By 

Rodzicielski rollercoaster.


Chyba trzeba być rodzicem, żeby wiedzieć, jaką wybuchową mieszankę uczuć są w stanie zafundować dzieci. To niesamowite, jak całkowicie skrajne uczucia potrafią się ze sobą mieszać, a mimo to nie doprowadzają nas pod drzwi zakładu zamkniętego

Macie czasami wrażenie, patrząc na swoje dzieci, że nie ma takiej rzeczy na tym świecie, której byście dla nich nie zrobili, jakby od tego zależało ich życie? Że bez wahania poświęcilibyście własne? A następnie, po krótkiej chwili, jakimś małym spięciu, macie ochotę te swoje najukochańsze dziecko udusić? Nie dosłownie, rzecz jasna, ale zbiera w Was złość, irytacja lub po prostu smutek… Normalnie ambiwalencja!

Ambiwalencja (intencjonalność dwuwartościowa) (łac. ambo – obaj + valens, valentis – mocny, skuteczny) – postawa charakteryzująca się jednoczesnym występowaniem pozytywnego jak i negatywnego nastawienia do obiektu (np. ciekawość i strach dziecka wobec pojawiającej się w otoczeniu nowej osoby; jednoczesne uczucie miłości do rodzica oraz nienawiści za np. fizyczne znęcanie się), głoszeniem całkowicie sprzecznych stwierdzeń (ambisentencja) lub wykonywaniem sprzecznych ze sobą czynności (ambitendencja) bez świadomości ich sprzecznego charakteru. Stanowi jeden z głównych objawów dezintegracji psychicznej w schizofrenii. Termin wprowadził do psychiatrii Eugen Bleuler w 1911 roku.Wikipedia

Oczywiście nie oznacza to, że każdy rodzic jest chory psychicznie. Ale zobaczcie sami, ile szaleństwa znajduje się w rodzicielstwie… Właśnie coś w rodzaju takiej ambiwalencji (kocham Cię, ale chyba uduszę!), ambisentencji  i ambitendencji, towarzyszy mi każdego dnia. Z tą różnicą, że w pełnej świadomości.

Jak na rollercoasterze!

Kolejka górska, przy emocjach związanych z byciem rodzicem, to mały pikuś! Czasami pod wieczór, zwłaszcza w te dni, które spędzamy całe razem, jestem tak zmęczona tą mieszanką różnych emocji, że aż sama się dziwię, że mój organizm to znosi.

Czujemy się w pełni odpowiedzialni za nasze dzieci, więc wszystko co z nimi związane, porusza różne struny w naszym mózgu. Czujemy dumę, jak pokona jakieś swoje ograniczenie. Strach, jak skacze na kanapie. Upokorzenie, jak rzuci się w histerii na sklepową podłogę. Smutek, jak nas odepchnie. Radość, jak nas przytuli. Złość, jak rzuca zabawkami. Rozczarowanie, jak nie zje długo przygotowywanego obiadu. Niepokój, jak podejrzewamy gorączkę. Zmęczenie, jak po raz setny zadaje to samo pytanie. Rozczulenie, jak złapie nas samo za rękę. I to wszystko czasami w ciągu paru godzin! Cały czas z uczuciem miłości w tle. To naprawdę cud, że człowiek jeszcze nie zwariował.

Jeśli właśnie tak się czujesz, to nie martw się! Za rogiem nie czeka srogi pan z białym kaftanem! Matka Natura jakoś tak to fajnie obmyśliła, że rodzice nie tracą zmysłów w tym całym szaleństwie. Przynajmniej nie tak do końca ;)

mini rollercoaster ;)

mini rollercoaster ;) – obserwuj nas na >>instagramie<<

Print Friendly, PDF & Email

YOU MIGHT ALSO LIKE

Dasz radę Matko!
June 12, 2018
macierzyństwo
Czego nauczyło mnie macierzyństwo?
June 05, 2018
Dla moich dzieci na dzień dziecka. [2018]
June 01, 2018
Jak być fajną mamą… dla dorosłego dziecka.
April 27, 2018
Kiedy trzecie dziecko???
April 24, 2018
d-mer
Matka z D-MER, czyli mroczne oblicze karmienia piersią.
April 19, 2018
Chrzciny Natalki.
April 12, 2018
Znaleźć sens w poczuciu bezsensu…
April 05, 2018
Nie spiesz się Matko…
March 23, 2018