By 

Reklama na blogu.


Moi Drodzy, chciałabym zasięgnąć Waszej opinii w dość kontrowersyjnym dla blogerów temacie – a mianowicie: reklamy na blogu. I tych „milionach”, które blogerzy na owej reklamie zarabiają.

Większość w Was pewnie zauważyła, że po prawej stronie pojawił się banerek. Mam nadzieję, że Was nie razi – jego umiejscowienie było przemyślane tak, by nie psuło mi całości. Reklama na blogu nie ma przecież psuć samego wizerunku bloga.

Durni nie jesteście, więc co jakiś czas widzicie, że pojawiają się wpisy mające charakter reklamowy. Nie wszystkie tego typu wpisy łączą się z wynagrodzeniem, ale nie będę ściemniać, że wszystkie są za uśmiech (tudzież barter).

I tak się zastanawiam, czy Wam to przeszkadza? Nie, żebym miała zaprzestać tych praktyk – rozumiecie, ja też muszę zarobić, żeby Żabek miał nową super-ekstra-zabawkę-którą-nie-będzie-się-interesował. Lub mleko. Chociaż jakby od tych reklam zależało jego żywienie, to byłby naprawdę smukłym chłopcem… Ale macierzyński się zaraz kończy, a Wy wiecie, że ja do pracy nie wracam…

Więc zanim jakieś oskarżenia zaczną lecieć w moją stronę, co zauważam, że często na blogach się pojawia, to pragnę podkreślić: wszystko co promuję, nawet jeśli dostaję za to piniądz, promuję bo wierzę, że warto. Jeśli uważam, że czegoś nie warto, to nie promuję. Oszukiwanie Was tylko by mi bokiem wyszło.

Nie wiem, czy mam zaznaczać, że coś co promuję jest wynikiem „umowy”, że jest to post sponsorowany – chcecie żebym tak robiła? Wydaje mi się, że reklama u mnie jest na tyle oczywista, że nie jest to konieczne.

Zresztą trochę też o to chodzi w takich miejscach, jak mój blog, że zarówno ja – jak i Wy – możemy sobie polecać różne rzeczy. Wręcz powinniśmy. Mnie zawsze bardzo ciekawi to co Wy macie do polecenia – już nie raz z Waszych propozycji korzystałam. A co za różnica czy ja – czy Wy – na tym zarabiamy „miliony” – dopóki jest to uczciwe?

Jak to powiedziała ostatnio moja przyjaciółka: „możemy zazdrościć, to jest naturalne, ale nie bądźmy zawistni…”.

Hania
About me

Apodyktyczna Defetystka. Maniakalna Choleryczka. ‚House Manager’, koordynatorka domowego zoo. Z wykształcenia marketingowca. Z zawodu blogerka i biznes-mama. Żona swojego Szanownego Małżonka. Trochę zwariowana, czasami sfrustrowana matka Żabka, którego imię Wojtuś. Zaplanowana, zorganizowana i wiecznie niewyspana.

YOU MIGHT ALSO LIKE

czy ciężarna powinna pracować
Czy ciężarna powinna pracować?
March 03, 2017
Jak wygląda praca blogera.
February 20, 2017
przedszkole
Przedszkole. Czy wysłać tam dziecko?
November 30, 2015
urlop macierzyński
Urlop macierzyński i co potem? Grzęda czy kariera.
October 31, 2014
spacer
Zawód: matka. #1 spacer z Szefem.
September 17, 2014
Dzięki, dzięki! Czyli ujawnienie się i parę słów na ten temat.
March 18, 2014
  • Hmmm jeżeli post miał zawierać coś więcej, niż tylko grafikę widoczną w miniaturce, to u mnie coś chwilowo chyba nie działa ;)
    Natomiast co do pytania „czy reklama na blogu jest rażąca dla czytelników?” – moim zdaniem to zależy od reklamy (czego dotyczy :) jeżeli wiąże się tematycznie z samym blogiem, to czemu by nie?) oraz od tego, w jaki sposób została przedstawiona. Dobrym przykładem może tu być zareklamowana przez Ciebie kawa – pozornie nie związane z macierzyństwem, ale w ciekawy i humorystyczny sposób obydwa tematy zostały ze sobą splecione, więc to nie razi :)
    Na pewno też wkurzające dla większości osób są reklamy tego typu, które ni z tego, ni z owego rozwijają się na pół stronki, zakrywając czytany artykuł – taka reklama raczej będzie razić ;)

