By 

Czego nauczyło mnie macierzyństwo?


To niesamowite jak wypracowałam w sobie rolę matki. Z jednej strony jestem dalej sobą – Hanią, która potrafi być apodyktyczną defetystką histeryczką z często czarnym poczuciem humoru, a z drugiej strony – gdy chodzi o wychowywanie dzieci – potrafię znaleźć w sobie spore pokłady cierpliwości, spokoju i zrozumienia.

Macierzyństwo nauczyło mnie przede wszystkim tego, że można kochać bezgranicznie, ale również tego, że bezgranicznie można się bać. Strach o drugiego, dorosłego człowieka jest niczym przy strachu o dziecko. Zwłaszcza o własne dziecko. Dzięki Bogu moje dzieci nigdy nie stały w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa, ale nie jest mi obca bezpodstawna, ale paraliżująca obawa, że “nie oddycha”. Na pewno wiecie o czym mowa…

Poza tym nauczyłam się jeszcze wielu innych spraw:

Trzeba ufać intuicji.

Na pewno warto czytać mądre poradniki, artykuły, słuchać co mają do powiedzenia mądre osoby – nie zapominając przy tym o własnej intuicji, która naprawdę często ma rację. Wszystkie ogólne porady mają to do siebie, że są ogólne. A dzieci są różne. I nawet mając dwójkę dzieci z tym samym ojcem – czyli potencjalnie identyczną mieszankę genów – możemy mieć pewność, że dzieci – nawet jeśli podobne – to jednak będą się różniły. Ja na przykład mam dwójkę spokojnych dzieci. Ale jedno jest śpiochem, a drugie skowronkiem.

Wszystko przemija.

Przy pierwszym dziecku miałam nastawienie “już zawsze…”. “Już zawsze będzie się budził w nocy”, “Już zawsze będzie ząbkował”, “Już zawsze będzie korzystał z pieluchy / smoczka / butelki”, “Już zawsze będę uziemiona!”. Okazuje się, że “już zawsze” nie działa przy dzieciach. Na szczęście przypominam sobie o tym dość szybko jak pojawia się jakaś trudność. I z jednej strony jest to pocieszające, a z drugiej, jak przypominam sobie jak mała Żabcia drzemała na mnie codziennie rano (a teraz już woli spać w łóżeczku) to jakoś tak mi żal, że już to przeminęło… Ma to swoje plusy i minusy, dlatego staram się nacieszyć każdą cudowną chwilą i nie przejmować problemami.

Małe dziecko mały problem.

Na początku wydawało mi się, że największe problemy dotyczą wieku niemowlęcego, a potem to już będzie z górki! Że najgorsze to te nieprzespane noce, kolki, gazy. A tu się okazuje, że te nieprzespane noce, kolki i gazy to mały problem w porównaniu z tym co nas czeka, aby dobrze wychować dorastające, mówiące i myślące samodzielnie dziecię. Jednak zdecydowanie łatwiej było poradzić sobie z gazami i odsmoczkowaniem niż z wytłumaczeniem dlaczego nie trzeba bać się ciemności, co się stanie jak umrzemy i czemu nie wypada na głos mówić, że ktoś jest gruby lub głupi.

Zdrowie jest najważniejsze.

Zanim zostałam mamą zdrowie miało dla mnie drugorzędne znaczenie. Albo było, albo go nie było. Nie wpadałam w panikę nawet jak dopadało mnie coś bardzo poważnego. Gdy jako 18-latka zachorowałam na zapalenie opon mózgowych, co jest bardzo poważną chorobą, to moim największym problemem było to, że opuszczę studniówkę i egzamin na prawko… Nie robiłam nic, żeby być w lepszej kondycji, ale też zazwyczaj byłam zdrowa. Od kiedy jestem matką boję się na samą myśl, że któreś mogłoby zachorować. Boję się również zachorować sama, bo przecież nikt się nimi tak nie zajmie jak ja! Po wstrząsie anafilaktycznym, który miałam już jako matka, jestem bardzo czujna zarówno jeśli chodzi o moją, jak i mojej rodziny kondycję zdrowotną. Stałam się uważnym obserwatorem kataru, moja czujność wzrasta, gdy tylko usłyszę kaszel. Każda wysypka jest przeze mnie wnikliwie oglądana. Testuję różne sposoby na wzmocnienie odporności, pilnuję tego co jemy. Gdy się modlę, to tylko o to, abyśmy byli zdrowi – bo na resztę możemy sami zapracować. Żeby to zrozumieć, musiałam zostać matką i postawić czyjeś dobro ponad swoje.

