By 

Ach te straszne szczepienia…


Kwestia szczepienia, podobnie jak karmienia, czy porodu, jest tematem wzbudzającym wiele, często bardzo niezdrowych, emocji. Matki regularnie z tego powodu skaczą sobie do oczu. Nie zamierzam Was tutaj przekonywać do własnych racji, czy krytykować Waszego wyboru. Ale…

Napisałam, że nie będę krytykować? Kłamałam. Trochę będę. Dlatego, że Wasze nie zaszczepione dzieci narażają inne dzieci na niebezpieczeństwo.

Wiecie co najczęściej słyszę, kiedy pytam, dlaczego nie zaszczepisz swojego dziecka?

 

Bo autyzm.

No tak. Widmo autyzmu poszczepiennego wciąż się nieźle trzyma. I nieważne, że ta teoria została obalona 11 lat temu – wciąż są jej gorliwi zwolennicy. Nieważne, że pan Andrew Wakefield nie skorzystał z możliwości ponownego udowodnienia swojej tezy, a współautorzy tego pomysłu wycofali się ze swojej interpretacji wyników badań. Nieważne, że lekarze – posiadający wiedzę medyczną większą niż nie jeden z buntujących się rodziców – stają na głowie, żeby naprawić szkody spowodowane tą (wycofaną oczywiście) publikacją. I nieważne, że żadnym kraju na świecie nie wycofano szczepionki MMR z powodu podejrzeń związku z autyzmem. Nieważne, że chodziło tylko o szczepionkę MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce, którą zresztą już zastąpiły szczepionki nowej generacji) – bądźmy przeciwni wszystkim!

Więcej na ten temat do poczytania >>tutaj<< i >>tutaj<<

I do pooglądania:

Bo aluminium. I inne rtęci.

W mleku matki podobno aluminium więcej. I naprawdę nie bez powodu te wszystkie składniki się tam znalazły. I gdyby ich ilość była szkodliwa dla dzieci, na pewno wyszłoby to na jaw z wielkim hukiem.

 

Bo skutki uboczne.

Tak, szczepionki mogą powodować skutki uboczne. Tak jak antybiotyki, które podajemy dziecku, gdy zachoruje. Są rzadkie i mniej groźne niż choroby na które się szczepi.

Bo koncerny chcą zarobić.

Oczywiście, że chcą. Kto nie chce? Niestety nie ma nic za darmo. Zdrowia też nie ma za darmo. Za leki ratujące życie też trzeba płacić tym strasznym, bogatym koncernom farmaceutycznym. Ale nie jest to wystarczający powód, żebym odmówiła dziecku szczepień.

Bo starszego nie zaszczepiłam i nie zachorował.

Poważnie? To jest argument? Zaraz jako nosiciel może Ci zarazić tego młodszego i co wtedy?

Bo mnie nie stać.

I chyba tylko ten powód do mnie przemawia, ponieważ w Polsce za dodatkowe szczepienia trzeba płacić. I to nie małe pieniądze. Dlatego rozumiem, że kogoś może nie być na to stać. Często szczepienia przeciwko meningokokom i pneumokokom są po prostu luksusem. Niektórzy rodzice przeznaczają na nie pieniążki otrzymane na chrzcie. To w sumie smutne, ale mam nadzieję, że ta sytuacja się zmieni i te szczepionki zostaną refundowane.

Bo stosuję naturalne metody wspomagające odporność.

No tak. Przeczytałam gdzieś, że szczepienie można zastąpić innymi działaniami, takimi jak:

  • leczenie kon­stytucjonalne rodziców przed poczęciem, a ostatecz­nie matki pod­czas ciąży
  • w razie potrzeby kon­stytucjonalne leczenie dziecka
  • długie kar­mienie piersią (a co jeśli nie można karmić??)
  • stabilna, spojona miłością rodzina (naprawdę? co to ma do odry?)
  • właściwa dieta
  • higiena życia (zwłaszcza codzienna dawka ruchu na świeżym powietrzu)
  • unikane nagłych zmian zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie: żłobek, przed­szkole, prze­prowadzki, zmiany szkoły, itp.
  • hartowanie klimatyczne, wiosenny pobyt np. nad Bałtykiem (no, jak kogoś stać. szczepionka chyba wychodzi taniej)
  • przy osłabionej odporności można stosować tzw. „naturalne szczepionki” (ale nie dowiedziałam się jakie na przykład)

Oczywiście, dbanie o odporność dziecka w takie czy inne sposoby jest jak najbardziej godna pochwały. Ale gdyby to było wystarczające, to by takie dzieci nie chorowały. A chorują.

Czy wiecie, że:

  • Nie bez powodu nie chorujemy na polio.
  • Choroby, którym można zapobiegać dzięki szczepieniom, znów pojawiły się w Stanach Zjednoczonych, gdzie ruchy anty-szczepionkowe są szczególnie silne*.
  • W 2012 roku zmarło na odrę 122 tys. osób, głównie w krajach afrykańskich, gdzie brakuje szczepionek. Wśród zmarłych zdecydowaną większość stanowią dzieci**.
  • Szacuje się, iż każdego roku na świecie, ponad 10 milionów dzieci poniżej 5. roku życia choruje na choroby wywołane przez pneumokoki i aż milion z tych dzieci umiera.

* źródło >>tu odra<< i >>tu krztusiec<<
** źródło >>WHO<<

I nie chodzi mi o to, że ja teraz powiem SZCZEPCIE swoje dzieci, bo mówię to JA! HANIA! Z wykształcenia marketingowiec. Dlatego, że wrzuciłam parę filmików z YouTube i odnośników do anglojęzycznych artykułów. Ja Was proszę, jeśli nie chcecie szczepić swoich dzieci – ZASTANÓWCIE SIĘ nad tym. Poczytajcie dokładnie. Sprawdźcie różne źródła, pytajcie lekarzy i naukowców, a nie znajomych na fejsie. Upewnijcie się, że to co czytacie w Internetach, nie jest autorstwa jednej osoby. Ja decydując się na szczepienia nie kierowałam się swoją wiedzą, bo tak naprawdę to o medycynie wiem tyle, ile mi wujek Google powie. A wszyscy wiemy, że jemu nie wolno wierzyć bezgranicznie… Ja się oparłam na wiedzy lekarza pediatry. Lekarki, która ma pod opieką moje dziecko, dlatego, że ją wybrałam, bo ufam jej nie tylko jako lekarzowi, ale również jako człowiekowi i jako matce, której wiedza w tej dziedzinie znacznie przekracza moją. Więc proszę Was – wzbraniajcie się przed takim „NIE, BO NIE„. Bo to po prostu głupie.

Jeszcze do poczytania:

List lekarki w sprawie szczepień

Jennifer Raff – cała prawda o szczepionkach

Crazy nauka o szczepionkach

Rekomendacja WHO

Parasol dla życia – historie rodziców

Pneumokokom mówimy: SZCZEPIMY!

Oraz idealne podsumowanie tematu:

 

TEN ARTYKUŁ NIE POWSTAŁ POD WPŁYWEM, NACISKIEM CZY ZA PIENIĄDZE FIRM FARMACEUTYCZNYCH LUB JAKICHKOLWIEK INNYCH PODMIOTÓW. WSZELKIE KOMENTARZE ATAKUJĄCE, OBRAŹLIWE, CZY PO PROSTU UZNANE PRZEZE MNIE JAKO NIE NA MIEJSCU BĘDĄ USUWANE.

A teraz, aby ochłonąć, zapraszam do sklepu!

Produkty w nim sprzedawane są wolne od szczepionek…

banner MA