By 

Gdy prawa ojca nie mają żadnej wartości.


Warszawa. Rok 2008. Druga randka. Ciąża. Cóż, zdarza się…

A. nie jest pewna czy M. jest ojcem. Rozważa aborcję, ale M. przekonuje ją, aby urodziła dziecko, którym całkowicie się zajmie jeśli jest jego, a nawet jeśli jego nie jest, to postanawia A. wspierać, aby jej niczego jako samotnej matce nie brakowało. Mógłby uciec, odwrócić się. Pójść na łatwiznę. Ale zamiast tego postanowił postąpić odpowiedzialnie – jak na prawdziwego mężczyznę oraz ojca przystało.

Urodził się Mateusz, faktyczny syn M.

A. oraz M. dokonują przez rok próby wspólnego mieszkania, ze względu na małego Mateusza. Nie wychodzi. Oczywiste jest, że poza dzieckiem nic ich nie łączy – ale mimo to A. nalega na ślub. M. się nie zgadza – doskonale wie, że ślub nie pomoże tam, gdzie brak jest jakichkolwiek uczuć.

M. się wyprowadza.

M. wie, że w wieku przedszkolnym dziecko bardzo potrzebujemy matki. Wraz z A. ustalił, że Mateusz będzie mieszkał z nią do skończenia 7 roku życia, a kiedy przyjdzie czas na szkołę, przeniesie się do M., który bierze na siebie odpowiedzialność za edukację dziecka. Oczywiste było, że będą się dzielić opieką w weekendy oraz wakacje. Życie układało się normalnie, jak w każdej rodzinie, w której rodzice nie mieszkają razem.

Tak było przez 2 lata.

A. nie chciała dłużej łączyć życia osobistego oraz pracy z opieką nad małym dzieckiem. M. miał zabrać ich syna do siebie. Nawet się nie zastanawiał, Mateusz zamieszkał z nim, a on doskonale sobie radził w roli samotnego ojca.

Przez lata relacje rodziców były poprawne.

Aż do czasu gdy M. związał się ze swoją obecną żoną, zaczął układać sobie życie i zaczął być prawdziwie szczęśliwy. Pomimo problemów, które stwarzała A. – M. próbował naprawić ich stosunki, dla dobra Mateusza, przy pomocy profesjonalnych mediatorów oraz Ośrodka Pomocy Kryzysowej. Niestety nie przyczyniło się to do naprawy ich relacji.

Sąd wkroczył w ich życie w 2014 roku.

M. nie miał wyboru. Musiał złożyć w sądzie wniosek o uregulowanie kontaktów oraz usankcjonowanie stanu faktycznego czyli tego, że Mateusz mieszka przy nim. W odpowiedzi na to, A. nie wyraziła zgody na wcześniejsze wysłanie dziecka do szkoły, pomimo że Mateusz przeszedł pozytywnie wszystkie testy kwalifikujące go do rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie. M. próbował uzyskać sądowe postanowienie pozwalające synowi pójście do pierwszej klasy w wieku 6 lat, w odpowiedzi na co, A. złożyła wniosek o przyznanie jej opieki nad dzieckiem.

Pierwszy dramat rozegrał się w lutym tego roku.

Mateusz nocował w weekend u A. Zadzwonił do M., co A. się nie spodobało. Gdy nie chciał oddać telefonu, A. złapała syna za szyję i siłą próbowała wyrwać telefon. Zdarzenie to zostało potwierdzone przez psychologa przesłuchującego chłopca i są również dowody w postaci obdukcji. Stało się oczywiste, że A. sobie nie radzi i stanowi zagrożenie dla dziecka. Od tego czasu M. nie zgadzał się na samotne widzenie matki z synem. Został złożony formalny wniosek o zwolnienie z obowiązku kontaktów Mateusza z A. na czas sprawy. Wniosek został oddalony. Tak samo jak kolejny – o ustalenie kuratora towarzyszącego w spotkaniach matki z dzieckiem.

Ustalenia sądu.

