By 

Skok rozwojowy, czyli kiedy aniołek zmienia się w potworka…


Intensywny rozwój dziecka w pierwszym roku życia objawia się stresem (zarówno dziecka jak i matki) i skokami rozwojowymi. Przy Żabku myślałam, że „gorzej być nie może”, dopóki nie przyszły bunty dwulatka i trzylatka. Teraz, przy małej Żabci, skoki męczą mnie równie mocno, ale już się tak nie przejmuję, bo wiem „z czym to się je”…

Pierwszy skok u Żabka.

Czyli jak Żabek miał 8 tygodni – jest bardzo zaplanowany i kalendarzowy jak mamusia. Oczywiście pierwsze 3 dni byłam przekonana, że chodzi o gazy i dlatego marudzi i nie chce ładnie spać. Przeklinałam espumisan, który nie działał wystarczająco. Niby prykał i nic. Dalej źle. Czwartego dnia, do mojej nieprzytomnej głowy, ok 3 nad ranem, wdarła się myśl: „dlaczego gazy przechodzą mu jak tylko wyjmę go z kołyski?”. Przecież kołyska nie wpływa na gazy. Również jak wezmę go na przewijak to przestaje marudzić. A jak je to w ogóle cud miód malina. Wtedy przypomniałam sobie jak to było w 5 tygodniu podczas skoku nr 1 (WRAŻENIA). Wtedy myślałam, że to skok wzrostowy i trochę dla odmiany przekarmiłam dziecko. Ale tamten to był pikuś! Trwał chyba ze 4 dni, a Żabek wcale gorzej nie spał. Teraz to jest coś. Trwa od tygodnia i jeszcze tydzień może nas czekać. Wczoraj myślałam, że było apogeum. Nie. Dzisiaj jest. Taki tam prezent na Walentynki. I obym jutro nie musiała pisać, że dzisiaj to była bułka z masłem..

Pierwszy skok u Żabci.

Wystarczyło, że stuknęło nam 5 tygodni, a dziecko się „zepsuło”. Pierwsze co zrobiłam, to upewniłam się, że właśnie na ten tydzień przypada pierwszy skok rozwojowy. Wcześniej dobrze śpiąca Żabcia w nocy nie mogła spać. Nie widziałam żadnego konkretnego powodu tego stanu rzeczy, ani nie wskazywało na refluks, ani na gazy. Poza tym nie chciała jeść. Dobrze było jedynie w ramionach Matki, więc Matka ramion nie szczędziła, co skutkowało tym, że Matka nad ranem przypominała już Zombie :)

Skok rozwojowy w pigułce – o co chodzi?

Chodzi o to, że własnie w tym czasie dziecko rozwija się bardzo intensywnie zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. A takie intensywne doznania powodują stres, który właśnie przekłada się na skoki. Skoki przychodzą w danym czasie jak w zegarku, a ponieważ są powiązane z rozwojem mózgu, to należy brać pod uwagę planowany – a nie faktyczny – termin porodu. Oznacza to, że dzieci urodzone, tak jak Żabek, tydzień po terminie przechodzą skoki tydzień wcześniej, dzieci urodzone tydzień wcześniej przechodzą je tydzień później.

1 skok – 5 tydzień – wrażenia:

Do tej pory większość dzieci je i śpi, a w 5 tygodniu następuje „przebudzenie”. Dziecko poznaje smak i zapach w całkiem nowy sposób, a to wszystko może być dla niego całkiem przerażające.

Na pocieszenie – w tym czasie dziecko może się zacząć (częściej) uśmiechać, a jego układ pokarmowy może poprawić funkcjonowanie, dzięki czemu dziecko może zacząć rzadziej ulewać lub mieć mniej gazów.

2 skok – 7 – 9 tydzień – wzory:

Dziecko zaczyna rozróżniać wzory w zapachach, smakach i dźwiękach. Zaczyna również panować nad ruchami, orientuje się, że jego ręce należą do niego, ale wszystko jest dalej przerażające, a ruchy nieskoordynowane.

Na pocieszenie – pojawiają się nowe umiejętności, takie jak podnoszenie głowy, kopanie i machanie kończynami, pierwsze próby uchwycenia przedmiotu, uważne przyglądanie się ludziom i przedmiotom, oraz uważne słuchanie – siebie i innych.

