By 

Prawdziwy mężczyzna


Dzięki Bogu powoli odchodzi w zapomnienie przekonanie, że prawdziwy mężczyzna to ten twardy typ co to do domu wypłatę przynosi i nic poza tym nie robi. A dziećmi to zaczyna się interesować w momencie, gdy już może razem z nimi bawić się kolejką lub jeździć na quadzie.

Dziś już wiadomo, że prawdziwy mężczyzna nie boi się ścierki, odkurzacza, żony w połogu, kupy w pieluszce czy wyparzenia laktatora (w dodatku wie co to jest i do czego służy!).

Nie wyobrażam sobie, by ojciec nie chciał przytulić i przebrać swojego dziecka, wykąpać, powygłupiać się do niego i bujać godzinami, gdy nie może zasnąć.
Nie wyobrażam sobie też by nie chciał być przy narodzinach swojego dziecka, żeby nie widzieć żony w – nie oszukujmy się – mało korzystnym świetle… Nie wyobrażam sobie, by zaraz po porodzie nie robił (zamawiał, organizował..) śniadań, obiadów, kolacji, nie przynosił kawy, herbaty, soków, podczas gdy żona jeszcze dochodzi do siebie po trudzie narodzin…

A tak naprawdę, wychodząc za mąż, czy też wiążąc się z danym mężczyzną nie możemy mieć żadnej pewności co to będzie w momencie gdy na świecie pojawi się potomek. Myślę, że nawet największa miłość może zgasnąć, jeśli mężczyzna nie okaże się mężczyzną prawdziwym.

Ja sama do tej pory nie byłam świadoma ile szczęścia mam i to tuż pod nosem. Bo mój Szanowny Małżonek w chwili próby okazał się stu-procentowym, najprawdziwszym mężczyzną. Moją skałą. Bo tylko dzięki Niemu, przez te wszystkie trudy, baby-bluesy i inne depresje udało mi się przejść. Bo wytrzymał moje wrzaski na sali porodowej i dał sobie prawie połamać rękę, ale mnie nie puścił. Bo biega na drugie piętro w kółko z kuchni, żeby spełnić moje zachcianki żywieniowe. Bo wie do czego służy pralka i nie boi się jej użyć. Bo jak po raz n-ty zostawię telefon w samochodzie, to mi po niego poleci. Bo nieważne, że jestem nieumalowana i jeszcze nie zrzuciłam wszystkich ciążowych kilogramów. Bo potrafi zrobić rosół…

A przede wszystkim dlatego, że jest najwspanialszym ojcem na świecie. I nie boi sięsynowskiej kupy, niezależnie od pory dnia czy nocy. Bo nie wstydzi się wygłupiać i całować małe stópki.

I może być czasem nerwowo. I może być czasem gburek. To nic nie znaczy.

Spełnia moje marzenia, mój prawdziwy Mężczyzna, mój Szanowny Małżonek.

I dzisiaj w Twoje imieniny dziękuję Ci. Za to, że jesteś. Zawsze bądź.

KOCHAM najbardziej na świecie.

Ja i syn. xXx

 

 

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

Rodziców jest dwóch.
January 16, 2017
Rodzicielski rollercoaster.
November 25, 2016
dziecko woli mamę
Gdy dziecko woli mamę lub tatę.
November 23, 2016
#TOP7: powodów dlaczego warto wyjechać bez dziecka.
November 16, 2016
co rodzice robią w weekend
Co rodzice robią w weekend.
June 10, 2016
kłótnie rodziców
#TOP7: kłótnie rodziców – powody.
April 13, 2016
Czy jesteś dobrym ojcem?
March 14, 2016
Mamo, tato… nie krzycz proszę.
January 11, 2016
Blog parentingowy lat 50tych. #2
September 30, 2015
  • Aga

    Aż mnie oczy zaswędziały. Wzruszyłam się ogromnie. Taki mąż to prawdziwy Skarb, a człowiek wie, że u jego boku wszystko przetrwa i wszystko przetrzyma. Gratuluję tak cudownej rodziny.

    • Dziękuję, mam dużo szczęścia w tej kwestii :) I mam nadzieję, że mój mąż to przeczyta ;)

  • Patrycja

    Ja też mam takiego cudownego męża, aż czasem mi wstyd że sama jestem zgrzęda a on to musi znosić ;) tylko rosołu nie umie ugotować, ale za to steki robi lepsze od moich :)