By 

Skok rozwojowy, czyli kiedy aniołek zmienia się w potworka…


Intensywny rozwój dziecka w pierwszym roku życia objawia się stresem (zarówno dziecka jak i matki) i skokami rozwojowymi. Przy Żabku myślałam, że “gorzej być nie może”, dopóki nie przyszły bunty dwulatka i trzylatka. Teraz, przy małej Żabci, skoki męczą mnie równie mocno, ale już się tak nie przejmuję, bo wiem “z czym to się je”…

Pierwszy skok u Żabka.

Czyli jak Żabek miał 8 tygodni – jest bardzo zaplanowany i kalendarzowy jak mamusia. Oczywiście pierwsze 3 dni byłam przekonana, że chodzi o gazy i dlatego marudzi i nie chce ładnie spać. Przeklinałam espumisan, który nie działał wystarczająco. Niby prykał i nic. Dalej źle. Czwartego dnia, do mojej nieprzytomnej głowy, ok 3 nad ranem, wdarła się myśl: “dlaczego gazy przechodzą mu jak tylko wyjmę go z kołyski?”. Przecież kołyska nie wpływa na gazy. Również jak wezmę go na przewijak to przestaje marudzić. A jak je to w ogóle cud miód malina. Wtedy przypomniałam sobie jak to było w 5 tygodniu podczas skoku nr 1 (WRAŻENIA). Wtedy myślałam, że to skok wzrostowy i trochę dla odmiany przekarmiłam dziecko. Ale tamten to był pikuś! Trwał chyba ze 4 dni, a Żabek wcale gorzej nie spał. Teraz to jest coś. Trwa od tygodnia i jeszcze tydzień może nas czekać. Wczoraj myślałam, że było apogeum. Nie. Dzisiaj jest. Taki tam prezent na Walentynki. I obym jutro nie musiała pisać, że dzisiaj to była bułka z masłem..

Pierwszy skok u Żabci.

Wystarczyło, że stuknęło nam 5 tygodni, a dziecko się “zepsuło”. Pierwsze co zrobiłam, to upewniłam się, że właśnie na ten tydzień przypada pierwszy skok rozwojowy. Wcześniej dobrze śpiąca Żabcia w nocy nie mogła spać. Nie widziałam żadnego konkretnego powodu tego stanu rzeczy, ani nie wskazywało na refluks, ani na gazy. Poza tym nie chciała jeść. Dobrze było jedynie w ramionach Matki, więc Matka ramion nie szczędziła, co skutkowało tym, że Matka nad ranem przypominała już Zombie :)

Skok rozwojowy w pigułce – o co chodzi?

Chodzi o to, że własnie w tym czasie dziecko rozwija się bardzo intensywnie zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. A takie intensywne doznania powodują stres, który właśnie przekłada się na skoki. Skoki przychodzą w danym czasie jak w zegarku, a ponieważ są powiązane z rozwojem mózgu, to należy brać pod uwagę planowany – a nie faktyczny – termin porodu. Oznacza to, że dzieci urodzone, tak jak Żabek, tydzień po terminie przechodzą skoki tydzień wcześniej, dzieci urodzone tydzień wcześniej przechodzą je tydzień później.

1 skok – 5 tydzień – wrażenia:

Do tej pory większość dzieci je i śpi, a w 5 tygodniu następuje “przebudzenie”. Dziecko poznaje smak i zapach w całkiem nowy sposób, a to wszystko może być dla niego całkiem przerażające.

Na pocieszenie – w tym czasie dziecko może się zacząć (częściej) uśmiechać, a jego układ pokarmowy może poprawić funkcjonowanie, dzięki czemu dziecko może zacząć rzadziej ulewać lub mieć mniej gazów.

2 skok – 7 – 9 tydzień – wzory:

Dziecko zaczyna rozróżniać wzory w zapachach, smakach i dźwiękach. Zaczyna również panować nad ruchami, orientuje się, że jego ręce należą do niego, ale wszystko jest dalej przerażające, a ruchy nieskoordynowane.

Na pocieszenie – pojawiają się nowe umiejętności, takie jak podnoszenie głowy, kopanie i machanie kończynami, pierwsze próby uchwycenia przedmiotu, uważne przyglądanie się ludziom i przedmiotom, oraz uważne słuchanie – siebie i innych.

3 skok – 11 – 12 tydzień – niuanse:

Dziecko rozróżnia zmiany w tonie głosu i rozpoznaje nastroje, które mogą mu się udzielać – np. przerażenie rodzica. Łapie przedmioty obiema rękami i wkłada wszystko do buzi. Potrafi modulować swój ton głosu i może piszczeć na różne sposoby.

Na pocieszenie – następuje koordynacja oczu i głowy, dzięki czemu może śledzić ruchy przedmiotów i osób.

4 skok – 14 – 19 tydzień – wydarzenia:

Okresy marudzenia zaczynają się wydłużać, a ten może trwać aż 6 tygodni. Dziecko zaczyna rozumieć pewne zdarzenia i może łączyć dźwięki, typu “mama” czy “tata” :)

Na pocieszenie – może już się przekręcać z pleców na brzuch (lub odwrotnie) i próbować raczkować, przekłada przedmioty w rękach, uderza zabawkami i zrzuca je świadomie na podłogę. Poza tym rozumie słowa i może reagować na swoje imię, a także na swoje odbicie w lustrze.

5 skok – 22 – 26 tydzień – relacje:

To czas, gdy dziecko wkracza lęk przed rozstaniem (lęk sepracyjny), więc mama przez dwa miesiące nie chodzi do toalety SAMA. Rozumie relacje i może stać się nieśmiałe w stosunku do obcych, a także stracić apetyt i buntować się przy przewijaniu i przebieraniu.