3 skok – 11 – 12 tydzień – niuanse:

Dziecko rozróżnia zmiany w tonie głosu i rozpoznaje nastroje, które mogą mu się udzielać – np. przerażenie rodzica. Łapie przedmioty obiema rękami i wkłada wszystko do buzi. Potrafi modulować swój ton głosu i może piszczeć na różne sposoby.

Na pocieszenie – następuje koordynacja oczu i głowy, dzięki czemu może śledzić ruchy przedmiotów i osób.

4 skok – 14 – 19 tydzień – wydarzenia:

Okresy marudzenia zaczynają się wydłużać, a ten może trwać aż 6 tygodni. Dziecko zaczyna rozumieć pewne zdarzenia i może łączyć dźwięki, typu „mama” czy „tata” :)

Na pocieszenie – może już się przekręcać z pleców na brzuch (lub odwrotnie) i próbować raczkować, przekłada przedmioty w rękach, uderza zabawkami i zrzuca je świadomie na podłogę. Poza tym rozumie słowa i może reagować na swoje imię, a także na swoje odbicie w lustrze.

5 skok – 22 – 26 tydzień – relacje:

To czas, gdy dziecko wkracza lęk przed rozstaniem (lęk sepracyjny), więc mama przez dwa miesiące nie chodzi do toalety SAMA. Rozumie relacje i może stać się nieśmiałe w stosunku do obcych, a także stracić apetyt i buntować się przy przewijaniu i przebieraniu.

Na pocieszenie – dziecko robi postępy w raczkowaniu, ma coraz lepiej skoordynowane ruchy, widzi różne powiązania i odległości. Może już samo siadać, chwytać „szczypcowo” – kciukiem i palcem wskazującym,

6 skok – 33 – 37 tydzień – kategorie:

Dziecko dzieli świat według kategorii. Jest świadomym terrorystą i wykorzystuje płacz by osiągnąć cel. Rozróżnia zabawki i żywe istoty. Burzenie jest dla niego lepszą rozrywką niż układnie. Może być zazdrosne o inne dzieci.

Na pocieszenie – przytula zabawki, robi (słodkie) minki, może rozpoznawać kształty.

7 (OSTATNI!) skok – 41 – 48 tydzień – sekwencje:

Testuje naszą cierpliwość. Najczęściej wypowiadanym słowem jest „NIE”. Sprawdza też naszą reakcję na swój bunt.

Na pocieszenie – naśladuje zwierzątka, próbuje wspinać się i chodzić, potrafi obsługiwać sortery i zejść tyłem z kanapy.

Praktycznie cały pierwszy rok jest jeden WIELKI skok.

Co możemy zrobić żeby go przetrwać? Nie brać do siebie płaczu dziecka – oczywiście reagować, głaskać, przytulać, nosić, wydawać niezrozumiałe dźwięki, strugać wariata – minutami, godzinami, nocami. Ale się nie przejmować, od marudzenia jeszcze nigdy nikomu nic się nie stało. Nawet od wycia. Jak już wychodzimy z siebie, to znaleźć kogoś na zastępstwo na parę minut (godzin, nocy…). Koncentrować się na uśmiechach. Śmiać z oczywistego terroru, jaki stosuje nasz mały potomek i z tego, że w nocy wstawało się 3 miliony razy. Tylko humor nas uratuje.

Czego możemy się w tym pięknym czasie spodziewać?

Przesypiało pół nocy, albo i całą?

Zapomnij. Ja po karmieniu przez sen o 23 wstawałam raz ok 4-5 (tylko na czas karmienia), a potem pobudka ok 7-7:30. Teraz? Płacze o 23. Płacze między 1 a 2 lub między 2 a 3 (uspokajanie trwa około godziny…), pobudka o 5 i żeby go przetrzymać choćby do 6:30 to co 15 minut trzeba wstawać i wtykać smoka w paszczę.

[Edit2017Z Żabcią też miałam już takie noce w pierwszym skoku, więc strach pomyśleć co będzie w kolejnych! Jednej nocy budzi się jedynie na karmienia o 23, między 2 a 4 i między 5 a 8, a innej nocy wstaję co 20 minut, żeby przytulić / dać smoczka / przytulić / itd.]

Będzie płakać i płakać i samo pewnie nie będzie wiedziało dlaczego.

