By 

Przemyślenia Matki #1 – usypianie.


Godzina 20:00. Żabek na nogach od 08:20. Bez drzemki w ciągu dnia. 3/4 dnia na zewnątrz – dotleniony jak krowa na pastwisku. Dzisiaj powinien usypiać Szanowny Małżonek – ale biznesowa kolacja. Nie szkodzi, taki padnięty, usypianie nie powinno trwać dłużej niż kwadransik

O rzesz naiwna Matko Polko od siedmiu boleści! To Ty nie wiesz, że im bardziej zmęczone dziecko tym dłużej będzie zasypiać? Im bardziej zależy Ci na szybszym opuszczeniu sypialni dziecka, tym dłużej będziesz z niej wychodzić?!

Kuźwa. Zaraz po wejściu do łóżka zaczyna jęczeć. To nie jest dobry znak…

Intuicja od razu rozpoznaje tego typu znaki. Doskonale wiesz, że nie będzie łatwo, ale wciąż się łudzisz, że może nie masz racji. Jęknie jeszcze ze cztery razy i odpłynie. A Ty wtedy jako Matka-Ninja uciekniesz z sypialni licząc kroki, bo co trzecia deska skrzypi.

Jak to możliwe, że jeszcze nie padł?!

Jęczenie przeradza się w płacz i wędrowanie po łóżku. I teraz nie wiem, co robić. Uskutecznić rodzicielstwo bliskości, czy raczej ignorować przedstawienie. Ostatecznie najpierw ignoruję, żeby następnie próbować się przytulać. Tonacja nawet się nie zmienia.

I akurat dzisiaj musiał iść na tę kolację! 

W między czasie zaczyna się pojawiać irracjonalna złość w stronę Szanownego Małżonka. Bo przecież gdyby był w domu, to on by walczył. Albo nie walczył, bo być może to we mnie jest problem. Jęki i płacz zaczynają mnie niepokoić.

O Ty mały cwaniaku. Proszę spać!

Niepotrzebnie mnie niepokoiły. Mały test od razu sugeruje małą manipulację z przemęczeniem. Jak zaraz czegoś nie wymyślę to zwariuję. Zaczynam konkretną analizę:

  • Temperatura – jest ciepło. Ale bez przesady, wczoraj było gorzej. Nie jest przykryty, a kark nie jest spocony, więc nie w tym rzecz.
  • Pieluszka – świeżo zmieniona, kremem posmarowany tyłek nie powinien doskwierać.
  • Pragnienie – dopiero co wypił kakao i nie chciał wody.
  • Ciemność – nigdy nie była problemem…

Zapalam lampkę na stoliku nocnym – dla testu. I nagle nastała – CISZA!

Jest dobrze! Teraz tylko się nie poruszyć. I nie nawiązać kontaktu wzrokowego!

Siedzę jak posąg i czuję jak powoli cierpnie mi noga… Słyszę, że oddech mu się pogłębia. A mojej głowie zawitała zupełnie nowa myśl…

Ciekawe czy w lodówce zostało trochę wina…

Postanawiam przeczekać jeszcze 3 kołysanki zanim rozpocznę ewakuację. Tylko co z lampką? Zostawić włączoną i zaryzykować, że jak zaskrzypi deska, a małe oczka się otworzą to zobaczą wyrodną matkę w połowie drogi do drzwi? Czy zgasić, ryzykując że małe oczka przez powieki zauważą zmianę oświetlenia i zapewne nie będą zadowolone z takiego rozwoju wydarzeń?

Dobra, gaszę. Iiiiiii…. Cisza. Śpi mocno. Czas podnieść tyłek – kiedy on się zrobił taki ciężki? 

Kolano w ścierpniętej nodze strzyknęło mi jak korek z otwieranego szampana.

Fuck. 

Na moje szczęście nic się nie stało. Idę. A raczej hasam. Przeskakując jak zwinny zając (wielkości małej żyrafy) skrzypiące deski podłogowe. Na ostatnią nie trafiłam – skrzypnięcie. Zamieram. Słyszę jęk.

Fuck, fuck, fuck! 

   Ciiiiii Kochanie, mama tutaj jest, śpij…

Dobrze, że zgasiłam lampkę. Przynajmniej nie widzi, jak blisko jestem ewakuacji. Teraz znowu muszę odczekać 3 kołysanki. Oby wino czekało.

Stoję więc kolejne 5 minut. Kręgosłup nie jest zachwycony. Nudzę się jak mops. Czuję, że muszę to opisać, bo to co się dzieje w mojej głowie zalatuje absurdem.

3 kołysanki minęły. Zaciskam zęby. Otwieram drzwi. Dokonuję susa na korytarz. Przymykam drzwi. I oddycham z ulgą. W tym momencie słyszę pisk dochodzący ze schodów. Doskakuję do nich w sekundę i syczę:

   Kuźwa, Brownie, cicho bądź!

Czekam z przyspieszonym oddechem…

Masz szczęście mały futrzaku, że Żaba już mocno śpi, a Ty jesteś takim słodziakiem…

Biegnę do lodówki. Uf, na jedną lampę wystarczy…

YOU MIGHT ALSO LIKE

36 tydzień ciąży
33 – 36 tydzień ciąży.
November 17, 2017
torba do szpitala
Torba do szpitala – co zabrać do porodu?
November 13, 2017
Facet, a co Ty możesz wiedzieć?!
November 07, 2017
Baby Shower – fakty i mity!
October 27, 2017
#TOP7: Największych wrogów ciężarnych.
October 25, 2017
Ciąża, czterolatek i sezon infekcyjny…
October 23, 2017
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo
Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
October 16, 2017
tokofobia
Tokofobia, czyli strach przed porodem.
October 11, 2017
Czy drugie dziecko musi być trudniejsze?
October 05, 2017
  • jestes najlepsza :-)

  • Uwielbiam Twoje posty :) <3

  • U nas pięciolatek zasypia przy małym świetle i nie mogę go tego oduczyc, a młodsza córka zasypia w ciemności.

