból, niepokój, odosobnienie) i tylko Wy łączycie ją z tymi obcymi ludźmi. Tylko Wam tak naprawdę w tym momencie ufa. Pokażcie, że jesteście gotowi, aby zostać tatusiami.

    krystian z jakprowadziclepszezycie.pl

  • ewela

    W dyskusji o ludzkim obliczu porodu nie powinno zabraknąć miejsca na
    kwestie dotyczące prawa jednostki do decydowania o sobie i swoim ciele.
    We współczesnym ujęciu rodzicielstwa nie można zapominać o szacunku dla
    wyborów innych ludzi, nawet kiedy ich decyzje są różne od naszych i
    stoją w sprzeczności z naszym światopoglądem. Bez tego nie możemy mówić o
    wspólnym froncie matek czy ogólnie rodziców. Szanowanie wyboru innych
    jest przyznaniem im prawa do godności i autonomii, zrezygnowaniem z
    wiary w przewagę naszych przekonań nad przekonaniami innych. Świat, a
    więc także macierzyństwo, to tygiel, w którym miesza się bogactwo
    poglądów, przekonań i zachowań różnych ludzi. Tymczasem kobietom odmawia
    się prawa do podejmowania decyzji niezgodnych z ogólnie wyznaczonymi
    normami – piętnuje się matki karmiące butelką, kobiety, które nie chcą
    mieć dzieci, te z nas, które chcą mieć tylko jedno i te, które mają ich
    kilkoro. Mówi się o potrzebie edukacji ciężarnych, by były świadome
    swoich praw podczas porodu siłami natury, odmawia się im jednak prawa do
    lęku przed takim porodem, nawet jeśli jest on paraliżujący.
    Kobietom wciąż powtarza się, co powinny czuć i co powinny robić. Czasem
    edukuje się je w słusznej sprawie jak np. w przypadku działalności
    Fundacji Rodzić Po Ludzku, czasem jednak zapomina się, że każda ciężarna
    to jednostka nie cyfra w danych statystycznych, nie ubezwłasnowolniona i
    zagubiona owieczka, tylko człowiek, który zna siebie i swoje
    możliwości.

    Trzeba być durniem,by wyskoczyć z takim tekstem „gdyby Bóg chciał aby
    kobiety rodziły przez cesarkę to dałby im suwak na brzuchu”. Transfuzji
    też nie zrobi bo Bóg nie dołącza do noworodka fiolki z krwią? O
    przeszczepach nie wspomnę, bo przecież walizki z częściami zamiennymi
    też nie dostajemy od Boga.Amen :)

    Ja miałam cc ,bo tak chciałam i zawsze wiedziałam , że nie wchodzi w grę poród dołem. Gdyby nie mozliwość zrobienia cc juz dawno podwiazalabym sobie jajniki :D I uwielbiam Twoj blog , bo nie kazdy ma tyle odwagi co ty, a malo tego, potrafisz swietnie opisywac :D

    • Dziękuję Ci za ten bardzo mądry komentarz i miłe słowa – bardzo słuszne podsumowanie tematu :)

  • ISO9002

    Witam. Mojego syna rodziłam 10 lat temu przez cc, bo miał ułożenie pośladkowe, był duzy 4500 g, a ja nie miałam nawet ani pół cm rozwarcia, więc musieli mi zafundować balonik do pochwy…teraz czeka mnie poród. Lekarz dał mi wybór: sn lub cc. Mam się zastanowić. On by chciał, bym spróbowała naturalnie, a zawsze mogę powiedzieć, że chcę cc. I szczerze powiem, że jestem w kropce…boję się jak diabli i nie wiem, co wybrac. za tydzień mam wizytę u gina i mam się określić. W zeszłym tyg mała miała już 3500, boję się że znów dziecko będzie duże i nie dam rady…Co wy na to?

    • Obawiam się, że jest to decyzja którą musisz podjąć samodzielnie. Każdy poród jest inny i niestety nie przewidzisz, które rozwiązanie będzie lepsze. Ale trzymam mocno kciuki za właściwy i najlepszy dla Ciebie wybór!

  • Ania

    :) fajnie że tu trafiłam. Jestem w 28 tc no i od jakiegoś czasu zastanawiam się jak to teraz będzie.. pierwszy poród po terminie prawie 2 tyg, cewniki, cuda, 2 x oksytocyna, nieprzespane noce i skurcze a skończyło się cesarką przez „zagrażającą zamartwicę płodu”. W sumie do dziś nie wiem czy tak musiało być nikt przecież nie wytłumaczy dlaczego tak się stało.. Naczytałam się teraz o vbac i mam wyrzuty sumienia że nie pragnę urodzić naturalnie. Przyznam że wolałabym mieć drugą cesarkę, chyba dlatego że to już znam. Wcale nie marzę o przeżyciu porodu siłami natury ale jak czytam wypowiedzi psychologów to myślę że jestem może jakoś mało ambitna.. :)

    • Ja tam się nie czuję bardziej ambitna tylko dlatego, że (jakimś cudem) udało mi się urodzić naturalnie. I nie ma mowy, żebym miała to powtórzyć. To decyzja MATKI – psychologom nic do tego ;)