Będzie chciało być noszone. Albo nie, będzie chciało być bujane! Albo nie. Nie ma pewnego sposobu na uspokojenie. Już nie. Chociaż przyznam, że suszarka nie zaszkodzi. Przynajmniej na czas ucieczki do kibelka za potrzebą.

Będzie chciało jeść więcej. [Edit2017: lub mniej.]

Mały terrorysta może się ostro domagać jedzenia, dopóki go nie dostanie. Nie ma negocjacji. Żabek jadł za dwóch. Za to Żabcia w tym czasie traciła na apetycie i nie zjadała całych przygotowywanych porcji.

Może zapomnieć tego czego się do tej pory nauczyło.

Czyli sprawi wrażenie lekkiego cofnięcia – tym nie trzeba się martwić. Za to jak będzie po wszystkim to cuda się dzieją i dziecko nabiera milion nowych umiejętności :)  W końcu właśnie po są te skoki.

Uzbrojona w wiedzę, że najgorsze dopiero przed nami:

  • Udam, że faktycznie nie negocjuję z terrorystami, po czym poddam się po pierwszej próbie.
  • Będę chodzić spać wcześniej na wypadek, gdybym miała zaznać porządnej dawki snu dopiero za rok.
  • Przygotuję Szanownego Małżonka na przechwytywanie dzieci po pracy. ZARAZ po pracy.
  • Poćwiczę biceps, żeby łatwiej było mi nosić Szanowną Żabkę po nocy, po pokoju.
  • Kupię dużo kawy. BARDZO DUŻO KAWY. I kubek termiczny.

Podczas skoków rozwojowych dzieci bardziej niż zwykle potrzebują bliskości i poczucia bezpieczeństwa ze strony rodziców. A rodzice, chociaż przemęczeni i często równie przerażeni jak dzieci, powinni pamiętać najważniejszą rzecz – TO MINIE :)

Load More
Something is wrong.
Instagram token error.

YOU MIGHT ALSO LIKE

drugie dziecko
Syndrom drugiego dziecka.
January 19, 2018
Pierwszy spacer – przyjemność i wyzwanie!
January 12, 2018
1 miesiąc życia dziecka. VOL.2
January 08, 2018
Skąd się wzięły imiona Żabek?
January 05, 2018
Wszechwiedzący czterolatek.
January 03, 2018
poród
Poród, czyli narodzin cud. VOL.2
December 20, 2017
Koniec bycia jedynakiem.
December 18, 2017
Nowy członek Ekipy!
December 18, 2017
Wstydliwa aprobata, czyli przemoc wobec dzieci.
December 05, 2017
  • Pingback: 8 miesiąc życia dziecka | o Matko WaRiatko!o Matko WaRiatko!()

  • Ania

    Genialne, przechodzę przez etap z pierwszym wykrzyknikiem… Poryczałqm się ze śmiechu

  • Czarownica

    Przyszłam sama sobie zazdrościć, że jestem przy ostatnim skoku ha!:) Ale dało się przeżyć dotychczasowe:) Ale ten się zapowiada nieciekawie…

  • O matko czyli ja juz mam wyjasnienie co teraz dzieje sie z moim Frankiem. Dzisiaj w nocy od 2:30-6:30 co odlozysz na 5 minut to zaraz bek. I nie wiadomo czego chce. Przewiniety, nakarmiony, ululany, odbite, brzuszke płaski. ALe płacze. Skok rozwojowy. masakra a niby miało byc tak pieknie z bobsem..

  • asik

    się uśmiałam :D śmiesznie czytać czyjeś doświadczenia i mieć wrażenie, że „to dokładnie jak u nas” PS. i też Wojtuś :) pozdrawiamy

  • Moja Droga, wiem, że skoki dają ostro w kość – każdy kolejny niestety coraz bardziej ;) Ale one mijają i dają czas rodzicom na naładowanie baterii w przygotowaniu na następny. Ale powiem CI, że fantastycznie przygotowują do tego co teraz ja przechodzę – „preludium” do buntu 2 latka! Teraz to są dopiero akcje ;) Ściskam i życzę wytrwałości!