Na rozprawie o ustalenie opieki nad Mateuszem, sędzina nie zainteresowała się tym co wydarzyło się w lutym. Nie wzięła również pod uwagę zeznań świadków powołanych przez adwokata M., a sam M. przestał być dla sądu wiarygodny, ponieważ po owym dramatycznym zdarzeniu nie pozwalał A. na samotne widzenie się z synem. Za to sędzina nie uznała warunków lokalowych u M. za lepsze, w związku z tym, że w mieszkaniu M. (w którym Mateusz miał własny pokój) mieszkało również drugie, 7 miesięczne, dziecko M.  A. zamieszkiwała kawalerkę. Ale w końcu to MATKA. Nic innego się nie liczy. Nawet zdanie i życzenia samego Mateusza. W czerwcu tego roku sąd przyznał opiekę A.

Zgodnie z prawem...

Dziecko zmienia opiekuna pod nadzorem kuratora. Natomiast M., (podczas spotkania Mateusza z A.) został napadnięty przez dwóch towarzyszących A. potężnych mężczyzn, udających policję, a Mateusz został wciągnięty do samochodu i wywieziony w rodzinne strony A. Jednak ponieważ to A. ma legalne prawo do opieki nad dzieckiem, to oczywiście w tej sprawie nie można nic zrobić i nic nikogo nie interesuje. Poza tym są wakacje, kto by sobie głowę jakimś szczęściem dziecka zawracał w tym czasie…

Dwie minutowe rozmowy.

Tyle od tego czasu mógł porozmawiać M. ze swoim synem przez telefon. A. wygraża M. odebraniem praw rodzicielskich. Mateusz żyje w traumie. M. jest załamany, obawia się o zdrowie syna – zarówno fizyczne jak i psychiczne. Poza tym tęskni. To u niego Mateusz od najmłodszych lat miał bezpieczną przystań, odpowiedzialne wychowanie, troskę i miłość.

I nie można zrobić nic.

Nic, poza nagłośnieniem całej sprawy. Uświadomieniem społeczeństwu, że nie zawsze dziecko powinno być z matką. Że prawa ojca są równe. A najważniejsze jest bezpieczeństwo i szczęście dziecka. Zapytacie pewnie, co my możemy zrobić w tej sprawie? Dla mnie ona jest po części osobista, bo historia dotyczy osób mi znanych. To co ja mogłam zrobić, to pomóc w jej nagłośnieniu, poprzez opisanie jej na blogu. To co Wy możecie zrobić, to puścić ją dalej w świat, żeby Mateusz jak najszybciej mógł znaleźć się w bezpiecznym domu z kochającym go ponad wszystko ojcem.

I o to właśnie dziś Ciebie proszę – udostępnij tę historię.

 

Niestety prawda jest taka, że:

Sądy przy braku porozumienia między rodzicami dotyczącemu sprawowania opieki nad dziećmi powierzają dzieci jednemu z rodziców (art 58 kro), ograniczając władzę rodzicielską drugiemu. Najczęściej, bo w 97% przypadków pieczę obejmuje matka, niezależnie od tego czy zachodzi uzasadniona obawa czy będzie realizowała postanowienia sądu dotyczące kontaktów ojca z dziećmi czy nie. (…) Politycy i urzędnicy od wielu lat są informowani o patologii w sądach rodzinnych, o absurdalności przepisów prawnych i nierównym traktowaniu ze względu na płeć w sprawach rodzinnych. Urzędnicy i politycy odpowiadają, że nie widzą problemu, a jeżeli nawet go zauważają to ich dotychczasowe działania kończyły się na obietnicach. Problem jest bardzo istotny i ma duży oddźwięk społeczny, osoby które nie zostały nim osobiście dotknięte problemu nie rozumieją i najczęściej go ignorują.

CSOPOID

Zbyt często w Polsce ojcowie są dyskryminowani, a dzieci im odbierane lub kontakt z nimi ograniczany i utrudniany. Dzieci, dla których dobra sąd powinien orzekać w sprawie, często zostają pokrzywdzone i muszą wychowywać z wieczną walką rodziców w tle. Zdarza się nawet, że przez bezpodstawne pomówienia ojcowie zostają skazani na karę więzienia i nieraz latami muszą udowadniać swoją niewinność tylko dlatego, że matki w swoim postępowaniu kierują się nie szczęściem ich dziecka, ale żądzą zemsty, żalem i nienawiścią.

Ponadto:

Statystyki mówią, że mamy w Polsce zaledwie 3 % ojców, którzy mają przyznaną wyłączną władzę rodzicielską. Ok 30% dzieli ją z byłą małżonką. Czy to znaczy, że pozostali ojcowie są do niczego? Że nie chcą wychowywać swoich dzieci?