  • Adaś wczoraj też bez drzemki, przy tatusiu zasnął już o 19.00. Za to w nocy miał przeboje, ale ostatecznie obudził się wlasnie w tej chwili :-)

  • Hmm,bekowo napisane,jak zawsze! :D ale ja akurat nie mialam i nie mam takich problemow-Mlody od zawsze soal w swoim lozku,zasypial sam i w ogole jaka ze mnie wyrodna matka :p

    • Ja chcę być znowu wyrodną matką, zostawiającą młodego na „pastwę losu” – samodzielnego zasypiania ;) Ale Potwór nie daje szans ;)

    • 3mam kciuki!badz twarda! ;)

    • Moje tez od urodzenia we własnych łóżkach. Synu po roku, Wyderka po 7 miesiącach w swoim pokoju. Ale lubią zasypiać jak ktoś jest niedaleko ;-) I dlatego czasami i u mnie są takie usypiania jak u Matki :-D

  • Jakbym siebie widziała. Tyle, ze Mały (13mcy) zasypia w naszym łóżku i z niego po nakarmieniu (nadal piers) musze cicho się wydostać. . By nie skrzypnela żadna sprężyna, a potem na paluszkach z kapciami w dłoni. .

  • mi sie podoba :)

  • Super :-)

  • Super, jeśli chodzi o usypianie, światło, nasłuchiwanie oddechu, skrzypienie, ciche wymykanie się, hałasującego psa, to mam dokładnie tak samo! :-)

  • Kocham cię Haniu,opisałaś właśnie moją sytuację z przed jakiś 7 lat kiedy to mój pierworodny postanawiał co wieczór że tym razem doprowadzi matkę do szaleństwa,teraz jest i druga sztuka i tu cię zaskoczę-żadnego problemu z zaśnięciem usypianiem czy wyjściem z pokoju ale trauma pozostała i nadal skradam się niczym ninja:))))))))))heh

  • jakże mi to bliskie, realne prawdziwe co do cna… :D, skradam sie jak ninja w ciemnym pokoju w ręce klapki i otwieram drzwi z czułością lasera, gdy już ewakuacja zakończona sukcesem wypuszczam głośno powietrze …:p

  • mama za miastem

    Dokładnie jakbym widziała siebie. I podłoga też skrzypi jak wychodzę. Ostatnio się zastanawiałam czy w chwili sprawdzania czy na pewno śpi i ewakuacji ja w ogóle oddycham czy wstrzymuje, żeby było ciszej.
    A w salonie czuje się tak bezpiecznie, że od razu taniec radości uskuteczniam i marzę co to nie zrobię jeszcze po czym zalegam na kanapie i najczęściej się już z niej nie ruszam. hahahha

  • Małgorzata Kasiorkiewicz

    Ja od pewnego czasu, gdy dziecko zasypia, robię po prostu nic. Siedzę w ciszy, milczę, nie ruszam się :-) tak mi dobrze jest :-D

  • Paulina

    Haniu ciekawe dlaczego Żabek ma teraz problem z tym, że wychodzisz z pokoju…wcześniej zasypiał sam w pokoju, czy musiałaś zawsze poczekać aż zaśnie z wyjściem? Mój synek 7 miesięcy zasypia sam, tzn. ma smoczek i pozytywkę i kiedy już się naje do syta to mogę spokojnie wyjść nawet jeśli nie śpi i tak się zastanawiam, czy mu się to zmieni…brrrrr…aż się boję:) Wiem, że Żabek zaczął dłużej usypiać kiedy odrzucił smoczek, czy wtedy właśnie zaczęłaś przebywać w jego pokoju aż zaśnie? A w nocy gdyby się obudził to zasypia sam ponownie czy trzeba go utulić?

    • Od małego Żabek nie miał problemu z samotnym zasypianiem, aż zaczęły się akcje z odrzuceniem smoczka – od tego czasu nie możemy wyjść z pokoju aż nie zaśnie, czyli po 18 miesiącach… Noc przesypia całą, jedynie jeśli coś mu się złego przyśni i się przestraszy to muszę przyjść pogłaskać i uspokoić. Ale na pocieszenie, powiem Ci, że to ie jest zasada, więc być może wcale u Ciebie się nic nie zmieni – 3mam kciuki :)

  • <3

  • Super post, genialny, totalnie o mnie ;D i ta akcja ze skrzypieniem podlogi identyko.:D

  • Paulina

    no to widzę, że trzeba się cieszyć póki czas…z doświadczeń znajomych to moje dziecko, które samo usypia jest zdecydowanie rzadkością, siostra nie miała smoczka, za to było kołysanie w łóżeczku na biegunach, koleżanki noszą na rękach, w wózku, leżaczkach…ehhhh…no trzeba się cieszyć teraz..jak ja się cieszę, że jest ten blog!!! Skarbnica doświadczeń <3

  • Sabina Jaracz

    boski wpis! Dobrze, że śmiechem nie obudziłam mojego brzdąca ;)