  • Ewelina Kurowska

    Mamy zaszczyt przechodzić przez skok szósty. Jest ciężko, nie powiem, że nie. Oczy na zapalki, bezradność, ale przecież do czegoś to zmierza, prawda? Poprzednie skoki nie były specjalnie trudne ( no może przy piątym dostalismy w kość ). 8-9 miesiąc życia to już wyzwanie i zycze każdej matce cierpliwości i spokoju. Tego dziecko od nas oczekuje, bo skoro ono jest rozweszczane to rodzice muszą
    być wsparciem. :-)

  • Aleksandra Przybylska

    U nas teraz skok nr 6 – jest jazda bez trzymanki, stanie w lozeczku, placz i krzyk zeby go z tego tego lozeczka zabrac, rzucanie do tego spoczkkiem gdzie popadnie w ramch pokazania jaki jest nieszczesliwy i nie zadowolony nasz maly terorysta… moje co godzinne wizyty w pokoju i sila wytrzymalosci zeby dziecko uspokoic nie wyciagajac z lozeczka, itd itd… wytrwalosci zycze

  • Moje dziecię z nieustannie śpiącego aniołka stało się marudnym maluszkiem, który nie chce spać – teraz już wiem dlaczego. Och, a pomyśleć, że to dopiero pierwszy skok…

  • Dzięki :) Właśnie się utwierdziłam w przekonaniu, że Mojej córeczce nic nie dolega. To tylko pierwszy skok rozwojowy… dzień drugi. Uff… Teraz byle przetrwać ;)

  • Pingback: #TOP7: kroków do szczęśliwego macierzyństwa. | o Matko WaRiatko!()

  • Pingback: Ach ten przeklęty skok rozwojowy... | o Matko WaRiatko!()

  • Martyna K

    Jezusie Nazareński, dziś mijają dwa tygodnie od pierwszego w pełni marudnego dnia w ramach skoku nr 2. Płacz jest bez przerwy, jeżeli akurat nie śpimy albo nie żremy. W piątek syn skończy 8 tygodni. Podobno dziecko podczas skoku potrzebuje bliskości rodzica. A g… prawda, wzięcie na ręce i przytulenie to histeria. Ale zostawienie w łóżeczku to też histeria. Trzeba go non stop zagadywać, żeby przypadkiem nie zaczął płakać, bo wtedy to już przekichane. Coś na zasadzie „ZABAWIAJ MNIE, LUDZKI NIEWOLNIKU”. Na jeżdżenie wózkiem po przedpokoju daje się nabrać tylko do południa. I jeszcze mnie regularnie robi w konia po jedzeniu (co półtorej godziny w dzień), że niby się śmieje w głos i głuży, znaczy się „Jest super, mamo!”, po czym za 15 sekund następuje ryk, a ja zaczynam płakać razem z dzieckiem, bo bliżej mi już do pacjenta zakładu zamkniętego niż do zdrowego psychicznie człowieka. Plus jest taki, że w nocy śpi jak zabity, nawet do 6 godzin bez przerwy, a wiem, że mało która matka ma taki luksus. Chyba wydam pół zasiłku macierzyńskiego na elektryczną kołyskę, bo już mi noga odpada od suwania wózkiem po salonie w płonnej nadziei, że może jednak po południu też to jakoś zadziała, chociażby na chwilę. Nasza pediatra, która zna mnie zresztą od urodzenia, przepowiada mi, że przyjdzie taki moment kiedy będę chciała wyrzucić dziecko przez okno. Zostawię to sobie chyba na ten sześciotygodniowy skok. Współczuję Wam wszystkim, Matki kochane, i każdej z osobna.

    • Hahaha :D Trochę w ramach pocieszenia, powiem że każdy kolejny skok, przechodzi łagodniej – bo już wiesz i się coraz mniej przejmujesz :) A na dobicie dodam, że jak wejdziesz w bunt 2 i 3-latka to zatęsknisz za tymi skokami! Ale to się sama przekonasz… :D Ściskam, siły i wytrwałości Matko! Pamiętaj, każdy etap rozwojowy ma swój KONIEC! :)

  • Moj 5-latek tez od tygodnia jakis diabelski? ;)

  • Aleksandra Walencka

  • Jak ja nienawidzę tych skoków!!!! Właśmie chyba zaczynamy kolejny,bo synek dosłownie się do mnie przykleił i nie mogę go nawet na troche odłożyć,bo płacz…

  • Hehe nono:) Niemowlaczki są takie bezproblemowe :) A mówisz, że z trzylatkiem trudniej niż z dwu?! :O

  • Mój syn ma nieprzerwany skok rozwojowy, trwający 9,5 miesiąca

  • My mamy skok rozwojowy 5 latka – nadruchliwość level hard :P

  • Sabina Bindas

  • Moja córka ma 20 tygodni. Kiedy mogą pojawić się jakieś skoki rozwojowe? Czy jeżeli nie pojawiły się do tej pory to może być względnie spokojnie?