Wysokie Obcasy

No właśnie. Czy ojcowie z nieudanych związków są do niczego? Czy musi być tak, że sądom się nie chce, a matki niezależnie od sytuacji są gloryfikowane? Patrząc na Żabkowego tatę – ojca, którego Żabek bez cienia wątpliwości potrzebuje tak samo bardzo jak mnie, wiem że prawa ojca – dobrego ojca – są tyle samo warte co prawa dobrej matki. A każdą matkę, która próbuje ograniczyć prawa ojca swojego dziecka proszę – zastanów się, dla czyjego dobra działasz.

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

gorączka
Jak mierzyć dziecku temperaturę i jak radzić sobie z gorączką?
September 14, 2017
elektroniczna niania
A kto pilnuje Twojego dziecka nocą?
September 04, 2017
24 tydzień ciąży
21 – 24 tydzień ciąży.
August 22, 2017
komentarze dzieci
Bezpośrednie komentarze dzieci.
August 10, 2017
różnica wieku
Idealna różnica wieku.
August 08, 2017
Co trzeba wiedzieć o karmieniu piersią?
August 03, 2017
Gdzie spędzić wakacje z dzieckiem.
August 01, 2017
Jak przetrwać wakacje z Przedszkolakiem?
July 04, 2017
płeć dziecka
Wolisz chłopca czy dziewczynkę?
June 29, 2017
  • Stanowczo za dużo jest takich historii…

  • udostępniłam u siebie oczywiście.

  • Natalia Dymowska,znam aż to za dobrze… Niestety od lat nic się nie zmienia.

  • ..I szybko się nie zmieni…u nas w sądach jakąś zasciankowosc panuje..ze niby zawsze dziecku jest lepiej z matką – nawet taka która znęcanie się psychicznie czy fizycznie nad dzieckiem..

  • Czasami mam wrażenie,że tam to się akurat o dziecku najmniej myśli

  • Właśnie sztampa lecą i tyle..żeby jak najszybciej sprawa zeszła…eh szkoda słów..

  • sądy swoja drogą ale niech się złośliwe i upierdliwe matki ogarną bo robią krzywdę przede wszystkim dziecku!!!!

    • nazir

      Ale za to maja zrodlo utrzymania w postaci alimentow. I to jest argumentem zeby walczyc o dziecko, a dokopanie bylemu bezcenne… niestety

  • W Szwecji to samo. Sredniowiecze jakies. Moj maz walczy o swojego syna juz od 5 lat (maly ma 6) i dopiero w zeszlym roku rozne instancje zaczely brac na powaznie to co mamusia wyprawiala wlacznie z porwaniem i psychicznym znecaniem sie nad dzieckiem… Smutne to.

  • Na chore z nienawiści matki nie ma co liczyć, natomiast to, że prawo stoi za złośliwymi matkami dla mnie jest nie do pojęcia.

  • To działa w dwie strony. Matka sama wychodzi z inicjatywa aby ojciec sie udzielał a on nie ma nigdy czasu, przyjezdza na 3 h w miesiacu a na skype po 3 minutach juz sie narozmawiał. A potem sprawa w sądzie, bo matka utrudnia…

    A dlaczego ma nie stac za matka, ktora przez kilka lat (razem z dzieckiem) byla traktowana jak scierka do podlogi?

    Poza tym kazda sprawa jest indywidualnie rozpatrywana, wiec uwazam.artykul za niedokladny.

    • Takich ojców,którzy są w podobnych sytuacjach faktycznie poszkodowani to ja znam tylko z opowiadań ( nie mówię, że nie istnieją) …. Za to takich, którzy nie myślą nawet o pomocy w utrzymaniu, wychowaniu, a nawet nie zabiegają o widywanie się z dzieckiem przez kilka lat-później za to są obcym dla dziecka człowiekiem,który głośno krzyczy jaki to on biedny, bo mu się kontakt utrudnia – znam sporo. Hipokryzja w czystej formie..

    • Ale ten ojciec miał czas… To matka nie chciała opiekować się dzieckiem. Nie wiem, co jest niedokładnego w tym artykule… Historia jest dość dokładnie opisana..