Rzeczywistość koryguje plany.

Najlepiej sobie radziłam z macierzyństwem zanim zostałam matką. W pierwszej ciąży snułam plany o tym jak to będę karmić piersią (co najmniej pół roku!), że do 3 lat Żabek będzie ze mną w domu (a poszedł do przedszkola miesiąc po 2 urodzinach), że nie będę puszczać bajek, dawać tableta, karmić słodyczami, za to będę całymi dniami wymyślać kreatywne zabawy rodem z nurtu “Montessori”… Te i wiele innych moich planów rzeczywistość zakopała bardzo głęboko. Bo zaplanowałam sobie, że będę idealną mamą – a takie nie istnieją! Pewne rzeczy nie wychodzą, inne okazują się jednak bezsensu, albo nie do wykonania. Więc teraz kiedy sobie coś planuję, zawsze biorę poprawkę na to, żeby do tych planów się za bardzo nie przywiązywać.

Matka matce wilkiem.

To chyba najsmutniejsza rzecz, jakiej się nauczyłam. Obecna rzecz jasna najczęściej w Internecie, gdzie obce, anonimowe tak zwane “Madki” sieją jad. Kiedyś dzieci były wychowywane przez całą wioskę. Teraz jest podobnie, z tym, że cała wioska matek wychowuje na odległość i każda wie lepiej. Kobiety, które powinny się wspierać, zwłaszcza w tej trudnej roli jaką jest wychowywanie dzieci, wbijają sobie sztylet w plecy. Nigdy nie pojmę jak można krytykować drugą matkę tylko dlatego że (nie)karmi piersią, gotuje lub daje słoiczki, ubiera tak, a nie inaczej, stosuje takie, a nie inne kosmetyki, wychowuje w taki, a nie inny sposób. I sposób, w jaki to robią, jest często po prostu obrzydliwy. Nauczyłam się więc, że jak potrzebuję jakiejś porady, to muszę jej szukać u naprawdę życzliwych mi osób, a nie w sieci. Nauczyłam się również sama – nie proszona – porad nie dawać. Bo nikt nie zna swojego dziecka lepiej niż jego własna matka.

Większość z tych spraw uświadomiłam sobie już przy pierwszym dziecku, ale dopiero drugie pozwoliło mi pewne rzeczy zaakceptować i wziąć na klatę. No może poza tym, że Żabcia po tatusiu okazała się być… rannym ptaszkiem ;) Ale wybaczam, w końcu “wszystko mija”! :)

Something is wrong.
Instagram token error.
Load More

 

Print Friendly, PDF & Email

YOU MIGHT ALSO LIKE

Na 1 urodziny mojej córki Natalii.
December 08, 2018
Nasze wrażenia z nauki pływania w szkole pływania Frajda. #ŻabekNaBasenie
December 04, 2018
Jak osiągnąć sukces w macierzyństwie.
November 29, 2018
Etapy rozwoju niemowlaka (PŻPS).
November 27, 2018
Moje macierzyńskie “pierwsze razy” (do lat 5), które zapamiętam do końca życia.
November 20, 2018
Do czego tęsknię, ja-matka.
November 15, 2018
Centrum Sportowe u Jezuitów w Gdyni – co można tam znaleźć? #ŻabekNaBasenie
November 13, 2018
11 miesiąc życia dziecka. Vol.2
November 08, 2018
Jesienno-zimowa stylówa Żabek.
October 30, 2018