    • Być może pierwsze skoki rozwojowe masz już za sobą, nie u wszystkich dzieci są takie widoczne :) Ale jeśli kiedyś będzie miała wrażenie, że Ci się dziecko zepsuło, sprawdź czy jego wiek nie wskazuje właśnie na skok rozwojowy. A może będziesz tą Szczęściarą, co dopiero doświadczy buntu 2latka? ;)

  • O yeah! Skok numer 5
    Pogubiłam się już ile trwa, mam wrażenie, że nie śpię już wieczność… Do tego wyszedł ząb i wychodzi kolejny. Ale tak jak piszesz, tylko humor nas uratuje :-)

  • Nie u każdego dziecka skoki rozwojowe przechodzą tak zauważanie, co nie oznacza, że wszystkie dzieci nie są podłe ;) Ale nic się nie martw, dopiero bunt 2-3 latka doprowadza Cię do prawdziwego skraju cierpliwości ;) Chociaż, jest szansa, że skoro masz takiego Aniołka w domu, to nie będzie najgorzej! :)

  • Adam Potoczny

  • Powodzenia Kochani, skoki na szczęście mają do siebie to, że mijają. A wtedy to już jak ręką odjął! No i każdy kolejny jakiś taki łatwiejszy do zniesienia… :)

  • monika

    Ja oczywiście rozumiem, że to w ramach żartu (albo i nie O.O) piszecie o swoich dzieciach jako o TERRORYSTACH :) mi się moja dwójka też nie raz dała we znaki, ale trzeba zwrócić uwagę, że one to dopiero mają mega ciężkie zadanie przed sobą… krzyczą i płaczą czasami nie dlatego, że to skok tylko może coś boli, może matka przyciasne body ubrała, może zęby się próbują przebić – a to podobno najgorszy ból jakiego doświadczamy w swoim życiu i dzięki temu że nie pamiętamy pierwszych trzech lat to… nie pamiętamy :) ciężko jest takim maluchom wyrazić czego im potrzeba i robią to na wszystkie możliwe sposoby, często same nie wiedzą, czego chcą, wiedzą tylko, że chcą :). Zmiany jakie zachodzą w układzie nerwowym są tak gwałtowne, że one biedne nie mają bladego pojęcia co się z nimi dzieje wtedy… i trza empatii trochę drogie Mamy. Spójrzcie na to z tej perspektywy a nie, że ono NON STOP WYJE. I trzeba przytulać, a nie zostawiać wyjące w łóżeczku – niech się wyryczy. U dzieci, gdy płaczą bardzo silnie wzrasta poziom kortyzolu – hormonu stresu. Nawet jeżeli zostawimy je i w końcu przestaną wyć bo się zwyczajnie zmęczą, to ten poziom i tak jest mocno podwyższony. Ja wiem, że czasami sytuacje są bardzo skrajne i już nie sposób to wszystko znieść – tym bardziej gdy mama zmaga się z depresją, ale pomaga spojrzenie na dziecko z empatią, a nie z wyrzutem. Poza tym udowodniono, że rytm naszego serca może oddziaływać na fale mózgowe drugiej osoby – jeżeli trzymamy tego malucha i w głowie mamy tylko wielkiego WKU… (za przeproszeniem), to on też ma i „cziuje” (jak Adaś Miauczyński w Dniu Świra), „bo to igły są przecież” i koło się zamyka.