  • justyna

    Cale 9 mies.chcialam urodzic naturalnie.nagle zaczeto wywolywac mi porod , co nie poskutkowalo niczym poza moimi bolami i skurczami i tym,ze cora w brzuchu bez wod plodowych wyginala sie jak szalona.czulam,ze jest wszystko nie tak,ale nikt nie chcialsluchac lato urlopy jeden anestezjolog na caly szpital i ani jednego usg zeby spr co dzieje sie z dzieckiem.po 10 godz i mojej prosbie zeby mnie zabili i wyjeli dziecko lekarz wlozyl cala reke i w ciagu 10 sekund zdecydowal o cesarce.okazalo sie,ze mala miala caly czas sztywne stanie glowy! Jak dzwonili po anest. To modlilam sie zeby byl wolny.za 10 min cora byla juz na swiecie.lekarz przeprosil mnie i partnera. Co z tego? Gdyby dziecku cos sie stalo zadne przeprosiny nie mialy by znaczenia.moje podejscie? Nigdy wiecej naturalnego porodu.nie kosztem zdrowia i zycia dzieci. Przez chwile nie myslalam o sobie.to nie bylo dla mnie wazne. Nie zniechecam.opisuje moja prawdziwa historie.pozdrawiam

  • Agnieszka Kulczycka

    My mieliśmy termin 26 maja, zaplanowaną cesarkę na 20 maja a 6 maja o 5 rano zaczęły się skurcze i kiedy wieźli mnie na salę operacyjną miałam już 3 cm rozwarcia a skurcze co 10 minut. Czyli w sumie…2w1?

  • Aga

    Moją małą łaskawie wyjęli mi z brzucha po 12 godzinach męki, podwójnym znieczuleniu, cewnikowaniu bo pęcherz mi się zablokował, kroplówkach, rozciąganiu mięśni pochwy w trakcie skurczy, że nie wspomnę szeregu akrobacji ordynowanych przez upartą panią doktor. Położna wystraszona szeptała do męża „poród nie postępuje, tętno dziecka spada”. Dopiero jak mąż zrobił awanturę i pobiegł po ordynatora na konsultację, to zrobili cc. Mała dostała 1 pkt! Tylko za akcję serca bo nie oddychała, urodziła się z ciężką zamartwicą, bo zasrana pani doktor uparła się na sn. A dziecko było źle ułożone, tylko zbadać jej się nie chciało. I kto potem zbiera konsekwencje decyzji leniwego, niedouczonego lekarza? Rodzice. Na szczęście mała rozwija się prawidłowo ale do roku nie było wiadomo, jak będzie. Nie mam zamiaru opisywać tego co codziennie się przeżywa, wizyt u specjalistów i ciągłego lęku. 4 lata później urodziłam synka cc na żądanie. W szpitalu lekarze próbowali mi utrudniać ale moja historia zamykała im buzie. Mały dostał 10pkt, cesarka w 40tc. Każda matka niech podejmuje decyzję jak urodzi sama. Ja po pierwszym porodzie powiedziałam, że sn to już nie dla mnie bo pewnie zwariuję im ze strachu i o współpracy nie będzie mowy

    • Aga, bardzo Ci współczuję „jakości” pierwszego porodu.. Właśnie tak sobie wyobrażam poród sn w szpitalu publicznym, dlatego przyrzekłam sobie, że jeśli będę kiedykolwiek rodzić, to tylko cc. Widziałam od groma dzieci z niedotlenieniem mózgowym spowodowanym porodem sn i naprawdę mi się odechciało takiego głupiego ryzyka, skoro można je zniwelować cc i urodzić maleństwo bezpiecznie.