Na pocieszenie – dziecko robi postępy w raczkowaniu, ma coraz lepiej skoordynowane ruchy, widzi różne powiązania i odległości. Może już samo siadać, chwytać “szczypcowo” – kciukiem i palcem wskazującym,

6 skok – 33 – 37 tydzień – kategorie:

Dziecko dzieli świat według kategorii. Jest świadomym terrorystą i wykorzystuje płacz by osiągnąć cel. Rozróżnia zabawki i żywe istoty. Burzenie jest dla niego lepszą rozrywką niż układnie. Może być zazdrosne o inne dzieci.

Na pocieszenie – przytula zabawki, robi (słodkie) minki, może rozpoznawać kształty.

7 (OSTATNI!) skok – 41 – 48 tydzień – sekwencje:

Testuje naszą cierpliwość. Najczęściej wypowiadanym słowem jest “NIE”. Sprawdza też naszą reakcję na swój bunt.

Na pocieszenie – naśladuje zwierzątka, próbuje wspinać się i chodzić, potrafi obsługiwać sortery i zejść tyłem z kanapy.

Praktycznie cały pierwszy rok jest jeden WIELKI skok.

Co możemy zrobić żeby go przetrwać? Nie brać do siebie płaczu dziecka – oczywiście reagować, głaskać, przytulać, nosić, wydawać niezrozumiałe dźwięki, strugać wariata – minutami, godzinami, nocami. Ale się nie przejmować, od marudzenia jeszcze nigdy nikomu nic się nie stało. Nawet od wycia. Jak już wychodzimy z siebie, to znaleźć kogoś na zastępstwo na parę minut (godzin, nocy…). Koncentrować się na uśmiechach. Śmiać z oczywistego terroru, jaki stosuje nasz mały potomek i z tego, że w nocy wstawało się 3 miliony razy. Tylko humor nas uratuje.

Czego możemy się w tym pięknym czasie spodziewać?

Przesypiało pół nocy, albo i całą?

Zapomnij. Ja po karmieniu przez sen o 23 wstawałam raz ok 4-5 (tylko na czas karmienia), a potem pobudka ok 7-7:30. Teraz? Płacze o 23. Płacze między 1 a 2 lub między 2 a 3 (uspokajanie trwa około godziny…), pobudka o 5 i żeby go przetrzymać choćby do 6:30 to co 15 minut trzeba wstawać i wtykać smoka w paszczę.

[Edit2017Z Żabcią też miałam już takie noce w pierwszym skoku, więc strach pomyśleć co będzie w kolejnych! Jednej nocy budzi się jedynie na karmienia o 23, między 2 a 4 i między 5 a 8, a innej nocy wstaję co 20 minut, żeby przytulić / dać smoczka / przytulić / itd.]

Będzie płakać i płakać i samo pewnie nie będzie wiedziało dlaczego.

Będzie chciało być noszone. Albo nie, będzie chciało być bujane! Albo nie. Nie ma pewnego sposobu na uspokojenie. Już nie. Chociaż przyznam, że suszarka nie zaszkodzi. Przynajmniej na czas ucieczki do kibelka za potrzebą.

Będzie chciało jeść więcej. [Edit2017: lub mniej.]

Mały terrorysta może się ostro domagać jedzenia, dopóki go nie dostanie. Nie ma negocjacji. Żabek jadł za dwóch. Za to Żabcia w tym czasie traciła na apetycie i nie zjadała całych przygotowywanych porcji.

Może zapomnieć tego czego się do tej pory nauczyło.

Czyli sprawi wrażenie lekkiego cofnięcia – tym nie trzeba się martwić. Za to jak będzie po wszystkim to cuda się dzieją i dziecko nabiera milion nowych umiejętności :)  W końcu właśnie po są te skoki.

Uzbrojona w wiedzę, że najgorsze dopiero przed nami:

  • Udam, że faktycznie nie negocjuję z terrorystami, po czym poddam się po pierwszej próbie.
  • Będę chodzić spać wcześniej na wypadek, gdybym miała zaznać porządnej dawki snu dopiero za rok.
  • Przygotuję Szanownego Małżonka na przechwytywanie dzieci po pracy. ZARAZ po pracy.
  • Poćwiczę biceps, żeby łatwiej było mi nosić Szanowną Żabkę po nocy, po pokoju.
  • Kupię dużo kawy. BARDZO DUŻO KAWY. I kubek termiczny.

Podczas skoków rozwojowych dzieci bardziej niż zwykle potrzebują bliskości i poczucia bezpieczeństwa ze strony rodziców. A rodzice, chociaż przemęczeni i często równie przerażeni jak dzieci, powinni pamiętać najważniejszą rzecz – TO MINIE :)

Something is wrong.
Instagram token error.
Load More
Print Friendly, PDF & Email

YOU MIGHT ALSO LIKE

Moje macierzyńskie “pierwsze razy” (do lat 5), które zapamiętam do końca życia.
November 20, 2018
Centrum Sportowe u Jezuitów w Gdyni – co można tam znaleźć? #ŻabekNaBasenie
November 13, 2018
11 miesiąc życia dziecka. Vol.2
November 08, 2018
Jesienno-zimowa stylówa Żabek.
October 30, 2018
#TOP7: Ulubione zabawki Żabci #1 (10 miesięcy)
October 23, 2018
Nauka pływania: w grupie czy indywidualnie? #ŻabekNaBasenie
October 18, 2018
10 miesiąc życia dziecka. Vol. 2
October 09, 2018
Sen niemowlaka vs sen starszaka.
October 05, 2018
Kiedy i dlaczego warto rozpocząć naukę pływania. #ŻabekNaBasenie
September 28, 2018