    • coś się wysypało, pracuję nad tym :D

    • już powinno działać :))

    • tak, już działa :) no więc reklamowanie w taki sposób, jak napisałaś w swoim wpisie, nie powinno razić chyba nikogo (no chyba, że jakieś mega zawistne osobistości, które pewnie same nie wiedzą, skąd ta zawiść się u nich bierze), a co do zadanego w tekście pytania – wydaje mi się, że dodatkowe zaznaczanie, że post jest sponsorowany, jest zupełnie zbędne :)

    • połączenie przyjemnego z pożytecznym to dobre połączenie! :)

  • III

    Nie przesadzajmy z tym, że to takie zło. Rób swoje, a że dostaniesz za to jakiś grosz, to tylko się cieszyć. Maruderom i tak nie dogodzisz. Powodzenia

  • Ej młoda dla mnie możesz nawet swoja gołą dupe reklamować :D nie moj interes a włazić tutaj i tak będę :D buzkaxx

    • Hmm…Obawiam się, że moja goła dupa nie jest warta uwagi… Chociaż Szanowny Małżonek twierdzi co innego… ;D

      • Wiesz zauważyłam, że blogosfera jak i vlogosfera nie jest już taka sama jak kiedyś. Teraz jeżeli chcesz reklamowac jakies produkty ( już nie ważne, czy rzeczywiście je lubisz czy nie, czy za pieniądze czy nie) podświadomie czujesz, że musisz się jako tako „wytłumaczyć” z reklamy.
        Wiesz ja sama chce zrobić recenzje kocyka, który kupiłam na allegro, a który spisał się wyśmienicie. Napisałąm ot tak sobie do sprzedawcy czy nie miałby nic przeciwko temu, że napisze recenzje kocyka, który mi sprzedal. Był wielce zaskoczony i oczywiście sie zgodził.
        Widzisz tak to jest, że ludzie już Ci z jakiegoś powodu nie wierzą, że piszesz o cyzmś co na prawdę lubisz. Zawsze znajdzie się komentarz w stylu: ooo sprzedałaś się.

      • No i zapewne małżonek ma rację :D

  • Podpinam się pod koleżankę wyżej. Reklama kawy świetnym przykładem. Niby nie związana z macierzynstwem, a jednak każda z nas, a przynajmniej znacząca większość pije. Świetnie przedstawiona „dzienna porcja kofeinki” jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Czy tez sklep „na wieszaczku”. Jeśli włożysz w to tyle serca co wcześniej, to zarabiaj „miliony”, a raczej „MILIONY”. Będę zazdrościła z życzliwością i trzymała kciuki za więcej :-) Nikt głupi nie jest i wiemy, że jakieś profity z tego płyną, ale należą Ci się bo odwalasz kawał dobrej roboty! Pisz kobito i reklamuj (tylko nie na całą stronę) :-D

  • Izabela Stępień

    Jak reklama nie jest na całą stronę z uciekającym krzykiem i nie pojawia się przy każdym kliknięciu to dla mnie spoko.

  • kasia

    Nic a nic mi nie przeszkadza. Działaj sobie kobito i zarabiaj te „miliony” dla Żabka:)

  • Alicja

    Nie ma w tym nic złego, pokazujesz prawdziwe oblicze macierzyństwa i ja osobiście nie przestanę czytać Twojego bloga. :)
    Jeżeli zarobisz na tym, że potrafisz dobrze pisać to nic tylko chwalić. :)