    • Beata Majda

      Zgadam się w 200%

  • W tym wypadku jestem zdecydowanie za opieka ojca. Smutne,ze sady nie patrza na dobro dziecka. Ja mam z kolei sytuacje gdzie ojciec corki pije,rozstalismy sie po tym jak mnie pobil ale gdzie tam,w koncu jest osoba nieslyszaca wiec to niemozliwe,a ja na pewno jestem kolejna zlosliwa matka. Walcze zeby nie mogl corki zabierac do siebie bo zwyczajnie sie boje. Kontaktow nie utrudniam,widuje sie z nia dwa razy w tyg. Poki co w mojej obecnosci.

  • Jaką trzeba być płytką by grać dzieckiem…., a krzywdzi się tylko dziecko..:(

  • To pogrywanie dzieckiem, manipulowanie dowodami przynosi szkodę tylko dziecku.

  • Małgorzata Kasiorkiewicz

    Przykre, bardzo przykre. Wychowuję syna w pojedynkę, 400 km od miejsca zamieszkania ojca. Nie miałam innego wyjścia. Czasem nawet taka odległość nie gwarantuje spokoju.
    Wierzę, ze Pan M. i mały Mateusz odnajdą spokój i kiedys znów uda im się być razem. Trzymam kciuki!

  • Gdy #PrawaOjca nie mają znaczenia – 1. miejsce w dzisiejszym rankingu #BlogowyCzwartek: http://t.co/ZnrLICk3qO

  • Magdalena Gajewska

    Polecam kontakt z osobami ze strony wlascicielka.pl – znam dobrze środowisko walczących ojców, pomogą!

  • Udostępniam dalej!

  • koczita

    to milosci jak zwykle ze strony faceta nie bylo… znalazl niby milosc ale watpie by w jego zwiazku ukladlao sie lepiej niz w pierwszym przynajmnij nie na zawsze… nieodpowiedzialny wiec nie dziwota ze sad stoi za matka.. bo znam facetow co wychowuja swoje dzieci wlasnie na mocy wyrokow sadu i sprawa jest jasna a patologia jest wtedy jak sad jednak daje zbytnie prawo ojcu a ojciec wystepuje tylko o widzenia bby na zlosc matce zrobic… nie z milosci do dziecka

    • nazir

      Piszesz przez pryzmat wlasnych doswiadczen ? Jesli ta historia – pisana przez kobiete do Ciebie nie przemawia to nie jestes matka tylko wlascicielka. sorry. Wy zawsze idziecie do lozka z milosci ? Buhahaha… Facet nie byl pewny ze to jego dziecko (ona tez) a jednak wzial odpowiedzialnosc. Takie zasciankowe myslenie sprowadza dziecko do roli przedmiotu

  • Dlaczego mnie to nie dziwi… dlaczego? Udostępniam dalej i życzę sporo wytrwałości.

  • To bardzo smutna historia, mam wrażenie że tu działają jakieś stereotypy że u mamy zawsze najlepiej, a kurcze nie zawsze, powinno się z tym zerwać i do cholery i zwracać uwagę na fakty w sprawie a nie iść ślepo drogą innych bo 97% matek ma prawa do dzieci to ja też przywalę prawo matce, a co! paranoja! udostępniam.

  • Trzymam kciuki za M i Mateusza. Poinformuj nas jak już sprawa się skończy, chociaż pewnie będzie ciągła się latami…

    • Jasne, będę informować na bieżąco jak się sprawa toczy.

      • nazir

        A jaki to Sad? W jakim miescie jesli to nie jest tajemnica

  • Oto #TekstMiesiąca w ramach rankingów #BlogowyCzwartek za sierpień. @omatkowariatko i #prawaojca: http://t.co/ZnrLICk3qO

  • Warto przeczytać! http://t.co/RNw0sM4f9M

  • Szczepankiewicz Jarosław
  • Łukasz Kołton

    Ja również musiałem się przeczołgać przez polskie sądy. Historia moja i mojej córci w linku: http://fakty.interia.pl/raporty/raport-jak-zapobiec-katastrofie-demograficznej/opinie/news-dzieci-i-ojcowie-w-polsce-maja-naprawde-ciezko,nId,1445863

  • Marcin Kowalewski

    Wydaje mi się, że nie czasami. Tylko częściej tatowie są bardziej wartościowymi rodzicami :)