  • Aleksandra

    Moja historia: jak każda z Was zmagałam się z decyzja czy sn czy cc. Co prawda miałam wskazania do cc (kardiologiczne) ale książkowo i wg widełek nfz moja wada się nie kwalifikowała pod bezwzględne cc. Pierwszy gin namawiał mnie na sn i do pewnego momentu byłam na to rozwiązanie zdecydowana. Jednak po pewnym czasie, kilkunastu wizytach kardiologicznych nabierałam wątpliwości. Pierwszy gin napierał nadal na sn wiec go zmieniłam na innego, bałam się ze będzie to sn na siłę. Drugi widząc badania serducha powiedział że cc mi nie zrobi, bo w szpitalu nie było zaplecza kardiologicznego więc w razie czego będzie problem ale wsyłał mnie do kolegi. Trochę niepewności i płaczu było (to moje pierwsze dziecko). Ale ostatecznie w 39 tc wylądowałam na patologii ciąży, zrobiono mi wszystkie badania i nawet zostałam zapytana o to w jaki sposób ja widzę rozwiązanie ciąży. Czytając wszystkie historie porodowe, mając na uwadze zdrowie bobasa i wcześniej przebytą operacje wyrostka – cc wydawało mi się najlepsze i najszybsze. I tak na koniec 40 tc została ona zaplanowana, rano jak wstałam odeszły mi wody, wiec bobas chyba też był zgodny ze już chce na nasz świat :) Najbardziej w cc bałam się znieczulenia, ale bardziej boli mnie ukłucie znieczulające u dentysty, póżniej te historie o „wyciąganiu dziecka z brzucha” – nic takiego nie czułam. Wszytsko dla mnie trwało chwilkę i zobaczyłam bobasa. Dostał 10 pkt, 4kg i wywieźli do z sali. Później mnie pozszywano i z lekkimi „trzęsawkami” wylądowałam w sali po operacyjnej – podobno normalna na „trzęsawka” po wszystkim. Największym dla mnie minusem było że nie dostałam dziecka ja ani mąż do kangurowania, w tym szpitalu nie było takiej możliwości. Tak samo jak nie było możliwości by mąż był przy cc. Trochę pewniej bym się czuła. Cesarkę miałam rano ok 10:30 a następnego dnia sie podniosłam, bólu nie czułam widocznie dawali dobry towar znieczulajacy (dostawałam go przez prawie 24h). Jedynym problemem przy wstawaniu jaki miałam to były silne zawroty głowy i spadek ciśnienia (90/50). Dostałam też kolki jelitowej – to najbardziej bolało. Przy chodzeniu miałam jakieś obawy że szwy puszcza :) Wsatwało mi się łatwiej niż po wyrostku. Trochę mnie ciągnęły szwy ale tragedii nie było :) W 4 dobie już bez problemu nosiłam dziecko i je odkładałam. Jedynym dla mnie minusem cc to ze nie ruszyła u mnie laktacja, ale podobno tu reguły nie ma, i blizna – pewnie ze jest nisko, normalnie jej nie widać jednak ją mam. Mam tylko jedną rade dla mam decydujących się na cc, jeśli w szpitalu jest zasada ze już pierwszej nocy po cc dają dziecko to warto na ta pierwsza noc załatwić sobie położna :)

  • Ela

    Ja na szczęście miałam mądrego lekarza i jak dziecko w 35 tc sie nie odwróciło, to lekarz stwierdził, że juz nie ma szans na odwrócenie i wpisał mi w karte ciązy cc ze wskazań. Zabieg odbył sie bardzo szybko, bo odeszły mi wody i miałam częste skurcze. Niestety nie dostałam dziecka przez cały dzień, nie mogłam tez karmic w pierwszej dobie a pokarmu miałam aż za dużo. Teraz mały jest alergikiem. Znajoma rodziła niedawno i tez miała cc. Opowiadała, że teraz dzieciom po cc podawany jest preparat FFbaby, który kolonizuje w przewodzie pokarmowym dobre bakterie, identyczne z tymi jakie dzicko powinno nabyc przechodząc przez kanał rodny czy przytulając sie do skóry matki. Chroni to przed zakazeniami, nabyciem flory szpitalnej czy problemami brzuszkowymi, zmniejsza tez ryzyko występowania alergii u maluszka.

  • Edyta

    Cesarkę ze względu na ułożenie pośladkowe (z wyprostowanymi nóżkami!!!), przyjęłam jak błogosławieństwo (paniczny strach przed porodem naturalnym). W miarę szybko doszłam do siebie.

    Za około 2 miesiące następna cesarka- tym razem przez bardzo brzydkie żylaki w miejscu, w którym ich sobie przed ciążami nie wyobrażałam… Pewnie będę tym razem dłużej do siebie dochodzić, ale nie zamierzam się spierać z lekarzami…

    W razie zarzutów ze strony przeciwników cc mam ‚wymówki’, ale tak naprawdę ich nie potrzebuje. Nie chciałam rodzić naturalnie. Powód: ciężkie bóle miesiączkowe (na szczęście nie zawsze!). Jednego razu tak mocne, że myślałam, że ‚zejdę’. To wtedy właśnie zaczęła się panika, po myśli: ‚to pewnie nic w porównaniu z bólami porodowymi’. Nie spróbowałam sprawdzić empirycznie i nadal przy tym obstaję. Ale to rozwiązanie dla mnie. Reszta matek powinna zdecydować o rozwiązaniu dla siebie.

    I zgadzam się z Hanią- powinno być więcej możliwości wyboru dla matek w tej kwestii. I mniej nacisku bądź potępienia…

  • Kasia

    U mnie cesarka spowodowana była spadającym tętnem dziecka. Ostatecznie okazało się, że Mały był owinięty pępowiną. Dzięki szybkiej reakcji lekarza wszystko skończyło się dobrze, Tyle, że ja cesarki na życzenie nie zrobiłabym sobie nigdy w życiu. Miałam powikłania – 2 dni gorączki i ból całej górnej połowy ciała, dreszcze, zaburzenia oddechu. Jednym słowem – Masakra. Przy drugim dziecku będę chciała spróbować naturalnie, choć gdybym miała wskazania to oczywiście cesarki nie wykluczam.

  • Pingback: Nagość rodzica, a dziecko. | o Matko WaRiatko!()

  • Pingback: Tokofobia, czyli strach przed porodem. | o Matko WaRiatko!()