  • Natura jest podstępna! Sprawia, że zapominamy wszelkie przejścia około-noworodkowe, dzięki czemu zachciewa nam się później więcej dzieci… :D Siły Matko! <3

  • Nie ma za co Matko! Wiedza o skokach ratuje życie ;) Trochę to potrwa, ale wiesz co… Potem jest bunt dwulatka i to jest hardcore! ;) Siły Matko!!! <3

  • Siły Matko! <3

  • Sylwia Kowalska

    U nas 9tydzień i od 4dni jest kiepsko..spi po 5minut,na brzuchu zel,na rekach zle, o położeniu gdziekolwiek nie ma mowy…i tak tanczymy i czekamy az minie.dobrze ze chociz w nocy spi w miare sppokojnie….trzecie dziecko,dwoje starszakow chyba tego az tak zel nie przechodzilo,Antek jest wyjatkowy hehehe,az sie boje co bedzie dalej….
    dziękuję za artykuł,rozwial moje wątpliwości

  • Pingback: #TOP7: Uroki macierzyństwa... | o Matko WaRiatko!()

  • BB

    Jezu, 7 tydzień. Wlasnie pelna nadziei wyszlam z mloda na spacer, bo od rana marudzi. I ryk na cale osiedle. Na rece-ryk, do wozka-jeszcze wiekszy. Kocyk tak, kocyk srak – ryk. Po dwoch kolkach wokol bloku wrocilam do mieszkania jak do wiezienia i sie poplakalam z tym ryczacym dzieckiem na rece powstrzymujac chec wystawienia jej na balkon i zamkniecia drzwi. Padla z wyczerpania chyba albo z przerazenia na moj widok.

  • Marzena

    A u nas problem od tygodnia.Ciagle placz, zle na rekach,zle w wozku,przy piersi 5 minut apotem wyginanie i zlosci,jakby nie mogla uchwycic albo nie chciala sutka a jak probuje pomoc to wrzask,ktory ja zwalam na poczet kolki.Za to smoc z ka ssie jakby miala leciec rzeka mleka.czy to moze poprzedzac skok ?czy to cos innego.Noce spokojne a potem przed poludniem do 23 godziny horror.mala skonczy 4 tydzien w poniedzialek.

    • Podobno skoki są jak w zegarku, czyli dokładnie w tych tygodniach – chyba, że dziecko jest przenoszone lub jest wcześniakiem, wtedy idzie trybem tak jakby miało się urodzić w terminie. Podobno. Wieczorne wrzaski zazwyczaj łączy się z kolkami. Ciężko cokolwiek poradzić, siły Matko! To wszystko minie. Jeśli Cię to martwi lub podejrzewasz, że może być problem z karmieniem, to koniecznie poradź się pediatry, na pewno coś poradzi :)

      • Nikolussss

        U nas syn był przenoszony 3dni i od wczoraj sie drze jak opętany w łóżeczku złe w bujaku tez przy cycku po chwili złe najlepiej na rękach

  • Siły Matko! <3

  • Ewo, między skokiem w 12 tygodniu a skokiem w 19 tygodniu powinna nastąpić przerwa. Natomiast fakt, że odrzuca pierś jest co najmniej dziwny. Nie jestem specjalistą w kwestii karmienia piersią, na Twoim miejscu skonsultowałabym sprawę z pediatrą, ponieważ brak apetytu może mieć przeróżne przyczyny.

  • Świetne napisany wpis. Taki z lekkim humorem, choć w sytuacjach gdy nasze dziecko tak wyje, bo płaczem bym tego nie nazwała i się pręży, nie jest nam lekko. Czytając tego posta na prawdę się uśmiechnęłam i przy okazji dowiedziałam kilku fajnych rzeczy. Dzięki ;)

  • Maciej F

    Marcela ma 15 tydzień… gdzie ten aniołek z 13 i 14 tygodnia? Podejrzeń, że to skok, nabieramy po zmianie sposobu konsumowania butli – jem, nie jem, zjadła bym ale nie, dawaj to mleko, odpycham rączką… i ekwilibrystyka jakby podpięli 220V. Widać już jednak zarys nowych umiejętności – ściągam sobie skarpetki i próbuję łapać zabawki do rączek. Ja się tylko pytam, jak znaleźć w sobie cierpliwość??? (Tata)

    • Cierpliwość powinni dorzucać do każdego noworodka na porodówce w gratisie! Na pocieszenie powiem tylko, że cierpliwość wyrobiona przy skokach rozwojowych, świetnie się sprawdza następnie przy buncie 2- i 3-latka :D

  • Wszystkie publikacje, które przerobiłam mówią o 7 skokach rozwojowych, może mnie nakierujesz tam, gdzie mowa o 10? Chętnie poczytam :) Bo są jeszcze skoki wzrostowe, ale to już inne skoki i o nich wspominam przy innych okazjach :)